Właśnie jesteśmy w trakcie albo na końcu okropnej infekcji

. Moje dzieci
strasznie gorączkowały. Mała 20 miesięcy miała nawet 40 stopni. Była ledwo
żywa. Wymiotowała i ogólnie było przerażająco. Synek 4 latka miał ponad 39 i
rozwolnienie. No i katar. Mnie też złapało. Lekarz powiedział, że teraz taka
grypa i nawet nie przyjechał. Miałam dzwonić jakby gorączka się utrzymywała.
Gorączka minęła...uff...tylko mamy teraz wszyscy paskudny kaszel. Najbardziej
się boję o małą bo ona ma tendencje do zapaleń płuc i oskrzeli. Co prawda
daję jej pulmicort i kaszel ma taki sam jak my czyli takie mokry , katarowy.
Ile się może utrzymywać taki kaszel? Czy może ten kaszel oznacza, że
wszystkim nam zeszło na płuca i trzeba dzwonić po lekarza? Poradzicie?