03.03.06, 15:26
jak to ma wygladac u 1,5 rocznego chlopca?
prosze o dokladny "opis"
dzieki
Obserwuj wątek
    • mamadacja Re: stulejka 03.03.06, 20:20
      Podaję dokładny opis - jesteśmy w trakcie leczenie. U nas napletka było jakby za
      dużo - na szczycie prącia był taki pierścień skóry, który po
      odciągnięciu(próbie) wygładzał się. Ale widoczna była tylko maleńka dziurka w
      tym pierścieniu. Na napletku brak blizny (ocena chirurga). Teraz od tygodnia
      smarujemy Diprolenem i napletek daje się odciągnąć na tyle, że widać cewkę
      moczową. Za dwa tygodnie czeka nas zabieg odciągania lub nacinania( oba pod
      pełną narkozą).
      • andrzejba2 Re: stulejka 04.03.06, 17:30
        Drogie mamy,dziwię sie że tak łatwo godzicie się na narkozę u tak malych
        dzieci.Zastanówcie się co robicie. Przy stulejce odciągane n. robi się
        ambulatoryjnie.Moj mały miał tak zrobione ,trwało to kilka sekund a potem
        odpowiednia pielęgnacja. Robił to chirurg dziecięcy szpitala na Wojciecha w
        Szczecinie - ordynator chirurgii .
        • gosikk79 Re: stulejka 04.03.06, 18:41
          Mój lekarz dam mi maść(nie sterydy)i sam kazał odciągać powoli.Jak chcesz to
          podam nazwe,bo to bez racepty dostaniesz.Maść jest chłodząca.Mój mały na razie
          sie nie daje,ale z czasem znowu zaczne,a na narkoze sie nie zgodzę.
          • sylka22 Re: stulejka 04.03.06, 18:54
            a jak ta maśc si nazywa?

            mój też ma..lekarz powiedział ze jak chce to moge iśc z nim na zabieg ale moge
            tez sama odciągac i może samo się poprawi..do 7 roku zycia moze być stulejka
            fizjologiczna

            ściagam przy każdej kąpieli...młody nie narzeka ale cos mi się wydaje ze od
            pewnego czasu nic się nie poprawia sad

            co do narkozy pełnej to chyba bym się trochę bała
            • mamadacja Re: stulejka 06.03.06, 10:52
              Nie chcę tej narkozy jak niczego innego w życiusad Chirurg nasz powiedział, że
              jeśli po smarowaniu stan będzie znośny to dokona zabiegu odsunięcia na
              znieczuleniu miejscowym. Po dwóch tygodniach smarowania widać cewkę moczową i
              kawałek prącia, i napletek jest jakby przyrościęty na obwodzie- po prostu
              stanowi jedność z prąciem. Nie wiem czy to dobrze, czy źle? Czy to da się dalej
              odsunąć metodą nieinwazyjną? Dodam, że naciągania w kąpieli i maści nisterydowe
              nie dały nic - mimo regularnego męczenia dziecka (przez dwa lata - od drugiego
              roku życia) co wieczór, w czasie kąpieli i po niejsad Nie lecę na tą narkozę z
              uśmiechem - nie godzę się łatwo, jak to któraś sugerowała , chcę jej uniknąć-
              ale po latach walki nie wiem, czy się dasad Nie jestem lekarzem, nie wiem czy
              zrośnięta, przyrośnięta skóra może sama odejśćsad
              • kamila862 Re: stulejka 06.03.06, 11:40
                moj synek ma niby stulejke (tak mi sie wydaje z waszych opisow ale jeszcze nie
                bylam u lekarza), ale podobno jasli dziecko nie ma problemow z siusianiem i nie
                robia sie czeste stany zapalne to stulejka nie trzeba sie martwic. nie mozna na
                sile sciagac napletka bo moga sie tworzyc blizny i z tego wlasnie robi sie
                stulejka. a u malych dzieci jest fizjologiczna. tak?
                kiedy lekarz przeprowadza takie badanie?
                sama mam sie zglosic czy na bilansie? u 1,5 rocznego dziecka to chyba juz
                wadomo czy ma czy nie ...
                • mamadacja Re: stulejka 06.03.06, 11:51
                  U nas stwierdzono z całą pewnością stulejkę na bilansie dwulatka- od tej pory
                  zalecono odciąganie w kąpieli. Z siusianiem problemów jako takich nie było -
                  robiła się bańka moczu pod napletkiem i mocz wystrzeliwał pod ciśnieniem - bez
                  bólu. Natomiast niedawno pojawiły się stany zapalnesad I wtedy wybraliśmy się do
                  chirurga - o reszcie już mówiłam.
                  • andrzejba2 Re: stulejka 06.03.06, 15:26
                    To ty dwa lata męczysz dziecko codziennie , co to za lekarz ci tak kazał. Pójdż
                    do dobrego chiurga i załatw to raz dwa. Potem dziecko będzie miało uraz. A sama
                    jak nie w życiu tego nie zrobisz tak jak należy choćbyś nie wiem czym
                    smarowała.
                    • gosikk79 Re: stulejka 06.03.06, 18:13
                      Witam.
                      W środe pójde z małym do lekarz i poproszę o nazwe.

