Dodaj do ulubionych

No i mamy krztusiec.....

30.12.04, 18:59
Ostatnio pojawiła się zwiększona zachorowalność na krztusiec. Ktoś tam mówi o
mało skutecznej szczepionce przeciwko tej chorobie, jednak prawda jest inna -
wiele dzieci nie szczepi się wogóle- ani lepsza ani gorszą szczepionką.
Polecam wątki na tym forum o nieszczepieniu. Dziś mamy tylko (?) krztusiec i
nową falę gruźlicy, o której mówi sie ze wstydem i po cichu. Za rok lub dwa
pojawią się masowe zachorowania na zwalczone już choroby wieku dziecięcego. I
obym była złym prorokiem.
Obserwuj wątek
    • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 21:12
      O, no to rodzice przestrzegający kalendarza szczepień nie mają powodów do obaw
      (wg tego , co piszesz). A co z dorosłymi? Czy Ty, Ewo, już się doszczepiłaś?
      Wszak pewnie nie masz przeciwciał?
      Pewien lekarz pisał w wątku "Rodzice, którzy zdecydowali się NIE szczepić
      dzieci" że wirusy i bakterie "dzięki" szczepieniom przechodzą mutacje i wtedy
      już przeciwciała uzyskane przy szczepieniu im niestraszne. Może to taki
      zmutowany ksztusiec?
      Pozdrawiam.
      • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 22:02
        Krztusiec ( przez "rz") wywoływany jest przez bakterie( nie wirusy) i jest
        bardzo mało prawdopodobne, aby szczepienie było nieskuteczne z powodu jakichś
        mutacji, aczkolwiek teoretycznie jest to możliwe. Natomiast olewanie szczepień
        ochronnych jest powszechne. Sama znam co najmniej 4 takie rodziny. Moja
        koleżanka -pediatra bije na alarm - lekarz swoje rodzice swoje.
        Cóż każdy ma prawo uważać, że postępuje słusznie. A a propos mojej odporności
        to bądź spokojna - w dzieciństwie przeszłam WSZYSTKIE obowiązkowe szczepienia,
        w latach późniejszych równiez doszczepiałam to i owo i mam raczej potrzebne
        przeciwciała.
        • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 23:07
          krztusiec:
          www.psseswidnica.pl/szczepienia/krztusiec.php
          ksztusiec:
          www.medycyna.radom.pl/?go=26
          Widać obie nazwy są używane.
    • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 21:21
      W Polsce nie ma możliwości nieszczepienia dziecka na własne życzenie.
      Przeciwskazaniem do zaszczepienia może być poważne, przewlekłe schorzenie
      (zaświadczenie od neurologa) lub niebezpieczne objawy po poprzedniej dawce
      danej szczepionki (lekarz musi wtedy potwierdzić "winę" szczepionki, a o to
      trudno), a i wtedy kalendarz się często jedynie "przesuwa" w czasie. Nie ma
      czegoś takiego jak "masowe niedoszczepianie" w Polsce. Prawo tego pilnuje. Jest
      jedynie garstka ludzi, którzy naprawdę nie chcą szczepić dzieci i tego nie
      robią. Paradoksalnie te dzieci są silniejsze i rzadziej zapadają na infekcje, a
      także łagodniej je przechodzą niż zaszczepieni rówieśnicy (informacje z
      internetu).
      Moim zdaniem, teraz może to być wina albo zmutowanego ksztuśca, albo
      szczepionki gorszej jakości.
      Pozdrawiam!
      • bognarek4 Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 22:53
        Niestety to sie skończyło wraz z reformą służby zdrowia. Dawniej szczepionych
        było ponad 99% dzieci, dzisiaj ok. 80%. Nikt tego tak naprawdę nie pilnuje.
        Dziecko nie musi należeć do żadnego gabinetu POZ, można go np. leczyć tylko
        prywatnie, czy tylko sposobami domowymi. Nikt nie moze zmusic rodziców do
        zaszczepienia dziecka. To paranoja, ale bardzo rzeczywista.

        Pozdrawiam
        bognarek
    • amama2 Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 22:41
      Witam!
      Zagadzam się z tobą Ewo2000 w 100 procentach.
      Krew mnie zalewa jak czytam posty mam, które nie szczepią dzieci ze względu na
      jakieś tam skutki uboczne. Uważam, że szczepienie nawet jeśli nie ochroni przed
      chorobą to zapewni jej lżejszy przebieg. Nikt nie twierdzi, że szczepionka daje
      pełną gwarancję niezachorowalności.A skutki uboczne......poczytajmy ulotki
      jakiegokolwiek leku dla dzieci (włos się na głowie jeży jakie tam mogą być
      skutki uboczne).
      I też niestety obawiam się, że jeśli nadal nawiedzone mamusie będą odmawiały
      szczepień to nie tylko gruźlica i krztusiec przypomna o swoim istnieniu.
      pozdrawiam
      amama2
      • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 22:52
        Dzięki za rozsądny głos. Szczepienia są dobrodziejstwem - oczywiście, że
        coroczne szczepienie przeciwko grypie generalnie zdrowego dziecka nie ma sensu,
        ale juz moi rodzice szczepią się przed każdym grypowym sezonem.
        Ja sama pilnuję tężca ( u siebie), doszczepiłam sie przeciw WZW typu A i B.
        Przestrzegam szczepień obligatoryjnych ( kalendarz jest rzeczą świętą) i
        fakultatywnych ( choćby WZW A czy świnka).
        Szczepienia nie zawsze eliminują zachorowanie, ale jest ono znacznie(!)
        łagodniejsze niz w przypadku osób nieszczepionych. Cóż można jednak zrobic - są
        ludzie, którzy wiedzą lepiej, no i mamy tego skutki.
        Dziś piszemy o krztuśćcu, jutro o gruźlicy. Lekceważenie szczepień, zubożenie
        obligatoryjnego kalendarza ( o część szczepień przeciwko gruźlicy - pewnie z
        powodów oszczędności) oraz odejście od zdjęć małoobrazkowych, dzięki którym
        można było wykryć nie tylko gruźlicę - spowodowało już wzrost zachorowań, a co
        będzie dalej - lepiej nie myśleć.
        Pozdrawiam noworocznie i nie tylko - Ewa.
      • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 23:18
        Krew Cie zalewa, że matki płaczą nad dziećmi, które doznały poważnego
        uszczerbku na zdrowiu wskutek szczepienia? Przeczytałam na forum, że w b.r.
        we Wrocławiu dziecko zmarło w pierwszej dobie po szczepieniu (patrz forum
        Homeopatia). Ewo 2000, znasz 4 rodziny nieszczepiące dzieci, czy nie spotkałaś
        się nigdy z nieporządanymi objawami poszczepiennymi? Dlaczego wielu lekarzy
        nigdzie tego nie zgłasza? Tzn.odczyny i powikłania poszczepienne w Polsce nie
        są monitorowane. Może nie jest tak tragicznie, jak mi się "wydaje", ale może
        jest o wiele gorzej?
      • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 30.12.04, 23:24
        A w ogóle, nie macie się czego obawiac, skoro Wasze dzieci są zaszczepione "na
        wszystko", przecież wg Waszej logiki, tylko nieszczepione dzieci mogą
        zachorować i tylko te dzieci dotknie epidemia. Rozumiem, że martwicie się o
        całe społeczeństwo?
      • monika_5 Re: No i mamy krztusiec..... 02.01.05, 00:08
        a mnie zalewa jak czytam takie posty !
    • amama2 Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 00:23
      Wiesz kasiula.m nie jesteś bardzo niesprawiedliwa! Współczuje matkom, którym
      dzieciom stało się cos złego w wyniku szczepień. Ale równie dobrze dziecku może
      stać się coś jeśli przedawkujesz wit.D3, podasz antybiotyk czy inne lekarstwo.
      Nie przewidzisz reakcji organizmu na lek a tu może zdarzyć się wszystko -
      wysypka, wymioty, spiączka, padaczka nawet śmierć. Prawdopodobieństwo jest takie
      samo. Moja mama była pielęgniarką i nie raz opowiadała, jaki dzieci reagują na
      leki, nawet te wydawałoby sie najbardziej banalne. Włos staje dęba. Ale o tym
      sie nie mówi tylko zwraca uwagę na szkodliwośc szczepień.
      A co powiesz matce, która nie zaszczepiła dziecka na polio i ono zachorowało? Że
      do końca życia będzie jeździło na wózku inwalidzkim a w ogóle to ma się cieszyć,
      że żyje bo mogło się znaleźć na tamtym świecie? I przyznasz się takiemu dziecku,
      że być może mozna było tego uniknąć? Przyjmij na siebie odpowiedzialność
      niezaszczepienia przeciwko żółtaczce! Pogratulować rozsądku!
      I nigdy nie powiedziałam, że moje dziecko nie zachoruje bo było szczepione. Albo
      kobieto nie umiesz czytac albo nie rozumiesz tego co czytasz! Żadne szczepienie
      nie da 100 procent gwarancji niezachorowalności ale może złagodzić przebieg
      choroby! I o to m.in. w szczepienich chodzi.
      A spokojnie spałabym wtedy gdyby odsetek zaszczepionych dzieci był bliski 100
      procent. Cóż z tego że ja swoje dzieci zaszczepie skoro inni tego nie zrobia i
      te wszystkie wirusy i bakterie mają się gdzie rozwijać.
      I jeszcze jedno; jeśli nie zgadzasz się z naszymi poglądami to oczywiście nie
      musisz ale złośliwości i sarkazm możesz sobie darować.
      amama2


      • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 01:17
        Wybacz, jeśli poczułaś sie urażona. Od pewnego czasu bardzo interesuje mnie
        temat szczepień i większość tego, co piszecie to dla mnie bzdurki. Skąd wiesz,
        że prawdopodobieństwo reakcji na antybiotyk, witaminę czy szczepienie jest
        TAKIE SAMO (czyli: jakie?)? To nielogiczne... Ja się nie czepiam i staram się
        doczytać o co Ci chodzi.
        A teraz Polio (tylko przykład):
        Ostatni przypadek polio w Polsce w 1982 i w 1984 roku. Teraz zdarza się b.
        rzadko w biednych krajach:
        www.pis.rzeszow.pl/aktual/pokaz.php
        w Stanach ostatnie przypadki polio spowodowane doustną szczepionką.
        A teraz z drugiej strony: szczepionka przeciw polio
        cyt "Lekarze tzw. konwencjonalni Paul A. Offit i Lotus M. Bell, którzy nie są
        przeciwnikami szczepień w „Vaccines: What every parent should know” (1999)
        wskazują także na groźne niebezpieczeństwa w przypadku niektórych szczepionek.
        Wśród nich wymieniają m.in szczepionkę przeciwko kokluszowi (krztusiec),
        tężcowi i błonicy (DTP)- z powodu części kokluszowej oraz doustną szczepionkę
        na polio (OPV)." Tutaj możecie o tym poczytać:
        www.prawica.net/modules.php?name=News&file=print&sid=637
        Nie ma polio (dzięki szczepieniom lub nie) w Polsce, po co ryzykować zdrowie
        ludzi?
        Żółtaczką też nowonarodzone dziecko nie zarazi się z powietrza, tylko z
        brudnych narzędzi, jeżeli trafi na salę operacyjną. A dziś narzędzia są
        jednorazowe, więc - gdzie sens? Wystarczy, że lekarze będą uważać.
        Wiesz, ja też chciałabym móc na nowo uwierzyć w słuszność szczepień, ale gdzie
        nie zaczynam szukać i pytać, to raczej wszystko wychodzi na nie. No i reakcja
        mojego dziecka na szczepienie... Do tej pory ufałam lekarzom, byłam
        zdyscyplinowanym rodzicem - szczepiłam na wszystko, nigdy nie przedawkowałabym
        leku, jestem bardzo skrupulatna, jeśli chodzi o zdrowie moich dzieci. A szkoda,
        mogłam "zapomnieć" o terminie szczepień, zaszczepić później albo wcale i wtedy
        może nie przeżylibyśmy tego wszystkiego.
        I jeszcze pytanie: gdzie, według Ciebie rozwijają się wirusy i bakterie? W
        niezaszczepionych dzieciach? A czy dorośli chorują na krztusiec (i zakarzają
        innych, bo kaszlą na prawo i lewo) też z powodu niezaszczepionych dzieci?

        Łączy nas jedno: troska o zdrowie naszych dzieci i myślę, że ponieważ nie
        jesteśmy lekarzami, prawda leży gdzieś pomiędzy, ale bliżej mniewink
        Pozdrawiam!


        • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 08:47
          Kobieto, zastanów sie co wypisujesz! Kiła JEST, nie wyginęła! Swoje sądy
          opierasz prawdopodobnie na tym, że dzięki antybiotykom coraz to nowszej
          generacji jest szybko i stosunkowo łatwo uleczalna, ale jest i tyle!
          Polio wystepuje rzadko dzieki szczepieniom - także coraz bardziej powszechnym w
          krajach Trzeciego Świata, ale tam, gdzie ludzie nie szczepią zachorowania stają
          sie coraz częściej spotykane ( i oby tak nie było w Polsce).
          Wirus WZW B ginie mniej więcej w 100 C. Nie rozgrzeszam słuzby zdrowia, ale nie
          zawsze sięga się po narzędzie, które jest jednorazowe ( pieniądze, kochana
          pieniądze). Lekarz stając przed wyborem uzycia resterylizowanego np. cewnika (
          nie takiego do pęcherza, lecz do kardiologicznych zabiegów inwazyjnych) lub
          odstąpienia od ratowania życia wybierze pierwsze rozwiązanie. A wtedy może
          dojść do "złapania" WZW B.
          Fryzjer i pedicuristka także nie sterylizują narzędzi w temperaturze 100 stopni
          Celsjusza.
          Masz także minimalny wpływ na to, co Twoje dziecko bierze do buzi - chocby w
          przedszkolu, a o czystosci talerzy - nawet nie wspomnę!
          Dziś szczepionki są bezpieczne(!), powikłania a także odczyny poszczepienne
          zdarzają sie rzadko i najczęściej występuja w postaci gorączki .
          Podajesz wyrwane z kontekstu informacje, które mają przerazić ludzi i
          zniechęcić do szczepienia.
          A na pytanie gdzie rozwijają się wirusy i bakterie nie podejmuję się udzielić
          odpowiedzi laikowi. Bo w przeciwieństwie do Twojej moja wiedza na ten temat
          pochodzi z Akademii Medycznej ( z przedmiotu zwanego Mikroboilogia - miałam
          ocenę dobrą- srawdziłam w indeksie).
          • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 09:43
            Jeden z artkułów o bezcelowości szczepień:
            sonia.low.pl/sonia/ono/1sz.htm
            Ty masz męża lekarza, a ja się podpieram opinią innych autorytetówwink
            A tutaj jest o jednej z "wylęgarni chorób", nie musisz mi tłumaczyć, nie jestem
            laikiem (to Twój tekst, więc już tłumaczyłaś, masz rację, po co się powtarzać,
            prawda?):
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=18813035&a=18904431
            Pozdrawiam i życzę Wam wszystkiego dobrego w nowym roku!
            • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 11:23
              W dalszym ciągu uważam, że szczepienia są dobrodziejstwem, a jak ktos nie chce
              skorzystać z niego, to już jego sprawa, z tym, że w przypadku zachorowania
              leczenie powinno odbywać się WYŁĄCZNIE na koszt chorego ( w tym wypadku jego
              rodziców).
              Nie wszystkie choroby zakaźne przenoszą się tak jak infekcje górnych dróg
              oddechowych - drogą kropelkową. A jesli nawet, to tym bardziej trzeba szczepić-
              choćby dlatego, że moga zdarzyć się mamuśki, które przyprowadzają dziecko
              z "kaszelkiem", a de facto z krztuśćcem. Nie masz również rady na przybyszów
              zza wschodniej granicy, gdzie szczepi się albo nie ( częściej nie).
              Szczepienia w 100% nie chronią, jednak znacznie(!) zmniejszają
              prawdopodobieństwo zachorowania, a przebieg chorób jest dużo lżejszy ( często
              poronny lub wręcz niezauważalny).
              Powikłanie może nastąpić po podaniu jakiegokolwiek leku. Przed laty, gdy
              jeździłam w Pogotowiu Ratunkowym miałam pacjenta ze wstrząsem po
              leku....przeciwuczuleniowym (!). Tak to nie pomyłka. Dość często zdarzają sie
              złe tolerancje antybiotyków, a nawet leków sprzedawanych bez recepty. Bywa, że
              na skutek działania jatrogennego człowiek jest bardziej chory, niż gdyby leku
              wogóle nie przyjmował. Tego nikt nie przewidzi, ale czy to oznacza, żeby wogóle
              sie nie leczyć? Moim zdaniem nie~.
              Nie lubie antybiotyków, stosuję je w ostateczności i tylko w przypadku chorób
              bakteryjnych ( nie infekcji wirusowych), ale doceniam ich skuteczność w walce z
              wieloma, kiedyś nieuleczalnymi, chorobami.
              Tak samo jest ze szczepieniami, z tym, że te dopuszczone do stosowania są
              naprawdę dobrze sprawdzone. Dane statystyczne na ktre się powołujesz są nieco
              oderwane od kontekstu. Wyobraź sobie, że przeczytasz, że w wypadkach
              samochodowych w mieście X zgnęło 2,5 tys osób. To duzo- prawda? Jeśli jednak
              doczytasz, że było to w ciągu 5 lat, a miasto liczyło kilka milionów ludzi -
              dane te, nie są aż tak zatrważające, choć w przypadku rodzin ofiar to tragedia.
              Nie przekonamy sie, ja jestem zwolenniczka szczepień i medycyny akademickiej,
              Ty masz inne zdanie. I póki nie łamiesz prawa ani nie krzywdzisz nikogo - wolno
              Ci.
          • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 03.01.05, 09:24
            ewa2000 napisała:

            > Wirus WZW B ginie mniej więcej w 100 C. Nie rozgrzeszam słuzby zdrowia, ale
            nie
            >
            > zawsze sięga się po narzędzie, które jest jednorazowe ( pieniądze, kochana
            > pieniądze). Lekarz stając przed wyborem uzycia resterylizowanego np. cewnika
            (
            > nie takiego do pęcherza, lecz do kardiologicznych zabiegów inwazyjnych) lub
            > odstąpienia od ratowania życia wybierze pierwsze rozwiązanie. A wtedy może
            > dojść do "złapania" WZW B.
            Pieniądze, kochana, ale też wola lekarza. A szczepionka na WZW B też nie jest
            obojętna dla zdrowia, mimo to stosuje się ją w pierwszej dobie życia. Ostatnio
            te szczepionki są sprowadzane z Korei, myślę że nie za darmo je dostajemy. To
            też pieniądze są...
            > Fryzjer i pedicuristka także nie sterylizują narzędzi w temperaturze 100
            stopni
            >
            > Celsjusza.
            Zgadzam się. Ale jest minimalne prawdopodobieństwo zakażenia ponieważ wirus
            przenosi się przez krew. Poza tym w porządnych zakładach kosmetycznych pilnuje
            się tego. A moje dziecko w pierwszym roku życia nie chodzi do fryzjera.
            > Masz także minimalny wpływ na to, co Twoje dziecko bierze do buzi - chocby w
            > przedszkolu, a o czystosci talerzy - nawet nie wspomnę!
            Ale to się chyba pomyliłaś. Dzieci mają w kalendarzu WZW B, a Ty piszesz o WZW
            A. Proszę, nie wprowadzaj ludzi w błąd.
            > Dziś szczepionki są bezpieczne(!), powikłania a także odczyny poszczepienne
            > zdarzają sie rzadko i najczęściej występuja w postaci gorączki .
            Gdzie można o tym poczytać, jakieś dane???
            > Podajesz wyrwane z kontekstu informacje, które mają przerazić ludzi i
            > zniechęcić do szczepienia.
            Nie , daję im szanse przemyślenia, czy szczepienie jest naprawdę konieczne a
            jeśli tak to na co i kiedy.
            > A na pytanie gdzie rozwijają się wirusy i bakterie nie podejmuję się udzielić
            > odpowiedzi laikowi. Bo w przeciwieństwie do Twojej moja wiedza na ten temat
            > pochodzi z Akademii Medycznej ( z przedmiotu zwanego Mikroboilogia - miałam
            > ocenę dobrą- srawdziłam w indeksie).
            Cały czas sugerujesz, że w nieszczepionych dzieciach, więc prosiłam tylko o
            potwierdzenie Twojej teorii.
            Czy sugerujesz, że skoro skończyłaś studia z przedmiotem takim jak
            mikrobiologia, nie musisz ze mną rozmawiać, ponieważ ja nie mam prawa sie w tym
            choć odrobinę orientować? Więc wyjaśnij mi np. dlaczego bakterie nie przechodzą
            mutacji (będę bardzo wdzięczna - NAPRAWDĘ, bez sarkazmu...).
            Ja miałam dobrą ocenę z logiki wink
            Pozdrawiam!!!
            • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 03.01.05, 14:38
              Wola lekarza- powiadasz? A co lekarz ma robić? Własnoręcznie sterylizować
              narzędzia? Od tego są odpowiednie słuzby! Osobiście uważam, że błędem jest nie
              umieszczenie szczepienia przeciw WZW A w kalendarzu . Nie miałam ochoty robić
              nikomu wody z mózgu, zrobilam jedynie skrót myślowy.
              Nie dogadamy się, Ty wiesz swoje, ja swoje. Proponuję kompromis- dać rodzicom
              wybór - kto nie chce niech nie szczepi, ale przedtem musi podpisać klauzulę, że
              w przypadku zachorowania dziecka ( osoby dorosłej przez operacją , także jeśli
              przed operacja się nie zaszczepiła - przeciw WZW B)PONOSI PEŁNA ODPŁATNOŚĆ ZA
              LECZENIE- leki, hospitalizację, wynagrodzenie personelu - to najmniejsza
              pozycja-. Za wszystko. W przypadku nie uiszczenia oplat do rodziny powinien
              zapukać komornik i egzekwować uiszczenie długu w wiadomy sposób.
              Myślę, że będzie to rozwiązanie sprawiedliwe - przecież szansa zachorowania
              Waszym zdaniem, jest minimalna!
              • kasiula.m Re: do ewa_2000 03.01.05, 16:40
                A w przypadku powikłań po szczepieniu płaci się rodzicom odszkodowanie
                (odpowiednio wysokie), koszty leczenia i np. rentę do końca życia.
                Wtedy będzie sprawiedliwie.

                Pozdrawiam. Ps.: Też myślę, że się nie dogadamy.
                • ewa2000 Re: do ewa_2000 04.01.05, 12:48
                  Zgoda - w przypadku powikłań odszkodowania adekwatne do utraty zdrowia, bo
                  jeśli dziecko będzie miało odczyn poszczepienny w postaci gorączki 38,2, to nie
                  będziesz się chyba domagała dożywotniej renty?
                  Natomiast jeśli nastąpia poważne powikłania jak najbardziej!
                  Natomiast 100% odpłatnośc za wszystko co wiąże się z leczeniem nieszczepionej
                  osoby. To samo dotyczy przyznawania renty w przypadku niezdolności do pracy.
                  Będzie to i uczciwe i sprawiedliwe.
                  • kasiula.m Re: do ewa_2000 04.01.05, 13:33
                    Mówiłam o powikłaniach poszczepiennych. Temperatura, jaką przedstawiłaś to
                    odczyn raczej, czyli normalna reakcja. Nie dogadamy się, dopóki nie doczytasz
                    sobie o szczepieniach. Masz pretensje do kogoś mylącego bakterię z wirusem
                    (laika), a nie wiesz, czym różni się odczyn od powikłania (Ty - z
                    wykształceniem medycznym). Przykład: jeżeli rodzice muszą np. chodzić prywatnie
                    do psychiatry dziecięcego, bo ma kłopoty z prawidłowym rozwojem psycho-
                    fizycznym to to jest powikłanie i to powinno być refundowane (nie jest). Tylko,
                    że to trudno udowodnić. Udowodnić można powikłania, wystąpią do 72 godzin po
                    szczepieniu a i tak rodzice sobie sami z tym muszą poradzić..
                    W ogóle w USA rodzic, po przeczytaniu za i przeciw musi podpisać
                    oświadczenie/zgodę przed zaszczepieniem, może się również na to szczepienie nie
                    zgodzić. Niestety tam też nie są jeszcze ogólnodostępne dane n/t odczynów i
                    powikłań oraz przebiegu choroby u zaszczepionych i niezaszczepionych osób.
                    Nie odpowiedziałaś na pytanie: czy, jako entuzjastka szczepień zaszczepiłaś
                    dziecko DTP czy infanrixem? Chyba DTP, skoro masz takie zaufanie do służby
                    zdrowia? Ja DTP, bo mnie nikt nie poinformował. Poza tym nie każdego stać na
                    Infanrix. Szczepiliśmy tym drugie dziecko 4 dawki razy 123 zł., nie myślisz, że
                    coś tu jest nie tak? (Drugie dziecko miało tylko odczyn, nieznaczny).
                    Pozdrawiam.
                    • ewa2000 Re: do ewa_2000 04.01.05, 15:21
                      Moje dziecko ma lat 15, w związku z tym szczepilam tym co było w owym czasie
                      dostępne na rynku, czyli DiTe Per. Dodam, że odrę, świnkę i różyczkę szczepilam
                      nie MMR( bo wtedy tej szczepionki równiez nie było), a Trimovaxem ( a było to
                      szczepienie fakultatywne). Później, gdy pojawiły sie możliwości kupowania (
                      nawet za relatywnie duze pieniądze) szczepionek lepiej oczyszczonych - zawsze
                      to robilam ( choćby w przypadku ostatniego szczepienia przeciwko polio).
                      Generalnie podchodzę do służby zdrowia z zaufaniem, ale być może wynika to z
                      tego, że - widzę to czego nie dostrzega laik ( np. gdy jest nienajmądrzejszy
                      lekarz to po prostu nie korzystam z jego rad).
                      Na rynku pojawiaja się coraz to nowe leki i szczepionki. Nikt, kto w tym
                      nie "siedzi" nie wie czym sie teraz szczepi ( podobnie jak nie znasz wszystkich
                      gatunków np. żółtego sera). Ja przed szczepieniem mojego syna telefonuję do
                      Poradni Konsultacyjnej Szczepień i pytam - o ewentualne zmiany w kalendarzu, o
                      szczepienia fakultatywne, o nowe szczepionki, o POWIKŁANIA. I dostaję
                      informację. Tak robi wiele osób, niekoniecznie lekarzy.
                      Czytam ulotki, ale podchodząc do nich krytycznie, również mam krytyczny
                      stosunek do manipulowania liczbami.
                      W dalszym ciągu uważam, że szczepienia są dobrodziejstwem. Dzięki nim od dawna
                      pediatrzy nie mieli do czynienia z krztuśćcem ( teraz niestety wraca), z
                      polio,tężcem. Przypadki odry zdarzają sie znacznie rzadziej niż kiedyś ( ja w
                      dzieciństwie sama na nią chorowałam - szczepień nie było).Nieco mniej jest
                      świnki ( szczepienie fakultatywne).
                      W przypadku zachorowania ( szczepienie nie chroni w 100%) przebieg jest
                      lżejszy, czasem wręcz poronny.
                      WZW B jest ciężką chorobą, dającą wiele powikłań, wymagającą wielu ograniczeń,
                      diety, kosztownych leków itp. Po co ryzykować?
                      A powikłania? Naprawdę nie jest ich wiele, biorąc pod uwagę szczepioną
                      populację. Zarzucasz mi nieznajomość pojęcia" powikłanie" i mylenie go
                      z "odczynem poszczepiennym". Tak nie jest. Pamietam, że moje dziecko wiele lat
                      temu miało właśnie odczyn poszczepienny ( temperaturę ok 38C) i ...tyle. Nie
                      zaniechalam kolejnych szczepień.
                      Nie jestem pediatrą, jednak stykam się z chorymi, rozmawiam z lekarzami różnych
                      specjalności - w tym pediatrami. I naprawdę, nie przypominam sobie, aby ktoś
                      mówił o powikłaniach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A zapewniam Cię, że gdy spotka się 2
                      lekarzy, najdalej po 15 minutach rozmowa schodzi na tematy związane z medycyną.
                      Nie demonizujmy powikłań, nie straszmy nimi ludzi, nie wyolbrzymiajmy
                      problemu.Pzdr.
                  • kasiula.m Re: do ewa_2000 04.01.05, 13:37
                    Powikłania/odczyn:
                    zdrowie.org.pl/diseases/wyswietl_vad/440
      • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 01:31
        No i jeszcze to:
        cyt."zagrożenie śmiercią spowodowane szczepionką DTP jest 94 razy większe niż w
        przypadku naturalnego zachorowania na chorobę, szacunki wskazują 10 zgonów
        rocznie wywołanych naturalnie przez krztusiec, a 943 zgony spowodowane przez
        szczepionkę"
        Też tutaj (j/w):
        www.prawica.net/modules.php?name=News&file=print&sid=637
        Czy to prawda? Myślicie, że to możliwe? Straszne, prawda?
        • black_currant Re: No i mamy krztusiec.....- O statystyce... 31.12.04, 17:13
          kasiula.m napisała:

          > No i jeszcze to:
          > cyt."zagrożenie śmiercią spowodowane szczepionką DTP jest 94 razy większe niż
          > przypadku naturalnego zachorowania na chorobę, szacunki wskazują 10 zgonów
          > rocznie wywołanych naturalnie przez krztusiec, a 943 zgony spowodowane przez
          > szczepionkę"

          Jaki śliczny przykład manipulowania danymi smile))))))

          Te liczby nie mają zupełnie sensu smile Dlaczego? Bo dotyczą populacji, gdzie
          zanacza ilość osób jest zaszczepiona, a więc choruje bardzo mały jej odsetek.

          Takie zestawienie miałoby jakikolwiek sens, gdyby było powiedziane jaki procent
          zaszczepionych osób zmarł po szczepionce i jaki procent zmarł w wypadku choroby.
          A tak?

          Zmarły 943 osoby zaszczepione. Ale z ilu? Tysiąca? Stu tysięcy? Czterystu?
          Zmarło 10 chorych - ale ilu ich było? Bo jeśli chociaż o jednego mniej niż
          zaszczepionych, to na pewno szczepionka nie jest 94.3 raza bardziej
          niebezpieczna niż choroba.

          Tak więc to jakaś cienka ideologia i w ten sposób można udowodnić wszystko...

          ---------------------------------------
          Ania - podwójna mama październikowa smile
          Emilka (1.10.2001)
          Grześ (18.10.2004)
          • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec.....- O statystyce... 03.01.05, 09:33
            Tu masz rację black_currant, trochę dziwnie to brzmi. Musiałabym zaglądnąć do
            tej książki, z której ta pani przytoczyła cytat sad Dzięki za krytykę.
    • dziunia_f Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 13:53
      To i ja swe trzy grosze dorzuce.Choc w zasadzie ta dyskusja to taki monolog
      zwolennikow i przeciwnikow jednoczesnie.Nikt i tak nikogo pewnie nie
      przekona.Wilekokrotnie juz zabieralam glos w kwestii szczepien az w zasadzie
      wyczerpal mnie temat....No ale do rzeczy,z racji uprawianego zawodu
      (mikrobiolog,immunolog) wydaje mi sie,ze jestem w miare na biezaco z literatura
      najnowsza.Mam nieodparte wrazenie,ze Kasiulam nieco wybiorczo traktuje temat.I
      wyszukuje informacji potwierdzajacych jej teorie o szkodliwosci
      szczepien.Generalnie jest tak ze wszystkim,znajda sie zwolennicy i przeciwnicy
      kazdej metody.Ja wychodze z zalozenia,ze prawda jest gdzies tam posrodku.Nikt
      nigdy nie ukrywal,wszedzie mozna to wyczytac,ze pewne ryzyko szczepien
      istnieje.Tylko wedlug mnie ryzyko zwiazane z nieszczepieniem jest powazniejsze
      (chyba,ze oczywiscie istnieja jakies konkretne przeciwskazania do
      nieszczepinia,tu nie dyskutuje,bo uznaje w tym wypadku,ze ryzyko szzcepienia
      jest zbyt duze).Podpieram sie literatura naukowa bo w internetowe publikacje
      nie zawsze wierze i traktuje je czesto z przymruzeniem oka.Czasem
      jakis "naukowiec" chce zaistniec i glosi wywrotowe teorie...Szczepienia maja
      swe naukowe uzasadzienie i tyle.Pisalam juz o tym na forum,wiec powtarzac sie
      nie bede.To,ze szczepienia sa powszeche juz od wielu lat,spowodowalo,ze nie
      drzymy o zycie naszych dzieci w zwiazku z jakas epidemia.I to wedlug mnie jest
      fakt niepodwazalny.Poza tym mysle,ze te sprawy trzeba zostawic fachowcom,
      lekarzom,mikrobiologom,wirusologom itd. Internet nie zastapi wiedzy nabytej
      przez lata studiow, praktyke laboratoryjna itd. I tyle. Pozdrawiam zyczac
      wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      • kajmal Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 16:34
        Tez sie chetnie dolacze, dla rownowagi wink
        Lekarzem nie jestem, ale w internecie mozna znalezc nie wylacznie
        zrodla "nawiedznych naukowcow", tylko artykuly z czasopism naukowych.
        Oczywiscie laikowi trudno ocenic ich wiarygodnosc, ale trudno tez ocenic
        wiarygodnosc danych dotyczacych bezpieczenstwa szczepien, albowiem pogratuluje
        temu ktory wskaze mi wiarygodne dane na temat ilosci powiklan w naszym kraju!
        Sama naleze do tych "nieodpowiedzialnych" rodzicow, ktorzy staraja sie narazac
        swoje dziecko na jak najmniej szczepien, co w naszym kraju, jako jednym z
        nielicznych jest niezgodne z prawem. Natomiast szczepionki ktorych nie udaje mi
        sie uniknac kupuje. Ciekawe czy ktoras z was, entuzjastek, szczepi swoje dzieci
        szczepionkami proponowanymi bezplatnie. Dlaczego nie? Dlaczego musza z nich
        korzystac bez zadnego wyboru dzieci rodzicow, ktorzy sa niedoinformowani, badz
        po prostu nie maja wystarczajacych srodkow.

        > Nikt
        > nigdy nie ukrywal,wszedzie mozna to wyczytac,ze pewne ryzyko szczepien
        > istnieje.

        Otoz jestes lekarzem, wiec moze przed swoimi pacjentami nie ukrywasz, ja
        dotychczas od zadnego z lekarzy nie uzyskalam informacji na temat zagrozen,
        slownie od ani jednego, poza zaleceniem, "prosze przeczytac sobie ulotke
        informacyjna". Wiecie zapewne wszystkie jakie informacje zawiera.


        Poza tym mysle,ze te sprawy trzeba zostawic fachowcom,
        > lekarzom,mikrobiologom,wirusologom itd. Internet nie zastapi wiedzy nabytej
        > przez lata studiow, praktyke laboratoryjna itd.
        marze o tym, tylko chcialabym znalezc fachowca obiektywnego, ktory da mi jakis
        wybor, bedzie znal argumenty obu stron. Naprawde wtedy spalabym spokojniej.
        Fachowcy z ktorymi mam do czynienia slepo wierza w medycyne i nie sa w stanie
        nawet odpowiedziec na moje pytanie czy dana szczepionka zawiera etylortec, o
        ktorej w literaturze az wrzy, a oni informuja mnie, ze nie wiedza o jaka
        substancje chodzi!
        Ponadto powiem szczerze, ze nie widze specjalnie jaka silna grupa interesu ma
        stac za walka z obowiazkowymi szczepieniami. Natomiast doskonale wiem jak silna
        finansowo grupa lobbuje za wprowadzaniem kolejnych obowiazkowych do
        kalendarza...
        Pozdrawiam i zycze zainteresowanym, by w przyszlym roku nie pojawilo sie
        kolejne przymusowe.

        • dziunia_f Re: No i mamy krztusiec..... 31.12.04, 19:38
          Jedna noga juz wychodze na zabawe sylwestrowa,ale jeszcze mam chwilke wiec sie
          wypowiem...
          Po pierwsze male sprostowanie-lekarzem nie jestem.Ale moje doswiadczenia z
          lekarzami sa zupelnie odmienne od Twoich.Zawsze kompetentnie potrafia ze mna
          podyskutowac,wiec nie narzekam. Jesli chodzi o lobby farmacetutyczne to nie do
          konca sie z Toba zgadzam.Nie sa w stanie wywierac naciskow na wprowadzenie
          szczepionki jako obligatoryjnej. Jedynie czego mozna sie przyczepic to fakt,ze
          na rynku znajduje sie wiele szczepionek na to samo.Chociazby znana pewnie
          wszystkim sprawa z MMR-em bezplatnym i Priorixem platnym.Toz to to samo tylko
          opakowanie inne.I tu duza zasluga producentow,ze jedna uwazana jest za
          lepsza,druga za gorsza.
          Tak sobie mysle,ze teraz zapanowala swoista moda na "nieszczepienie",na powrot
          do "naturalnosci". Tylko rozumujac w ten sposob nalezaloby calkowicie dziecko
          odizolowac od: toksycznego wplywu srodowiska, konserwantow zawartch w zywnosci
          itd. Nie wiem co jest bardziej szkodliwe,szczepionka podana jednorazowo,nawet
          jezeli zawiera srodki konserwujace (aczkolwiek wiekszosc z tzw. "dodatkow" to
          adiuwanty czyli srodki wspomagajace szczepionke i stymulujace odpowiedz
          immunologiczna organizmu)czy dlugotrwaly kontakt z roznymi "sztucznosciami",
          nie do unikniecia przeciez?
          No i jeszcz kwestia mojego entuzjazmu do szczepionek - nie wyznaje zasady aby
          szczepic na wszystko "jak leci".W szczepionke na grype za bardzo nie wierze,ale
          to moje zdanie prywatne.Poza tym czesc dostepnych na rynku szczepionek jest
          uzasadniona w przypadku okreslonych grup zawodowych i nikt nie wymaga aby byly
          one stosowane u kazdego.Dlatego tez kalendarz szczepien nie zawiera wszystkich
          odkryc medycyny w zakresie szczepionek.
          Wybacz,ale nie przemawiaja do mnie statystyki cytowane przez zwolennikow
          nieszczepienia.Jak juz wspomnialam dla mnie sa wybiorcze.I wiesz ja osobiscie
          mialabym duze opory zeby dyskutowac np. o silnikach samochodowych,to ze
          posiedzialabym w literaturze na ten temat,na pewno nie uczyniloby ze mnie
          fachowca w tej dziedzinie. Tak samo uwazam jest z kwestia szczepien. Troche juz
          siedze w "tych klimatach", biore udzial w konferencjach naukowych i nie
          spotkalam sie z reprezentowanym przez Ciebie stanowiskiem. Wrecz przeciwnie.To
          chyba tyle...Pozdrawiam noworocznie
        • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 02.01.05, 11:27
          kajmal napisała:

          > Fachowcy z ktorymi mam do czynienia slepo wierza w medycyne i nie sa w stanie
          > nawet odpowiedziec na moje pytanie czy dana szczepionka zawiera etylortec, o
          > ktorej w literaturze az wrzy, a oni informuja mnie, ze nie wiedza o jaka
          > substancje chodzi!

          No właśnie, co to za fachowcy? Nie wiedzą co to jest i prawdopodobnie nie
          czytali składu albo nie mają wiedzy i woli, żeby się dowiedzieć. Obciach!

          Pierwsza strona o thimerosalu w internecie i już wiemy, jak się nazywają
          substancje zawierające rtęć, oto min. te:

          (1,2) - (O-Carboxyphenyl)thio)ethyl mercury sodium salt; Elcide 75; Elicide;
          Ethyl(2-mercaptobenzoato-S)mercury sodium salt; O-(Ethylmercurithio)benzoic
          acid sodium salt; Ethylmercurithiosalicylic acid sodium salt;
          Ethylmerkurithiosalicilan Sodny (Czech); Ethyl (sodium O- ercaptobenzoato)
          mercury; Mercurothiolate; Mercury, Ethyl(2-Mercaptobenzoate-S)-, sodium salt;
          Merfamin; Merthiolate; Merthiolate salt; Merthiolate sodium; Mertorgan;
          Merzonin; Merzonin sodium; Merzonin, sodium salt; SET; Sodium Ethylmercuric
          Thiosalicylate; Sodium O-(ethylmercurithio)benzoate; Sodium
          Ethylmercurithiosalicylate; Sodium Merthiolate; Thimerosalate; Thimerosol;
          Thimersalate; Thiomerosal; Thiomersal; Thiomersalate

          Podaję to z tej strony:
          www.hgtech.com/Information/Thimerosal.htm
          Pozdrawiam!

    • zebra12 Był gdzieś wątek o nieszczepieniu dzieci..... 01.01.05, 12:50
      Nie rozmumiem tego. Zawsze dbałam o szczepienia. Wiadomo, że mozna zachorować
      nawet po nich, ale o ileż to mniejsze prawdopodobieństwo! Uważam, że za ten
      stan rzeczy odpowiedzialna jest nieszczepiaca dzieci część rodziców oraz bieda
      i brak kontaktu z lekarzem( z jakichkolwiek przyczyn) Niefrasobliwosć lekarzy
      swoją drogą.
      • zdral Re: Do Kajmal 01.01.05, 21:33
        A nie zastanowiło cię to, że żaden z fachowców nie przekonuje cię do nieszczepienia?? Może to argument za tym by szczepić?? Zgadzam się, że czytanie o samochodach nie czyni ze mnie mechanika i ufam raczej tym, którzy w trakcie studiów i pracy zawodowej posiedli wiedzę której ja nigdy w takim zakresie nie posiądę.
        Pozdrawiam
        M.
        • kasiula.m Re: Do Kajmal 02.01.05, 00:30
          Ja zaufałam fachowcom (lekarce w przychodni która nie poinformowała mnie o
          możliwym odczynie, nie zauważyła wpisu w książeczce, że dziecko jest
          alergikiem - ma wysokie IgE całkowite, a właściwie wiedziała o tym, bo go zna a
          mimo tego zaszczepiła go MMR, oraz lekarzowi z pogotowia). Zbagatelizowali oni
          reakcję na szczepienie. Lekarz z pogotowia kazał min. dawać czopek p/gorączkowy
          nawet co pół godziny, chociaż mój syn miał w ciągu tych 4 dób poszczepieniu
          kilka razy temp. pow 41 stopni, a nie schodziła poniżej 38,5. Nikt się do nas w
          tym czasie nie pofatygował. Lekarka w przychodni zapisała w
          papierach "inf.wirusowa", chociaż reakcja zaistniała 2 godziny po zaszczepieniu
          zupełnie zdrowego dziecka. Nie zwróciła mi uwagi, żeby uważać przy szczepieniu
          drugiego dziecka, a na moje pytanie, czy mogła to być reakcja na szczepionkę
          oboje powiedzieli, że nie ponieważ po szczepieniu temperatura może się jedynie
          nieznacznie podnieść, a atak drgawek napewno jest z gorączki (było to kilka
          ataków padaczki jak się później dowiedziałam). Niecały miesiąc później
          zaszczepiła go DTP i ...powtórka. Nie, nie możliwe, nigdy nie było takiej
          reakcji, to znowu jakieś choróbsko, ale ona nie wie co, bo znów tylko gorączka,
          stany lękowe, drgawki i utrata przytomności. Nie ma kataru, kaszlu, gardło
          lekko zaczerwienione. Ale szczepienie na 100 % nie!
          Gdybym była nadal nieświadoma zaszczepiłabym go tym "dobrodziestwem" jeszcze
          raz i wtedy... kto wie sad(((
          Drugi przykład: badanie moczu u dziecka, wyszedł gronkowiec i jeszcze jakieś
          świństwo. A lekarka siedzi i myśli... bo trzeba dać bardzo silny antybiotyk,
          niestety i trzeba będzie do szpitala na tą kurację. No to ja: może powtórzyć
          badanie? W międzyczasie dowiedziałam się od innej lekarki jak się takie badanie
          powinno robić i oddałam mocz do prywatnego laboratorium o bardzo dobrej opinii.
          Mocz czysty. Tamto to było prawdopodobnie zanieczyszczenie laboratoryjne.
          Mam jeszcze kilka przykładów, ale nie chcę się rozpisywać nie na temat.

          Mam do lekarzy ograniczone zaufanie.
          A mechanikowi też staram się patrzeć na ręce, chociaż jeden jest wyjątkiem.
          Takiego wyjątkowego lekarza mi brak. Człowieka, który byłby mądry, uczciwy i
          pozwoliłby mi podjąć decyzję. I żeby przede wszystkim nie szkodził.

          Parę tygodni temu dzwoniłam do "naszej przychodni" z pytaniem, czy kiedykolwiek
          odnotowali powikłania po DTP albo MMR? Odpowiedź:"Nigdy." Bez komentarza.

          I jeszcze jedno: studia bez talentu i serca do wykonywanego zawodu to
          niewiele...
          • zdral Re: Do Kajmal 02.01.05, 11:40
            Kasiula.m! To o czym piszesz jest przykładem nierzetelności, z którą mamy do czynienia na każdym kroku i w każdej dziedzinie (radziłabym zmienić przychodnię). Dla mnie pozostaje jednak jednym z nielicznych przypadków kiedy szczepienie wywołało komplikacje i w żadnym wypadku nie jest argumentem za tym by masowo nie-szczepić.
            Mój syn miał odroczone szczepienia ze względu na problemy neurologiczne (są więc przychodnie i lekarze, którzy zwracają uwagę na to co jest napisane w książeczce zdrowia) ale spędzało mi to sen z powiek.
            Bratanek mojego męża po szczepieniu DTP zachorował na odrę!! Miała lżejszy przebieg ale się zdarzyła. Mimo tego zaszczepiłam moje dziecko ponieważ doszłam do wniosku, że lepszy "lżejszy przebieg" niż groźne powikłania.
            Pozdrawiam
            M.
          • dziunia_f Do Kasiula.m 02.01.05, 13:31
            To z czym sie spotkalas Ty i Twoje dziecko to niewatpliwie przejaw braku
            kompetencji ze strony lekarza.Wystepuje jednak to zjawisko w kazdej dziedzinie
            zycia,nie kazdy lekarz jest alfa i omega,nie kazdy ma prawidlowe podejscie do
            pacjenta,zgadza sie.Ale przeciez mozesz wybierac,szukac az znajdziesz kogos kto
            bedzie odpowiadal Twoim wypaganiom i bedzie rozumial Twe obawy...
            Wedlug mnie wyciaglelas zbyt daleko idace wnioski jesli chodzi o reakcje na
            szczepienie.To,ze akurat Twoje dziecko tak zareagowalo nie znaczy,ze
            szczepienia sa be.Zbyt malo napisalas o stanie dziecka po podaniu
            szczepionki,ale nie wyglada mi to na reakcje anafilaktyczna po
            szczepieniu.Wedlug mnie to po prostu reakcja na antygen zawarty w
            szczepionce.Nota bene prawidlowa reakcja.Przy wszelkiego rodzaju chorobach
            czesto wyraznym objawem chorobowym jest goraczka prawda?To znak,ze organizm
            walczy z antygenem,niezaleznie czy dostal sie do organizmu w sposob naturalny
            (choroba) czy zostal wprowadzony (szczepionka). Faktem jest,ze Twoje dziecko
            zareagowalo silna goraczka na szczepienie,nie jest to powszechne
            zjawisko,widocznie Twoje dziecko nalezy do tych "wrazliwszych". I drgawek nie
            wiazalabym tez ze szczepionka tylko wlasnie z bardzo wysoka temperatura.To
            wbrew pozorom czesta rakcja u dzieci,ktore jeszcze nie maja dojrzalego ukladu
            nerwowego.Sama przezylam ten stres kilkakrotnie ze swoim dzieckiem,z pobytami w
            szpitalu,EEG mozgu itd. wlacznie. Po prostu i moje i Twoje dziecko tak ma.
            Trzeba bardziej uwazac w pewnych sytuacjach,taka tez jest szczepienie.Ja mam w
            pogotowiu czopki z pyralginy i wlewke doodbytnicza w razie drgawek.Ale taka a
            nie inna reakcja nie jest przeciwskazaniem do szczepien!Rozumiem Twoje
            przerazenie jako matki,mysle,ze przechodzilysmy dokladnie to samo,ale niech
            strach nie przeslania zdrowego rozsadku.A lekarza radzilabym rzeczywiscie
            zmienic,bo moje dziecko z racji takich a nie innych przypadlosci jest czesto
            kontrolowane,przez neurologa tez, kazde szczepienie odbywa sie pod szczegolnym
            nadzorem, z lekami w pogotowiu.Kalendarz szczepien kilkakrotnie sie nam
            przesunal,ale szczepimy.Pozdrawiam.
            • kasiula.m Re: do dziunia_f 02.01.05, 21:06
              Pierwsza strona jaką znalazłam na temat przeciwwskazań do podania kolejnej
              dawki szczepionki p/ksztuścowi i mam to:

              "Nie należy podawać kolejnych dawek szczepionki przeciwko krztuścowi, jeżeli po
              pierwszym szczepieniu wystąpił któryś z objawów:

              zaburzenia mózgowe (utrata świadomości, ogniskowe objawy neurologiczne,
              drgawki),

              płacz o wysokich tonach (krzyk mózgowy), który pojawia się po 6-18 h po
              szczepieniu i trwa > 3 h,

              encefalopatia w ciągu 72 h od podania szczepionki (drgawki, zaburzenia
              świadomości, zmiana zachowania się dziecka),

              epizod hipotensyjno-hiporeaktywny, który występuje do 36 h po
              szczepieniu; "dziecko blade, wiotkie i nieobecne",

              wysoka gorączka (powyżej 39°C) w ciągu 48 h od szczepienia,

              anafilaktyczna reakcja na szczepionkę.

              To z tej strony:
              www.neonatologia.pl/rek15.htm
              Twoje uwagi są dla mnie cenne, ale jak to skomentujesz? Czy mimo to radziłabyś
              mi podać kolejną dawkę tej szczepionki?

              O MMR też czytałam, że nie wolno podawać kolejnej dawki, gdy dziecko miało
              drgawki albo temp. pow 39,5 w ciągu 72 godzin po podaniu pierwszej dawki. Tylko
              muszę odnaleźć tą stronę. Tak jest w USA (jeśli chodzi o MMR) u nas może
              inaczej? sad

              Pozdrawiam!!!
              • dziunia_f Re: do Kasiula.m 03.01.05, 10:47
                Tak jak pisalam wczesniej za malo napisalas o faktycznym stanie dziecka po
                podaniu szczepionki wiec sugerowalam sie glownie temperatura.Jesli byly jakies
                powazniejsze objawy neurologiczne,to faktycznie mozna miec pewne watpliwosci co
                do kolejnego szczepienia. Tym bardziej,ze jednak wlasnie szczepionka przeciw
                krztuscowi jest podejrzewana o dzałania uboczne związane z ukladem
                nerwowym.Lecz tu zasadnicze pytanie...Jaka szczepionke mialo podane Twoje
                dziecko?Ta refundowana czy moze platna,lecz lepsza i zwykle nie dajaca
                powiklan,jako ze zawiera krztusiec acelularny?U nas po tej szczepionce nie bylo
                zadnych komplikacji.No ale tutaj po raz kolejny jestem zdziwiona
                niefrasobliwoscia lekarza....Pewnie wiec nic dziwnego,ze stracilas zaufanie i
                wiare w jego kompetencje.Pozdrawiam.
          • kajmal Re: Do Kajmal 02.01.05, 14:21
            Odpowiadajac wszystkim po trochu, ja oczywiscie staram sie ufac specjalistom,
            choc niestety dobrego znalezc ciezko. Zreszta mysle, ze kazdy rodzic i w ogole
            czlowiek inaczej definiuje "dobrego" specjaliste. Jeden bedzie szczesliwy ze
            lekarz stosuje ostre i natychmiast dzialajace leki, zaleca dodatkowe
            szczepienia itp, inny do ktorych sama naleze woli leczyc homeopatycznie co
            czasami trwa znacznie dluzej i stara sie dodatkowo nie doszczepiac. Powiem tak,
            sama jak napisalam tez decyzji o nieszczepieniu nie jestem w stanie podjac bo
            nie jestem lekarzem, dlatego nie zamierzam szczepic tylko na swinke i rozyczke,
            juz tlumacze dlaczego. Mam synka, wiec rozyczka naprawde nic mu nie zaszkodzi.
            Swinka moglaby, ale z komplikacjami najczesciej spotykamy sie w wieku doroslym,
            a szczepionka daje odpornosc (jesli juz wierzyc ze uodparnia) na 10 lat. Moj
            maly bedzie wiec "kryty" do wieku kilkunastu lat powiedzmy... Dlatego bardzo
            zalezy mi (co w epoce obowiazkowych szczepien moze byc trudniejsze), by
            przeszedl swinke jako dziecko i uodpornil sie na cale zycie. Jest w tym chyba
            jakas logika prawda?
            Pozostale szczepienia staram sie jednak przesuwac w czasie, naprawde na swiecie
            jest wielu lekarzy, ktorzy prowadza kampanie za przesunieciem wieku szczepien
            do dwoch lat, wtedy mamy do czynienia z mniejsza iloscia powiklan, a naturalna
            odpornosc tez zdazy sie zbudowac.
            Co do narazania dzieci na konserwanty, tego jestem w stanie unikac. Naprawde
            nie jest niewozliwoscia zdrowe odzywianie, kupowanie produktow z kontrolowanych
            i certyfikowanych upraw. Ja "siedze" w temacie i wierzcie mi, ze wiele swinstw
            mozna w ten sposob maluchom zaoszczedzic, a nie tylko maluchom ale i calej
            rodzinie. Grunt to konsekwencja. pozdrawiam.
            • dziunia_f Re: Do Kajmal 02.01.05, 16:07
              Z uodparnianiem czasowym nie do konca jest tak.Komorki pamieci przetrwaja
              (czyli te,w ktore przeksztalcily sie limfocyty po kontakcie z antygenem w
              szczepionce) i w razie ponownego kontaktu z tym samym antygenem po ilus tam
              latach moze nie ochronia przed choroba,ale spowoduja,ze jej przebieg bedzie
              lagodniejszy,krotszy a odpowiedz immunologiczna organizmu intensywniejsza.I
              uniknie sie w ten sposob mozliwych groznych powiklan.I wlasnie to jest
              podstawowym sensem szczepien, tzw. pamiec immunologiczna.
              Jesli chodzi o wszelkie "sztucznosci",ok, ekologiczne uprawy po czesci
              rozwiazuja problem,choc tylko w Waszej rodzinie.Bo chodzac chociazby do
              znajomych na roznego rodzaju spotkania towarzyskie polaczone zwykle z
              konsumpcja,jednak kontakt z tym,czego unikasz macie.Stosowanie takiej zywnosci
              na co dzien wymaga sporo poswiecenia,koszty tez sa niestety wyzsze.Ale
              pozostaje caly czas zanieczyszczenie srodowiska,na to wplywu nie mamy.Poza tym
              kosmetyki,detergenty,naprawde calkowicie "sztucznosci" wyeliminowac nie
              sposob.Pozdrawiam
    • anek.anek Re: No i mamy krztusiec..... 03.01.05, 11:12
      Bez paranoi Ewo! Chociaż ja należałam do osób w wsomnianym wątku, które broniły
      obowiązkowych szczepień, to teraz, z Twoją argumentacją nie mogę się zgodzić.
      Nie ma czegoś takiego jak "zwalcone choroby". A już na pewno nie w przypadku
      krztuśca.Takiego sformułowania można użyć co najwyżej chyba do ospy czarnej, bo
      w krajach cywilizowanych jej ostatni przypadek zanotowano bodajże w latach 70-
      tych, a więc szmat czasu temu. Ale nikt nie może być pewny, że wirus nie
      przetrwał.
      Szczepienia nie zawsze skutkują. WG> mnie szczepionka DTP nie jest gorsza w
      sensie obrony, bo na zachodzie również obserwuje się wzrost zachorowań na
      krztusiec.
      PRoblem polega na tym, że jest ona niebezpieczna w inny sposób - sama może
      wywołać chorobę i powikłania.
      A wirusy mutują, być może w ciągu ostatnich lat zmutował się wirus krztuśca
      zmutował się kilka razy, tak, że nie dostosowano szczepionki do realiów.
      Nie maco na razie chyba dyskutować na ten temat, bo to wszystko są dywagacje.
      A nigdzie nie spotkałam na razie rzetelnych raportów i opracować wirusologów na
      ten temat. Bo to co cyło w prasie i tv, to miało służyć i wywołaniu paniki - co
      negatywne, i zwróceniu uwagi rodzicom i lekarzom, żeby w przypadkach
      niewyjaśnionych szukali również odpowiedzi w dziale "choroby zakaźne" - to
      rzecz pozytywna.
      • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 03.01.05, 14:29
        Dopóki będziemy mówić o krztuśćcu jako "chorobie wirusowej" nie dogadamy się.
        • kasiula.m Re: No i mamy krztusiec..... 03.01.05, 16:43
          To może (przepraszam, że się wtrącę) w końcu wytłumaczysz jaka jest zasadnicza
          różnica, poza tym, że wirusów nie tępi sie antybiotykami?
          Tak, krztusiec (ksztusiec) jest chorobą bakteryjną.
          • ewa2000 Re: No i mamy krztusiec..... 04.01.05, 12:43
            Taka, że jeśli nie ma się elementarnej wiedzy - co wywołuje chorobę, trudno
            zagłębiać sie w szczegóły.
            • anek.anek Re: No i mamy krztusiec..... 04.01.05, 13:07
              Przepraszam, mój błąd. Nie zmienia to jednak faktu, że bakterie też "mutują".
              To wolniejszy proces niż w przypadku wirusów,ale przecież to też główny zarzut
              w stosunku do szczepionki bezpłatnej, że została opracowana na szczepach
              pochodzących z lat 60-70. Nie wspomina się jednak, że w międzyczasie
              szczepionka została poddana wielokrotnym zmianom.
              Zgadzam się Ewo z Toba, że szczepić należy. Obowiązkowe to znaczy, że zwolnić
              nas z tego obowiązku moga tylko wyraźne przeciwskazania medyczne.
              Część osób ma wybór (sytuacja finansowa!) wyboru szczepionki:
              płatnej/bezpłatnej.
              Ta pierwsza wcale nie jest lepsza, bo wzrost zachorowań obserwuje się na całym
              świecie! Lepsza jest z innych powódów - sama w sobie jest bezpieczniejsza dla
              dziecka, mniej powikłań, objawów poszczepiennych itd. z tego powodu warto
              walczyć o to, żeby refundowana była własnie ta a nie dotychczasowa szczepionka.
              Denerwuje mnie panika. To wszystko.
              Mówienie w prasie, że DTP jest nieskuteczne jest bzdurą! i co gorsze może
              spowodować , że więcej rodziców nie będzie szczepić swoich dzieci, bo po co,
              skoro to i tak nieskuteczne?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka