Dodaj do ulubionych

Operacja woreczek zolciowy - a dzieci

IP: *.* 23.10.02, 12:10
Witajcie! Mam dwojke dzieci 2 i 3,5 lat.Mam tez od czasu do czasu ataki w/w woreczka. Po ostatnim zdecydowalam sie na operacje, laparoskopie (przez male naciecia wprowadza sie narzedzia). Problem jest nastepujacy: czy ktoras z was miala cos podobnego i moze z praktycznego punktu widzenia powiedziec jak dlugo po tym czlowiek jest niesprawny, tzn. nie moze wziac dziecka na rece, schylic sie zawiazac buty, chodzic na spacery itd. no i na ile warto zapewnic sobie obecnosc meza w domu 3dni, tydzien? Lekarze mowia ze potem "nie nalezy sie forsowac" ale w szczegoly sie nie wdaja. Dziewczyny, was jest tak duzo, ze statystycznie chociaz jest szansa ze ktoras przez to przeszla, poradzcie cos!.Osobnym problemem jest gdzie taka operacje przeprowadzic, czy w szpitalu panstwowym, nie mam zupelnie rozeznania, czy lepiej prywatnie. Czekam na jakiekolwiek sugestie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Dorota Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 13:45
      Hej. W zeszłym roku miałam laparoskopowo usunięty woreczek żółciowy. W szpitalu spędziłam łącznie 4 dni ( w drugim dniu była operacja). Łącznie z pobytem w szpitalu miałam 2 tygodnie zwolnienia. Dwa dni po wyjściu ze szpitala posprzątałam mieszkanie, ale troszke się sforsowałam i źle się poczułam. Ogólnie rzecz biorąc szybko się do siebie dochodzi. Choć zapewne są indywidualne różnice. Myslę, że dobrze by było aby w pierwszych dniach ktoś Ci pomógł przy dzieciach. Po operacji tydzień diety na surowe warzyea i owoce oraz 3 tygodnie na rzeczy smażone i pieczone, a potem hulaj dusza, a raczej żołądek. Pozdrawiam. Dorota
    • Gość: kasiap. Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 13:56
      Czesc. Ja to przeszlam. Pierwsze ataki mialam jeszcze w ciazy, tylko ze zaden lekarz nie trafil z diagnoza. I meczylam sie okropnie jeszcze kilka miesiecy. A zdiagnozowalam sie sama, bo zaczelam z rozpaczy czytac encyklopedie zdrowia. Zaufanie do lekarzy stracilam bezpowrotnie i calkowicie.Na operacje wybralam sobie szpital wolski, bo pojecia nie mialam gdzie, a tam akurat skonczyl sie remont oddzialu.Na operacje laparoskopowa czekalam dwa miesiace (zwykla, cieta operacja bylaby prawie od razu).Tania miala wtedy 2 lata, Alus 6 miesiecy. Do rozpaczy doprowadzila mnie wiadomosc o unikaniu wiekszych wysilkow, w tym podnoszenia dzieci przez ok. 2 miesiace!!! Tak jak moglam darowac sobie podnoszenie 2-latki, to jak nie podniesc szesciomiesiecznego dziecka????Na szczescie babcia wlasnie przeszla na emeryture i ona przejela ciezar (slodki)...Przez 2 tyg. po operacji mialam bardzo uwazac na siebie. Jeszcze majac szwy nic nie moglam zrobic, bo bardzo ciagnely. Po ich zdjeciu stopniowo zaczelam wracac do obowiazkow (ale Alusia nie podnosilam) - dlugo to trwalo, ale wolalam byc przesadnie ostrozna, niz trafic jeszcze raz do szpitala, bo np. jakos wewnetrzny szew puscil.Przy dwojce dzieci zostaw sobie meza jak najdluzej, bo nie ma mowy zebys w 2 tygodnie po operacji wkladala np. dzieci do wanny...Zycze udanej operacji i szybkiego powrotu do zdrowiaKaska
    • Gość: Gosia1 Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 14:25
      Nie miałam operacji na woreczek żółciowy, ale miałam na "inne" rzeczy, że się tak wyrażę. I były to pełne operacje, nie laparoskopowe. Wszystko goi się na mnie jak na przysłowiowym psie. Pierwszą operację miałam, jak moja córcia miała 2,5 roku. Po 10 dniach wyszłam ze szpitala, i czując się zupełnie dobrze przejęłam wszystkie obowiązki na siebie. Kolejna operacja to cesarka. Wróciłam do domu też po 10 dniach, i również wszystko na siebie wzięłam, łącznie z noszeniem dzieci. Jedyne co mi przeszkadzało (i to bardzo...) to była depresja poporodowa, oraz potem zaburzenia hormonalne i związane z nimi krwotoki. No ostatnia operacja - ciąża pozamaciczna, lekko ponad dwa lata temu. Na własną prośbę wyszłam ze szpitala po 5 dniach, bo fizycznie czułam się wspaniale. Mając na względzie dobro dzieci (które fatalnie zniosły świadomość, że mogłam umrzeć) robiłam WSZYSTKO, co przed operacją. Łącznie z szaleństwem z Krzysiem, noszeniem Go na rękach do wanny, przytulaniem itd. Tak, że jak widzisz wszystko jest zależne od tego, jak kto znosi zabiegi. Są osoby, które bardzo wolno dochodzą do siebie, ale i są takie jak ja, które piorunem są takie, jak sprzed operacji. Laparoskopia ma to do siebie, że łatwiej jest wrócić do formy, niż po operacji "normalnej". Chyba wiesz, jak goją Ci się rany? Spokojnie, na pewno nie wolno Ci się forsować, ale też bez przesady - byle nie dźwigać, ale ruszaj się, spaceruj, a na pewno szybciej dojdziesz do siebie, niż jak będziesz się trząść, że coś się może stać. :-) Pozdrawiam cieplutko GosiaP.S. Napisz,jak już będzie po wszystkim.
    • Gość: aga102 Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 16:49
      Witaj!Ja w kwietniu tego roku miałam laparoskopowo wycinany woreczek. Dzieci również sztuk dwie (wtedy 2lata i 3 miesiące jeden, drugi 9 miesięcy). Ze szpitala wyszłam następnego dnia po zabiegu (może wyszłam to za dużo powiedziane, mąż mnie wyprowadził :-)). Operację miałam w trybie tzw. chirurgii jednego dnia (w dniu zabiegu przyszłam raniutko na oddział na czczo, ze wszystkimi badaniami, o 10 było już po wszystkim). Przez tydzień była u mnie teściowa, potem zostałam sama. Tydzień zajęło mi dochodzenie do pionu, przez ten tydziń chodziłam zgięta wpół. Bardzo dały mi w kość tzw. bóle wędrujące( w czasie zabiegu brzuch jest pompowany jakimiś gazami, które później zostają pod skórą i przemieszczają się przy zmianie pozycji). Pamiętam, że po samej operacji najbardziej bolało mnie ramię (właśnie przez te gazy)a nie brzuch.Potem już było dobrze, starałam się, na ile to było możliwe, nie podnosić dzieci zbyt często. O wszystkim zapomniałam już po miesiącuŻyczę szybkiego powrotu do zdrówka po zabiegu.PozdrawiamAga bez woreczka :)
      • Gość: sylwiakrol Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 17:12
        Ja miałam laparoskopię dwa razy.I każdą zniosłam inaczej.Pierwszą ginekologiczną trochę gorzej,bo swoją drogą jest umiejscowiona w takim miejscu że potem ciężko jest się zginać.Źle się czułam po narkozie i za dużo wpompowali we mnie gazu.Przy woreczku uprzedziłam o tym gazie i było wszystko ok.Bardzo szybko doszłam do siebie i prawie bez problemu mogłam się zchylać.Do zdjęcia szwów na pewno nie dźwigałam czyli przez tydzień,ale chyba dało sie do dwóch tygodni.Moje dziecko mialo 9 m-cy.Przez tydzien pomagała mi tesciowa.Mi lekarz mówił że smażonego i pieczonego mam się wystrzegać do pół roku.Wydaje mi sie że trzy tygodnie to za mało.Kiedyś zalecano rok czasu.Powodzenia!
    • Gość: agnieszkad Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 18:59
      Witaj,przeszłam dwa zabiegi w jednym, usunięcie woreczka i operację ginekologiczną, oczywiście laparskopią. W szpitalu(państwowym) leżałam od wtorku do następnego poniedziałku.Na początku jest trochę dyskomfortu( dreny )dieta trwająca coś około miesiąca, ale nie jest to takie straszne. Ja w 2 tygodnie po szpitalu jechałam na letnisko. Pozdrawiam i uszy do góry.Wszystko będzie dobrze.Odezwij się już po.
    • Gość: agao-k Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 20:40
      Hej!Ja, co prawda przeszłam tę operację juz prawie 10 lat temu, jeszcze na studiach, ale z tego, co pamiętam, nie było to straszne przeżycie. Ze szpitala wyszłam po dwóch dniach, a po tygodniu zdjęto mi szwy, które troche ciągnęły, ale nie były bardzo bolesne. W zasadzie tuż potem wróciłam na studia i dalej uczyłam popołudniami grupę maluchów w szkole. Szwy pobolewały mnie jeszcze przez jakieś pół roku, przy większym wysiłku typu podnoszenie plecaka, czy wciąganie żagli na maszt, ale już w 3 tygodnie po operacji pojechałam na narty. Pytałam sie oczywiścielekarza, czy mi wolno i mówiłam, że nie będzę bardzo szaleć. "No to po co pani tam jedzie?" spytał z uśmiechem mój chirurg. Myślę więc, że pomoc męża przyda się na pewno przez tydzień, a jeszcze lepiej przez dwa. Co do wyboru szpitali nie jestem pewna. Ja mialam na Akademii Medycznej w Warszawie, ale załatwione przez znajomych lekarzy, więc praktycznie bez kolejki. Nie wiem, ile się teraz czeka na taką operacje.Życzę zdrowia!Aga, mama Zuzy i Maćka
    • Gość: Mira Re: Operacja woreczek zolciowy - a dzieci IP: *.* 23.10.02, 21:21
      Ojjj.... ja też męczyłam się z woreczkiem całe pół roku :( miałam straszne ataki, które potrafiły trwać cały dzień. Odwlekałam zabieg, bo akurat urodziłam Olka i nie byłąbym w stanie go zostawić. Kiedy miał 6 mies. namroziłam pokarmu, uprosiłam przyjaciółkę zeby sprowadziła sie do nas na te trzy dni, a wczesniej załatwiłam sobie laparoskopie, bo u nas nie jest tak , ze chcesz to masz :O No i trwało wszystko 3 dni. Wyszłam na drugi dzień po zabiegu, taryfę ulgową miałam jeden dzień, bo była niedziela i mąż był w domu, a potem normalnie funkcjonowałam, trochę zgięta i z bolącym ramieniem, ale musiałam sobie radzic i radziłam, szczęsliwa, ze już nie mam ataków, które zatruwały mi życie, a jedyną ich dobrą stroną było to ze trzymając ścisłą dietę w cztery miesiące schudłam 22 kilogramy i jestem laska (he, he) :hap: Nic sie nie martw, nastaw sie pozytywnie, ze musisz to zrobic, aby byc zdrowa i zapomniec raz na zawsze o kamieniach w woreczku, zobaszysz, zycie stanie sie piekieniejsze,,, Pozdrawiam serdecznie, Mira mama Olka, od 5 miesięcy bez kamieni.
    • Gość: EwaA Re: Operacja woreczek zolciowy - objawy IP: *.* 24.10.02, 00:50
      Witajcie, ja rowniez mialam po porodzie stwierdzone kamyczki w woreczku zolciowym (USG). Teraz mam ataki, ale lekarz stwierdzil ze te objawy sa troche niepodobne do woreczka zolciowego, skierowal mnie na przeswietlenie jelita grubego , ktore mam miec za tydzien. Moje pytanie kochane do was, jak odczuwalyscie bole woreczka. Ja czuje bol po prawej stronie u gory, ale mam ten bol czesto rowniez rano (i to lekarz stwerdzil ze nie pasuje),oprocz tego te paskudne gazy, czasami odbijanie sie,horror. Mimo wszystko mam nadzieje ze to jednak woreczek a nie gorsze swinstwo(sorry). Zaniepokojona Ewa
      • Gość: sylwiakrol Re: Operacja woreczek zolciowy - objawy IP: *.* 24.10.02, 08:08
        To że rano ciebie boli to chyba rzeczywiście nie typowe.Ból pajawia się średnio godzinę,dwie po jedzeniu.Mnie bolało tak jakby ktoś powiesił mnie na haku za prawe żebro.Jakby takie gorąco rozprzestrzeniajace się do pleców.Nudności i takie coś(trudno to określić)jakby ktoś szczypał moje plecy od wewnątrz.A gdy miałam ataki to było wszystko to samo tylko 5 razy mocniej i do tego dochodziły problemy z oddychaniem(tak jakbym była napompowana)i drętwienie rąk i nóg.A co do leczenia prywatnego to lekarz z takiej kliniki powiedział mi że woli zrobić laparo w państwowym szpitalu bo tam jest lepszy sprzęt.A to jest bardzo dobra prywatna klinika w Łodzi.Myślę że lepiej zrobić w państwowym,bo w prywatnej chcą pozbyć się pacjenta w dniu laparo ewentualnie na drugi dzień.Tylko w tej klinice trzymają do trzech dni w zależności od stanu pacjenta.A przecież w szpitalu robią codziennie zastrzyki przeciw zakrzepowe i antybiotyki.No i obserwują człowieka. :hello: Od 8 m-cy bez kamieni Sylwia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka