Witam,
Chciałam wszystkim opisać jak wygląda proces diagnozy i operacji serduszka dziecka. Tak wygląda moja (mojego synka) historia. Może to komuś pomoże więc piszę.
Maluszek urodził się z wadą serca (zdiagnozowana w pierwszych dniach życia), ubytek części błoniastej 4mm w przegrodzie międzykomorowej. Pierwsze informacje były takie, że ubytek może się zrośnie i obserwujemy. Byliśmy pod opieką Pani doktor Piotrowskij-Wichłacz na Działdowskiej w Warszawie. pani doktor jest bardzo przyjazną i ciepłą lekarką, więc bardzo polecam współpracę. Nastęnie mieliśmy jeszcze 2 kontrole gdzie ubytek się powoli powiększał (do około 7mm). Maluszek nie miał objawów wady serca, ale tak też bywa.
Na ostatniej wizycie zdecydowano, że za tydzień operacja i tutaj zaczęło się... Potwierdzanie dagnozy (czy na pewno trzeba operować, czy Dzialdowska to dobre miejsce, itp). Pewnie wszyscy rodzice mają takie wątpliwości. Sytuacja z ubytkiem VSD jest taka, że brak operacji prawdopodobnie wpłynie na wystąpienie chorób serca, płuc w przyszłości. Poza tym dzieci z wadami nie rosną, tak jak powinny i nie mogą uprawiać sportów. Z opinii kardiologów z rodziny Działdowska była dobrym miejscem na operację. Słyszałam także opinie, żeby zrobić operację w CZD (nie wiem jak to by się skończyło). Zdecydowaliśmy się na operację.
Na początek przychodzi się z dzieckiem na okolo 2-3 dni (przed samą operacją) na badania (krew, echo, ekg, mocz). Przed operacją odbywa się też konsultacja z chirurgiem operującym. Chirurg odpowiada na wszystkie pytania i dość dokładnie opisuje jak przebiega operacja. Wszystko dość fachowym językiem, więc czasami trudno zrozumieć. Oczywiście pojawia się także informacja o ryzyku (śmiertelność okolo 3%) oraz możliwe powikłania (skoki ćiśnienia, płun w opłucnej, choroby nerek). Wszystkie powiklania powinny przejść dość szybko. Badania przed operacją wykonuje dr Mądry (świetny specjalista) - słyszałam nawet opinię że jeszcze nigdy się nie pomylił, ale nie wiem czy to prawda. Przed operacją przychodzi lekarz anestezjolog i tłumaczy co zrobią w trakcie operacji.
Sama operacja wygląda następująco (poza tym, że to najcięższy dzień w życiu) o 8-9 zabierają dziecko i operują (do okolo 11-14). Potem wychodzi chirurg i mówi jak bylo co się ugalo zrobić itp. Następnie (po około 0.5-1h) przychodzi anestezjolog i mówi co zrobili i prowadzi na intensywną pokazać dziecko.
Po operacji dziecko kilka dni leży na intensywnej (okolo 5-10dni). Na intensyną można dzwonić kiedy chcesz i pytać. Ja jeździłam codziennie, ale ponoć nie zawsze wpuszczają i nikt nie poleca tego rozwiązania. My leżeliśmy około 10 na intensywnej, bo mieliśmy troszę powikłań

ale to nieważne. Nastęnie wracasz na oddział i tam jesteś 5-7dni już razem z dzieckiem. Dziecko przez jakiś czas jest po operacji na lekach podobno około 6 miesięcy (jeszcze nie wiem dokladnie). Jest objęte profilaktyką zapalenia wsierdzia. Powinno być szczepione dość "szeroko", bo wszystko jest groźne przy wadach serca. Przez 6 tygodni trzeba uważać na mostek oraz przez 3 miesiące dziecko musi prowadzić oszczędne życie.
Na koniec chcialabym opisać pracowników Działdowskiej. Pielęgniarki na oddziale Chirurgii - różne, część bardzo fajna, część beznadziejna (nic nie pomoże i jeszcze dziwi się że pytasz). Lekarze pracowni echo - świetni specjaliści i ludzie. Chirurdzy - poznałam dr Grabowskiego - bardzo cieply człowiek i konkretny. Świetny specjalista od wady vsd (opinia w środowisku). Lekarze na intensywnej - bardzo fajni, wszystko tłumaczą cierpliwie, szczególnie Pani dr Motylewicz (decyzyjna, sympatyczna, ciepła i cierpliwa). Pielęgniarki na intensywnej świetne - bardzo miłe i uczynne - naprawdę super. Poza tym wszyscy znają dzieci, które operują lekarze przychodzili i do wiedzieli jak synek się nazywa i jaka była historia choroby.
Jeśli ktoś chce coś jeszcze wiedzieć to piszcie.
Pozdrawiam i mam nadzieję że komuś się to przyda.
Podsumowując szpital bardzo fajny i świetna kadra.