Dodaj do ulubionych

oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry

09.06.04, 22:33
Cześć! Potrzebuję pomocy! 4-ry dni temu synek mojej przyjaciółki (14-
miesięcy) oparzył się. Lekarze stwierdzili stan ciężki i oparzenie 2-go
stopnia:twarz,szyja, rączka, klatka piersiowa! Wczoraj okazało się, że skóra
w tych miejscach jest martwa i czeka go jutro przeszczep.
Czy któraś z Was zna podobny przypadek i może nas pocieszyć! Jak wygląda
najbliższa przyszłość takiego dziecka? pielęgnacja? spacery? Ja jestem
załamana a co dopiero ona - matka, która szaleje na punkcie swojego
dziecka!!!!!!!! Nie wiem jak mam ją pocieszać! Dodam, że nie wiem czym się
oparzył, nie wypytuję jej, czekam, aż sama się odzywa(SMS)! Jest w strasznym
stanie!
Pozdrawiam i czekam na pomoc
Obserwuj wątek
    • janaj Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 09.06.04, 22:58
      Cześć!
      Moje dziecko też uległo oparzeniu (ponad rok temu). Kilka miesięcy temu
      rozpoczęłam taki wątek ale odzew był niewielki. Jeśli chcesz o coś zapytać
      napisz na mój adres gazetowy. Trudno jest coś radzić, lekarze zadecydują jak
      powinna wyglądać rehabilitacja skóry. Ale głowa do góry, będzie dobrze. Służę
      własnym doświadczeniem. Pozdrawiam,
      Joanna.
    • anetta.torun Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 15.06.04, 17:16
      mały jest już po przeszczepie! może znajdzie się jakaś mama z pocieszeniem!?
    • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 01.07.04, 22:31
      Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie zauwazyłam tego listu.
      Przezyłam ten horror gdy moja córeczka miała roczek. Miała oparzenia 2 i 3
      stopnia. Moja wina była ewidentna. Raz spuściłam ją z oczu. Miała przeszczep
      skóry w 2 miejscach. Skórę pobierano z ud. Gdy zobaczyłam ją po przeszczepie
      wyłam z rozpaczy. Wyglądała jak mały Frankensztain. Teraz ma 3 latka i wiecie
      co? Już prawie nie ma śladu po oparzeniu!
      • anetta.torun Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 22:22
        Witaj Sebanna! Bardzo ucieszyłam się widząc Twój list, po jego przeczytaniu
        popłakałam się! Gosia również. To ciężki okres w jej życiu, pewno jeszcze to
        pamiętasz! Łatwiej znosi się cierpienie mając pomoc osób, które coś takiego
        przeżyły! 7 lipca jadą do Łodzi. Na razie lekarka nie pozwala masować tych
        miejsc, bo to powoduje przyrost tkanki na około ran (tak zrozumiałam), Gosia
        prosiła, abym zapytała od kiedy masowałaś córeczkę, w jakich miejscach się
        oparzyła i gdzie miała przeszczep? Michałek ma oparzoną również buźkę, jednak
        tam nie miał przeszczepu. Tak jak Twojej córeczce pobrali mu skórę z ud. Jednak
        potem rany zaczęły ropieć i skórka odchodzić. Nie wiem czy to nie jest zbyt
        drastyczne dla innych mam, które mogą to czytać! Ale jest to napewno najlepsza
        przestroga, również dla mnie! Teraz zalewam szklanki z herbatą czy kawą w
        zlewie. Wszystko gorące jak najdalej od mojego uczącego się chodzić synka!!!!
        Ale musimy zdawać sobie sprawę, że to jest chwila nieuwagi, dosłownie sekundy,
        każdemu może się to przytrafić!!!
        Ale się rozpisałam!!!
        Jeszcze raz dziękuję Wam dziewczyny za Wasze listy, odezwijcie się jeszcze
        koniecznie.
        Może znajdą nas inne mamy, które to przeżyły i wspomogą radą, podzielą się
        swoimi doświadczeniami!
        Pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Pociechy!
        • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 03.07.04, 20:52
          Dziewczyny faktycznie masowac trzeba jak już przeszczep się dobrze przyjmie i
          rana jest w pełni wygojona - lepiej poradzić się lekarza kiedy to robić, ale na
          pewno jest to konieczne bo widzę to po mojej córce - jej skóra jest gładka, a w
          miejscach przeszczepu tego przeszczepu po prostu nie ma - jedynie na brzuszku
          niewielki ślad,który w dalszym ciągu zanika. Anetto a na udach mała nie ma
          śladu w ogóle. A była tam przecież okropna, podbiegła krwią rana. Moja mała
          miała przeszczep w dwóch miejscach - na piersi i na brzuszku, a poparzoną miała
          całą klatkę piersiową i brzuszek. Jeśli chodzi o twarzyczkę małego to powiem
          ci, że podobno twarz nie jest takim problemem bo goi się najszybciej
          (przynajmniej tak słyszałam w szpitalu). przepraszam Was za moje chaotyczne
          wypowiedzi, ale tak sie przejmuję, że chciałabym Wam pomóc tym bardziej, że
          przezyłam to samo. Poza tym nie zgadzajcie się na bliznę u swojego dziecka!!!
          Wyrzućcie ją ze swoich myśli. Ma się zagoić i już! A Wy zrobicie przeciez
          wszystko,żeby tak było! Aha i jeszcze niektórzy wspominali mi o laserowym
          usuwaniu blizn, ale podobno tylko na początku daje to dobre rezultaty, później
          nie jest to takie zachęcające. No i jak jeden lekarz nie odpowie Wam na
          pytania, które Was dręczą to walcie do drugiego. Ja tak robiłam,a nawet
          płakałam dopóki nie wymogłam na nich pomocy. Bo nie wiem jak Wy, ale w szpitalu
          byłam traktowana jak wyrodna matka i zamiast pomóc mojemu dziecku (chodziło mi
          o informację jak mam postępowac dalej) oni milczeli albo odzywali się do mnie z
          pogardą. Więc jak Was będą wywalac drzwiami to wchodźcie oknem, bo nikt inny
          nie zadba o Wasze dziecko. Powodzenia i jeszcze raz przepraszam za chaotyczny
          styl.
          • anetta.torun Asiu! Sebanna! 04.07.04, 15:17
            SEBANNA jesteś KOCHANNA!!!!!
            Gosia prosiła abym bardzo Ci podziękowała za każdą radę! Ja też jestem Ci
            bardzo wdzięczna. Cieszę się, że mogę pomóc, nie wiem w jaki jeszcze sposób? Co
            Wam dziewczyny było najbardziej potrzebne w tych chwilach na początku? Rozmowa
            o innych sprawach? Wsparcie duchowe? Zabrałabym Gosię z rodziną na działkę, na
            spacer, do ZOO (właśnie w ten dzień, kiedy się do zdażyło mieliśmy iść pierwszy
            raz do ZOO) - ale ze spacerami też jest problem, prawda? Wychodzą tylko w
            zachmurzone dni i nie na długo. Jak to było u Was? Czy z tą kamizelką można
            wychodzić na spacery w ładne dni?
            Gosia prosiła o zadanie Wam Pytań: - czym na początku smarowałyście blizny,
            czym te po przeszczepie (to do Sebanny)? O jakich plastrach mówicie, gdzie się
            je kupuje i od kiedy stosuje. Lekarz prowadzący Michałka nic o nich nie
            wspominał. Gosia dostała z zagranicy jakieś plastry, ale nie wie czy to te, o
            których mówicie. I jeszcze jedno: jak radziłyście sobie z drapaniem swędzących
            miejsc szczególnie w nocy. Gosia prawie nie śpi, pilnuje małego żeby się nie
            drapał.
            Dziękuję Wam za pomoc! Pozdrawiam
            • sebanna5 Re: Asiu! Sebanna! 04.07.04, 21:39
              Anetto podaję Ci adres do łodzi (firma TRICOMED), która zajmuje się szyciem
              koszulek uciskowych i posiada też plastry silikonowe (są to przezroczyste
              opatrunki, wzmocnione dzianiną - jeden plaster używasz cały czas bo można go
              myć mydłem), które stosuje się pod tą własnie koszulkę w miejscu przeszczepu:
              91-361 Łódź, ul.Piotrkowska 270, tel.0-42 684-78-21. Trzeba tam zadzwonić jak
              najwcześniej, bo i tak umówią się z Wami za jakieś 3-4 miesiące kiedy rana się
              wygoi (oni zresztą wiedzą po jakim czasie od oparzenia trzeba do nich
              przyjechać), a mają kolejki.
              Jeśli chodzi o to smarowanie to mojej córeczce - Gosi zresztą (a synka też mam
              Michałka) - zdecydowanie pomógł Cepan. CONTRATUBEX też próbowałam, ale
              ostatecznie wybrałam CEPAN - wydawało mi się, że efekty sa lepsze (chociaz
              mówią, że te dwie maści to to samo, tyle, że Contratubex nie śmierdzi). Cepan
              na pewno stosowałam kiedy już ten pierwszy okres wygojenia minął - tzn
              przeszczep i okolica oparzenia wyglądały na "czyste" (bez żadnych ropiejących
              krostek, podbarwionych krwią itp.). Na pewno warto zapytać lekarza. A te
              pierwsze dni po przeszczepie to tak jak wspominała też Asia smarowałam bardzo
              grubo LINOMAGIEM (1 pudełeczko linomagu wystarczało mi najczęściej tylko na dwa
              razy)i przykrywałam gazą i na to wkładałam ubranko.
              Z tym drapaniem swędzących miejsc to niestety nie jest łatwo - ja też cały czas
              pilnowałam, żeby mała nie drapała się - ale trzeba też pomysleć sobie tak:
              swędzi - to dobrze, to znaczy, że się goi, pal sześć te nieprzespane noce! : )
              Ta kamizelka w niczym nie przeszkadza. Dziecko musi byc na dworze. Najlepiej
              jednak wychodzic gdzies w cień - ja też tak robiłam. Słońce akurat w tym
              przypadku nie jest korzystne - a o opalaniu nie może byc mowy przynakmniej
              przez jakies dwa-trzy lata. A długość spaceru czy przebywania na dworze nie ma
              tu nic do rzeczy. Chodzi tylko o to, żeby dziecko się nie zgrzało, nie
              zapociło - czyli faktycznie cień najlepszy.
              Anetto jeżeli będziesz miała jeszcze pytania, to czekam. Jesli będę mogła to
              pomogę (ale oczywiście bądźcie w kontakcie z lekarzami).
              jesli chodzi o wsparcie to jest ono bardzo ważne. Ja takie miałam. Przekonałam
              się (niejeden raz zresztą), że poślubiłam właściwego facecika. Kiedy to się
              stało męża nie było w domu. Przyjechał do szpitala. Spodziewałam się
              najgorszego - wyrzutów, odrzucenia, pretensji i nie wiem czego jeszcze. A on po
              prostu ze łzami w oczach objął mnie. Dlatego na pewno pomożesz swojej
              przyjaciółce wspierając ją duchowo. Zresztą przecież starasz się robić co
              możesz więc niech Gosia cieszy się, że ma kogoś takiego. Przyjaciół poznaje się
              w biedzie, czyż nie? Trzymajcie się dziewczyny!!! I jakby co to piszcie. Nie
              wolno się poddawać bo to nie pomoże Michałkowi. Pa!!!
    • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 01.07.04, 22:48
      Kontynuuję: 1 krok: do pierwszego wygojenia rany - natłuszczanie 3 razy
      dziennie grubą warstwą... i przykrywanie płatem gazy; 2 krok - codzienne
      kapiele w wodzie z rumiankiem (na kąpiel zaparzyć rumianek z 8-9 torebek),
      czasem w wodzie z krochmalem z mąki ziemniaczanej, potem - rano i wieczorem
      codzienne masaże skóry oliwką - jakby rozciąganie skóry (zapobieganie
      przykurczom. Gdy rana się w miarę wygoiła pojechalismy z dzieckiem do Łodzi po
      koszulkę uciskową szytą na miarę (koszt własny).Pod koszulką nosiła też
      silikonowe plastry. Aha i trzeba tam zarezerwowac sobie miejsce długo długo
      wczesniej, bo przyjmują na zapisy. No i wreszcie CEPAN, CEPAN i jeszcze raz
      CEPAN! Lepszego specyfiku wg mnie nie ma. To maść zapobiegająca powstawaniu
      blizn. Teraz smaruje małą (a ma 3 latka) maścią z macicy perłowej - tez na
      blizny i dalej robię masaże. Lekarz powiedział, że pierwszy raz w życiu widzi,
      żeby oparaenia tak pieknie mogły się wygoić. Po pobraniu skóry z ud takze już
      prawie śladu nie ma i nie będzie wkrótce najmniejszego. Trzeba się dobrze
      przyjrzec, żeby je zobaczyć. No i co najważniejsze - MODLITWA!!!!
      • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 01.07.04, 22:50
        Aha napisałam tam grubą warstwą..., bo nie moge sobie przypomniec co to było -
        polecili mi w szpitalu, ale była to najtańsza chyba natłuszczająca maść i
        naprawde nieoceniona zaraz po oparzeniu.Jak tylko sobie przypomne dam znac.
        • janaj Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 09:05
          Cieszę się Sebanna, że się odezwałaś. Ta tłusta maść to pewnie Linomag.
          Czy mogę zadać Ci kilka pytań?
          Jak długo nosiliście ubranko i plastry sylikonowe?
          I czy wtedy masowałaś bliznę czy nie?
          My jesteśmy półtora roku po oparzeniu, nosimy ubranko (rękawek) i plastry
          właśnie ale masuję rzadko bo całą dobę nosi plastry.
          Jak rozwiązywałąś ten problem?
          Tchnęłaś we mnie ducha optymizmu.
          Dzięki.
          Pozdrawiam, Joanna.
          • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 21:57
            To ubranko mała nosiła rok czasu. Mieliśmy jechac na drugą przymiarkę - po
            drugą koszulkę, ale lekarz stwierdził, że nie jest to już potrzebne. Te kąpiele
            w rumianku sa konieczne, żeby zapobiec jakims ewentualnym infekcjom skóry (mała
            miała ropne krostki i po tych kąpielach znikły). A masowanie to w ogóle jest
            bardzo ważne, bez tego ani rusz. I rano i wieczorem. Masować trzeba tak, żeby
            rozciągać skórę, bo przykurcze chętnie sie tworzą i wyglądają brzydko więc
            lepiej im zapobiegać, a nawet gdyby wystąpiły to i tak trzeba nasować. I to nie
            tydzień albo dwa - ja masuję do dzisiaj (minęły dwa lata - żmudne ale rezultaty
            są! ) No i w naszym przypadku cepan poskutkował, choc obecnie dla rozjasnienia
            niektórych partii skóry (w miejcsu przeszczepu) smaruję maścią perłową.
          • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 22:02
            Aha i to ubranko czasem zdejmowałam na noc, bo mała się mimo wszystko pociła,
            ale lepiej jak jest całą dobę - tzn z małymi przerwami tak jak napisane na
            ulotce. Te silkonowe plastry sa naprawde dobre - skóra mojej córeczki jest
            gładka, bez żadnych przykurczy. Tylko w jednym miejscu jest zmarszczenie ale
            coraz mniejsze dzięki masażom. A tam gdzie były przeszczepy prawie śladu nie
            ma. Nawet lekarze którzy badają ją (pediatrzy) są zdziwieni że tam w ogóle był
            jakis przeszczep.
          • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 22:06
            No i jeszcze pozdrawiam i życze powodzenia i wytrwałości - małymi kroczkami do
            przodu! Będzie dobrze!
            • anetta.torun Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 22:27
              pisałyśmy posty prawie o tej samej godzinie i przed wysłaniem nie widziałam
              Twoich! Pozdrawiam
            • janaj Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 02.07.04, 22:48
              Sebanna mogę Cię jeszcze pomęczyć?
              1.Jak wyglądają te przykurcze ?(gdyby udało Ci się to opisać)
              2. I gdy stosowałaś plastry sylikonowe to masowałaś bliznę na sucho czy na
              oliwce i potem myłaś skórę? Bo plastry muszą być na skórę czystą.
              Pozdrawiam i dziękuję baaardzo za pomoc i cierpliwość.
              Joanna.
              • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 03.07.04, 20:00
                Ależ możesz mnie męczyc do woli. Źle się wyraziłam - w tych przykurczach to
                chodzi o to, żeby skóra się "nie ciągnęła", nie marszczyła, była gładka. A poza
                tym po oparzeniach mogą tworzyc się wstrętne bliznowce - zgrubienia
                przebarwione na żywoczerwony kolor. Te plastry i koszulka uciskowa doskonale
                temu zapobiegają, bo jakby hamuja trochę dopływ krwi do miejsc oparzonych i nie
                mają szans się przebarwić, a poza tym bliznowce nie mają szans powstać przy
                takim ucisku. Daltego dzięki Bogu, że ktos wymyślił tę koszulkę i plastry.
                Jeśli chodzi o masowanie to przed kąpielą dziecka masowałam oliwką, więc
                plaster zakładałam na skórę czystą. Przy masowaniu należy lekko rozciągać skórę.
              • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 03.07.04, 20:06
                Jeśli jeszcze masz jakies pytania to pisz natychmiast. Ja już dużo przeszłam i
                duzo jeszcze przede mną. Mam synka chorego na zanik mięśni, a mała ma jeszcze
                wiotkość krtani (zanoszenie się z utratą przytomności). Jeśli komus mogę pomóc
                to bardzo proszę. Wiem, że kazda matka zrobi wszystko dla swojego dziecka i
                byłoby naprawde fajnie gdybyś mogła pomóc swojemu. Dlatego jesli masz pytania
                to pytaj. Powodzenia i głowa do góry! : )
                • judytha Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 04.07.04, 22:48
                  witajcie
                  moja roczna córeczka - Maja poparzyła się wrzątkiem 3 dni temu
                  jest teraz w szpitalu (Prokocim - Kraków)
                  ma poparzone 30 % powierzchni ciała
                  jeszcze nie wiemy jak głębokie to poparzenia
                  ale ponoć jest szansa że nie będzie najgorzej
                  własnie dowiedziałam się że jutro bedą malutkiej zmieniać opatrunek...pierwszy
                  raz...bardzo wiele się wyjasni....boje siępanicznie
                  ale ogromnie ciesze się że Majeczka czuje się stosunkowo dobrze...nie ma
                  objawów szoku pooparzeniowego...nawet nie gorączkuje
                  najgorsze jest to oddalenie
                  do tej pory nie rozstawałysmy się ani na chwilę od momentu jej urodzenia
                  teraz właściwie wolno mi jedynie patrzec na nią przez szybe i to też nie za
                  długo - oddział intensywnej terapii...
                  umieram
                  nie mam juz łez
                  i siły by płakać
                  obwiniam się o to wszystko
                  i pewnie nigsdy nie przestanę
                  Maja walczy jak dzielny mały rycerzyk...
                  moja kruszynka
                  nie wiem co bedzie dalej...nawet nie mam siły mysleć o tym wszystkim o czym
                  piszecie...ale chyba jeszcze na to czas....
                  co nas teraz czeka?
                  narazie Majusia jest faszerowana morfiną....lezy na wpół przytomna
                  co bedzie dalej????????
                  pomocy
                  judyta
                  • anetta.torun Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 04.07.04, 23:14
                    Judytko!
                    Musisz być silna - dla swojej córeczki. Matki potrafią wiele znieść, nasza
                    miłość do dzieci jest taka wielka!!! Czas szybko leci, dopiero co Michałek był
                    w szpitalu, a teraz już w domu odzyskuje humor. Wszystko będzie dobrze - musi
                    być dobrze! Zawsze możesz do nas napisać, pomożemy dobrym słowem i radą! I nie
                    obwiniaj się, to może zdarzyć się każdemu! To są sekundy!!!
                    Trzymaj się mocno i bądź z nami w kontakcie!!!
                    Całuski
                  • janaj Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 05.07.04, 10:41
                    Judyta!
                    Wiem prze co przechodzisz. Moje dziecko poparzyło się przy mnie.
                    Ale wyrzuty sumienia i zamartwianie nic nie pomogą. Ja myślałam, że odbiorę
                    sobie życie ale czy to jest rozwiązanie zostawić maleństwo samo.
                    Będzie dobrze. Ja też z córeczką byłam w Prokocimiu. Pewnie Twoja Maja jest pod
                    opieką Puchały a to najlepszy specjalista.
                    Jedyne co teraz możesz zaoferować dziecku to Twój spokój i uśmiech. I będzie
                    dobrze, musisz w to wierzyć.
                    Pozdrawiam Cię gorąco,
                    Joanna.
                    • judytha Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 05.07.04, 22:32
                      witajcie
                      dziekuję za wsparcie...gorąco dziękuję
                      dzisiaj zdjeli Majeczce pierwszy opatrunek i okazało się że nie bedą konieczne
                      przeszczepy - chwała Bogu!
                      teraz założyli malutkiej jakis opatrunek żelowy...wszystko po to by zapobiec
                      powstawaniu blizn - tak powiedział lekarz (doc Puchała jest na urlopie
                      niestety, teraz zastepuje go dr Skirpan - ufam że równie dobry fachowiec)
                      bardzo trudno zniesc mi oddalenie od mojej córeczki
                      jest na oddziale intensywnej terapii i trudno jest sie do niej choć na chwilkę
                      dostać
                      ale tak ogromnie cieszę się po dzisiejszym zabiegu!
                      mam nadzieję że ten szpitalny czas minie czym prędzej
                      i bedę mogła znów tulić moją maleńką
                      ...
                      trudno nie myslec o swej winie gdy personel medyczny podchodzi do mnie z
                      dystansem jak do matki potencjalnie martretującej swoje dziecko...

                      Majusia jest taka dzielna
                      taka cudowna...

                      jeszcze raz dziękuję za wasze wsparcie
                      usciskajcie swoje dzieciaczki
                      pozdrawiam
                      judyta
    • anusiahubusia Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 07.07.04, 11:04
      Moje dziecko poparzyło się dwa lata temu - oparzenia 2 i 3 stopnia, miał
      przeszczep. Teraz są ślady (zwłaszcza na ręce), ale coraz mniejsze. My mieliśmy
      ubranko uciskowe (teraz tylko rękawek) z warszawskiej firmy, która zleca szycie
      firmie hiszpańskiej (podobno najlepsze na świecie) - moim zdaniem dużo lepsze
      niż te Łodzi, ale niestety dużo droższe. Jeśli ktoś jest zainteresowany
      namiarami na firmę, piszcie na priva. Plastry silikonowe też mają.
      Jeśli chodzi o spacery to lepiej unikać słońca, bo poparzona skóra jest
      bardziej wrażliwa na temperaturę i po prostu może boleć.
      Pamiętajcie, że dziecko po oparzeniu ma obniżoną odporność organizmu i trzeba
      je bardziej chronić przed infekcjami itp. przez co najmniej miesiąc.

      Dzieciaczkom życzę szybkiego powrotu do sił, a Rodzicom spokoju i wiary w to,
      że wszystko się dobrze skończy.
      Pozdrawiam
    • gonia5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 08.07.04, 21:05
      Witajcie!!! Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi w sprawie oparzeń. To właśnie w
      mojej sprawie Anetka prosiła o pomoc. Ja chciałabym teraz przybliżyć Wam moją
      sytuację, ale zanim to zrobię chcę podziękować mojej Anetce.
      Dziękuję bardzo mojej przyjaciółce, która przejęła się naszym nieszczęściem i
      pocieszała na każdym kroku. Dziękuję Ci Anecia za pomoc i takie zaangażowanie.
      W takich sytuacjach widać, kto jest prawdziwym przyjacielem.
      W sobotni ranek, który się fajnie zapowiadał moje dziecko wylało na siebie duży
      kubek ze świeżo zalaną herbatą. Nogi się pode mną ugięły jak zobaczyłam
      schodzącą grubą warstwę skóry i ten straszny krzyk mojego biednego dziecka. Jak
      go to bolało...myślałam, że zwariuję. Szpital, izba przyjęć, pierwszy opatrunek
      i...sala nr 1. Potem separatka, przeszczep skóry, dwie transfuzje krwi, rozpacz.
      Przeszczep w niektórych miescach zaropiał i odpadł pozostawiając duże dziury.
      Widząc ten obraz myślałam, że to jakiś okropny, długi zły sen.
      Potem zaczęło się goić i po 2 tygodniach wyszliśmy na przepustkę do domu.
      Michaś miał oparzenie zaliczone do stopnia IIB.
      Smarujemy go maścią robioną z wit a i e, lanoliną, oxycortem i miętą. Na razie
      nic innego nie przepisano. Wczoraj byliśmy w Łodzi po koszulkę uciskową.
      Zobaczymy jak będzie się goić. Jak myślicie?
      Michałek oparzył sobie buźkę, szyjkę(teraz ma wielką ranę), klatkę piersiową i
      brzuszek oraz ramię.Mam nadzieję, że ktoś jeszcze mnie pocieszy.
      Bardzo Was wszystkich pozdrawiam i proszę napiszcie jeszcze jak długo trwało
      leczenie i jak to wygląda ogólnie. Gosia.
      • anetta.torun Gosiu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.07.04, 21:26
        Cieszę się, że jesteś z nami!!! Dziękuję Ci za miłe słowa!!! Teraz ja płaczę!
        Gosiu! Dzięki swojej wielkiej miłości do Michałka, wytrwałości i pomocy
        dziewczyn z forum poradzisz sobie ze wszystkim, a każdy nowy dzień przyniesie
        radość i szczęście. Będę zawsze z Wami, możesz na mnie liczyć w każdej
        sytuacji! Ty też zawsze byłaś kiedy Cię potrzebowałam - w ciąży, kiedy Oskar
        był mały, jak miałam nawał pokarmu no i teraz!!! Dziękuję Ci za wszystko!!!
        Pozdrawiam całą Waszą trójkę
        Ucałuj Misia od cioci w stópkę!
        • janaj Re: Gosiu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 09.07.04, 14:47
          Cześć Gosiu!
          Będzie dobrze!!!
          Ja cały czas mam nadzieję, że oprócz całej naszej rehabilitacji blizn swoje
          zrobi czas. Szkoda, że jeszcze nie odezwał się nikt kto jest 5, 10 lat po oparzeniu.
          Teraz musisz czekać aż rany się wygoją. Nam w niektórych miejscach nawet maleńki
          ślad nie został np. na brzuszku.
          Zaraz po wygojeniu blizna ładnie wygląda tzn. jest tylko kreseczką potem skóra
          zaczyna się namnażać i wtedy egzamin zdaje ubranko uciskowe i plastry sylikonowe
          lub Zeraderm bo zabezpieczają przed wysuszeniem skóry i zmarszczeniem.
          Ale też dobre są Cepan i Contratubex.
          Będzie dobrze.
          Pozdrawiam Cię i wszystkie mamy dzieciaczków poparzonych,
          Joanna.
      • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 09.07.04, 22:59
        Cześć dziewczyny! Pozdrawiam Was serdecznie i zyczę duzo cierpliwości,
        wytrwałości w walce z bliznami. Pamiętajcie, że walczyc z nimi trzeba nie
        miesiąc, dwa, ale całe lata (codziennie) - żmudne, ale dające rezultaty. Na
        pewno gojenie zależy też od indywidualnych właściwości skóry ale i tak wierzę,
        że można osiagnąć dużo. Naprawdę juz kilku lekarzy zdziwiło się, że moja mała
        miała przeszczep (pierwotnie była to taka siateczka ze skóry - sama zdziwłam
        się, że to nie był jeden płat), a teraz zostały mojej córeczce tylko niewielkie
        ślady na brzuszku (dalej powolutku zanikają). I żadnych przebarwień nie ma. I
        nie interesuje mnie co powiedzą lekarze (ze zostanie blizna itp. - tak mnie
        straszyli) bo nie ustanę w walce - byłam na tyle głupia, ze córeczka oparzyła
        się przy mnie, więc teraz musze być potrójnie mądra, żeby przeze mnie nie
        cierpiała w przyszłości. A ten ślad po oparzeniu obecnie to naprawde nic w
        porównaniu z tym co zobaczyłam zaraz po przeszczepie. Musicie miec nadzieję i
        ja wizualizować - widziec swoje dziecko z gładką skórą. Zreszta pomyślcie, że
        teraz medycyna estetyczna tak idzie do przodu, że nawet jak zostana jakieś
        blizny to pewnie będzie można je skorygować. Jeszcze raz zycze wytrwałości.
        Dzieki Bogu, że teraz możliwe sa przeszczepy skóry, że są koszulki uciskowe i
        odpowiednie masci - wiem co mówię, bo znam kobietę (obecnie ma 40 lat), która
        została poparzona wrzącym mlekiem we wczesnym dzieciństwie - widziałam jej
        blizny i to mi wystarczyło. Wtedy nie było dostepu do tego co mamy teraz i to
        dopiero mogła byc rozpacz. Dlatego trzymajcie się i wierzcie w to, że wszystko
        co robicie przy swoich oparzonych dzieciaczkach pomaga im. Ja jestem tylko
        człowiekiem i tez miałam różne myśli - nie mogłam pogodzić się z tym, że
        skrzywdziłam córeczkę i też nie chciało mi sie żyć, ale cóż po tym? Trzeba sie
        otrząsnąć i pomóc swojemu dziecku, które dalej pokłada w Was ufność.
        Pozdrowienia. Anka (sebanna)
        • judytha Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 11.07.04, 21:43
          witajcie
          moja córeczka najprawdopodobniej już jutro bedzie z nami w domusmile
          wszystko pieknie sie goi i obyło się bez przeszczepów na szczęście
          wprawdzie rany juz są niemal zupełnie przyschniete to oczywiscie pozostały
          ogromne ślady
          lekarz powiedział nam że nic z tym nie trzeba robic...ze samo zniknie
          tylko natłuszczac przez jakiś czas jeszcze...
          ale ja obawiam sie czy to na pewno wystarczy
          czy tak ładnie gojące się miejsca nie zaczną się nabliźniać....
          pisałyście o koszulkach uciskowych i plastrach....czy to wszystko stosuje sie
          tylko po przeszczepach skóry?
          a jesli przeszczepy nie były konieczne to znaczy że blizn nie bedzie?
          lekarz nie udziela mi wystarczająco jasnych informacji
          dla niego nie ma problemu
          a dla mnie jest....bo nie chce by połowa ciałka mojej malutkiej była pokryta
          bliznami
          może któras z was może mi cos doradzić
          czy rzeczywiście Majeczka nie musi nosić tych ubranek?
          pozdrawiam
          judyta
      • sebanna5 Re: oparzenie 2-go stopnia, przeszczep skóry 28.11.04, 20:43
        GOSIA CZY MOŻESZ ODEZWAĆ SIE DO MNIE? PISAŁAM JUŻ DO CIEBIE KILKA RAZY I NIE
        MAM ŻADNEJ ODPOWIEDZI. MĄŻ NAGRZEBAŁ COŚ W KOMPUTERZE I STRACIŁAM WSZYSTKIE
        ADRESY MAILOWE. ODEZWIJ SIĘ! SEBANNA (ANKA)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka