alus1
12.01.05, 11:06
Wczoraj dowiedzialam sie ze moja Julia ma wirusowa biegunke.Zaczelo sie w
niedziele.Dostala temperatury,dalismy jej czopek i przez caly dzien nic. W
poniedzialek temperatury nie miala ale dostala biegunki, stwierdzilismy z
mezem ze to moga byc zabki, juz dwa dolne ma, ale wczoraj znow dostala
temperatury okolo 13.00 miala 38.7, plus ze z rana zwymiotowala, takie obiawy
moga byc przy zabkowaniu, stwierdzilismy ze jednak pojdziemy z nia do
pediatry. Tam pediatra swierdzila obwodnienie i dala skierowanie do szpitala
( moge powiedziec ze pediatra nie nadaje sie do swojego zawodu, nawet nie
kazala nam zrobic badania czy to obwodnienie czy cos innego, w gabinecie
doslownie bylismy przez 5 min). W szpitalu wzieli probke kal. Czekalismy na
wyniki okolo godziny. I co wyszlo wirusowa biegunka. Pani doktor powiedziala
ze dzis jakbysmy z nia poszli to juz by lezala w szpitalu bo bardzo by mogla
sie obwodnic. Dala nam recepte na LAKCID i wyslala do domu, kazala nam co 3-4
godz. miezyc temperature i dawac jej duzo do picia aby organizm sie nie
obwodnil. Aha odrazu sie spytala czy chodzi do zlobka, to jest zarazliwe,
mowilam ze nie wiec stwierdzila ze albo z powietrza albo dalismy jej zabawke
z podlogi do buzi, ja mowielam ze klade ja na macie i daje rozne zabawki. To
moglo byc od tego ze jakas zabawka znalazla sie poza mata a ona ja wziela
potem do buzi. Mowila ze ta pogoda sprzyja wirusowi.
Dziewczyny dbaicie o swoje pociechy.
Pozdrawiamy
Alus