ewa2000
23.05.05, 14:49
Szczepienia to dyżurny temat na forum "Zdrowie dziecka". Przeraża jednak
olbrzymia niewiedza , beztroska i lekkomyslność, powtarzanie zasłyszanych
opinii - często opacznie interpretowanych - na temat rzekomej szkodliwości
szczepień.
Przytaczane są jakieś informacje o ciężkich powikłaniach, zatajanych przez
służbę zdrowia faktach i statystykach, brakuje jednak konkretów.
Spróbujmy wyjaśnić czym są szczepienia ochronne. Są one najprostrzym i
najtańszym sposobem zapobiegania chorobom zakaźnym( polio, gruźlicy, błonicy,
krztuścowi, tężcowi, odrze, śwince, różyczce, wirusowemu zapaleniu wątroby
typu A i B i kilku innym ). Część z nich jest obligatoryjna część
fakultatywna. Za te obowiązkowe rodzice nie płacą.
Szczepionka zawiera silnie osłabione lub wręcz zabite "zarazki" wywołujące
daną chorobę odpowiednio spreparowane. Kontakt z nimi ( piszę językiem
potocznym i w duzym uproszczeniu- niech mi wybaczą osoby z medycznym i
biologicznym wykształceniem) powoduje, że organizm już je "zna" i wie jak z
nimi walczyć, gdy w większej ilości, nieosłabione dostaną się do organizmu.To
powoduje, że osoba szczepiona nabiera odporności i nie zachoruje gdy zetknie
się z taką chorobą, lub zachoruje, ale przebieg będzie bardzo lekki (
poronny).
Dopuszczone do uzytku szczepionki sa bardzo dokładnie testowane, sprawdzane,
przechodżą badania kliniczne. Dzieje się to w interesie i szczepionych i
producenta. ( Wyobraźmy sobie jakie odszkodowania płaciłby ktos, kto dopuścił
do użytku szkodzącą szczepionkę, tym bardziej, że dziś już są to preparaty
będące w obiegu na całym świecie).
Podanie szczepionki pobudza więc tzw. układ immunologiczny. Czasem, naprawdę
rzadko, zdarza się, że osoba szczepiona reaguje na podaną szczepionkę. Może
to być podwyższona lub nawet wysoka gorączka, apatia, złe samopoczucie - są
to tzw. odczyny ogólne, lub zaczerwienienie w miejscu wkłucia - to tzw.
odczyn miejscowy. W 99% wiąże się to z uczuleniem na któryś ze składników
szczepionki i mija po 2-max. dobach. Powikłania, o których MUSI napisać
producent szczepionek zdarzają się sporadycznie, naprawdę, bardzo, bardzo
rzadko!
Wykonanie cylku przewidzianego w kalendarzu szczepien daje prawie gwarancję,
że człowiek nie zachoruje lub choroba będzie miała bardzo lekki przebieg.
Jest jednak grupa ludzi, która upiera się i nie chce szczepić. Bo........no
właśnie bo co? Moim zdaniem przyczyny są dwie - boi się nieznanego lub nie
chce traumatyzowac dziecka ( szczepienie to zawsze jakiś ból czy
nieprzyjemność - dzieci tego nie lubią), więc szuka się wykrętu.
Eliminując jakieś szczepienie lub grupę szczepień ŚWIADOMIE NARAŻA SIĘ SWOJE
DZIECKO NA MOŻLIWOŚĆ CIĘŻKIEJ CHOROBY ZAKAŹNEJ. Nierozpoznana, bo dzięki
właśnie szczepieniom do niedawna wielu lekarzy znało krztusiec z książek,
może nie tylko powodować złe samopoczucie ale i prowadzić do ciężkich
powikłań.
Niektóre choroby - choćby WZW B - mogą ciągnąć się za człowiekiem przez całe
życie, prowadzić do marskości wątroby i przedwczesnej śmierci. A zarazić się
mozna dosłownie wszędzie - u stomatologa, fryzjeta, przy drobnej interwencji
chirurgicznej, kosmetyczki, w czasie tatuazu itd.
Czy warto zatem ryzykować i narażać najbliższych? Moim zdaniem NIE.
Jeśli tylko ma się mozliwości finansowe nalezy wybrać najlepszą - tj,
najlepiej oczyszczoną szczepionkę skojarzoną ( mniej wkłuć) i ustalić z
pediatrą indywidualny kalendarz szczepień. Dobrze rozplanować szczepienia
fakultatywne ( WZW A, kleszcze itp). Nie jest rzeczą najmądrzejszą szczepić
wszystko naraz, ale przed pójściem do przedszkola warto mieć WZW A z głowy.
Aby szczepionki były skuteczne trzeba pamietać o dawkach przypominających.
Może więc zamiast opowieści - podobnych jak te ze Stumilowego Lasu- o
rzekomych ( jakich i jak często spotykanych) powikłaniach , warto NAPRAWDĘ
zadbać o zdrowie dzieci.
I jeszcze jedna kwestia - czy ci, którzy tak chętnie powołują się na
powikłania, bo gdzieś tam zdarzyła się taka czy inna choroba, są w 100%
przekonani, że była ona następstwem szczepienia a nie nastapiła niezależnie
od podania szczepień.