Moja Jula jest cytuję "opóźniona w rozwoju motorycznym" i od początku marca
chodzimy na rehabilitację. Chwilę jest ok, ćwiczy ładnie z panem, a potem
zaczyna się popłakiwanie, szloch, zanoszenie się, a wczoraj aż zwymiotowała od
płaczu

. Dziewczyny ja nie mogę jak Ona łka i tak na mnie patrzy i łka, a
ja się czuję jak potwór, że nie mogę Jej zabrać na ręce i uciec... Ja wiem, że
to dla Jej dobra, że Ją nic nie boli. Ale nikt mi nie mówił, że dzieci tak
strasznie płaczą przy rehabilitacji. Strasznie to przeżywam, a efekty ćwiczeń
na razie mizerne

.