Witam wszystkich. Na imię mam Krzysztof, jestem ojcem trzyletniego Filipa,
który urodził się z tetralogią Fallota i w tej chwili częściowo "naprawiony"
żyje sobie spokojnie z wszczepionym stymulatorem. Spoko z niego koleś
Tyle tytułem wstępu.
Chciałem się podzielić z Wami jednym spostrzeżeniem, które mnie cholernie
denerwuje u rodziców przebywających na oddziale czy to kardiologii, czy też
kardiochirurgii CZD. Jako, że spędziliśmy tam z Filipem trochę czasu na
przestrzeni ostatnich 3 lat zauważyłem, że część rodziców, z którymi miałem
styczność dosłownie licytuje się w rozmowach między sobą, czyje to dziecko
miało poważniejszą wadę, więcej operacji czy też dłużej leżało w szpitalu. Tak
jakby to była dosłownie sprawa honoru, żeby taki niby-kulturalny spór wygrać.
Specyfiką naszego społeczeństwa jest to, że lubimy utyskiwać i w związku z tym
jeśli ktoś ma "gorzej" to wszyscy powinni sie nad nim użalać. A tu przecież
chodzi przede wszystkim o dobro i zdrowie naszych dzieci, a nie o nabijanie
statystyk szpitalnych i chwalenie sie nimi na lewo i prawo. Uważam, że to
obrzydliwe. Co Wy na to?