Dodaj do ulubionych

Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-(

12.03.10, 09:11
Moja Jula jest cytuję "opóźniona w rozwoju motorycznym" i od początku marca
chodzimy na rehabilitację. Chwilę jest ok, ćwiczy ładnie z panem, a potem
zaczyna się popłakiwanie, szloch, zanoszenie się, a wczoraj aż zwymiotowała od
płaczu sad. Dziewczyny ja nie mogę jak Ona łka i tak na mnie patrzy i łka, a
ja się czuję jak potwór, że nie mogę Jej zabrać na ręce i uciec... Ja wiem, że
to dla Jej dobra, że Ją nic nie boli. Ale nikt mi nie mówił, że dzieci tak
strasznie płaczą przy rehabilitacji. Strasznie to przeżywam, a efekty ćwiczeń
na razie mizerne sad.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 09:50
      No nie wiem... Moj xyn wprawdzie sporo starszy, bo juz 6-latek, od
      pol roku chodzimy na fozjoterapie z SI i zawsdze jest problem,z eby
      go do domu wyciagnac. Jak mial niecale poltora roku jakisc czas
      chodzilismy na fozjoterapie z jego stopami, ale mlody tez ja
      uwielbial, ze mna cwiczyc nie chcial, z panem owszem. Pan nas sie
      jednak sam pozbyl, nie widzac poprawy, musielismy jednak sprawic
      mlodemu wkladki ortopedyczne. Moja siostrzenica byla rehabilitowana
      od drugiego mieisaca zycia, ale z tego co siostra mowila, nigdy
      takich tragedii nie bylo, pani potrafila doskonale wyczuc moment,
      kriedy dziecko mialo dosc i tak poprowadzic zajecia, ze malej sie
      podobalo. Jak miala gorszy dzien, to po kilku minutach niestety
      przestawala. Wedlug mnie slusznie, bo uwazam, ze nic nie poskutkuje,
      jesli robi sie to na sile wbrew maluchowi. Na twoim miejscu
      rozejrzalabym sie za innym rehabilitantem, bo czasem terapeuta
      dziecku nie pasi i niczego nie osiagniesz, a jesli juz, to efekt
      bedzie odwrotny od zamierzonego, jesli dziecko sie "zatnie".
      • taby Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 10:04
        Moja córka też miała diagnozę opóźnienie w rozwoju motorycznym i od
        jakiegoś 6-7 miesiaca zaczęłam z nią chodzić na Bobathy. Też
        straaaasznie przy tym płakała a mnie się serce krajało. A podobno te
        Bobathy to takie przyjemne. Widać jednak nie dla każdego, bo
        wszystkie dzieci się tam wydzierały, z każdego pokoju było słychać.
        Wytrzymałyśmy te ćwiczenia 2 miesiace, bo naprawdę żadnych efektów
        nie było widać a ja już nie chciałam dziecka męczyć. Potem jednak
        poszłam do jakiejś sławy neurologa, bo jednak martwiłam sie, że
        jeszcze nie próbuje pełzać ani nic i na brzuszku nie lubiła leżeć i
        ta znowu z tą samą diagnozą, że opóźnienie motoryczne i tym razem
        zaleciła Vojtę. To dopiero był hardcore. To jak się moje dziecko
        przy tym na mnie patrzyło to do końca życia chyba nie zapomnę. Na
        pewno zostawiło to ślady w jej i mojej psychice. Po 2,5 miesiacach
        ćwiczeń postanowiłam to skończyć. Tym bardziej, że diagnoza
        opóźnienie motoryczne to jakaś chora diagnoza dla mnie. I jak się
        okazało jak już córce odpuściliśmy tą paradę po lekarzach i
        terapeutach to w końcu ruszyła. Zaczęła raczkować po skończeniu 12
        miesięcy a chodzić po skończeniu 20 miesiąca ! Teraz ma ponad 23 i
        aż sie wierzyć nie chce że jakieś opóźnienie kiedyś miała. Osobiście
        strasznie żałuję, że dałam się namówić na ten cały cyrk, bo jak mówi
        moja mądra pediatra, której sie nie chciałam słuchać, każde dziecko
        ma swoje tempo. Pozdrawiam.
    • mammajowa Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 09:55
      vojta jak rozumiem? może spróbujcie bobathami?
    • na_diecie_proteinowej Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 09:56
      Znajdź dobrego rehabilitanta. Jaką metodą walczycie? Bobath to dla dziecka
      przyjemność jeśli ćwiczenia wykonuje z odpowiednią osobą. Nasza pani śpiewała,
      mówiła wierszyki, zabawiała masą zabawek. Syn chyba żałował, że tak szybko mu
      się poprawiło wink
    • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 10:13
      Prawdę mówiąc nie wiem jak to metoda? Nie powiedział mi nikt. Zapytam w
      poniedziałek. No właśnie moja pediatra też mówi, że każde dziecko ma swoje
      tempo, a mój mąż na Niej psy wiesza, że beznadziejna sad, a starszego fajnie
      prowadzi już tyle lat i mam do Niej zaufanie.
      • dziub_dziubasek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 10:51
        A na czym to opóźnienie polega? Nie chodzi jeszcze? czy coś innego? Bo może te
        ćwiczenia konieczne nie są, zwłaszcza, ze pediatra twierdzi, ze każde dziecko ma
        swoje tempo rozwoju.
        • koza_w_rajtuzach Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:05
          no właśnie, na czym to opóźnienie polega?
          Pewnie moje dziecko też jest opóźnione, bo ma prawie 14 miesięcy i nie chodzi,
          tak naprawdę to tak ze 2-3 tygodnie temu zaczął raczkować, bo wcześniej poruszał
          się tak jak żołnierz w okopach, bardzo sprawnie, naprzemiennie używając dwóch
          nóżek, ale jednak nie było to raczkowanie. Trochę chodzi przy meblach, ale
          jeszcze bardzo ostrożnie i niepewnie. No i co z tego? Mój pediatra to skwitował,
          że ma jeszcze niedojrzały układ kostny i tyle.
          Kilka osób w moim otoczeniu rehabilitowało dzieci, bo nie siedziały mając 7 czy
          8 miesięcy. Dla mnie osobiście to przesada, mimo, że moja dwójka siedziała i
          siadała z pozycji leżącej już w wieku 6 miesięcy. Moim zdaniem jak pediatra nie
          szuka dziury w całym, to znaczy, że jest dobra, a nie na odwrót.
          • lupa_87 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:14
            Mój synek jest wcześniakiem i od 2 m-ca do skończenia roku był
            rehabilitowany Vojtą. Najwięcej ja z nim ćwiczyłam w domu sama.
            Potem jakiś czas chodziliśmy na salę ćwiczyć pod okiem
            rehabilitanta, ale nigdy synek nie płakał.
    • agutka28 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 10:52
      To zmień rehabilitanta i metodę widocznie nie ma podejścia do dzieci
      skoro
      mała tak strasznie reaguje, a metoda tez jest nie dla niej! Mój
      synek był rehabilitowany od 4
      miesiąca ze względu na napięcia mięśniowe. Byliśmy u znanej pani
      doktor, która zaproponowała metodę voyty, bo w tym sie specjalizuje
      i mały strasznie płakał, bo to metoda siłowa i jak dla mnie za
      brutalna dla tak małych dzieci. Nie poszliśmy do tej pani juz
      więcej, a sami zmieniliśmy i pania i metodę rehabilitacji i synek
      szybko z tego wyszedł. Zawsze należy konsultować daną chorobę z
      przynajmnie dwoma lekarzami, a tym bardziej jak coś nam nie pasuje.
      Nie czekaj, bo po co dziecko ma sie męczyć jest wiele metod
      rehabilitacji przez zabawę. Mój synek uwielbiał te ćwiczenia i sami
      z radościa robilismy je w domu!
    • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 10:56
      Bardzo to przykre co piszesz, szczególnie wymiotowanie od płaczu,
      rzeczywiście głębiej rozeznałabym problem. Koniecznie zapytaj o
      metodę. Może zmień rehabilitanta.
      Zadaj pytanie/poczytaj forum p. Zawistowskiego. Kiedyś je często
      podczytywałam i pamiętam, że nie najlepiej wypowiadał się o
      rehabilitacji, podczas której dzieci płaczą.
      • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:04
        Oczywiście P. Zawitkowskiego. Przepraszam Panie Pawle.
    • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:28
      Jula PRAWIDŁOWO nie siada sama, nie raczkuje, nie czworakuje, nie stawała nawet
      na nogi - tylko do góry je trzymała - ale już od tygodnia staje i stoi chwilę
      sama przy meblach, przy koniku. Siada z pozycji na brzuchu robiąc szpagat
      poprzeczny, przekłada nogi z tyłu do przodu, podpycha się rączkami i siedzi
      caaała dumna i czeka na oklaski smile (serio).
      • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:40
        Nie wiem w jakim wieku jest Twoja córcia.

        Raczkowanie i czworakowanie - chodzi o to samo, prawda?

        Nie traktuj mojej rady jako eksperckiej ale:
        - niektóre dzieci omijają etap raczkowania i traktowane sa jako
        normalnie rozwijające się,
        - siadanie powinno odbywać się zpozycji na brzuchu, tylko
        rzeczywiście chyba nie z takim szpagatami, które opisujesz,
        normalnie akrobatka smile, może dziecko będąc inteligentne korzysta z
        możliwości jakie mu dała natura?
        - piszesz że od tygodnia stoi przy meblach, więc problem znika.

        Mając na uwadze tortury jakie mała przeżywa i jej osiągnięcia,
        zdecydowanie zasięgnełabym dodatkowej porady.
        • dziub_dziubasek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:43
          popieram przedmówczynię. Jeszcze jedna konsultacja. Skoro jednak postępy są, to
          ja bym nie katowała dziecka- znajdź innego rehabilitanta.
        • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:44
          Nie wyświetlają mi się sygnaturki piszących sad, może tam jest
          ifnormacja o wieku Twojej małej.
        • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:44
          Jula ma rok i dwa tygodnie. Problem główny wg mnie jest w czasie trwania ćwiczeń
          - na każde dziecko przeznaczone jest 40 minut! i pan stara się jak najdłużej
          ćwiczyć. W praktyce JA wytrzymuję góra pół godziny, Małej wystarczyłoby 10-15
          minut sad.
          • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:49
            A mój mąż uważa, że Jula powinna ćwiczyć całe 40 min i że ja jak zwykle
            przesadzam, bo wszystkie dzieci płaczą przy ćwiczeniach! Wczoraj właśnie mnie
            wyrzucił na korytarz, bo przypuszczam, że gdybym tam była, to jak zwykle
            wyrwałabym Małą w odpowiednim momencie panu rehabilitantowi i nie
            zwymiotowałaby...
            • leneczkaz Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:53
              Może zwymiotowała bo nie było Ciebie i nikt nie pocieszył to tak płakała, że
              puściła pawia. Wywal męża i najlepiej rehabilitantkę i na luzie znajdź nową.
              • nowi-jka Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 09.04.10, 12:20
                a ja mysle ze to dobry pomysł zeby Ciebie nie było, nie patrzylaby na
                ciebie jak na wspólwinną, przychodzilabys po wszystkim jak wybawienie
                mój synek czesto laduje w szpiatlu i pekaja mu zyły skutkiem czego jest
                kuty po kilkanascie razy do wenflonu. Gdy keidys przy tym byłam gniewał sie
                na mnei jeszcze pól godziny, odwracał sie nie chciał na mnie spojzrec, nie
                mozna go było utulić. Tearz mnie przy tym nie ma albo jestem poza jego
                zasiegiem wzroku, przychodze po wszystkim on wyciaga raczki i jzu jest
                dobzre.
                MOze u Was tez by to podziałało.
            • dziub_dziubasek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:57
              to strasznie długo. 15-20 minut max. nic dziwnego, że dziecko się irytuje. A na
              przyszłość męża wywal za drzwi.
          • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 11:56
            A kto zdiagnozował jej opóźnienie? Bo piszesz przecież, że pediatra
            wspomina o możliwości indywidualnego rozwoju dziecka.

            Jeszcze raz polecam ci gorąco forum ekspercie - Opieka i pielęgnacja
            a rozwój dziecka.Tam nie tacy akrobaci, indywidualiści rozwojowi
            byli opisywani. Pan Paweł to głos rozsądku w mani nadmiernej
            rehabilitacji.

            Mój mały nie przewracał się z brzucha na plecy, było bardzo mocno
            opóźniony w tej dziedzinie. Po paru ćwiczeniach zaleconych z
            internetu turlał się jak piłka, pierwszy raz przez dosłownie
            godzinę. Zaczął chodzić w wieku 16 mes. a teraz narzekam na jego
            nadmierną ruchliwość i gibkość.

            Serce matki mowi Ci, że dziecko się męczy. Koniecznie: sprawdź
            zasadność ćwiczeń (bo trudno przez internet ją podważyć), może
            zaproponuj ograniczenie ćwiczeń do tych 15 minut.
            • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 12:00
              Dzięki wielkie Mika73! Spróbuję skorzystać z tego forum. I cieszę się że
              napisałam o tym wszystkim, bo mój mąż i pan rehabilitant mi wmówili, że dziecko
              MUSI płakać, bo tak jest ZAWSZE sad.
              • dziub_dziubasek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 12:02
                Dziecko nie musi płakać! Wbij sobie to do głowy. Może w waszym przypadku
                wystarczyłyby ćwiczenia w domu? Mi neurolog pokazała kilka trików jak ćwiczyć z
                córką (słabe mięśnie brzucha, mocne grzbietu) w domu i to wystarczyło. Żadnej
                rehabilitacji w przychodni nie było.
                • ila79 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 23:52
                  U nas podobnie. Młody był zawsze raczej ruchliwy, ale za skarby
                  świata nie chcial ciągnąc glowy z leżenia na plecach. Chyba miał juz
                  z pół roku jak mu tak bezwładnie wisiała. Neurolog pokazała nam
                  proste ćwiczenie. Trwało to dosłownie minutę, 3 razy dziennie. Po
                  tygodniu problem zniknął. Ja rozumiem, że czasem nie ma wyjścia i
                  trzeba próbować wszystkiego, ale z tego, co piszesz Twoje dziecko
                  jest raczej w normie, tyle, że w tej dolnej granicy.
              • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 13:28
                Nie ma za co wink

                Takie to życie nas matek. Z jednej strony nie przesadź z czymś, z
                drugiej nie przegap. Ciągłe wybory.

                Forum to dla mnie też kopalnia wiedzy a czasem i miejsce
                pocieszenia smile
    • leneczkaz rehab. - filmik 12.03.10, 12:01
      www.youtube.com/watch?v=IWDOtcgsErc&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=EFa0BErKbjk&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=wX0kayGly8g
      Tak mniej więcej wyglądała rehabilitacja mojego syna (7 m-cy - nie obracał się,
      nie chciał leżeć na brzuchu, nie pełzał).
      Mieliśmy rewelacyjną panią która zabawiając syna pokazywała mu właściwy sposób
      ruszania się. Dla mojego wystarczyły akurat 2 wizyty, jako, że był leniem a nie
      opóźnionym. Pani 2x pokazała mu prawidłowe ułożenie ciała (2x45 min.) w zabawie
      i młody zaskoczył. Po miesiącu raczkowania zaczął chodzić przy meblach, w 11
      m-cy- sam.
      • leneczkaz Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:03
        Filmik z góry to przyjemny bobath.

        Dla porównania Vojta uncertain www.youtube.com/watch?v=p_jzM8Lwq2U&feature=related
        • fajnykotek Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:11
          Dziękuję za filmiki, ale obejrzę sobie dopiero w domu, wieczorem., bo teraz
          jestem w pracy i zabezpieczenia mnie nie wpuszczają do tych linków sad.
          • mama-008 Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:17
            hehe to tak jak i ja - tez nas odcieli od youtubewink
            ale chetnie obejze metode Vojta bo bobath jakos mało nam dają i
            zastanawiam sie nad zmiana metody mimo ze Vojta jest drastycznysad
            • leneczkaz Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:20
              To masz jeszcze tu:
              www.youtube.com/watch?v=sIT7YyE4X9s&feature=related
              www.youtube.com/watch?v=J1UjFZyXgcY&feature=related
              Ja raz przypadkowo poszłam z młodym na vojte. Ryczałam po 10 min prawie tak jak
              on. Zwialiśmy i nie wróciliśmy uncertain
              • mama-008 Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:45
                no widzisz - ja zdaje sobie sprawe ze Vojta jest mega drastyczny ale
                nie mam wyjscia - musimy spróbowac i tej metody bo bobnathy mało nam
                daja tzn sa efekty ale powolne...wiesz, junior ma 2 latka i nadal
                nie chodzi - chwytamy sie juz wszystkich sposobów...wiem ze bedzie
                ryk i mój i jego ale spróbuje...
                smile
                • tijgertje Re: rehab. - filmik 12.03.10, 12:58
                  Kurcze, obejhrzalam te filmy i sie we mnie gotuje. Dobrze, ze
                  dziala, ale nie wierze, zeby lagodniejszych metod nie bylo!
                  Zapisujecie dzieciaki rehabilitowane Voyta od razu na terapie do
                  psychiatry? Fizyczne postepy szybciej widac, skutki w psychice wyjda
                  za pare lat. Czy ktos sie w ogole orientuje, co sadza psycholodzy i
                  psychiatrzy o tej metodzie?
                  • leneczkaz Re: rehab. - filmik 12.03.10, 13:27
                    Tu nie trzeba być psychologiem, bo to logiczne, że dziecko nie rozumie dlaczego
                    ktoś się nad nim ZNĘCA! I jakbym miała tak torturować dziecko to bym wolała żeby
                    nie chodziło nigdy uncertain
                    A bobath to przyjemność wręcz. I na nie pójdę z drugim coby wskazać mu
                    prawidłowy sposób poruszania się.
    • mama-008 kochana... 12.03.10, 12:14
      oj jak ja wiem co czujesz...
      ja ze swoim synkiem chodze na rehab. od 3 miesiąca jego zycia czyli
      dobre półtora roku...(słabe napiecie miesniowe).
      do 6 miesiąca zycia na zajeciach był spokojny i grzeczny - od 6tego
      mieś.RYK!
      po 4 mies wypisałam go od tatmtych terapeutów (miał dwóch - pania i
      pana na zmiane) bo nie mogłam patrzec jak dziecko moje patrząc mi w
      oczy płacze i łzy jak grochy, oraz krzyk MAMA! (jak to pisze to mi
      płakac sie chce).
      wiem ze to dla jego dobra...
      teraz chodzi do zupełnie innej poradni do nowej przesympatycznej
      pani i rozumie ze musi cwiczyc - zdarza sie i jęk i płacz ale zaraz
      go czyms zajmuje - podaje zabawki śpiewam mu i jakos te 30 min udaje
      sie wytrzymać...czasami robimy przerwy np tydzien. i wramamy pełni
      siłsmile
      zawsze podczas takich zajść mam ochote zabarc dziecko przytulic
      mocno i uciec...ale robie to po zajęciach od razu,tłumacze mu ...
      moja rada - albo zmień terapeute, bo moze córka nie toelruje tego
      pana albo zrób przerwe np tydz, dwa. ja tak robiłam i naprawde daje
      to efekty (na jakis czas hehe).
      powodzenia

    • mama-008 jaka metodą ćwiczy córka? 12.03.10, 12:15
      my Bobath
      • fajnykotek Re: jaka metodą ćwiczy córka? 12.03.10, 12:22
        Metodą drastyczną sad. A tak serio to właśnie nie wiem, zapytam w poniedziałek.
        • ila79 Re: jaka metodą ćwiczy córka? 12.03.10, 21:45
          To pewnie Wojta jak drastyczną...Czytałam o tym ostatnio, bo metoda
          ta zostala zakwestionowana jako dopuszczalna terapia dla dzieci,
          szczególnie malych. Nie pamiętam dokladnie przez kogo, zapamiętałam
          tylko ogólny przekaz. Chodzi o to, że ona może poważnie zaburzyc
          emocjonalny kontakt rodzic - dziecko i wogóle spowodowac poważne
          kłopoty emocjonalne u dziecka. Jeśli to Wojta - zrezygnowałabym i
          poprosiłabym o skierowanie na Bobath.
    • jezozwierzynka Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 19:37
      Jestem mamą trojga dzieci - każde rozwijało się zupełnie inaczej, syn zaczął
      chodzić jak miał 8 miesięcy, córka jak miała rok i 3 miesiące, raczkować zaczęła
      jak miała prawie 12 miesięcy i do koślawo smile) w zasadzie jeździć na pupie,
      siadać sama zaczęłą też bardzo późno, prawie nie pełzała.
      Miałam już pewne doświadczenie, więc nie wariowałam, nie pytałam lekarzy, nie
      płakałam (pewnie, że wolałabym, żeby to było wcześniej a nie na końcu), ale
      KAŻDE DZIECKO MA SWÓJ CZAS. Najważniejsze, żeby się rozwijało, trzeba uważanie
      obserować czy się nie cofa.

      Nie dajmy się zwariować, dziecko to nie tabelka.

      I jeszcze jedna uwaga - NIE ZNAM ANI JEDNEGO DZIECKA, które wyszłoby od
      neurologa z diagnozą ZDROWE.
      KAŻDE wychodzi chore, każde ma zalecone ćwiczenia, każde proszone do ponownej
      kontroli, każde jest źle noszone, źle przewijane i każde jest krzywdzone przez
      rodziców- zaczęłam szukać i pytać, po tym jak neurolog stwierdziła, że mój
      najmłodszy syn ma garb bo noszę go pionowo (a pionowo go nie mogłam nosić bo
      ciągle leżał mi na kolanach przy piersi smile)) )

      W każdym razie ... do neurologów nie mam zaufania, bo to niemożliwe, żeby
      wszystkie dzieci były chore... A na to wychodzi...
      To jakim cudem nasze pokolenie wyrosło względnie ok?
      A wtedy nie było zalecanych wizyt u neurologa w 6 tygodniu życia smile

      Jeśli masz wątpliwości - konsultuj z fizjoterapeutami i ćwicz w domu podczas
      zabawy to co Ci zaleci, daj się dziecku rozwijać, stwórz możliwości, rozsyp
      kaszę na podłodze, niech się w niej bawi, posadź na trawie, pozwól POZNAWAĆ,
      ciało da sobie radę smile
      • mama-ola Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 19:51
        > I jeszcze jedna uwaga - NIE ZNAM ANI JEDNEGO DZIECKA, które
        > wyszłoby od neurologa z diagnozą ZDROWE.

        A dużo znasz dzieci odwiedzających neurologów tak w ogóle? I czy
        wzięłaś pod uwagę, że nikt tam nie chodzi ot tak sobie, bo
        przechodził obok?
        Przy okazji: dwoje moich dzieci neurolodzy (różni, na kogo się
        trafiło) określali jako zdrowe i dobrze rozwijające się przy
        każdej wizycie. A trochę tych wizyt było, Antoni jeździł co
        6 tygodni w 1 rż, a Maciek był raz.

        > W każdym razie ... do neurologów nie mam zaufania

        To sobie nie miej, ale czemu tak Ci zależy, by i inni nie mieli...
      • memphis90 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 21:12
        > To jakim cudem nasze pokolenie wyrosło względnie ok?
        > A wtedy nie było zalecanych wizyt u neurologa w 6 tygodniu życia smile
        Pewnie właśnie dlatego wink
    • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 21:57
      Masz tutaj listę terapeutów Bobath, może znajdziesz kogoś ze swojej
      miejscowości: www.ndt-bobath.pl/index.php?pID=find.
      • mikas73 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 22:00
        Wejdź w zakładkę znajdź terapeutę.
    • karro80 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 12.03.10, 22:21
      Moja wymiotowała przy bobathach -i nic z tego że rehabilitantki były
      fajne - wkórzało ją to maksymalnie -choć my rzdkow bywaliśmy tylko
      na pokazywaniu ćwiczeń -ja z małą w domu robiłam wsio -taki mielismy
      układ z wielu powodów.

      W domu ze mna ok -rezultaty wspaniałesmile
    • ila79 Artykuł z "Przekroju" na temat... 12.03.10, 22:23
      ...rehabilitacji dzieci:
      przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,6310.html
      Nie chcę się do tego osobiście odnosić, bo nie mam żadnego
      doświadczenia w tym zakresie i nawet nie chce sobie wyobrażac
      desperacji rodziców, którzy chca za wszelką cene pomóc swojemu
      dziecku. Jest tu też o Vojcie. Na ile autorka jest kompetentna - nie
      wiem.
      • prawujkowa Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 13.03.10, 00:45
        otóż to! i ja polecam artykuł z przekroju.
        absolutnie żadnych naukowych(!!!) dowodów na skuteczność osławionych
        ćwiczeń rehabilitacyjnych nikt jeszcze nie przedstawił.
        a wysyłanie dzieciaków na bobathy i inne stało się ostatnio zwyczajnie
        modne i tyle...
      • kasia_750 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 13.03.10, 10:08
        Autorka nie jest kompetentna. Po prostu napisała coś na bardzo modny temat.
        Ćwiczyłam z córką Vojtą. Owszem, czasami płakała. Ale najczęściej można było ją
        "zagadać". Absolutnie nie wolno nam było wykonywać ćwiczeń tak, żeby sprawiały
        dziecku ból !!!
        Nigdy nie miałam problemu z odrzuceniem przez córkę, itp. Wręcz przeciwnie, ze
        mną zawsze czuła się bezpieczna (jak jest chora, coś ją boli to liczy się tylko
        mama).
        • ila79 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 13.03.10, 18:05
          Wiesz, ja rozumiem ćwiczyć Vojtą z dzieckim, które coś tam rozumie,
          ewentualnie nie za bardzo protestuje i da się to przeprowadzić w
          formie zabawy. Dziecko autorki WYMIOTUJE po takiej sesji. To nie
          jest normalne, a napewno nie jest konieczne aż takie forsowanie w
          opisanej przez nią sytuacji. Dziecko mieści się w normie rozwojowej,
          tyle, że w dolnej granicy. Po co mu kazać ćwiczyć aż do wymiotów???
          To jest chore.
          • kasia_750 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 13.03.10, 20:15
            Wiesz, wydaje mi się, że dziecko autorki postu nie ćwiczy Vojtą tylko
            "przyjemnymi" Bobathami. Vojtą ćwiczą rodzice, nie rehabilitant. A tutaj
            wyraźnie jest mowa o rehabilitancie. W dodatku Vojtą ćwiczy się kilka razy
            dziennie a nie kilka razy w tygodniu. My do rehabilitantki jeździliśmy tylko na
            kontrolę i w celu ewentualnej zmiany ćwiczeń. I wtedy córka płakała. Bardzo
            mocno. Ciężko ją było uspokoić. Nie tolerowała dotykania przez obcą osobę. W
            warunkach domowych wszystko wyglądało inaczej. Oczywiście "gorsze" dni bywały.
            Ale każdy takie ma. Wymiotów nigdy nie było. Wtedy może też bym zwątpiła w sens
            ćwiczeń. A rehabilitantka (od Vojty!!!) zawsze nam powtarzała, że dziecko nie ma
            prawa płakać w trakcie ćwiczeń w domu - musimy zapewnić dziecku maksymalny
            komfort i jak najmniej stresu.
            Możliwe, że tutaj dziecku udzielają się emocje matki. I to też może wpływać na
            reakcję. Można spróbować zmiany rehabilitanta. Albo zmienić metodą na taką,
            którą można ćwiczyć z dzieckiem w domu. Albo skonsultować z innym lekarzem
            konieczność ćwiczeń - trudno oceniać przez internet czy to jeszcze jest norma
            rozwojowa czy już nie.
            Ja ćwiczyłam z przekonaniem, że robię wszystko co mogę dla swojej córki, bo musi
            mieć takie same szanse jak inne dzieci. I miało dla mnie znaczenie czy będzie w
            przyszłości chodzić i czy będzie samodzielna a nie uzależniona od innych ludzi
            do końca życia, nawet po mojej śmierci(to tak odnośnie wypowiedzi jednej z
            matek, że wolałaby, żeby jej dziecko nie chodziło, niż rehabilitować jak płacze).
            Teraz mam zdrową, radosną córkę, więc nie żałuję ani jednego dnia rehabilitacji
            smile a trochę trwała (rok czasu). Problemów z psychiką nie zauważyłam. Jedynie
            typowe okresy "buntu dwulatka". Córka ma prawie 3 lata.
            • mama-008 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 15.03.10, 09:32
              no cóż, moje dziecko i przy Bobatah wyło...zastanawiam się na Vojta
              ale boję sie bardzo ze nie dam rady tak krzywdzić synka...

              aha i łatwiej jest wytłumaczyć zdrowemy psychicznie dziecku ze
              rehabilitacja dotyk lekarza itp to dla jego dobra tak? a jak
              wytłumaczysz to upośledzonemu dziecku???
              • kasia_750 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 15.03.10, 20:18
                mama-008 napisała:
                > no cóż, moje dziecko i przy Bobatah wyło...zastanawiam się na Vojta
                > ale boję sie bardzo ze nie dam rady tak krzywdzić synka...
                > aha i łatwiej jest wytłumaczyć zdrowemy psychicznie dziecku ze
                > rehabilitacja dotyk lekarza itp to dla jego dobra tak? a jak
                > wytłumaczysz to upośledzonemu dziecku???

                To było do mnie??? Jeśli tak to nie rozumiem jaka część wypowiedzi odnosi się do
                tego co napisałam.
                Jeśli chodzi o mnie:
                Po pierwsze - nie krzywdziłam córki. Wręcz przeciwnie, uważam że jej bardzo
                pomogłam.
                Po drugie - rehabilitację mojej córki zaczęłam jak miała 3 miesiące, więc żadne
                tłumaczenie nie wchodziło w grę.
                • mama-008 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 15.03.10, 20:49
                  przepraszm za pytanie ale co działo sie z córeczka skoro zdecydowałas sie na
                  Vojtę w wieku 3 mies? bo rozumiem ze Bobathy nie przynosiły efektów dlatego
                  przeszliscie na drastyczniejsza metode?
                  wzmorzone napięcie mięsniowe?
                  • kasia_750 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 17.03.10, 08:42
                    My od razu ćwiczyliśmy Vojtą. Do lekarzy trafiliśmy za namową
                    koleżanki, która kiedyś rehabilitowała swoje dziecko (prywatnie, w
                    celu wykluczenia ewentualnych nieprawidłowości).
                    Nie pamiętam dokładnie diagnozy (piszę z pracy, dokumenty mam w
                    domu). Na pewno była asymetria, wzmożone napięcie mięśniowe i
                    obniżone (w różnych częściach ciała). Na początku ćwiczenia to była
                    tak naprawdę zabawa i to miało pomóc. Niestety prawdopodobnie
                    szczepienie popsuło nam efekty rehabilitacji (zorientowaliśmy się
                    dopiero po 2-giej dawce - szczepienie 6 w 1). Potem za radą
                    rehabilitantki odkładaliśmy 3-cie szczepienie do momentu aż wyrazi
                    na nie zgodę - po kolejnych szczepieniach nic się nie działo.
                    Ćwiczeń było coraz więcej, rehabiltacja trwała rok. Pod koniec
                    wszyscy byliśmy zmęczeni. Ale właśnie wtedy zaczęliśmy widzieć
                    postępy. Neurolog powiedziała, żeby nie rezygnować z Vojty, jeżeli
                    jeszcze dajemy radę ćwiczyć. Powoli zmniejszaliśmy ilość powtórzeń w
                    ciągu dnia, córka postawiła pierwsze samodzielne kroki w 15 miesiącu
                    życia i wtedy dostaliśmy zgodę na zakończenie rehabilitacji.
                    Do dzisiaj nikt nie odpowiedział nam na pytanie skąd się wzięły
                    problemy (córka urodzona o czasie, 10 pkt, usg główki prawidłowe).
                    Neurolog pod naszym naciskiem wspomniała jedynie o możliwym wpływie
                    przewlekłej choroby na opóźnienia w rozwoju dziecka.
                    U córki zdiagnozowano refluks układu moczowego, dosyć wysoki
                    stopień. Po urodzeniu, kilkakrotnie byłyśmy w szpitalu. Możliwe, że
                    z tego powodu wpadała w histerię jak ktoś obcy ją dotykał - miała
                    złe skojarzenia - dużo badań, leków, kroplówek, itp.
                    Trochę mnie martwi, że nie znaleźliśmy bezpośredniej przyczyny
                    problemów rozwojowych córki. Jestem w kolejnej ciąży i szczerze
                    mówiąc nie chciałabym przechodzić tego wszystkiego od nowa.
                    Nie żałuję ani jednego dnia ćwiczeń. Jednak wolałabym w tym czasie
                    robić zupełnie coś innego... Nie było łatwo, ale było warto.
                    Wiem, że niektórzy rehabilitanci uważają, że dziecko powinno
                    koncentrować się na ćwiczeniach a płacz jest dobrym objawem. Jednak
                    my mieliśmy robić wszystko, aby zapewnić jak największy komfort dla
                    dziecka i nie narażać córki na dodatkowy stres. Może dlatego ja
                    osobiście nie uważam Vojty za drastyczną metodę. Najspokojniej było
                    wtedy kiedy babcia skakała w kółko i robiła głupie minywinkNajtrudniej
                    było wtedy kiedy byłam zupełnie sama sad
                    Koleżanka opowiadała, że musiała wrócić do ćwiczeń kiedy jej syn
                    miał 2 lata (po szczepieniu...) i wtedy było super spokojnie, bo
                    synek z wielkim zainteresowaniem oglądał bajki smile
      • mama-008 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 15.03.10, 09:28
        wiesz, ja jestem przerażona...
        mam 2 letnie dziecko z zespołem Downa któe nie chodzi, nie raczkuje.
        od 2 lat biegamy po gabinetach, szukamy nowych terapeutów, nawet
        zastanawiam sie nad Vojtą, bo Bobathy nie dają rezultatów. szukam
        wszędzie pomocy i ciągle słysze zapewnienia że "będzie
        dobrze", "będzie chodził"...ja zapłącę każde pieniadze aby pomóc
        dziecku, jednak coraz częsciej zastanawiam się tez czy aby np nie
        zrobić przerwy np miesiąc nic nierobienia? żadnych ćwiczeń, żadnych
        lekarzy? ale co jesli zacznie sie cofać? będe pozniej sobie
        wyrzucała ze mogłam dalej cwiczyć i mu pomagać...widze zmeczenie w
        oczach synka, juz nawet nie placze na cwiczeniach bo chyba sie
        poddał.
        boli mnie bardzo ze krzywdze synka pomagajac mu i boli mnie ze musze
        mu to robic bo przeciez to dla jego dobra?
        nie wiem czasami co mam robic - pomagac za wszelka cene i nie miec
        pozniej do siebie pretensji ze nie zrobiłam wszystkiego czy olać to
        i czekac co czas przyniesie?
        to sa dylematy matek niepełnosprawnych dzieci...
        chcemy pomagac za wszelka cene bo boimy sie ze jak odpuścimy to
        skrzywdzimy własne dziecko i na odwrót...
        • e.mama.s Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 16.03.10, 11:47
          Z nami chodził na rehabilitację chłopczyk też z zespołem Downa, był
          rehabilitowany vojtą bo podobno ta metoda jest szybsza i skuteczna.
          Miał ponad trzy lata
          • mama-008 Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 16.03.10, 12:20
            no własnie tez słyszałam ze skuteczniejsza niz "lekkie"Bobathy ale z
            koleii nie wiem jak synek zareaguje na stanowcze i mocne
            przytrzymywanie...
            na najbliższych ćwiczeniach zapytam rehabilitantke czy nie
            spróbujemy Vojty. musze sprawdzic wszystkie mozliwe sposoby.

            PS czy ten chłopczyk z zD co z wami uczęszczał na rehab. to juz
            chodził czy nie?
            • e.mama.s Re: Artykuł z "Przekroju" na temat... 16.03.10, 21:24
              chodził i był sprawniejszy od mojego roczniaka
    • green_hill Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 13.03.10, 10:41
      Dostalam skierowanie do neurologa, poniewaz moj syn w wieku 8 miesiecy tylko obracal sie na brzuch i z powrotem, nie siadal, nie pelzal, nie raczkowal. Tuz przed wizyta mlody zaczal pelzac (mial wtedy 9 miesiecy i tydzien). Pani zignorowala ten fakt i stwierdzila, syn jest opozniony motorycznie o 2 miesiace i wymaga rehabilitacji.

      Nie przejelam sie specjalnie ta diagnoza.

      Teraz mlody ma 10,5 miesiaca, niedawno zaczal siadac i siedziec samodzielnie, oraz poruszac sie do tylu na czworakach. Po prostu przyszedl na niego czas i tyle. Pewnie niedlugo bedzie raczkowal do przodu, a potem wstanie. Chodzimy na Bobathy, ale uwazam, ze bez tych cwiczen syn doskonale by sie obyl.

      Aha, pani neurolog twierdzila, ze Bobath i Vojta to praktycznie to samo, a dzieci placza nie dlatego, ze cos je boli, tylko dlatego, ze sa zmuszane do wysilku i to im sie nie podoba. Nie widzialam Vojty na zywo, wiec nie mam porownania (czytalam tylko o tej metodzie), ale jakos nie przekonala mnie ta argumentacja ...
      • patyczako Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 13.03.10, 12:13
        moja siostra sama ćwiczyła po przeszkoleniu dziecko w domu i mała płakała do
        tego stopnia ze sąsiedzi sie zaczęli interesowac (zawsze tam gdzie nie trzeba) i
        sie bała ze jej siągną jakąs opieke spoleczna czy policje na głowe... ale
        opłaciło sie dzis juz po tym nie ma sladu
    • ciocia_ala Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 13.03.10, 12:30
      To i ja wrzuce trzy grosze. Moje dziecko sidzialo jak mialo 8
      miesiecy. Diagnoza: oslabione napiecie miesniowe (nieznana
      przyczyna, choc ja mysle, ze przydusili ja podczas porodu). Wszysko
      robilo baaaardzo pozno. Zaczela sama chodzi calkiem niedawno, w 20
      miesiacu, dzis ma 22 miesiecy i chodzi, wstaje, biega, ale wciaz
      widac opoznienia. Nie jest to jeszcze normalny chod osoby doroslej.

      Z mojego doswiadczenia po prostu trzeba naturalnie wiecej z
      dzieckiem pracowac, podczas zabawy "zmuszac" do prawidlowych
      zachowac, czyli takich, jakie powinny miec dzieci w takim samym
      wieku. Np, wspiac sie po schodach, siegac po pilke, obracac sie do
      zabawek. Po prostu pokazac, co mozna zrobic z raczkami i nozkami i w
      jaki sposob.

      Chodzilysmy na fizykoterapie, bylysmy na obozie rechabilitacyjnym
      (swietna sprawa, ale droga), ale wlasciwie wszysko co Miska
      osiagnela zawdzieczas samej sobie.

      Jezeli chodzi o placz, to u mnie dzialao tylko jedno. Musialam
      wyjsc, bo inaczej dziecko wogole nie chcialo wspolpracowac. Po kilku
      sesjach przyzwyczajala sie do wszyskiego.


      Pozdrawiam i powodzenia


      • samanya123 Re: Rehabilitacja dla potrzebujących dzieci!!! 13.03.10, 14:38
        A ja po prostu słuchałam własnej intuicji. Nie każde dziecko musi
        raczkować mając 8 miesięcy, co mi próbowała wmówić jedna pani
        neurolog, sugerując rehabilitację. I o dziwo miesiąc pózniej sama
        córka się nauczyła bez żadnej rehabilitacji. Nadal uważam, że
        rehabilitacja jest dla dzieci, które rzeczywiście tego potrzebują a
        nie dla tych, które jeszcze nie są po prostu gotowe na to żeby wstać
        lub zacząć raczkować. Jak dziecko jest zdrowe to samo się nauczy,
        trzeba być tylko cierpliwym, a nie wpadać w paranoje, bo koleżanki
        syn już chodzi to moja też musi.. wcale nie musi, pójdzie jak będzie
        gotowa!
    • e.mama.s Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 15.03.10, 20:44
      Mój był rehabilitowany met.Bobath od 4 miesiąca, przez rok. Też
      słabe napięcie. Chwytać zaczął jak miał 5 mcy. Raczkował ok roku,
      chodzić zaczał w wieku 1,5 roku. ćwiczylam z nim też dużo w domu.
      Co to dało? Chyba chodzić zaczął za szybko bo zaraz wykrzywily mu
      się bardzo na zewnątrz nogi. Znów skierowanie na rehabilitację i
      niestety byliśmy tylko kilka razy. Wcześniej zachowywał się ok,
      potem był ryk, płacz, histeria. Rehabilitantka stwierdziła, że
      lepiej dla niego jak zaprzestamy. Nogi za pół roku same się
      wyprostowały. Efekty mizerne bo dzieci ze słabym napięciem rozwijają
      się skokowo.
      • mama-008 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 08:49
        Efekty mizerne bo dzieci ze słabym napięciem rozwijają
        > się skokowo.

        mój za mieś.skończy 2 latka (słąbe napiecie miesniowe)- nie
        raczkuje, nie chodzi. rehabilitowany od 3 mies zycia do dzis.
        rehabilitanci dali sobie spokój z naciskiem na raczkowanie i od paru
        mies jest pionizowany. żaden nie umie określic kiedy pojdzie -słowa
        rehabilitanta " może na miesiąc , może za rok"...ręce mi
        opadły...zastanawiam sie na Vojta...ale skoro na Bobatah jęczy to co
        bedzie na Vojcie?
        • gg24 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 11:22
          Podam przykład mojego dziecka - córka siedziała jak skończyła rok,
          potem dopiero pełzała, raczkowała, a chodziła jak skończyła 20
          miesięcy. Dzisiaj rozwiaja się bardzo dobrze. Róźne są powody
          opóźnienia w rozwoju fizycznym, motorycznym. Osobiście uważam, że
          dziecko, które płacze bardzo, pręźy się itp podczas ćwiczeń niewiele
          z nich korzysta. Pozdrawiam Cię i powodzeniasmile
          • mama-008 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 11:33
            Osobiście uważam, że
            > dziecko, które płacze bardzo, pręźy się itp podczas ćwiczeń
            niewiele
            > z nich korzysta.
            wiesz, ja tez tak uważam - i tak wyglądały mniej wiecej zajęcia od 8
            do 12 mies zycia - głowa spuszczona w dół,płacz, albo lezał na
            materacu i nie podnosił nawet głowy tylko wył. zrobiłam mu wtedy
            przerwe na mieś i zmnieniłam terapeutę na nowego.
            teraz na ciczeniach - moze przez 3 minuty -jest tylko wołanie MAMA
            MAMA MAMA i niby płacz (łzy nie leca)ale wykonuje jakos polecenia,
            no i szybko zajmuje go czyms, spiewam podsuwam zabawki itp
            • e.mama.s Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 11:42
              Jest wyjście. Rehabilitant może nauczyć rodzica kilku ćwiczeń. Kilka
              razy w moim przypadku rehabilitantka była u nas w domu, dziecko tak
              nie płakało
              • mama-008 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 16.03.10, 12:04
                wiem jakie moge wykonywac z dzieckiem ćwiczenia i masaże i tak też
                robimy.
                mam za małe meiszkanie aby zrobić z niego po częsci kącik
                rehabilitacyjny - a w przypadku mojego dziecka nie mówimy o samym
                materacu ale o drabinkach, huśtawce, piłce...wiec rehabilitacja w
                domu nie wchodzi w grę.
    • mama-008 Metoda Vojty 16.03.10, 12:28
      Metoda Vojty jest dla dziecka terapią dosyć męcząca (konieczny jest
      bowiem wysiłek fizyczny) ale taką, która nie sprawia dziecku bólu.
      Narzekanie pod postacią stękania czy płaczu jest pozytywną
      reakcją świadczącą o odebraniu przez dziecko bodźców i wykonywaniu
      pracy.

      nie wiem, ale ciężko mi w to uwierzyć że nie bolisad
      chyba spróbujemy tej metody ale starsznie sie boję że mnie dziecko
      znienawidzi i nie będzie chciało sie potem nawet przytulaćsadsadsad
      a tego bym nie zniosła.
      • karro80 Re: Metoda Vojty 17.03.10, 00:08
        Różne są reakcje -na wcześniakach dzieczyny opisywały. Może byc
        niesty tak jak piszesz, ale może być całkiem nieźle, a co ważne będą
        efekty.
        Ja ćwiczyłam z moja bobathami, ale tez była za młoda żeby
        wytłumaczyć że to tak trzeba -w domu, ze mną oki, bo myśmy mieli
        udład taki, ale w pordandni jak uczyli mnie to wymiotowała -od
        tamtej pory np ma parę urazów, np nie pozwala się kłaść w obcych
        miejscach na wznak(co niby powiązane z reh nie było ale od tego sie
        zaczęło)-sztywnieje i trzęsie sięsad.
        A zagląsz na Zakątek? może tam dziewczyny podpowiedzą coś(ja tam
        sobie dużo o mózgu niegdyś info znajdowałam-mała bywała
        niedotleniona i miał wylewy,więc wolałm sobie gromadzić wiadomości
        i przyznam, że poziom forum jest imponujący-duzo dobrych rad,
        artykułów szczegółowych i dziewczyny się fajnie wspierają,polecaja
        lekarzy, wózki, refundacje itp)
        • mama-008 Re: Metoda Vojty 17.03.10, 08:29
          tak tak - znam b.dobrze zakątekwink
          • fajnykotek Re: Metoda Vojty 18.03.10, 08:56
            Witam ponownie! Nasz rehabilitant powiedział, że metoda Vojty polega na
            wywołaniu określonych odruchów u dziecka POPRZEZ BÓL. Jula jest rehabilitowana
            Bobathami, Ją nie boli, ale Ona nie chce! W poniedziałek też zwymiotowała, więc
            dziś nie pójdziemy sad. Kupiłam matę do ćwiczeń, koleżanka przyniosła piłkę.
            Spróbujemy w domu. Zastanawiam się czy nie zrezygnować z tej rehabilitacji, bo
            może Jula rzeczywiście po prostu potrzebuje więcej czasu i tyle. A starszy synek
            w ogóle nie raczkował. Zaczął od stawania przy meblach, potem pierwsze kroczki
            trzymany za rączki, aż puścił się sam. A siadać zgodnie z normami nauczył się
            jak już chodził, wcześniej podawałam Mu rękę, bo nie wiedziałam, że źle robię.
            • mama-008 Re: Metoda Vojty 18.03.10, 09:23
              Nasz rehabilitant powiedział, że metoda Vojty polega na
              > wywołaniu określonych odruchów u dziecka POPRZEZ BÓL
              właśnie tak tez myślałam...sad

              co do mojego dziecka tez regab.stwierdzili jednogłośnie że on nie
              bedzie raczkował ale poprostu wstanie na nogi a moze pozniej zacznie
              raczkowac.
              póki co trzyma sie szczebelków włozeczku i wstaje powolutku ale
              wstaje...moze to dobry znak...

              o Vojcie mysle ale nie wiem jeszcze co robic - czy dac mu cza si np
              na 2 tyg w ogole zrezygnowac z Bobathów - moze przerwa w cwiczeniach
              mu pomoze...
            • kasia_750 Re: Metoda Vojty 18.03.10, 10:38
              Niestety nie mogę pozostawić tego bez komentarza...

              fajnykotek napisała:
              > Witam ponownie! Nasz rehabilitant powiedział, że metoda Vojty
              polega na
              > wywołaniu określonych odruchów u dziecka POPRZEZ BÓL.

              Bardzo ciekawe stwierdzenie... szczególnie w ustach rehabilitanta, u
              którego po ćwiczeniach dziecko wymiotuje...

              "Bezwzględnym warunkiem uzyskania prawidłowej reakcji ze strony
              centralnego układu nerwowego (mózgu) dziecka jest BEZBOLESNOŚĆ
              działania terapeuty oraz rodziców w trakcie stymulacji"

              Cytat ze strony:
              vojta.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=15&Itemid=2
            • karro80 Re: Metoda Vojty 18.03.10, 14:40
              A napisz na forum Zawitkowskiego-on może poda jakiegoś
              odpowiedizalnego reh w Twoim reginonie?

              A jak nie to może pogadaj czy jest mozliwośc żebyście robili tak jak
              my -czyli np przychodzisz -pokazują ci ćwiczenia -najlepiej je
              nagraj i ćwiczycie w domu - kontrole co jakiś czas -przede wszystkim
              dziecko lepiej się czuje ćwicząc z mamą, dwa -u nas byli zdumienie
              tak szybkimi rezultatami tego "eksperymentu", bo ja ćwiczyłam z małą
              kilka razy dziennie, jak nie hcicąła to odpuszczałam, ale jak juz
              humor był lepszy np za pół godzinki to lecieliśmy z ćwiczeniami.

              Dodatkowo, mała miała WNM, więc lepiej i skuteczniej pewne rzecyz
              wychodziły po ciepłej kapieli i masażu, bo ciałko rozluźnione.
              • mama-008 Re: Metoda Vojty 18.03.10, 15:13
                bylismy pare razy u pana Pawła Zawitkowskiego, wtedy oponował za
                Bobathami.
                ale w tej sytuacji musze i jego zapytac o opinię co on sadzi o
                wprowadzeniu Vojty...
                mam nadzieje ze jeszcze przyjmuje u siebie w centrum wawy?
                • karro80 Re: Metoda Vojty 18.03.10, 15:25
                  Gość jest z tego co widac na jego forum generalnie zazwyczaj przeciw
                  Vojcie, ale chyba nie we wszystkich przypadkach - a zapytam
                  dziewczyn co chodzą do niego gdzie przyjmuje to napiszę wieczorem,
                  albo wczesniej.
                • karro80 Odbierz gazetową 18.03.10, 18:23
                  smile
    • agnieszka_z-d Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 18.03.10, 18:22
      A chodzicie na basen? Naprawdę warto. Dziecko się calutkie rusza, no i woda Je
      wymasuje tak przyjemnie.
      Moja Małgosia ruszyła rozwojowo jak zaczęłyśmy chodzić na basen (miała chyba 7-8
      miesięcy) - wkrótce poszła w raczkowanie i zaczęła chodzić w wieku 1 rok i 3
      tygodnie. A mając 8 miesięcy jeszcze nie siedziała sama bez podparcia.
    • fajnykotek Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 08.04.10, 08:27
      Witam! Tym razem chciałam się podzielić moją radością. Moja Jula od niedzieli
      raczkuje smile. Wiem że 13-miesięczniaki już chodzą, ale dla nas to ogromne
      osiągnięcie!! Po Waszych radach pogadałam "od serca" z rehabilitantem i wymioty
      zdarzyły się już tylko raz. Jula pięknie siada "z łokcia", a z pozycji na
      brzuchu siada do klęku (szpagat już tylko czasem smile). Opłaciły się Jej (i moje)
      cierpienia. Rehabilitację na razie skończyłyśmy, na chodzenie córeczka ma
      jeszcze wg norm trochę czasu.
      • mama-008 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 08.04.10, 10:44
        SUPER!wink wielkie osiągnięcie - napewno jestes dumna. ja wiem ze dla
        większosci to norma ale dla matki to wielki sukceswink

        my jak zrobilismy 2 tyg przerwy w Bobatah to tez od razu efekty
        były - jak bez przymysu to ładnie sie rozwija a jak cwiczenia to leń
        i sie poddajewinkwiec takie przerwy w cwiczeniach -to naprawde pomaga.

        ja robię takie przerwy raz na kilka mieś że zupełnie nic nie musi
        ćwiczyć tylko zabawa...i sa efekty - wolniutko idą ale sąwinkwidze po
        synku ze dobrze mu robią przerwy w cw. (a jeszcze rok napewno
        bedziemy chodzic na rehab.)

        u nas rehabilitanci darowali sobie raczkowanie stwierdzając że
        ominie raczkowanie (a szkoda bo to dobra i pozyteczna umiejętność)i
        jest pionizowany no i postawiony juz stoi sam ale sie trzyma głowy
        swojej pani rehabilitantkismile
        mamy naprawde super rehabilitantke która sie nie rozczula on czuje
        do niej respekt i wykonuje cwiczenia bez histerii. no i sa efekty.
        mały wsatej juz sam w łozeczku!

        osobiscie daję mu jeszcze pół roku i prawdopodobnie zacznie
        chodzić...(mam nadzieje)
        synek ma prawie 2 latka...więc domyślasz się jaka ja byłam
        podłamanawink no ale u nas jest wada gen. i słabe napięcie miesniowe
        wiec liczyłam sie z tym ze pozno pojdzie...

        trzymam kciuki za Twoją małą.
        teraz to juz z górki pojdzie! nie martw się.

        PS ja nadal zastanawiam się nad zmianą na Vojtę...moze warto
        spróbowac? moze szybciej ruszy z miejsca...?
      • karro80 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 08.04.10, 11:55
        Gratulacjebig_grin
        Moja poszła w 18 mies, więc mimo wczesniactwa nawet wlazła w normy
        bez korygowania wiekuwink - wiesz takie wyczekiwane mocno cieszy.
        No i niech se raczkuje długo, bo to zdrowosmile
    • kinia0422 Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 08.04.10, 09:25
      Mała trochę wycierpiała i wierze ze i Ty strasznie to przeżyłaś,ale
      teraz to już tylko ku lepszemu-gratuluję Małej i Mamusi!
      pozdr.k.
    • lacitadelle Re: Dlaczego nikt mi nie powiedzial... :-( 08.04.10, 10:50
      Chodziłam z synem na rehabilitację i u nas dzieci nie miały prawa płakać -
      zarówno rehabilitantki, jak i rodzice bardzo się o to starali. Jeżeli nie dało
      się przerwać płaczu, to następowała przerwa w ćwiczeniach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka