Dodaj do ulubionych

Do Zuziaka Łobuziaka

26.10.06, 15:44
Ja rodziłam w Siemianowicach Śląskich i gorąco ten szpital odradzam!!!

Po urodzeniu dostał 10 punktów. Też badało go wielu lekarzy miał być nawet
podłączony pod kroplówke bo bardzo schudł. Większość lekarzy to ignoranci i
myślą że wszystko wiedzą najlepiej. Bagatelizowali to że mały nie sika nie
robi kupy, nie je. Rodziłam wieczorem Kubę dostałam dopiero rano na karmienie
i przez cały dzień spał i nic nie jadł. Ale dla lekarzy to było normalne.
Jego lodowate nogi i ręce też mieściły sie w normie. Gdy wróciliśmy do domu
zaczęło się pomału układać. Do pediatry latałam co dwa tygodnie, potem co
miesiąc i nic nikt nic nie wykrył.
Pytałam się kardiologa jak to możliwe. Rozłożył ręce i powiedział że nie może
wypowiadać się za kloegów. "Ręke ręke myje." Niedbalstwo i ignorancja, albo
jest on wyjątkowym trudnowykrywalnym przypadkiem. Myślę że gdyby pediatrzy
bardziej wsłuchiwali się w to co mówię jego wada byłaby już dawno wykryta. A
ja usłyszałam nawet od pani pediatry że jestem przewrażliwiona i dopatruje
się wymyślonych chorób u dziecka.

Na 20 listopada mamy skierowanie na kardiochirurgie do Katowic(GCZDIM).
Pozdrawiam. Mama Kubulinki.
Obserwuj wątek
    • konefka29 Re: Do Zuziaka Łobuziaka 26.10.06, 16:24
      Ja od poczatku podejrzewalam, ze z Zuza jest cos nie tak. Swietnie sie
      rozwijala, byla pogodna, ale mimo wszytsko latalam z nia po lekarzach jak fryga.
      Wielu lekarzy mowilo, ze tak uperdliwej matki nie wiedzialo. Ja po prostu mialam
      instynkt macierznski, ktorego nikt nie docenil.

      Robilam jej przerozne badania, doszukiwalam sie niewiadomo czego i znalazlam!

      Szmery wysluchala pediatra przed szczepieniem, powiedziala, zebysmy zapisaly sie
      do kardiologa, ale kolejki sa na kilka miesiecy.

      Juz nie czekalam, wiedzialam. Polecialam do prywatnej kliniki na badania.
      Trafilysmy na kardiolozke, ktora wczesniej pracowala w CZD z Warszawie. Badala
      Zuze pzrez 5 godzin, po zamkniecu kliniki, bo wiedziala, ze Zuza umiera, ale mi
      nic nie powiedziala. Zalatwila nam na rano pzryjecie na badania do CZD bez kolejki.

      Tam badali ja cale przedpoludnie, powiedzieli, ze musza ja zostawic na oddziale
      na badania w znieczuleniu. Mowili, ze na kominku za klika dni okaze sie kiedy
      bedzie operacja, bo juz bylo wiadomo, ze to koarktacja.

      Po badaniach, decyzja: Zuza natychmiast natychmiast na stol operacyjny, stan
      jest ciezki. Uratowali ja.

      To byl najgorszy koszmar w moim zyciu, choc tych i tak za duzo jak na jedno moje
      marne zycie.

      W tej chwili Zuza ma 11 miesiecy. Rozwija sie swietnie wrecz ponadprzecietnie.
      Chodzi, mowi, pokazuje, nasladuje odglosy, bardzo wiele rozumie.

      Trzymam za Was kciuki, dajce znac jak bedzie po wszystkim. Zycze zdrowka!
    • aaparzoch1 Re: Do Zuziaka Łobuziaka 26.10.06, 16:57
      Czasami cos może wynikac z małego doświadczenia lekarza. Teoria a praktyka to
      dwa rózne zagadnienia. Nasz Radek chorował na górne drogi odechowe bardzo
      często, leżał w szpitalu, miał usuwane migdały w klinice. I nigdy żaden lekarz
      nie zwrócił nam uwagi, że coś może być nie tak z jego sercem. Nawet wówczas gdy
      niepokoiły nas jego zmęczenie i "szczypanie" mówiono nam, że to bóle wzrostowe,
      a w szpitalu gdzie trafił mając 9 lat na obserwację tez nie wykryto osłuchowo
      wady. Psycholog zrzucał objawy na bóle psychogenne. I dopiero przed wypisem
      echo serca pokazało, że jednak jest wada. Nie wiemy kiedy powstała i czy jest
      wrodzona tak jak mamy to na wypisie. Wiemy jedno, szmery serca Radka przy jego
      niedomykalności są wyraźnie słyszalne, wręcz jak tłumaczył kardiolog książkowe.
      Więc jak to się stało, że był osłuchiwany tyle razy prze wielu pediatrów i
      żaden z nich nie usłyszał ich ???
      • konefka29 Re: Do Zuziaka Łobuziaka 26.10.06, 17:11
        Mi sie wydaje, ze wielu lekarzy bagatelizuje szmery, z reszta wielu rodzicow tez.

