Drogie emamy. Jak Wasze dzieci przechodzą tą chorobę. Bo u mnie wygląda to tragicznie. Wieczór przedstawia się małym rozpoczęciem kaszlu, spokojny sen a póżniej następuje kulminacja kaszel i wymiotowanie

(((( Aż do wywrócenia żąłądka na lewą stronę

((. Jedyne szczęście w nieszczęściu że maluch się nie dusi. Ale niedawno słyszalam że ta choroba z wiekiem przechodzi czy to prawda? Jak ratować to moje biedne dziecko. Już kupiłam nawilżać, gdyż krtań nie lubi suchego powietrza.... Może Wy macie jakieś sposoby?
Dajcie znać. Pozdrawiam Kinga.