Witajcie,
do tej pory udawało się nam ochronić przed infekcjami Mikołajka... Jednak okres "zimowej" pluchy jest wyjątkowo okropny i 2 tygodnie temu przyplątało się przeziębienie. Kaszel, katar i bez gorączki czyli standard. Mikołaj dostał leki objawowe i osłonowo antybiotyk. Wczoraj natomiast przyplątała się gorączka, pomknęliśmy prywatnie do pediatry. Osłuchowo płuca i oskrzela czyste, lekko zaczerwienione gardło ale skąd taka wysoka gorączka? Dzisiaj zadzwoniłem do naszej pani kardiolog i dostaliśmy bezwzględny nakaz przyjechania z maluchem na oddział. Zdjęcie rentgenowskie i wszystko jasne...

Mikołaj ma zapalenie płuc. Na szczęście -mam nadzieję- obraz wskazuje chyba na początek choroby ale antybiotyk dożylnie i leżymy na oddziale. Okazuje się że ostatnimi czasy coraz częściej zapalenia płuc nie dają żadnych objawów osłuchowych...