kathley
19.11.13, 14:37
Mój synek urodził się w 36 t.c dokładnie to była sobota..
w niedzielę rano już został przetransportowany do szpitala w
Prokocimiu,gdzie w południe już wiedzieli,że to sepsa wywołana
paciorkowcem gruby B..
Ponadto mój synek nie oddycha sam..jego płuca nie są rozwinięte w
pełni i to właśnie one najbardziej ucierpiały w wyniku zakażenia posocznicą

dziś mija 16 dzień jak jest w szpitalu.. ani razu nie miałam go na rękach..
I nie wiem kiedy w ogóle będę go mogła wziąć i przytulić..

Już i tak dużo wytrzymał,ale ciąglę się boję,że nie poradzi sobie..
Modlę się praktycznie cały czas i mam nadzieje,że Bóg mnie wysłucha i
nie zabierze mi synka