witam, jestem strasznie wściekła, bo mieliśmy się umówić na przyjęcie na II
etap telefonicznie (7.06 odesłano nas do domu z powodu braku czasu i miejsc na
IT). Niestety rozmowa telefoniczna z prof. graniczy z cudem a jego sekretarka
ciągle nas odsyła by zadzwonić jutro, a to pojutrze....

( i tak dzwonimy to
do sekretariatu, to na intensywną, i niestety nikt nam nie może pomóc!!

niby dr Kordon mówił że serduszko sobie radzi nieźle, jednak przeraża mnie
fakt że gdyby coś się działo to możemy nie zdążyć na czas (do Krakowa mamy
400km) czy może ktoś z was ma pomysł jak się tam "dobić"??!
wiem że jest bardzo dużo dzieci które czekają na pierwszą operację a IT jest
zapchana, ale to że boję się o dalszą przyszłość naszej córeczki motywuję mnie
do działania, czy może mam czekać aż jej życie będzie zagrożone?????
jak długo dziecko po I etapie z hlhs może żyć!! Natalka tydzień temu skończyła
7 miesięcy

)
Monika