Nasza pediatra wk... mnie ostatnio baaardzo! Zawsze uwazala, ze przesadzam,
wyolbrzymiam, ze mnie na studiach czegos tam nauczono i teraz szukam u
dziecka posocznic, zapalenia pluc itp. Serio. Ale kit z tym. Nie dam sobie w
kasze dmuchac i jak przesadzila to powiedzialam jej co o tym mysle. Nie
wazne...
Ale teraz to juz przegina.Chodzi o to, ze juz 3 razy prosilismy ja aby dala
skier. na rtg, bo Kasia ma niby grype, ale mnie zarowno obserwacja corki, jak
i matyczyna intuicja podpoiadaja, ze to moze byc atypowe zapal pluc, z tych,
ktorych nie slychac w stetoskopie. Tyle ich ostatnio jest. Kasia od pon jest
chora. Juz wczoraj nie miala goraczki, tylko suchy kaszel, jednak wcale nie
czesto, nie ma ani kataru, ani zapachanego noska. Jednak dzisiaj znow stan
podgoraczkowy. A to juz 5 dzien. I kaszel jest jakby mocniejszy. Nadal suchy,
mimo Ambrosolu. Mam juz dosc, bo sama tez bardzo ciezko przechodze grype

Chcialam wiec Kasi zrobic rtg zeby wykluczyc zapal. pluc, ale nasza babka sie
uparla, ze nie da, bo jak mowi: "nie ma zadnych powodow". Ci lekarze sa jacys
pomyleni, niedouczeni, bezduszni, a na pewno bez wyobrazni! Wiem, ze maja
limitowane swiadczenia, skierowania itp. ze jak przekrocza limit placa z
wlasnej kieszeni. Wszystko wiem. Tylko co mnie jej limity, jak mi tu dziecko
moze miec zapalenie pluc

. Dziewczyny, jak Wam sie udalo przekonac lekarzy
zeby jenak dali skierowanie? pomijam tych wspanialych lekarzy, ktorzy sami
wiedza, ze cos jest nie tak i kieruja dzieci.
Pozdrawiam. ASia