                      Andrzejba2,nie zgadzam sie z Tobą,myślisz że po chirurgu dzieciak nie będzie
                      miał urazu?? A tak na marginesie nie jeden lekarz odradza interwencji chirurga.
                      No i ta narkoza,życie dziecka zależne od jakiejś aparatury-dzięki nie skorzystam
                    • mamadacja Re: stulejka 07.03.06, 10:14
                      Nie męczę dziecka od dwóch latsmile Nigdy nie odciągałam napletka bardziej niż się
                      dało - w tym przypadku synek sam nauczył się tej czynności - i krzywdy sobie nie
                      zrobił.Lekarzom chodziło tylko o odsłonięcie samej cewki moczowej - likwidacja
                      tej bańki moczu, o której pisałam. A to nie ma nic wspólnego z odklejeniem
                      całego napletka - o niesmile I udało się dopiero na maści DIprolene - którą stosuję
                      pierwszy raz od dwóch tygodni - cewka jest odsłonięta i dopiero teraz mój
                      chirurg decyduje się na zabieg. Nie jestem sadystką ani ignorantką - a stulejka
                      to nie przyklejenie napletka.
              • anies75 Re: stulejka 18.03.06, 12:36
                nie bojcie sie tej narkozy tak bardzo
                syneek mial operacje wodniaka - tuwiadomo byla konieczna

                a kilka dni temu mial odklejany napletek (swoją drogą zaniedbanie chirurga bo
                mogl to zrobic podczas operacji) i bylo znieczulenie miejscowe (masc) i jakbym
                miala wybor to wolałabym by teraz tez było pod narkozą
                okropne przezycie dla dziecka i teraz w domu juz go nawet nie boli ale pamieta
                zabieg i wrzeszczy jak mu odciagam
    • madziulaw Re: stulejka 06.03.06, 18:40
      cześć kamila,
      my mieliśmy stulejkę, jesteśmy po operacji i teraz wreszcie wszystko jest w
      porządku.
      robienie się bańki podczas siusiania + wystrzeliwanie strumienia moczu pod
      ciśnieniem ---to bardzo poważna postać stulejki --do natychmiastowego zabiegu,
      bo te objawy oznaczają, że mocz nie wypływa swobodnie np. cofa się do nerki pod
      ciśnieniem powodując wtórny reflux i bliznowacenie nerki. A to już nie
      przelewki... Nie wspomnę o ciągłym zagrażeniu stanami zaplanymi układu moczowego

      Andrzej - mylisz dwa pojęcia - stulejke z odklejaniem napletka. Jeśli nie wiesz
      co to jest stulejka, jakie ma postacie, czym grozi, lepiej nie wypowiadaj się,
      bo przypomina mi się Janko Muzykant... Nie wyobrażam sobie odcinania zwężonego
      ujścia napletka przy znieczuleniu miejscowym u 2latka ..........to byłoby
      dopiero znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dzieckiem.

      Pozdrawiam



      • mamadacja Re: stulejka 07.03.06, 10:08
        Jeszcze tydzień nam został do zabiegu - napiszę wam wtedy jaką decyzję podjął
        chirurg i jak to się dalej potoczyło.
        Pozdrawiam.
        G.
        • madziulaw Re: stulejka --do mamadacja 07.03.06, 10:20
          Hej, przesyłam ci na gazetową opis naszej operacji. Pamiętaj jednak, ze
          generalnie naprawdę dziecko szybko wraca do siebie, no i im starsze tym lepiej
          wszystko znosi.
          Pozdrawiam
          • madziulaw Re: stulejka --do mamadacja 07.03.06, 10:36
            Aaa tam. Ze względu na fakt, że dużo mam prosi o przebieg operacji usunięcia
            stulejki u dziecka - zmaieszczam opis poniżej. Z tym, ze pamiętajcie, że
            poniżej opisane doświadczenia dotyczą 2letniego, malutkiego chłopca. Im
            straszy - tym lepiej, bo wiele rozumie, sam potrafi pewne zabiegi wykonać,
            łatwiej go do nich przekonać.


            W przypadku stulejki operacja to najczęściej najlepsze/ o ile nie jedyne
            wyjście. W szpitalu jestescie z reguły na tzw pobycie dziennym - od 7.30 - do
            18.00. Mikołaj miał operację jako pierwszy (bo był najmłodszy w kolejce),
            pojechał o 9.30, czy 10.00 gdzieś. Przed operacją dostał "głupiego Jasia" w
            syropku. I całe szczęście bo był wyluzowany, nie bal się obcych ludzi.

            Sama operacja trwa około 30 - 40 min --polega na obcięciu zwężonej części
            napletka. Wybudzanie to około 2/3 godzin (w specjalnej sali).

            Jak tylko przywiozą dziecko, natychmiast trzeba pilnować żeby po
            przebudzeniu dostał coś przeciwbólowego, bo wtedy boli/ szczypie najbardziej -
            czopek + maść na sisiaka przeciwbólowa (i jednocześnie przeciwzapalna -
            lignokaina chyba).

            Mikołaj po 1wszej dawce, kiedy w/w lekarstwa zadziałały - miał się
            już świetnie - zażądał picia i jedzenia (weźcie sucharki, chrupki
            kukurydziane, coś lekkiego). Jak bolało nakładano mu na siusiaka
            okład z lignokainy (ale z każdą minutą było lepiej). Tu problemu
            nie było.

            Problem pojawił się natomiast przy 1wszym siusianiu. To był horror,
            bo dziecko się blokuje ze względu na szczypanie i ból. Jeśli samo
            się nie wysiusia - zażądajcie napełnienia wanny ( z reguły są takie
            wanny, w zabiegówce) ciepłą wodą - bo w ciepłej wodzie wysiusia się
            napewno. Starszemu dziecku można to wytłumaczyć, młodszemu - baaardzo trudno.

            Po powrocie do domu - też tak róbcie. Kupcie, wymyjcie odpowiednią
            miedniczkę - napełniajcie ciepłą wodą - i na każde siusiu - do
            miedniczki (w nocy też - przygotujcie się na to). Naparzcie litr
            rumianku i dolewajcie do każdej kąpieli + przemywajcie nim sisiaka.
            Przemywa się też rivanolem w płynie. Dobrze jest mieć również lignokainę. Jak
            siusiak będzie bolał - róbcie z niej/ rumianku/ rivanolu okłady (kupcie też
            gaziki - takie kwadratowe sa najlepsze)

            Przez pierwszy tydzień stosuje się tylko nasiadówki, polewanie,
            moczenie rivanolem/ rumiankiem ( u starszych dzieci). Napletka nie odciąga się.
            Dopiero po tyg lekarz odkleja go jeszcze raz (bo w trakcie operacji też to
            robi), ale idzie to szybko i generalnie nie jest to za specjalny
            ból, bez przesady.
            I od tej pory żelazna zasada--
            • mamadacja Re: stulejka --do mamadacja 07.03.06, 10:39
              Dzięki wielkie za opissmile Przynajmniej jestem już troszkę przygotowana.
            • mamadacja Re: stulejka --do mamadacja 15.03.06, 18:21
              Jesteśmy już po zabiegu. Był pod pełną narkozą. Przyjęli nas o 7 rano, o 12
              wypisali. o 9 było juz po zabiegu. Nam lekarz kazał odciągać napletek i smarować
              szyjkę żołędzi jakąś maścią z antybiotykiem, moczyć w rivanolu, przemywać i
              odciągać w kąpieli napletek. Muszę przyznać, że z tym jest horrorsad Młodego
              strasznie boli, mimo, że przy nakładaniu maści ona skapuje z tubki na napletek -
              nawet nie dotykam go (tak nam kazali). Myślałąm , że najgorsze było w szpitalu -
              narkoza to takie strasznie nienaturalne zasypianie - serce mi sie krajałosad Ale
              teraz w domu pojawiły się pierwsze łzysad Strach, ból, a pielęgnować trzebasad
              Jest mi strasznie ciężkosadProszę, napiszcie, kiedy zejdzie opuchlizna i kiedy
              przestanie go boleć - dodam, że z siusianiem problemów nie ma żadnych.
              • madziulaw Re: stulejka --do mamadacja 15.03.06, 18:37
                gdzie robiliście tę operację?
                no wiesz, nam chirurg absolutnie (!!!!) nie kazał odciąga napletka, bo ten
                sisiak za bardzo opuchnięty jest po operacji. po tygodniu dopiero sam odciągnął
                napletek (opuchlizna już zeszła),ale to wymaga poświęcenia czasu dziecku przez
                chirurga 2-3 krotnie. my musieliśmy się jeszcze 2 razy stawic na kontroli po
                operacji
                nie za bardzo podoba mi się ten pomysł odciągania po operacji......... mam
                powazne watpliwości...po pierwsze ból, po 2gie bałabym się żeby nici nie pękły.
                szlag by to trafił! Mamodacjo - skonsultowałabym się z kimś jeszcze.

                Rozmowy kontrolowane - a u Was jak to wyglądało??? kazali szybko odciąga
                napletek czy nie???


                • mamadacja Re: stulejka --do mamadacja 15.03.06, 18:53
                  Jesteśmy z Zielonej Góry i tu robiliśmy zabieg - u ordynatora naszej chirurgii
                  dziecęcej. Kazał nam się stawić we wtorek 21.03. na kontrolę- ale u nas po
                  trzech tygodniach stosowania Diprolene dało się odkleić napletek bez blizny -
                  bez rozcięcia, bez szwu ( w narkozie pewnie dlatego żeby nie męczyć). W czasie
                  zabiegu byłam obecna (jako prywatnej pacjentce mi pozwolili) i widziałam jak to
                  robił. Takim szpikulcem z kulką na końcu podważył napletek dookoła cewki
                  moczowej - i spróbował czy da się odciągnąć bez cięcia. Udało się i na tym
                  zabieg się skończył - jakieś 15 minut to trwało. Mówił, że nie spodziewał się,
                  że obejdzie się bez cięcia ale się udałosmile Teraz wieczorem młody po namowach sam
                  odciągnął napletek cały i już go mniej boli, ale spuchnięty jest nadal cału
                  siusiak. Zrobiłam mu okład z riwanolu - tak na zewnątrz siusiaka gazę w majtki
                  wsadziłam - to coś da w ogóle?
                  • madziulaw Re: stulejka --do mamadacja 15.03.06, 19:18
                    Teraz wszystko jasne -uff- jeśli mieliście tylko odklejenie npaltka - to ok.
                    Ale mnie nastraszyłaś...........Myślałam że bylo obcinanie zwężonej końcówki
                    napletka i po tym kazano wam odciagac........uffff...jeśli udalo sie ściągnąc
                    napletek bez obcinania, to znaczy, ze stulejki prawdziwej to u was nie było.całe
                    szczęście.


                    namoczki/ okłady z rivanolu (moze byc z rumianku/ naprzemiennie) ---sa baaardzo
                    skuteczne. szybko schodzi opuchlizna. A najlepsze to już w ogóle jest moczenie
                    sisiaka w kieliszku z rivanolem lub rumiankiem, wielokrotnie w ciągu dnia, np.
                    na 1/lub 2 minuty .

                    a jeśli dziecko jest na tyle duże, że samo jest w stanie odciągac napletek - to
                    już w ogóle super extra!

                    pozdrawiam

      • andrzejba2 Re: stulejka 07.03.06, 17:55
        Oczywiści że mówię o stulejce bo mój mały był właśnie zakwalifikowany do
        zabiegu na który się nie zgodziłam po zasięgnięciu opinii innych lekarzy i mam.
        I nie żałuję . Mój mały miał również problem z sikaniem Robiła mu się bańka i
        leciało kilka strumieni moczu a nie jeden ,tak więc nie mów mi że nie wiem co
        to stulejka.
        • andrzejba2 Re: stulejka 07.03.06, 18:07
          A tak poza tym to widziałam chłopca po takim zabiegu jak to jest bolesne, a ile
          razy się nie uda. Jakoś ten lekarz który to robił a jest ordynatorem
          wytłumaczył nam że są inne możliwości. Zapłaciłam prywatnie i jestem szczęśliwa
          bo takiego zabiegu nie zniosłabym Wszystko jest ok. A tak wogóle to czy ktos
          słyszał kiedyś np. w latach 70 tych o stulejce? Ja wypytałam się całej rodziny
          mojej i męża i nic a teraz zabiegi,operacje i cuda a czy ci lekarze to sa tacy
          wspaniali fachowcy jakby coś spieprzyli to jakie życie miało by to dziecko?
          • mamadacja Re: stulejka 07.03.06, 19:02
            A czy w latach 70-tych tak powszechna była wiedza o raku prostaty? O raku szyjki
            macicy? To znaczy, że co?Że tych chorób nie ma? Czy rozejdzie się po
            kościach?Czy wykonywano USG w czasie ciąży?Lekarze wtedy nie mieli USG (nie
            powszechnie w każdym bądź razie) - czy z tego powodu teraz też nie powinni go
            używać? Co do stulejki - ma groźne następstwa, wodonercze, ZUM. Ja też byłam u
            wielu lekarzy ale opinie mieli zadziwiająco zgodne - trzeba leczyć. I na tym się
            opieram.
    • madziulaw Re: stulejka 07.03.06, 22:36
      "Przy stulejce odciągane n. robi się ambulatoryjnie.Moj mały miał tak zrobione
      ,trwało to kilka sekund a potem odpowiednia pielęgnacja".

      Czy Ty wiesz dziewczyno co Ty w ogóle mówisz? Piszesz powyżej "odciaganie
      napletka". Przy stulejce napletka nie odciaga się, nie odkleja się---
      • madziulaw cd 07.03.06, 22:46
        przepraszam za ŚMIECI na końcu mojej wypowiedzi, ale nie mam czasu zczytywać
        tekstu, i "resztki" pozostały...

        A propos --dodam jeszcze jedno ("śmieci" mi o tym przypomniały), że do czasu,
        jaki trzeba dać chirurgowi na wykonanie operacji stulejki należy doliczyć zabieg
        precyzyjnego zszycia BRZEGÓW "pozostałego"/ poszerzonego napletka...

        Dobrej nocy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka