meso4
28.01.05, 20:53
Trzy dni temu byłam z Kubą u lekarza: gorączka 39,5 stopnia, ból gardła,
wymioty. Typowy obraz przebiegającej anginy czy zapalenie gardła. Pan doktor
(Kuby lekarz na urlopie) zapytał w czym problem, wymieniłam lekarzowi objawy,
poczym On osłuchał Kubę, zbadał siusiaka i kazał wypuścić dziecko na korytarz
do czekającego taty. Zapytałam pana doktora czy byłby uprzejmy i oglądnął
dziecku gardło. Owszem zerknął i oświadczył, że Kuba ma wirusowe zapalenie
gardła, wypisał lekarstwa i kazał podawać eferalgan 300 dla dziecka 2,5
letniego. Obyło się bez antybiotyku.
Stan zdrowia Kuby nie pogorszył się, uważam nawet że uległ poprawie.Ból gardła
minął, temperatura spadła do 38, od dwóch dni nie wymiotował. Postanowiłam
jednak sprawdzić i znowu poszłam do lekarza omijając pana doktora. Trafiłam na
inną panią. Spóźniona 2 godziny w szlonym tempie zaczęła przyjmować taśmowo
dużych i małych pacjentów. Weszłam z Kubą wszystko odbyło się w pośpiechu. Nie
wysłuchała mnie do końca co dolega dziecku. Od niechcenia osłuchała, ale
zbadała gardło i oznajmiła "gardło malinowe" "podawać,antybiotyk ospen 750 3
razy dziennie po 7,5 ml." i jakby się coś działo to na pogotowie do widzenia
następny proszę.....
Antybiotyk wykupiłam, w domu sparwdziłam ulotkę a,tam: "dzieci od roku do 6
lat 3x dziennie. Nie podałam!!!! Boję się!!!Jutro idę na pogotowie żeby na
spokojnie zdadali Kubą. Mam nadzieję że nie zrobię mu większej krzywdy nie
podając antybiotyku.
Musiałam się wygadać!!!
Pozdrawiam Magda