Dodaj do ulubionych

ćwiczenia VOJTY

12.10.06, 13:54
czy ktoś z was ćwiczy z dzieckiem wg VOJTY? kiedy widać efekty? i jeśli
możecie powiedzieć, dlaczego wam zalecono te ćwiczenia? jakie są skutki nie
ćwiczenia? dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • mikka19 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 14:14
      Powiem ci że ćwiczenia Vojty na zachodzie są juz zakazane.U nas nie wiedzieć
      czemu dalej stosuje się tą brutalna terapię.Ja ćwiczyłam z moim synkiem kilka
      razy i stwierdziłam że dam sobie na spokój.Moze i to skuteczne ale psychika
      twojego dziecka będzie zorana.Więc pomysl o tym i wybierz inną delikatniejszą
      terapię np. Bobath
      • sikorka.1 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 14:23
        idziemy dopiero 3 listopada na pierwsze ćwiczenia. Zapytam o tę którą polecasz,
        tylko w takim razie dlaczego w dziecięcym szpitalu Klinicznym wybierają tę
        metodę??? Skoro są inne równie dobre i mniej stersujące dla dziecka i matki?
        polska to dziwny kraj...
        Jagódka
        rzeczywiście tak jak księżyc,
        ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony...
      • twarz2 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 14:27
        mikka19 napisała:
        mikka19 napisała:
        > Powiem ci że ćwiczenia Vojty na zachodzie są juz zakazane.

        A mozesz przytoczyć jakieś konkretne informacje na ten temat?
        Chodzi mi o literaturę lub linki do stron - jestem tym zainteresowana.

        Ja ćwiczyłam z synkiem - po miesiącu okazało się, ze juz wszystko jest ok.
        Obecnie (po ponad 2 latach) żadnych skutków ubocznych nie widzę- ale ćwiczyłam
        tylko miesiąc, więc to bardzo krótki okres.
      • ma_ma_aga Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 15:44
        Ja również bardzo prosiłabym o jakieś potwierdzenie, że Vojta na zachodzie jest
        zakazana.Dziwne bo np. w Niemczech jest cała sieć placówek, które zajmują się
        ćwiczeniami Vojty, więc nie wiem czy Twoja informacja jest prawdziwa.Poza tym z
        opracowań, które widziałam metoda Vojty jest jedną z najskuteczniejszych metod.
        Ja ćwiczę z synkiem Vojtą i Bobathem.Zgadzam się, że metoda Vojty jest dość
        brutalna, ale widzę, że przynosi efekty, mimo że ćwiczę niecały miesiąc.Według
        dr Grażyny Banaszek "dzięki terapi /Vojty/ stworzona zostaje pomiędzy rodzicami
        a dzieckiem niejako doraźna "wspólnota w biedzie", która ostatecznie wspomaga
        rozwój samodzielności dziecka, rozwija umiejętności nawiązywania kontaktów, jak
        również wspiera jego zachowania społeczne". Przyznam się, jednak szczerze, że
        ćwicząc z synkiem mam czasami wątpliwości...
        • sikorka.1 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 16:06
          już się boję tych ćwiczeń...jakoś może je zniesiemy, skoro trzeba.

          Jagódka
          rzeczywiście tak jak księżyc,
          ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony...
      • mamusia79 zakazane? gdzie? 12.10.06, 16:10
        jestem bardzo ciekawa. Proszę o szybką odpowiedź. No chyba mnie pokręci z
        ciekawości.
        • marcelkowamama opowiem wam o naszym przypadku 12.10.06, 16:41
          jakis miesiac albo i dalej poszlam z synkiem do neurologa, sama z wlasnej woli
          bo pediatra nie widzial wskazan ale ja nie ufalam. Dodam ze zanim doczekalismy
          sie na wizyte to objawy (wyginanie sie w C) minely ale skoro mialam umowiona
          wizyte to poszlam. Dostalismy sie do jednego z najlepszych neurologow
          dzieciecych w e Wroclawiu z wszelkimi certyfikatami od metody Vojty.
          Przyczepila sie do kilku rzeczy u synka , w sensie ze ilosciowo robi co powinien
          tylko jakosciowo gorzej i zaleciła cwiczenia Vojty. Ja jeszcze spytalam co by
          bylo gdybym nie przyszła tu. Odpowiedź;"50 na 50 ze by mu sie to wszystko
          naprostowałoalub nie" i na koniec tekst:"w sumie to nikt nie jest doskonaly i
          kazdego mozna cos znaleźc"
          Pierwszy raz u rehabilitantki. Masakra. Marcel drze sie w nieboglosy ja cala
          spocona. Wymiekłam.W dodatku okazalo sie ze mamy z nim cwiczyc 4xdziennie co 3h
          i tak do momentu az zacznie chodzic, a do tego czasu neurolog bedzie naszym
          głownym lekarzem i on o wszystkim decyduje nawet o szczepieniach, jak by nasze
          dziecko bylo naprawde niedorozwiniete.Moj mąz zadal proste pytanie, owszem moze
          dziecko bedzie sper ksizkowo sie rozwijalo, ale czy sa badania na temat jaki to
          ma wplyw na psychike dziecka ze 4 razy dziennie matka bedzie podchodzila do
          dziecka i je maltretowała.oczywiscie ne buylo odpowiedzi na to pytanie. Moj mąz
          sie nie zgadzal abym z synem cwiczla, ja sie wahalam. Ale nie moglam sie jakos
          zabrac do tych cwiczen, zwlekalam i zwlekałam bo wiedzialam ze bede cwiczyc na
          zasadzie aby szybciej skonczyc i tylko mu jeszcze tym za szkodze. Dwa tygodnie
          poniej u rehabilitantki powiedzialam o swoich obawach i postanowiłam ze nie bede
          cwiczyc. Nie powiedzialam natomiast ze nie cwiczylam z nim wcale. ona go kazała
          rozebrac aby zobaczyc postepy. Okazalo sie ze super sie juz naprostował a nozki
          przy podniesieniu sklada do siebie jak na 4,5 miesiaca a mial 3i pól i
          stwierdziła ze ona by go tez juz nie meczyla. azala duzo klasci na brzuszku ,
          turlac na pilce, ewentualnie zapisac go na basenik. I tak sie skonczyla nasza
          przygoda z Vojta. wydaje mi sie ze mojemu dziecku zalecono to samo co naprawde
          uposledzonemu wiec chyba troche bez sensu. aly rozwija sie dobrze. co z tego ze
          usiądzie nie w szostym miesiacu jak ksiązka pisze tylko w osmym?
          Dziewczyny jezeli naprawde czujecie ze to potrzebne waszemu dziecku i czujecie
          sie na silach to cwiczcie, jezeli nie macie przekonania co do tego to nie
          robcie tych cwiczen albo porozmawiajcie o zmianie metody i podejscia> takie jest
          moje zdanie. Pozdrawiam.
          • monisia64 Re: opowiem wam o naszym przypadku 12.10.06, 17:26
            Ja miałam podobnie, lekarz mówił, że muszę ćwiczyć Voytą,(i już nawet na
            Bobatha się nie nadaje) bo synek ma duzo braków, to było w połowie czerwca.
            Oczywiście nie ćwiczyłam, bo mi mąż zabronił. Teraz po czterech miesiącach
            synek robi wszystko jak trzeba bez żadnych rehabilitacji, siedzi już dawno,
            staje już z miesiąc w łóżeczku ( ma 8,5 mies.)i.t.d. Nie wiem, czy to nie jest
            przesada z tymi rehabilitacjami.
            • marcelkowamama do monisia64 12.10.06, 19:14
              no wlasnieja sie przyznalam pediatrze do tego wszystkiego i dostalam polgodzinny
              wykład o tym ze wszyscy mlodzi rodzice czy trzeba czy nie trzeba leca do
              neurologa. teraz to sie chyba jakis trend na to zrobil ze mlodzi rodzice
              spotykaja sie na cwiczeniach , rehabilitacjach i basenach.Ku przestrodze
              opowiada mi przypadek dziewczynki ktora tez byla rehabilitowana obiema metodami
              i basen miala i cuda a teraz zachowuje sie tak jakby miala ADHD, wszystko
              roznosi dookoła jak tajfunsmile i jej matka sama sie zastanawia teraz czy
              przypadkiem jej nie przecwiczyla
        • ryba076 Re: zakazane? gdzie? 12.10.06, 17:08
          Ja "ćwiczę" z synkiem ponad dwa miesiące, teraz synek ma pięć miesięcy i nadal
          karzą z nim ćwiczyć. Stwierdzono u niego lekką asymetrię i wamożone napięcie
          mięśniowe. Tak szczerze, to systematycznie, czyli 4 razy dziennie to ćwiczyłam
          tylko pierwszą partię ćwiczeń. Później gdy zaczęto wprowadzać coraz to inne
          ćwiczenia, ćwiczyłam coraz rzadziej, niedlatego że w to niewierze, czy nie
          chce. Ale dlatego że, po pierwsze: ćwiczenia są coraz trudniejsze dla mnie do
          wykonania, ciężko mi utrzymać dziecko w prawidłowej do ćwiczeń pozycji, po
          drugie: strasznie mi żal gdy on tak płacze i patrzy mi w oczy swoimi
          załzawionymi i wystraszonymi oczkami, prosząc żebym już przestała. Gdyby była
          taka możliwość to wolałabym zapłacić rehabilitantowi żeby to on z nim ćwiczył.
          A po trzecie: jak byliśmy ostatnio na kontrolnej wizycie w Poradni Ryzyka
          Okołoporodowego (synek jest zaliczony do wcześniaków, chociaż urodził sie w 38
          tyg ciazy), gdzie badała go "starej daty" pani doktor, to stwierdziła że ona tu
          żadnego wzmożonego napięcia nie widzi.
    • aso.g Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 17:51
      Moja córka urodziła się w 28 tygodniu ciąży. Po porodzie, gdy była jeszcze w
      inkubatorze rehabilitantka ćwiczyła z nią Vojte. Efekt tego jest taki, że mała
      ma lęk do dotyku. Nie znosi, gdy rehabilitanci ćwiczą z nią metodą Bobatha.
      Strasznie płacze przy tym.Nie pozwala sobie nic zrobić, a Bobath to bardzo
      delikatne i fajne ćwiczenia. Skończyło się na tym, że tylko ja z nią mogę
      ćwiczyć. Mała daje się tylko mi ćwiczyć.Pomalutku mała idzie do przodu i to bez
      Vojty.
    • juslis Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 19:03
      Witaj, a czy to nie są ćwiczenia zalecane przy wiotkości mięśni? Sorrki, ale
      trochę już nie pamiętam. W każdym razie mój brat ma zespół downa i te ćwiczenia
      miał praktycznie od urodzenia przez kilka miesięcy. Dzięki nim zaczął normalnie
      reagować: unoszenie główki, napinanie kończyn, potem siadanie. Z tych ćwiczeń
      pamiętam tylko, że rehabilitantka zamykała się z moim małym braciszkiem w
      pokoju i nie pozwalała ingerować, a mały darł asie jak opętany, dziś po latach
      wiem jednak, że ćwiczenia te były mu niezbędne, bo z tego co sie orientuję nie
      wymyślono nic lepszego przy całkowitej wiotkości mięśni... ale jestem nie na
      czasie, więc może sie mylę. Zyczę szybkich rezultatów i jak najmniej stresów.
    • ma_ma_aga Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 19:06
      Po przeczytaniu postów, jakoś nie mam ochoty wykonywać wieczornych ćwiczeń.Z
      drugiej strony osobiście znam chłopczyka /urodził się w 27 tyg. ciąży, obecnie
      ma 7 lat/ ćwiczonego Vojtą i psychiki wcale "zwichrowanej" nie ma. Wręcz
      przeciwnie jest bardzo mądrym, ułożonym, w pełni sprawnym chłopcem.
      • marcelkowamama do ma_ma_aga 12.10.06, 19:18
        oczywiscie ze nie musi tak byc, ale kto wie .... moze jakis jeden moment sie
        zdarzyc co mu przypomni te cwiczenia i cos sie stanie...ludzka psychika jest tak
        naprawde niezbadana
      • zizi1978 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 19:26
        Witam,
        ja od 23.10. zaczynam z córką rehabilitacje metodą Bobath w szpitalu, ze
        wzgledu na obniżone napiecie mieśniowe (posrednio spowodowane noszeniem szelek
        pavlika).Byłam już 2 razy prywatnie na takich zabiegach i przyznam szczerze,
        pomimo naprawde symapatycznej fizjoterapeutki, ze w czasie tych ćwiczeń mam
        ochote zabrać stamtąd córke i uciec jak najdalej.Dziecko niesamowicie placze i
        naprawde zal mi serce ściska kiedy patrze na moja niunię jak lecą jej wielkie
        łzysadZ drugiej strony wiem, ze mala musi byc rehabilitowana.
        • dyzurna Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 19:41
          moja coreczka ma 6,5 miesiaca od 4 cwiczymy bobathem, robimy to w domu same. dzis mialam kontrole i rehabilitantki i neurologa bardzo sa zadowolone. na pierwszej wizycie neurolog powiedziala ze mala sobie najprawdopodobniej sama z tym poradzi (obnizone napiecie w osi, wzmozone w konczynach) i nawet sie zdziwila ze jednak poszlam sie umowic na rehabilitacje.
          w kazdym razie ciesze sie ze wszystko jest coraz lepiej, mala urodzona przez CC, 37 tydzien , 6 w skali agpar , po 3 minutach 8
          bobath to bardzo spokojne cwiczenia, moja corka przy niz zadko placze
    • mamusia79 mika19 12.10.06, 19:41
      no gdzie te ćwiczenia zakazane, bo jutro mamy rehabilitacje i
      chciałabym "zabłysnąć.? hm?
    • janka19 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 20:01
      Z całą odpowiedzialnością muszę powiedzieć, że dzięki Vojcie udało mi się córkę
      wyciągnąć ze skrajnego wcześniactwa (650g, 31 cm).
      Ćwiczyłam wzelkimi możliwymi metodami, jednak dopiero po Vojcie były widoczne
      efekty.Mając 7 miesiecy nie potrafiła trzymac sztywno główki,po 5 miesiacach
      intensywnej rehabilitacji Vojtą-raczkowała.
      Fakt,faktem czasami zarówno rodzice jak i lekarze przesadzają ze skierowaniami
      na rehabiliację. Ale w tak trudnych sytuacjach jak moja, Vojta na prawdę
      uratował mojej córce zdrowie. Sama obserwowałam jak z tygodnia na tydzień coraz
      bardziej łapie pion, zaczyna otwierać piąstki, zanika wzmożone napięcie.
      Dodam tylko że wypisano nam ją do domu z diagnozą "roślinka".A na moje pytania-
      może rehabilitacja? Odowiedziano-raczej hospicjium sad
      • jonkka Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 20:32
        Cwiczyłam z moją córeczką metodą Voity przez 8 miesięcy i było to koszmarne 8
        miesięcy.Ani przez chwilę nie udalo mi się tej metody do końca
        zaakceptować.Może jakbym wiedziała że mojemu dziecku grozi coś poważnego byłoby
        inaczej.Choć moja rehabilitantka widziała potrzebę ćwiczeń zdania lekarzy były
        podzielone. Ja rozumiem że nie każdy jest doskonały i u każdego mozna coś
        znależć ale metoda Voity jest brutalna metodą.Kiedyś ćwiczyło się przy
        poważnych zaburzeniach.Dzisiaj prawie u każdego dziecka rehabilitant może coś
        znaleźć żeby udoskonalić.Według mnie jest to chore, chore dlatego bo często
        rodzice nie dokońca rozumieją co jest dziecku.Boją się że będzie
        niepełnosprawne.We mnie cały czas się coś buntowało, ale bałam sie przestać
        ćwiczyć, żeby potem sobie nie wyrzucać- a to groziła skolioza , a to to , a to
        tamto.W końcu miałam dość. Przestałam ćwiczyć jak córcia miała rok.Na razie
        wszystko jest ok.
    • ryba076 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 21:46
      Ćwiczenia Vojty są naprawdę bardzo dobre, ale dla bardzo chorych dzieci, które
      bez rehabilitacji by sie źle rozwijały, lub wcale by się nie rozwijały. No a z
      tego co słyszę i czytam, okazuje sie że, są one stosowane prawie w każdym
      przypadku jeśli się tylko trafi na wizytę do neurologa. Słyszałam też, że
      niektorzy rodzice ćwiczą Vojtę profilaktycznie, nie mając żadnych wskazan ze
      strony neurologa, ale to są pewnie ci rodzice, którzy dążą do tego żeby zrobić
      z dziecka "super dziecko" pod każdym względem, a ćwiczenia Vojty podobno dobrze
      wpływają rózwnież na rozwój umysłowy.
    • kwrzosek1 Re: ćwiczenia VOJTY 12.10.06, 22:09
      my ćwiczymy od pięciu miesięcy i nie narzekam, duuuużo czytałam na ten temat i
      jestem przekonana do tej metody, czy to jest modne ? według mnie nie, bo każda
      mama ma inne ciekawsze zajecia niż ćwiczyć z dzieckiem tyle że dział medycyny
      jak neurologia dziecięca jest rozwinięty dopiero od niedawna i dlatego teraz
      jest takie wow w tej kwestii, a dlaczego jest tyle problemów z napięciem bo
      teraz mamy leki hormonalne,dużo dolegliwości jak nadcisnienie, anemie, ciezkie
      porody i niestety to odbija się na dzieciakach...mój mały ma wnm i asymetrie po
      tym jak tetno spadało mu wielokrotnie do 20 uderzen/minute i gdybyśmy nie
      ćwiczyli może faktycznie mały sam rozwijałby sie książkowo ale wolałam nie
      gdybać i nie mieć sobie nic do zarzucenia...mamy super rehabilitantke której
      ufam...u nas metoda ndt niewyleczyłaby asymetrii i mały raczej napewno miałby
      skolioze...rozmawiałam ostatnio z rehabilitantką i powiedziała mi że coraz
      wiecej dwulatków trafia na rehabilitacje bo niestety odzywaja sie niewyleczone
      sprawy w formie wad postawy a podobno ćwiczenia z dwulatkami w okresie "wszystko
      na NIE" to koszmar...duzo obracam się w kregu mam z dziecmi i jestem świadkiem
      przechodzenia z ndt na vojte ponieważ nie było efektów...to sa moje przemyslenia
      i uważam że kazda mama powinna zrobić tak jak uważa i zycze jak najszybszych
      efektów czy to ndt czy to vojtą
    • sikorka.1 Re: ćwiczenia VOJTY 13.10.06, 09:14
      bardzo dziękuje za pomoc, juz kręci mi sie od tego w głowie.
      Jagódka
      rzeczywiście tak jak księżyc,
      ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony...
    • neptunka Re: ćwiczenia VOJTY 13.10.06, 10:12
      Mój syn ma prawie 8 miesięcy, ćwiczę z nim, odkąd skończył 2,5. Stwierdzoną
      miał asymetrię i wnm. Postępy widzę znaczne i to właśnie dzięki tym ćwiczeniom.
      Również wcale nie uważam, że dziecko rozwijać ma się książkowo, ale są pewne
      ważne elementy, których występowanie lub brak świadczą o ewidentnych
      nieprawidłowościach, w pozbyciu się których trzeba dziecku pomóc. Metoda Vojty
      jest bardzo brutalna, ja również po prostu nienawidzę tych ćwiczeń, początki
      były tragiczne, ćwiczenia trwały dłuuugo, bo ja co chwila pocieszałam dziecko.
      W końcu doszłam do wniosku, że ponieważ muszę to zrobić, to szybko, sprawnie i
      muszę traktować to jako zadanie do wykonania. Im sprawniej i szybciej to
      zrobię, tym krócej dziecko będzie krzyczeć. Jednak po tylu miesiącach wiem, że
      nie krzyczy z bólu, tylko niewygody, uwięzienia w jednej pozycji, niemożności
      ruszenia się itp. ALe przecież ani nie uciskam go, ani nie blokuję boleśnie, co
      to - to nie! Teraz doszłam do jako takiej wprawy pozwalającej wykonywać mi
      niektóre ćwiczenia w sposób taki, że dziecko nie krzyczy, sobie gada, czasem
      nawet się śmieje.
      Znajome dziecko, jak ja wyrokuję z opisu jego wczesnodziecięcych zachowań,
      miało wnm, ale jego rodzice nawet o istnieniu takiej przypadłości nie
      wiedzieli. Oczywiście o neurologu czy rehabilitancie nie było więc mowy. Teraz
      chłopczyk ma 2 lata, owszem - i siedzi, i biega... ale ... jest bardzo
      niezgrabny, wszystko wokół siebie przewraca, sam sie przewraca na prostej
      drodze, tak jaby plątały mu sie nogi i teraz rodzice zachodzą w głowę, czemu on
      taki "niezguła"... Do tego jest bardzo pobudliwy - a to są niestety skutki nie
      leczone wnm. Oczywiście nie każde dziecko zachowujące sie w ten sposób
      cierpiało na wnm, ale tu akurat wiem, jakie nieprawidłowości pojawiały się w
      rozwoju tego dziecka i w 100% świadczy to o zaburzeniach napięcia.
      Ja ponieważ widzę bardzo duże i dobre efekty ćwiczeń z moim dzieckiem, zaciskam
      zęby i ćwiczę... byle do raczkowania.

      Aha, nie obserwuję u mojego dziecka jak dotąd niechęci ani do mnie, ani do
      dotyku. Kończymy ćwiczyć, poprzytulamy się (nigdy np. nie odpychał się ode mnie
      po ćwiczeniach jako od osoby katujacej smile), zaraz go zabawiam i za chwilę jest
      uśmiech na ustach.
    • rupiowa Re: ćwiczenia VOJTY 13.10.06, 10:21
      Cwiczylam z moja corka metoda Vojty odkad skonczyla 5 tygodni - teraz ma 5,5
      miesiaca. Mialysmy wzmonone napiecie miesniowe. Juz po miesiacu widac bylo
      olbrzymia poprawe. Zosia nie jest w zaden sposob do mnie nastawiona negatywnie,
      nie plakala tez jakos bardzo podczas cwiczena. Caly czas do niej mowie lagodnym
      glosem, glaszcze, masuje. Uwazam, ze ta metoda nie jest taka zla.
      • agamagafon Re: ćwiczenia VOJTY 13.10.06, 19:11
        Ja ćwiczę z moją córcią odkąd skończyła 3 miesiące. Teraz ma już prawie 9 i
        nadal ćwiczę. mam już ich naprawdę dosyć, nienawidzę ich, dziecko za każdm razem
        mniej lub bardziej ale płacze. Ćwiczę ze względu na asymetrię i rozstęp mięśni
        prostych brzucha, jest lepiej ale nie super i dlatego wciąż musimy ćwiczyć. Z
        tego co mówiła mi pani doktor rehabilitantka jak dziecko jest bardzo malutkie to
        trudno jest rozpoznać jak sobie poradzi ze wzmożonym lub obniżonym napięciem i
        dlategoteż bardzo często zdarzają się pomyłki nawet u najbardziej doświadczonych
        lekarzy i często zalecają rehabilitację dzieciom które same by sobie poradziły
        lub odwrotnie lekarzom wydaje się że będzie dobrze a napięcie bardzo długo nie
        chce się wyrównać . Gdyby moje dziecko nie było niedotlenione podczas [porodu to
        pewno nikt by nie zauważył że coś jest u niej nie tak. To że wszytsko robi
        później tłumaczonoby pewnie indywidualnym rozwojem dziecka. Jednak ja
        profilaktcznie ze względu na niedotlenienie udałam się do neurologa i całe
        szczęście bo moje dziecko pomimo bardzo intensywnej rehabilitacji jeszcze nie
        poradziło sobie z napięciem. W przyszłości pewno miałoby kłopoty z
        nadpobudliwością, nauką i pewno skolioze, koślawość kolan a dzięki rehabilitacji
        mam nadzieję że tego unikniemy. Na początku ćwiczyliśmy troszke bobathem później
        vojtą a teraz jest i vojta i bobath. Nadmienię tylko że lekarze pediatrzy
        niczego nie widzieli dopiero lekarz neurolog stwierdził niewielkie
        nieprawidłowości a mimo to nie możemy się z tym uporać.
        Pewno że wolałabym sam bobath ale u nas niestety wymagania są większe.pozdrawiam
        • kluska125 Re: ćwiczenia VOJTY 14.10.06, 14:20
          Na poczatku musze stwierdzic, ze dziwie sie waszym opiniom. Z tego co ja sie
          orientuje to metoda vojty jest przede wszystkim niebolesna dla dziecka. Dzieci
          placza , ale nie dlatego ze je boli, a dlatego ze sa zmuszane do wykonywania
          czegos. Cwicze z synkiem miesiac i jestetm zadowolona, juz sa widoczne postepy
          i dodam ze maly wczale nie placze, mowie ciagle do niego , ustawiam zabawki
          itp.
          • m_oments Re: ćwiczenia VOJTY 15.10.06, 18:48
            ja cwicze z synkiem Vojtą, i jestem zadowowlona z tej metody; mały miał WNM i
            asymetrie; nie było to tragiczne,ale wolałam nie zaniedbać.
            efekty były widoczne po tygodniu ćwiczeń, mały ma 5,5 miesiąca, od 2,5mc
            ćwiczymy;została jeszcze lekka asymetria.
            mały był niezadowolony podczas cwiczen przez pierwszych kilka dni; pozniej udało
            sie zmienic mu nastawienie i traktuje to jako zabawe;
            nie mamy tez duzo ciwczen,trwa to krótko; a efekty po prostu są widoczne
            maly faktycznie teraz rozwija sie ksiazkowo,bo wszystko jest wycwiczone.
            ja synkowi spiewam bardzo glosno i mówie do niego,mały generalnie sie smieje
            podczas cwiczeń
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka