Dziewczyny z Waw lub okolic, jeżeli macie taki problem z pisiakim synka a
chcecie uniknąc operacji to walcie do niego jak w dym.
Poleciła mi go koleżanka, której synka pisiaka w ciągu trzech miesięcy
wyprowadził ze stulejki do pełnej ściągalności napletka. Baz żadnych
zabiegów, bez odrobiny bólu czy nawet stresu dla dziecka. A dla mnie to jest
n a j w a ż n i e j s z e!
My do niego trafiliśmy ok dwa tygodnie temu (z fatalną, tzn. b. silną
stulejką, była maciupka dziurka, przez którą nigdy nie widziałam żołędzia,
nawet jak lekko odciągałam napletek). Od tego czasu postępujemy zgodnie z
instrukcją lekarza - 3 razy dziennie smarowanie dziurki w napletku maścią i
30 sekundowe masowanie. Juz widać efekty - widziałam przez powiększającą się
systematycznie dziurkę żołędź!!!. Wiem, że to działa i będzie dobrze!
Dodam, że synek lubi te zabiegi

(ah ci faceci

) bo to nic nie boli. Jak
rzucam hasło "teraz posmarujemy pisiaka" kładzie się na placach na łóżku,
układa nóżki i obserwuje co robię
Mamy się stawić na kontrolę po dwóch miesiącach i wierzę, że jeżeli nie
będzie już po wszystkim to stanie się to niedługo potem.
Po tym co oferowała mi lekarka z Litewskiej (w której leczyliśmy się
wcześniej), czyli operację w znieczuleniu ogólnym, to przyjechałabym z innego
miasta z dzieckiem aby leczył mojego synka, naprawdę.
Jeżeli chcecie namiary na niego to służę na priva. Przyjmuje w szpitalu na
Działdowskiej, zarówno odpłatniew jak i w ramach NFZ czyli nieodpłatnie. W
fundacji wizyta kosztuje 80 zł, nieodpłatnie można zapisać się teraz na
początek kwietnia.
My poszliśmy pierwszy raz odpłatnie, ale jesteśmy już umówieni na kontynuację
w ramach NFZ. Polecam, jezeli chcecie zaoszczędzić sobie a przede wszystkim
dziecku stresu oraz niepotrzebnego obciążania organizmu narkozą - to idzcie
właśnie do niego z synkami jeżeli macie stulejkowe lub nawet stulejkopodobne
problemy. Fajny i mądy gość. Pozdrawiam