Dodaj do ulubionych

Wędrujące jądra

17.10.05, 08:01
Cześć dziewczyny, u synka mojej koleżanki wykryto wędrujące jądra. Chłopaczek
ma 4 lata, w tym tygodniu wizyta w szpitalu, ale dziewczyna kona z niepokoju.
Czy któreś z Was przez to przechodziły ze swoimi synkami? Jakie jest leczenie,
konsekwencje choroby itp. Będę wdzięczna za info- chciałabym ją jakoś
uspokoić, a w tej dziedzinie chorób chłopięcych jestem zielona. Pozdrawiam i
życzę Wam miłego jesiennego dnia, magda
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 12:38
      Szczerze, to gratuluję lekarzom, że tak późno zostało to wykryte. Mój synek
      miał wędrujące jądra zdiagnozowane ok. 7 miesiąca życia, leczenie nie zostało
      żadne zalecone, tylko kontrola co jakiś czas. Nie ma się czego obawiać, jeśli
      jąderko da się sprowadzić do moszny np. podczas kąpieli. Dolegliwość ta powinna
      ustąpić do końca 2 roku życia, ale jeśli będzie to trwało trochę dłużej, nic
      się nie powinno stać.
      Co do wędrującego jaderka u czterolatka nie jestem w stanie nic powiedzieć.
      Wiem, że niezstąpione jądra w tym wieku leczy się operacyjnie, ale to cała moja
      wiedza na ten temat.
      Pozdrawiam
      Marta + Ich Dwoje
      • olga50 Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 13:51
        Wcale nie jest konieczne od razu leczenie operacyjne.Przy jąderkach , które
        czasem schodzą do moszni wystarczy terapia hormonalna. Powoduje ona m.in. , że
        jąderka trochę większe się robią (rosna) i nie mogą sie już przecisnąć przez
        kanalik pachwinowy przez który "wędrują ku górze".
      • kajami1 Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 14:20
        Późno wykryte? mój mąż dowiedział się, że ma wędrujące jądra w wieku 30 lat!!!!
        • jaiza Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 18:18
          Mój synek miał niezstąpione jaderko i zabieg, dzięki któremu umieszczono je w
          mosznie. Wtedy miał 2,5 roku. Rano bylismy w szpitalu, zabiego ok. 12 o 18
          wypis do domu. Tyle tylko, ze tydzień musiał leżeć. Zniósł to dzielnie.
          Wiem też, że wędrujae jądra można leczyć hormonalnie - genadotropina
          kosmówkową, o ile dobrze pamiętam. Kiedyś na ten temat dostałam informacje -
          wpisz w wyszukiwarke jaiza (autor) - rok 2003 lub 2004, bo sama poszukiwałam
          wiedzy. Niemniej jednak trzeba wybrać się do chirurga dziecięcego, bo leczenie
          uzaleznione jest od indywidualnego przypadku dziecka.
        • kasssannndra kajami1 17.10.05, 19:33
          kajami1 napisała:

          > Późno wykryte? mój mąż dowiedział się, że ma wędrujące jądra w wieku 30
          lat!!!!
          _
          To co Twój maż nie widział, że brakuje mu czegos w worku?
    • maw51 Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 20:59
      Z moim mężem było podobnie. Też dowiedział się ze ma jedno wędrujące jąderko
      jak miał 28 lat i to ja mu o tym powiedziałam. Mężczyzna, jeżeli o czymś takim
      nie wie może tego nie zauważyć, bo wędrujące jąderka przeważnie znajdują się w
      mosznie podchodzą tylko do góry jak jest zimno, więc przeciętny facet, który
      nie wie, co jest grane może myśleć ze tak ma być. Zdiagnozowałam u męża
      wędrujące jąderka (wcześniej przez pięć lat wspólnego życia też tego nie
      zauważyłam) jak mojemu synkowi w wieku 8 miesięcy zaczęły jąderka uciekać z
      moszny. Wtedy zaczęłam się baczniej przyglądać wszelkim dostępnym mi jąderkom i
      ich zachowaniu. Mój mąż myślał, że tak ma być. Napisze tylko, że mojemu mężowi
      to wędrujące jąderko przez 28 lat jakoś nie przeszkadzało w byciu mężczyzną i w
      spłodzeniu syna.
    • gandzia4 Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 21:04
      Mój synek (w chwili zabiegu miał 3lata i 2 miechy) miał zabieg na wędrujące
      jąderko w marcu tego roku. Zabieg był wykonywany w prywatnej klinice chrurgii
      jednego dnia, w ramach ubezpieczenia. Miał wykonane małe nacięcie nad pachwiną,
      sprowadzone jąderko było przyszyte do moszny by nie "uciekało". Zabieg trwał
      jakieś 40 minut, 5 godzin później byliśmy już w domu. Mały nie chciał wcale
      leżeć po zabiegu więc siedział, następnego dnia zaczął chodzić po domu a na 4
      dobę brykał. Konsekwencją nieleczenia może być uszkodzenie jądra, a nawet
      obumarcie (tak przynajmniej mi mówili lekarze). Teraz przed nami zabieg na
      drugie jąderkosmile
      • olga50 Re: Wędrujące jądra 17.10.05, 21:32
        A twój syn miał wnentrostwo (jądro nigdy nie było w mosznie, nigdy samoistnie
        tam nie zeszło) czy wędrujące (bywające od czasu do czasu w mosznie)?
        • gandzia4 Do Olga50 17.10.05, 22:32
          W mosznie pojawiało się bardzo rzadko, np.:w czasie kąpieli na chwilkę. Lekarz
          stwierdził, że ma za krótki "powrozek", a po drugie, że kanał jest bardzo
          szeroki i bez zabiegu ono się nie umiejscowi w mosznie. O terapii hormonalnej
          nie było mowy ze względu właśnie na ten "powrozek". Podobnie jest z drugim
          jąderkiem. W książeczce zdrowia jest zapisane - jądra wędrujące.
    • ziazia17 Re: Wędrujące jądra 18.10.05, 06:47
      Dzięki Niezastąpione. Przekażę wszystko koleżance, mam nadzieję, że to ją trochę
      uspokoi. Wychowuje synka sama, dopiero co sama miała operację, a tu taka
      informacja. Pozdrawiam, cieszę się, że to nic tak bardzo groźnego, magda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka