gopio1
25.03.05, 11:33
Pisze, choć sprawa nie dotyczy bezpośrednio mnie, tylko córeczki mojej
przyjaciółki. Ale maam wrażenie, że warto o tym napisać, by przestrzec inne
mamy. Było tak:
Gdy Mała miała niecały roczek moja koleżanka poszła z nią do alergologa w
związku z pojawiającymi się na buzi (wokół ust) krosteczkami. Lekarz dał jej
Elocom i powiedział, żeby nie nadużywała. Koleżanka posmarowała krosteczki,
te zniknęły i wszystko było ok. Po pewnym czasie znowu się pojawiały, więc
samrowała i znów znikały. Po kilku miesiącach smarowń raz w tygodniu
krosteczki znikały, ale nie całkiem, za to następnego dnia pojawiały się
coraz większe. Koleżanka poszła do dermatologa. Okazało się, że Mała ma
posterydowe zapalenie skóry. Ponieważ koleżanka smarowała jej też skórkę
nieopodal oczu, zaszło podejrzenie, że Mała może mieć uszkodzony wzrok.
Zrobili wszystkie badania okulistyczne i na szczęście okazało się, że
wszystko jest ok. Teraz smaruje Małą Elidelem, podaje wapno, Zyrec i coś tam
jeszcze. Lekarka powiedziała, że leczenie może potrwać kilka miesięcy. Elocom
działa na skórę uzależniająco. Jak się często stosuje, to potem trudno
odstawić, bo zmiany skórne się nasilają.
UWAGA! Piszzę ten post, żeby ostrzec inne mamy stosujące tę maść lub
zastanawiające się nad jej stosowaniem. Sama miałam ochotę go wypróbować na
synku, ale najpierw wypytałam pediatrę, dermatologa i alergologa. Poszukałam
też info w necie i zaniechałam, wolę, żeby synek małl krościska na buzi niż
jakieś poważniejsze problemy zdrowotne i do tego stałe leki. Dlatego proszę
nie pisać postów piętnujących zachowanie mojej koleżanki. Może rzeczywiście,
używała za często Elocomu (raz w tygodniu przez pół roku), ale teraz ma już
nauczkę i pokutuje. Proszę jej już nie pogrążać.
Dziękuję i pozdrawiam
Gosia