        Szmery ma naprawde wiele dzieci i nic z tego nie wynika.
        Kiedy opowiadalam kolezance w pracy, ze na podstawie usyszanych szmerow
        polecialam prywatnie do kardiologa, ta odparla, ze kiedy jej lekarz powiedzial,
        ze dziecko ma szmery to olala to, bo z poprzednim latala do kardiologa, a nic
        dziecku nie bylo.
        • agamista Re: Do Zuziaka Łobuziaka 26.10.06, 17:30
          Nam też powiedziano że szmery ma co 2 ,3 dziecko i jak by chciano wszystkie
          kierować do kardiologa "to co by to było". My czkaliśmy na przyjęcie do
          kardiologa kilka miesięcy. Nie mogę sobie darować że nie poszłam prywatnie.
          Lekarze uśpili moją czujność. Pamiętam jak będąc na prywatnej wizycie spytałam
          lekarkę czy by mi nie poleciła kardioloda prywatnie. To powiedziała że nie ma
          takiej potrzeby, że można czekać, a ona szumów nie słyszy. I tak czekaliśmy aż
          4 paź. 06 dostaliśmy tą koszmarną wiadomość. Jeszcze nie mogę w to uwierzyć.
          Operacja za miesiąc, tak strasznie się boję żeby mu się ne pogorszyło(w
          katowicach powiedziano że może czekać bo jest w dobrym stanie, ale kto ich tam
          wie czy prawde mówią) i jeszcze te wyrzuty sumienia że nie poszłam wcześniej
          prywatnie.
          Mama Kubulinki.
          • jukilop Re: 16 lat z wadą ... 26.10.06, 20:05
            mój syn ma obecnie prawie 17 lat
            do 11/2005 nie miałam pojecia że ma wadę.
            Mieszkam w dużym mieście (dostęp do każdego specjalisty - pomijam kompetencje)
            syn jedynak (wiadomo mamuśka przewrażliwiona nawet katarkiem )
            Marcin bardzo chorował od urodzenia (wizyty u jednego lekarza - prywatnie nota
            bene znany i dobry dr z kliniki dziecięcej)
            jakby tego było mało Marcin od 7 roku życia sportowiec - wyczynowo (kontrole u
            lekarza sportowego )
            wszystko sprzyjało szybkiemu wykryciu wady!!!
            Ja się pytam co się działo kto i gdzie popełnił bład.
            Co by było gdyby...
            Do niedawna obwiniałam wszystkich ze sobą i całą rodzina włącznie.
            Dziś jestem tak szczęśliwa że już nie szukam winnych nie ma sensu - może nasz
            cud to jakaś forma rekompensaty ???
            Tak naprawdę przecież nikt tego celowo nie zrobił.Wiele rzeczy (dzis to wiem )
            świadczyło o tym że jest coś nie tak , ale też wiele temu zaprzeczało.
            Cieszmy się że w większości przypadków obecnie wady te są dość szybko wykrywane
            i daje sie je wyleczyć.
            A my szczególnie mamusie nie miejmy wyrzutów sumienia - czyż nie robimy
            wszystkiego co najlepsze dla naszych dzieci?
            A nie jesteśmy wstanie być w życiu wszystkim : LEKARZEM , PRAWNIKIEM ,
            NAUCZYCIELEM itp.
            Pozdrawiam
            Magda
            • oljot Re: ale nie zawsze mozna zyc z wada... 26.10.06, 22:23
              Moj Mikolajek zawdziecza życie szeregowi przypadkow..a moze to opatrznosc? tak
              mysle że tak.Gdyby nie pielegniarka ze szpitala na Żelaznej nie wykryto by wady
              chociaz badalo go kilku pediatrow(potem chelpili sie ze wykryli wade,ja wiem
              jak bylo,lecz to dluzsza historia..)Ja natomiast uparlam sie na cesarke przed
              czasem,dzis dowiaduje sie ze gdyby posiedzial jeszcze w brzuchu moglby byc
              ciezko uposledzony z niiedotlenienia,mamy male problemy neurolog,ale nic mu nie
              zagraza...normalnego porodu raczej by nie przezyl,a gdyby nas wypisali do domu
              umarłby w ciagu tygodnia..to slowa kardiochirurgow z CZD.Nikt nawet nie
              zauwazyl ze Miki jest bardzo obrzekniety,brali to za grubasne cialko i w ogole
              jeszce wiele wiele rzeczy..
              Wierze ze Bog nad nim czuwa.Życze z calego serca wile siły bo wiem co
              czujesz,ja nie zaznalam nawet radosci z narodzin dziecka.Pozdrawiam tez goraco
              Ewe,mame Zuzi,Boze kiedy ja znajde czas,Ewa pamietam o tobie,ale Miki prawie
              nie śpi,mam nadziedje ze to nie serduszko..Pozdr.Jola,mama Mikolajka 20.06.06
              CoA+hipoplazja łuku
              • agamista Re: ale nie zawsze mozna zyc z wada... 26.10.06, 22:38
                Chętni przeczytam twoją historię. Jak znajdziesz czas napisz jak wykryto u was
                wadę.
                Pozdrawiam. Mama Kubulinki.
              • konefka29 do Oljot! 27.10.06, 09:40
                Sluchaj, czy mierzysz cisnienie Mikowi? Moze spac malo poniewaz ma za wysokie
                cisnienie. Za wysokie cisnienie moze zwiastowac ponowne zwezanie sie sie aorty.
                Jesli nie umiesz, nie wiesz jak zmierzyc cisnienie, to pojdz do pzrychodni lub
                zadzwon na odzial do CZD.

                Nam kazano mierzyc cisnienie Zuzce codziennie do konca zycia. Mam 2
                cisnieniomierze i sumiennie mierzymy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka