Dodaj do ulubionych

operacja w ANGLII !!!!

21.12.06, 21:28
JESTEM MAMA NIKOLI"SPIRYTUSIKA"(ZESPOL HETEROTAKSJI,POLISPLEMIA).BYLAM NA
FORUM MOZE 2 LATA TEMU.NIESTETY NIE UDALO SIE NAM DOCZEKAC NA OPERECJE W
PROKOCIMIU,PO 2-UCH LATACH CZEKANIA ZDECYDOWALISMY SIE Z MEZEM NA OPERACJE W
ANGLI I NAPRAWDE BYLO WARTO.OPERACJA TRWALA 6 GODZIN,NIKOLA BYLA NA
INTENSYWNEJ TERAPII TYLKO PRZEZ 1 DOBE,POZNIEJ, WROCILA NA KARDIOLOGIE,SAMA
ODDYCHALA,PO DWOCH DNIACH ZACZELA CHODZIC,A PO DWOCH TYGODNIACH WROCILISMY DO
DOMU.JESLI MACIE JAKIES PYTANIA TO CHETNIE ODPISZE
Obserwuj wątek
    • sara01 Re: operacja w ANGLII !!!! 21.12.06, 22:20

      witam serdecznie smile

      Napisałam do Pani na e-mail gazetowy , bardzo proszę o odczytanie .

      Pozdrawiam , Magda
      • kuba1206 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 10:44
        ale super!!!!

        każdy rodzic marzy o tym, by opercja przebiegła dobrze i dziecko szybko wróciło
        do domku!!! (ale nie zawsze jest tak kolorowo i nie zawsze jest to wina
        szpitala, czasem jeszcze Opatrzność ma inne plany- tak mi sie wydaje)

        Gratuluję i zyczę zdrówka!!!
    • tomek0303 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 11:08
      napisałam do Pani na @ .

      Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt

      Edyta mama Tomka ( niezbalansowany kanał-przedsionkowo-komorowy)
    • ewelia5 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 11:28
      Witaj. Cieszę sie że operacja sie udała i jesteście w domku. Temat mi bardzo
      bliski bowiem mieszkam w Anglii z dzieckiem po 3 operacjach serca (jedno
      balonoplastyka i 2 na otwartym sercu, operacje w PL) więc mam kilka pytań.
      Proszę jeżeli mozesz odpowiedz.
      Czy był jakis powód że w PL nie zoperowali Córeczki?
      Czy udało sie Wam uzyskac środki z NFZ?
      Czy w Londynie?
      A jak było z porozumiewaniem się czy korzystaliscie z tłumacza?
      Czy sami musieliscie znajść ośrodek który zoperuje córeczkę?
      Koniecznie napisz w jakim więku jest córeczka smile.
      Pozdrawiam Was serdecznie. Życze Wesołych Świąt i dużo dużo zdrowia.
      Ewelina
      • annaarendt5 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 20:10
        do osrodka skierowal nas lekarz rodzinny GP .Nikola ma 4 latka.Krakowie
        czekali aby byla starsza,bo niby taka byloby lepiej.Gdy przyjechalismy do
        kliniki na pierwsza wizyte lekarz stwierdzil,ze to zrobia w ciagu 0,5 roku i
        tak sie stalo.SZPITAL NAZYWA SIE FREEMAN HOSPITAL w newcastle.Wiem ,ze mielismy
        duzo szczescia i zycze wszystkim tego samego.
    • agabro Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 19:51
      Pięknie!
      Interesują mnie pytania zadane przez poprzedniczkę:
      Kto finasowal?
      Jak z porozumiewaniem się?
      Pozdrawiam!
      • annaarendt5 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 20:03
        JESTESMY UBEZPIECZENI W ANGLII POZATYM DZIECI DO 12 ROKU ZYCIA SA LECZONE
        BEZPLATNIE.Wklinice jast polski kardiochirurg(dorosli),ale nie mielismy
        problemu z porozumiewaniem.To moze brzmiec nieprawdziwie ala tak bylo.POzatym
        warunki szpitalne niedoporownania.Na sali z Nikola byla dziewczyna ze sztucznym
        sercem na zewnatrz ciala sterowanym przez komputer!!Wydaje mi sie ze polskim
        szpitalom brakuje wiele,a przedewszystkim pieniedzy
        • ewelia5 Re: operacja w ANGLII !!!! 22.12.06, 20:32
          Równiez jesteśmy ubezpieczeni w Anglii. Leki bezpłatne dla takich dzieci.
          Bezporównania warunki kilkakrotnie lepsze. Pisałam to juz w moim wątku "kontrol
          pooperacyjna". My też nie korzystamy z tłumacza.
          Matko kochana ze sztucznym sercem. Kiedy w PL?!?!
          Ciekawa jestem w jakim miescie mieszkacie.
          Jest jeszcze jedna mama na forum z synkiem urodzonym i operowanym w Anglii.
          Pozdrawiam serdecznie. Ewelina
          • kasiamp1 Re: operacja w ANGLII !!!! 26.12.06, 20:16
            Witajcie! To ja jestem ta mama chlopca operowanego w Anglii.
            My mieszkamy w Anglii, w Anglii przeszlam ciaze, dowiedzialam sie o wadach
            Mateusza, tu byl operowany, leczony, nadal jest pod kontrola Guy's and St.
            Thomas'w Londynie. Wiem, ze mamy wielkie szczescie, ze moglismy skorzystac z
            osiagniec techniki i nasze dzieci mialy to co najlepsze, ale mysle, ze bardziej
            niz niezbyt pozytywnie nakrecac rodzicow, ktorych dzieci w Polsce nie maja
            takich mozliwosci, trzeba im jakos pomoc. Pewnie wlasnie finansowo... Ja staram
            sie zachecac wszastkich znajomych do oferowania 1% podatku na nasz Fundusz- w
            Polsce, w Anglii kupuje wszelkie okazjonalne (np. kartki swiateczne) drobiazgi
            tylko z logo British Heart Fundation. Moze by cos takiego zorganizowac w Polsce?
            Tez odpowiem na ewentualne pytania dotyczace tego - "jak jest w Anglii", ale
            prawda jest taka, ze tam wszystko jest inne, a jak to kiedys powiedzial moj
            Tato - "kazdy ma swoj kraj"... Kiedys mieszkalam przez cztery lata w
            Uzbekistanie i jestem szczesliwa, ze nie tam urodzil sie Mateusz!
            Pozdrawiam,
            Kasia, mama Mateusza TGA+VSD
            • ewelia5 Re: operacja w ANGLII !!!! 26.12.06, 21:54
              Witaj Kasiu. Wesołych Świąt.
              Zgadzam się z Tobą. I przepraszam nie chcę nikogo nakręcać. Masz rację. Jedno
              jest pewne trzeba mówić o problemach i pomagać jeżeli jest to tylko mozliwe.
              Pozdrwiam wszystkich serdecznie. Ewelina
            • madzia8310 do kasiamp1 27.12.06, 11:04
              Cześć! Jestem mama Filipa ktory ma też tga (bez vsd). Moj synek ma prawie osiem
              miesiecy. W tej chwili mamy problem ponieważ ma zwężone obie tętnice płucne.
              Jestem ciekawa jak rozwija się twój synek, jaki jest duży, czy ma jakieś
              powikłania po operacji? Chciałabym wiedzieć coś wiecej o dzieciach z ta wada i
              dlatego pytam. My leczymy sie w Poznaniu. Pozdrawiam was!
              Magda mama Filipka TGA
              • kasiamp1 Re: do kasiamp1 29.12.06, 18:57
                Czesc Magda, Mateusz skonczyl 26go grudnia 15 miesiecy. Zaczal chodzic tydzien
                przed skonczeniem roku. Generalnie jest bardzo "do przodu". Naprawde rozwija
                sie swietnie. W maju bedziemy w Polsce na dluzej, a jestesmy z Poznania wiec
                jesli chcesz mozemy sie spotkac. Mam nadzieje, ze z Twoim Synkiem wszystko sie
                wyprostuje! Pozdrawiam, k.
                • madzia8310 Re: do kasiamp1 03.01.07, 13:59
                  Cześć! Dzieki za odpowiedź! To dobrze że twój synek tak sie dobrze rozwija smile
                  Gratuluje! My najprawdopodobniej jedziemy 02.02. na kontrole, dowiemy sie wtedy
                  co z tętnicami...bardzo się boje tej wizyty bo jeśli gradient rośnie to bedzie
                  jeszcze jedno cewnikowanie...nawet nie chce o tym myśleć. A jeśli chodzi o maj
                  to super by było, ale my jesteśmy z Ostrowa wiec musiałabym dojechać lub przy
                  okazji jakiejs kontroli byłoby to możliwe. Ale chętnie bym porozmawiała z wami
                  i wyminiła sie doświadczeniami. Jeśli możesz to podaj mi swojego maila...lub
                  napisz do mnie : macmad@promax.media.pl
                  Pozdrawiam was
                  Magda mama Filipka TGA
    • macieks55 Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Polsce? 26.12.06, 23:49
      Witam,
      Czy ktoś może wie, jakie są najważniejsze różnice w leczeniu chorób serca w
      ośrodkach w Polsce a np. w ośrodkach w europie zachodniej albo w USA?
      Czy w Polsce leczy sie przy pomocy jakiś starych metod? Czy sprzęt medyczny
      jest niewystarczający?

      Pozdrawiam,
      Maciek - Tata Natalki z ASD i VSD
      • ewelia5 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 27.12.06, 12:57
        Maćku. Nie w Polsce leczy się jak najbardziej nowoczesnymi metodami i
        kardiochirurgia dziecięca nie odbiega za bardzo od standardów Europejkich.
        Owszem sprzętu wciąż mało. Ale za to lekarze kardiochirurdzy najlepsi w
        Europie smile. Pozdrawiam Ewelina
        • kasiamp1 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 29.12.06, 19:06
          Ewelina, polemizowalabym z tym co napisalas, poza sprzetem. Fakt, nie mam
          doswiadczenia jesli chodzi o kardiologie/kardiochirurgie, ale znam troche
          polska rzeczywistosc. Nie bede juz wspominac o sprawie pieniedzy, wizyt, itp....
          • ewelia5 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 29.12.06, 22:35
            Rozwiń temat proszę. Ja również nie mam doswiadczenia z Angielską
            kardiochirurgia. Spotykam się w szpitalu z Kardiologiem to jedyne moje
            doświadczenie (pomijam dentystę, lekarza pierwszego kontaktu, pielęgniarkę). Co
            do rzeczowosci, poprawności badań niczym sie nie różni. Różnica jest w
            podejściu do dziecka, w atmosferze. Nie wiem jak odczuwaja to ludzie zyjący
            tutaj od urodzenia czy ma na nich taki wpływ jak na mnie, Kamilke w
            sczególności. Dla mnie atmosfera jest tutaj niezwykła. W Polsce każy wie co i
            jak.
            • kasiamp1 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 04.01.07, 12:28
              Ewelina, masz jakies doswiadczenia kardiochirurgiczne, czy tylko
              kardiologiczne. To dla mnie roznica. Poza tym, "w Polsce kazdy wie co i jak".
              Wlasnie, dla mnie to jest upokarzajace.... Bo tutaj nie ma "co i jak" vide
              pieniadze. Wiadomo, ze dla zycia i zdrowia naszych dzieci zrobimy wszystko, ale
              upokarzajace dla mnie jest to, jak dzieje sie w Polsce!
              • ewelia5 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 04.01.07, 13:57
                W Angli mam tylko szczęsliwie (po 3 zabiegach w PL piszę że szczęśliwie bo nie
                potzeba) doswiadczenia kardiologiczne.
                Wiem Kasiu co masz na mysli pisząc że w PL wielokrotnie niektóre sytuacje są
                upokarzające. Nie neguję i zgadzam sie z Tobą.Duzo napisała Gosia (gosiap10).
                Anglii nie dostaję żadnych dodatków zwiazanych z chorobą córeczki, żadnych
                zwrotów pieniężnych za przejazdy, leki są darmowe i leczenie.
                W Polsce mamy przyznane do jej 6 roku życia "orzeczenie o niepełnosprawności",
                ale nie pobieramy zasiłku. Nigdy nie miałam w PL problemów z dostaniem sie na
                wizytę. Jechalam kiedy było potrzeba i odwiedzalismy doktora w Koszalinie bez
                wczesniejszego umawiania się.
                Nidy nie dawałam żadnych pieniędzy w szpitalu ani prezetów. Ładnie
                podziękowałam. Z osiągnięć i udanej ostatniej trudnej operacj jestem
                zadowolona, nasz doktor z Anglii mówi że "bardzo dobra robota". Mam żal do tego
                jakie panuja warunki w szpitalach i żal że kadry nie szkoli sie "jak rozmawiać
                z pacjętem i rodzina", do nieuprzejmości.
                Co do wizyt to tutaj jest inaczej niż w PL. Na wizyte umawiamy sie na miesiąc
                (wizyty co 6 mies) potem przychodzi list (jak dojdzie, ale pilnujemy i w
                razie "W" dzwonimy) z data kiedy mamy przyjechac.
                • kasiamp1 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 06.01.07, 19:09
                  Ewelina, ja mam swieze doswiadczenia ze zwyklych badan krwi Mateusza w Polsce.
                  Poniewaz mamy tutaj dzialajace zwykle ubezpieczenie miedzynarodowe, a wszyscy
                  uwazaja, ze mamy straszne poklady pieniedzy (w koncu mieszkamy na Zachodzie,
                  tyle, ze tam ZYJEMY i to zycie tez troche inaczej kosztuje...)za badanie
                  musialam zaplacic. Nie byl to problem, ale sposob, w jaki sie to odbylo byl
                  przykry. Czekalam kilka minut w "statystyce" aby oplacic badania, gdyz
                  wszystkie cztery panie tam pracujace byly zajete tudziez obieraniem jablek ze
                  skorki, tudziez musialy ustalic miedzy soba, czy beda pily jeszcze tego dnia
                  kawe. Moglismy poczekac cierpliwie, az dojda do consensusu, gdyz nie dzialo sie
                  nic naglego- zlego, ale, gdyby, to tych kilka minut moglo zawazyc na czasem
                  zyciu dziecka. W Anglii nie ma mozliwosci czekania az panie cie zauwaza, gdyz
                  raczej nie pija kawy w czasie pracy - maja na to przerwy (bezplatne!). Gdy
                  Mateusz mial zatrzymanie akcji serca spowodowane uczuleniem na proteiny mleka
                  krowiego, ktore byly w preparacie, ktorym musialam go dokarmiac, w ciagu
                  doslownie trzech minut zjawily sie dwie erki, w tym jedna specjalistyczna -
                  dziecieca. W czwartek zadzwonila do mnie Mateusza Pani Doktor, ktora chciala
                  umowic sie w wygodnym dla mnie terminie na pobyt Mateusza w szpitalu i kolejne
                  testy mleczne. Mateuszowi nawet odrobina mleka zawartego w czymkolwiek
                  (czekolada, jogurt, ser) moze zaszkodzic w ten sposob, ze doprowadza do
                  bezdechu, dalej zatrzymania akcji serca, dalej jesli to tylko
                  chwilowe "wylaczenie" moglaby doprowadzic do uszkodzenia mozgu. Nie wiem, czy w
                  Polsce ktos by mnie zaprosil do szpitala, aby bylo bezpiecznie na takowe testy.
                  Kolejna rzecz, w Anglii faktycznie potrafia odpowiednio rozmawiac z rodzicami.
                  Nie ma opcji "niepelnosprawnosci" i dostawania pieniedzy, ale WSZYSTKO wlacznie
                  z zakwaterowaniem w przyszpitalnym hoteliku i przewozem nas z/do szpitala
                  mielismy i mamy za darmo. Oto moje przemyslenia...
                  • kamila9621 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 06.01.07, 20:33
                    Wlaczam sie zeby potwierdzic ze nie ,zawsze zachowanie personelu medycznego w
                    malych szpitalach jest takie jak powinno byc w duzych zreszta tez .Moglam sie o
                    tym pzekonac nie jednokrotnie ,a ostatnio w ostatnie wakacje.Kiedy to
                    trafilismy do jednego z malych szpitali z zatruciem pokarmowym.Max lecial juz
                    bez sily , oparty o mnie .Wybralam inny szpital jak zawsze poniewasz tam gdzie
                    trafialismy zawsze ,mialam tez nie za wesole doswiadczenia.Np( przy pobraniu
                    krwi u wowczas 4 letniego Maxa w gabinecie zabiegowym,mialam zaczekac na
                    zewnacz i zaczekalam.Ale to co uslyszalam pod drzwiami nie miesci sie w
                    glowie!! Jedna z pielegniarek najpierw przemawiala spokojnie ,a ze syn nie
                    reagowal krzyknela ,,Bo jak ci w morde dam to sie zaraz uspokoisz'",a 2
                    doswiadczenie z samym ordynatorem oddzialu dzieciecego,ktury stwierdzil
                    dzwoniadz do kardiologa dla doroslych oczywiscie
                    ",ze podesle mu takiego bracha zTAKIM SERDUCHEM ,ze tam taki zdaza sie raz na
                    100lat) moze to dla nich bylo normalne ale to przeciez moje dziecko i takie
                    slowa z ust lekarza moga zabolec.A wracajac do ubieglych wakacji ,Maximilian
                    czul sie slabo a wiedz czekajac az wypelnia wszystkie dokumety chcialam isc z
                    nim do toalety juz na oddziele ,i na pytanie gdzie tu jest toaleta jedna z
                    pielegniarek mi odpowiedziala '"A co pani mysli ze w Polsce nie ma juz
                    lazienek"i to tylko dlatego ze mielismy Holederskie ubespieczenie. Moze nie
                    mam jeszcze takiego doswiadczenia z pobytem za granica ,ale tutaj jeszcze nic
                    nieprzyjemnego mi sie nie zdazylo.Ale oczywiscie wszystko moze byc mozliwe
                    Justyna mama Maximiliana
                    • ewelia5 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 06.01.07, 21:54
                      Mi też zdarzyło się leżeć w PL szpitalu na oddzale ratowniczym z angielskim
                      ubezpieczeniem personel był nadzwyczaj miły - zaskoczona byłam.

                      Wiecie strasznie mi przykro że jest tak w PL. Ale jak my możemy pomóc żeby
                      naszym dzieciom w PL było lepiej? Boję się że "wkładamy kij w mrowisko".

                      Jutro napiszę o leczeniu zębów w Anglii dzieci z chorym serduszkiem.
                      Pozdrawiam E.
          • gosiap10 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 02.01.07, 19:20
            Jak wiecie moja Marta leczona jest w Paryzu, w jednej z najlepszych klinik
            dzieciecych we Francji. Moge wiec porownac system francuski z polskim.
            A wiec:
            - w kwestii metod leczenia uwazam, ze Polska w niczym nie odbiega od panstw
            zachodnich. Mamy znakomitych kardiochirurgow, ktorzy ratuja dzieci z bardzo
            zlozonymi wadami serca i chwala im za to!
            - przeraza mnie natomiast klopot z dostepem w Polsce do kardiologow i dobrego
            echa serca. Tak we Francji, jak i w Luksemburgu i w Belgii praktycznie WSZYSCY
            kardiolodzy umieja dobrze robic echo a aparaty maja w gabinetach. Moze jest to
            roznica w wyksztalceniu? Co wiecej, nigdy nie zdarzylo mi sie miec klopotu z
            echem serca mimo, ze NIGDY nie robiono go Marcie w premedykacji. Lekarz ma w
            gabinecie zabawki, telewizor z bajkami itp., dzieci leza wiec spokojnie. Przez
            te wszystkie lata i dziesiatki ech serca, spotkalam sie tylko raz z sytuacja,
            ze dziecko badane przed Marta rodzice musieli zabrac na spacer, by je uspokoic
            przed powtornym badaniem. Wrocili po godzinie i wszystko bylo OK. Oczywiscie
            aparaty do EKG i pulsoksymtry to tez standardowe wyposazenie. Dzieci umawiane
            sa tez na konkretna godzine, czekanie moze sie wiec zdarzyc bardzo wyjatkowo,
            gdy pojawi sie dziecko wymagajace naglej kontroli.
            - musze sie tez zgodzic z Kasia w kwestii pieniedzy. Ja mam za kazda wizyte
            zwracane 97% pieniedzy i nie gra tu roli, czy robilam ja w gabinecie prywatnym,
            czy w szpitalu. Co wiecej dostaje kilometrowke za jazde na konsultacje do
            Paryza, ktora pokrywa mi w calosci koszt benzyny (prawie 800 km w ta i z
            powrotem). Mam tez zwrot kosztow hotelu i jedzenia w trakcie pobytu z dzieckiem
            w szpitalu. Nie place tez praktycznie nic za leki. Kiedy Marta byla przez ponad
            rok na lekach antykoaguacyjnych, dostalam zwrot za zakup coaguchecku, a paski
            mialam w aptece za darmo.
            - co do standardu szpitali w Polsce uwazam, ze tez wypadamy niezle. Francuskie
            szpitale sa w wiekszosci publiczne i ich standard trudno porownac z tym, ktory
            Kasia pokazala nam w Londynie smile. Marty szpital ma okolo 200 lat, pokoje sa
            maciupkie, bez klimatyzacji, budynki czesciowo odrapane, na kardiologii na
            szczescie wymieniono okna, bo mialo sie wczesniej wrazenie, ze wypadna... Nigdy
            jednak nie spotkalam sie z wiekszymi problemami dotyczacymi sprzetu, ktory jest
            dostepny wlasciwie zawsze, gdy go potrzeba. Oddzialy kardiologiczne i
            kardiochirurgiczne maja oczywiscie przewozne aparaty do echa serca oraz
            rentgena pluc. Badania sa wiec wykonywane w krotkim czasie po ich zleceniu
            przez lekarza.
            - co do personelu pielegniarskiego i pomocniczego - dlugo by dyskutowac.
            Stwierdzam wiec krotko, ze wszedzie sa tylko ludzie, z ktorych nie wszyscy
            powinni wykonywac ten zawod. Pielegniarki, ktorym "przeskadzalismy" w nocy w
            piciu kawy, nawet nie przeprosily za swoja bezmyslnosc, gdy w koncu wezwany
            przez nie lekarz, stwierdzil... ze Marta umiera. Cudem dozyla intubowana do
            operacji, ktora zaczela sie w niedzielny poranek, zaledwie w kilka godzin po
            tym, jak "panikujacy rodzice" zauwazyli, ze cos zlego dzieje sie z
            dzieckiem.Dla nich wszystko bylo OK! O braku higieny, nie myciu rak, wkluwaniu
            sie po kika razy bezskutecznie...lepiej nie pisac. Po trzech miesiacach
            pielegniarki dzielily sie na te, ktore nas bardzo lubily (jestesmy im ciagle
            niezmiernie wdzieczni za opieke nad Marta) i te ktore nas nienawidzily, bo
            widzielismy ich brak przygotowania i co gorsza... brak serca.
            -
            • kamila9621 Re: Jakie są roznice w leczeniu za granica a w Po 05.01.07, 13:04
              Wlasciwie nie mam doswiadczen z Anglia ,ale za to muj syn Maximilian i ja mamy
              juz doswiadczenia z 3 krajami -Polska, ,Holadia, i Niemcami.9 lat temu gdy w 6
              tygodniu zycia wykryto wade serca u mojego syna urodzonego w Holadii , ptrafili
              sie przyznac ze nie maja doswiadczenia z ta wada u takich maluchow i poszukali
              natychmiast miejsce gdzie moze byc operowany.Dzielem przypadku albo kogos kto
              czuwal nad nim z gory ,w tym czasie przebywal w Niemczech z USA slawny
              Kardiochirurg pochodzacy z
              Monachium ,przyjechal do kraju na sylwestra .I to on zgodzil sie operowac
              mojego synka 30.12.97 dzien przed sylwestrem w klinice w Achen .Udalo sie
              chociaz dawano mu nie wiele szas a op. trwala 11 godz.Pomimo ze oszczegano mnie
              przed Niemieckim personelem ,ze moga nas traktowac z dystasem , bylam mile
              rozczarowana Poza pierwszym momentem kiedy to po chszcie dziecka i podpisaniu
              zgody przyniesono mi broszurke w kturej bylo co rodzice moga zrobic po stracie
              dziecka i gdzie szukac pomocy .Mielismy okazje doswiadczyc Polskich realiow.Do
              Prof. Wojtalika nie mam zadnych zastzezen ,jestem wrecz wdzieczna ze to
              wlasnie on operowal mojego syna poraz 2 w 2004r.Chociaz personel pielegniarek
              nie koniecznie z oddzialu kardiochirurgi lecz obok sasiadujacej neurologi byl
              dla rodzicow z kariochirurgi nie sypatyczny ,dochodzilo rowniesz do sprzeczek
              pomiedzy pielegniarkami z obu oddzialow.Chociaz na obu chodzilo przeciez o
              dobro malego pacjeta.W tej chwili od 1,5 roku mieszkamy zpowrotem w Holadii
              gdzie bylismy juz 4 razy na kontroli i jednego moge byc pewna jezeli czegos nie
              beda mogli tutaj zrobic napewno postaraja sie nawet w innym kraju o jak
              najleprza pomoc dla mojego syna. Z jednego jestem naprawde zadowolona ze nie
              musze robic juz prywatnie badan ECHA serca jak to bylo w Polsce ze wzgledu na
              dlugie kolejki,gdzie byl czas oczekiwania ponad 12 miesiecy nawet zaraz po op.A
              wiedz te nasze kontrole byly przewaznie prywatne .Wiem jedno ze napewno Prof
              Wojtalik robi wszystko co w jego mocy ,a jest znany poza granicami .Ja
              osobiscie mialam go poleconego przez lekazy z Holadii.Pozdrawiam Justyna mama
              Maxa (zwezenie i nie domykalnosc zastawki aortalne III st.)
    • agaabc Re: operacja w ANGLII !!!! 27.12.06, 13:13
      Witam!
      Napisałam do Ciebie maila- odpowiedz proszę! A

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka