alinaw1
01.02.07, 19:02
W sobotę mój synek miał urodziny. W niedzielę zaczął chorować. Najpierw
osłabienie, potem wysoka gorączka, następnego dnia wymioty, bóle głowy,
biegunka. Najgorsze były 2 noce- płacz z bólu, kilkanaście luźnych kupek,
39,6 st.C. Wizyta u lekarza. W tym samym czasie 2 innych dzieci- gości
urodzinowych te same objawy. Dodam, że jedno z dzieci niedawno było chore
(gorączka). Po 2 dniach zjawiam się w szpitalu z synem. Przyjmująca nas
lekarka twierdzi, że to podstępny wirus. Przywożę ze sobą kawałek tortu. Może
zatrucie żołądkowe (salmonella?). Lekarka odrzuca moje podejrzenia.
Przypominam, że w tym samym szpitalu leży już inne dziecko, które gościło u
nas na urodzinach. Sugeruję badania w kierunku salmonelli. Lekarka je
odrzuca: Klasyczne objawy infekcji wirusowej nie mającej (ponoć) nic
wspólnego z zatruciem. Chłopczyk leżący w szpitalu jest nawadniany, stwierdza
się u niego... salmonellę. Mój syn po 4 dniach chorowania w domu i zażywania
leków wraca do zdrowia. W tej chwili jest na diecie. Dziewczynka z
identycznymi objawami też wraca do zdrowia. Chłopczyk u którego stwierdzono
salmonellę- leży nadal w szpitalu.
Czy to możliwe, że:
a) w TYM SAMYM SZPITALU dzieci z IDENTYCZNYMI objawami inaczej się diagnozuje?
b)salmonella nie "łapie" dorosłych? (którzy jedli to samo, co dzieci)?
c)salmonella czy też inne choróbsko nie dopada najmłodszej uczestniczki
imprezy (półtora roku), która tort jadła.
Dodam, że trójka chorych bawiła się gwizdkami i możliwe, że wymieniała się
nimi (prosty sposób zakażenia), a najmłodsza nie brała w tym udziału, jako
jedyna nie choruje.
Czuję się fatalnie. W końcu tuż po urodzinach syna trójka dzieci poważnie
rozchorowała się.
I jeszcze jedno; Został mi kawałek toru (nie było w nim kremu tylko bita
śmietana). Czy mogę oddać go np. do laboratorium i zlecić badanie na
salmonellę? Chciałabym mieć pewność...