Dodaj do ulubionych

badanie urodynamiczne

02.10.04, 16:25
Proszę rodziców, których dzieci przechodziły to badanie o swoje
spostrzeżenia. Moja córka miała je 2 razy: w tamtym roku i w obecnym. Nie
wiem, czy warto je wykonywać, gdyż z ubiegłorocznego nie wyciągnięto żadnych
istotnych wniosków. Obawiam się, że w tym roku usłyszymy taką samą opinię:
jedynie jakieś domysły, rozważania czy wprowadzić jakiś lek czy nie. Córka
bardzo zle znosi to badanie, cała się spina, trudno założyć jej cewnik.
Denerwuje się nie tylko ona, również lekarz, pielęgniarka, no i ja. Nie dość,
że dziecko jest pod kontrolą chirurga dziecięcego, nefrologa, endokrynologa,
to pewnie niedługo trzeba będzie włączyć psychologa.
Wszystko można byłoby znieść, gdyby za tym szła konkretna diagnoza. Ale kiedy
nadal nie wiadomo, co w pracy pęcherza jest nie tak? Czemu ciągle występują
moczenia nocne i dzienne?
Córka ma obecnie 9 lat. W wieku 4 lat wykryto u niej wadę nerki. Nerka na
szczęście uratowana, ale potem zaczęły się moczenia i po roku zakażenia.
Chirurg mówił, że do 6 roku życia dziecko ma prawo się moczyć. Jednak dopiero
gdy córka miała 7 lat wykryto u niej pooperacyjne(!) uszkodzenie ujścia cewki
moczowej (po cewnikowaniu). To była przyczyna moczeń i zakażeń. Ale, że
działo się to przez 3 lata, nastąpiły już zmiany w pęcherzu. Mimo, że ujście
cewki już naprawione ( w trakcie cystoskopii), problemy nie ustąpiły. Stąd
konieczność badań urodynamicznych. Tylko czy rzeczywiście konieczność? Skoro
nic z nich nie wynika. Czytałam, że urodynamikę można powtarzać wielokrotnie.
Przeraża mnie ta wizja.
Jeśli macie podobne czy zbliżone doświadczenia, proszę napiszcie.
Pozdrawiam!
Anna
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka