Dodaj do ulubionych

Problem z jedzeniem

06.08.08, 18:10
Mój synek ma juz 5 miesiecy.Od miesiaca zaczełąm mu dawac zupki i deserki.Na
poczatku jadł nieładnie ,ja mu do buzi a on wypluwał .myslałąm ze to
prtzejdzie ,ze to dlatego bo jeszcze dobrze nie umie jesc.Ale minał juz
miesiac a on dalej tak je.W sumie wszystko wypluwa.Wyglada to jakby poprostu
cos mu zawadzało.Doktorka mówi ze to przez jezyk ktory wysuwa.Kazała nam
wziasc sesje u logopedy .Mam nadzieje z eto pomoze,i zacznie jesc
normalnie.Czy ktoras z mam ma podobny problem ze swoim dzieciakiem??pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 06.08.08, 20:27
      Miałam podobnie z Maćkiem. Synek może mieć nadwrażliwość języka i
      podniebienia, nasze dzieci często mają nadwrażliwości różnego
      rodzaju. Maćkowi pomogły masaże buzi na SI, na początku wzbraniał
      się przed tym rękami i nogami, nie dawał sobie dotknąć no a jak jeść
      jak nie możesz dotknąć języka uncertain teraz jest dużo lepiej, z jedzeniem
      w sumie od dawna nie mamy problemów, jak Maćkowi coś smakuje to
      wtranżala jak stary wink Ale teraz coraz ładniej zaczyna gryźć i
      zaczyna "smakować" jak mu np. dam do spóbowania coś nowego, czego
      wcześniej nie robił. A masaż języka ma nadal 3 x w tygodniu, bo to
      ciągle jeszcze nie jest to co powinnno. I tam masujemy już chyba 2
      lata...
      Logopeda to dobry pomysł, też powinna robić takie masażyki.
      • zielonatosia Re: Problem z jedzeniem 06.08.08, 21:26
        to tez zależy w jaki sposób podajesz jedzenie. Ja na początku "ładowałam" Lenie
        jedzenie do buzi i mi wypluwała. Potem nasz reha poradził nam by tylko wkładać
        łyżkę do buzi i naciskać ją delikatnie na język, jeśli podczas takiego manewru
        dziecku się zamyka buzia i zbiera pokarm z łyżki to dobrze, jeśli nie to radzę
        to ci Izasmile
      • iwpal Re: Problem z jedzeniem 09.08.08, 14:01
        iza_luiza napisała:
        A masaż języka ma nadal 3 x w tygodniu, bo to
        > ciągle jeszcze nie jest to co powinnno. I tam masujemy już chyba 2
        > lata...<
        Iza, chyba 3x dziennie ??
        Masaz 3 x w tygodniu mija sie z celem wink
        • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 09.08.08, 21:53
          No nie, ma 3 x w tygodniu, bo ja sama mu nie robię tylko
          terapeutka smile Zresztą bałabym się od czasu jak mnie dziabnął do
          krwi wink))
          • iwpal Re: Problem z jedzeniem 09.08.08, 22:06
            Jezeli nie masujesz codziennie, bo dziabnął Cie, gdy masowałaś mu w
            srodku, to przynajmniej 2-3 x dziennie powinnaś robić stymulację
            punktów neuromotorycznych na zewnątrz, najczęsciej do codziennej
            stymulacji wystarczają 4 punkty kardynalne - może logopedka Wam
            pokaze.
    • justyna1232 Re: Problem z jedzeniem 06.08.08, 21:35
      Witam,ja też mam podobny problem i na początku robiłam żle bo
      wkładałam jej do buzi pokarm,a od jakiegoś czasu staram się
      przykładać łyżeczkę na dolną warge i czekam cierpliwie jak sama
      zciągnie (czasami wychodzi super a czasami wszystko ląduje na
      śliniku właśnie wypchnięte przez język)Ja też masuję w buzi a do
      logopedy chodzimy raz na dwa tygodnie i pani logopeda też ją
      masuje.Pozdrawiam.
    • mblazusiak Re: Problem z jedzeniem 14.08.08, 01:14
      Patryk ma już 3,5 roku i nadal mam ten problem. od mniej wiecej 2 lat stosuje
      sie do zasady wkładania łyżeczki naciskania, czekania aż zbierze sam, poza tym
      ćwiczę z małym np jabłkiem zawiniętym w gazik i z "flipsami". I nic. nie potrafi
      gryźć i jak często krztusi sie byle jakim małym kawałkiem np rozgotowanego ryżu.
      Wszystko musi mieć jak budyń. O ile wogole, bo nie ma apetytu wcale i od 1,5
      roku ponad waży 12,5kg.
      Patryk też nie mówi-tylko proste "aaa", "dziadzia", "mama" z trudem.
      I tylko ja i tata wiemy o co chodzi-żyjemy w patrykowym świeciesmile
      Oczywiście Patryk ma masaże i tym podobne. Rehabilitację 5 razy w tygodniu.
      Sama nie wiem co z tym robić. Jak tylko sie czegoś dowiem to napiszę.
      Wiem, że dr Łada (która prowadziła Patryka do tej pory) jest baaaaardzo dobra.
      Wielu dzieciakom pomogła. I na pewno warto stosować sie do jaj rad.
      Patryk jednak nie "idzie" na terapię. Pani doktor mówi, że napady upośledzają
      akurat te umiejętności-faktycznie mały ma dużo "małych" napadów padaczki.
      Tak czy inaczej Patryk ma duże kłopoty z jadzeniem, tzn nic nie chce jeść.
      Często wymiotuje i od kilku tygodni kaszle.
      Ma stwierdzony refluks żołądkowo-przełykowy i przewlekłe, polekowe, zapalanie
      żołądka i przełyku.
      Poza tym ma uszkodzoną wątrobę, też przez leki.
      Mały jak nawet znajdzie jakiegoś "paprocha" na podłodze to nie weźmie nić do
      buzi, tylko przyniesie grzecznie mamusismileczy jakoś tak-podobniesmile
      Nadal szukam wyjścia....
      POzdrawiam i ściskam Was mocno
      Małgosia

      www.patryczek.blogspot.com/
      • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 14.08.08, 08:34
        Na wątrobę dajemy Maćkowi Essentiale Forte, preparat regenerujący
        wątrobę, całkowicie bezpieczny, jest podawany dzieciom na oddziale
        epi i stąd się o nim dowiedzieliśmy.
        Poza tym widzę, że podobnie, tyle że mój Maciek nauczył się memłać
        podniebieniem i stąd lepiej mu idzie to jedzenie, czasem zagryzie
        jak wpadnie między zęby, nauczył się ostatnio pić z kubka z miękkim
        ustnikiem nareszcie, to nasz wielki sukces zważywszy na upały wink))
        No i Maciek nie mówi wcale sad Mimo, że kiedyś jakby próbował to tę
        umiejętność narazie zatracił, pewnie też z powodu epi sad
        • mblazusiak Re: Problem z jedzeniem 15.08.08, 00:32
          Essentiale Forte Patrykowi podaję mniej więcej od 2 lat. To faktycznie bardzo
          dobry i skuteczny lek. Poza tym na wątrobę mały bierze Ursofalk. To wszystko co
          tak na prawde można zrobić. Innego wyjścia ponoć nie ma. Mimo tego od prawie 2
          lat poziom GGTP jest wysoki-220-320 i nie spada. Aspaty i Alaty też wskazują na
          uszkodzenie wątroby. Byliśmy już kilka razy skierowani na biopsję ale nie
          wyszło-anestezjolodzy się nie zgodzili na znieczulenie. A z drugiej strony
          neurolodzy nie chcą zmieniać leków przeciwpadaczkowych-ich ustawianie trwało
          bardzo długo, a jakakolwiek zmiana kończyła sie ciężkim stanem padaczkowym.
          Aktualnie Patryk już nic nie chce jeść, schudł strasznie, a ja nie mam pomysłu
          co mu ugotawać. Najchętniej je Danonki, teraz juz nie jest w stanie zjeść na raz
          całego kubeczka.
          Patryk bacznie obserwuje jak się do niego coś mówi, pokazuje paluszkiem i czeka
          aż mu sie powie co i jak sie nazywa, ale sam ani mru-mru. Denerwuje się, że go
          nie rozumiem-pokazuje paluszkiem i woła eeee!!! Jak się nie dogadamy to jest
          bardzo agresywny.
          • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 17.08.08, 09:35
            To niedobrze sad(( przechodziliśmy przez taki jadłowstręt jak Maciek
            był na tej nowszej depakinie, nie pamiętam już jej nazwy. Nic nie
            chciał brać do ust, miałam wrażenie że wszystko mu rosło w buzi,
            jedyne co jeszcze jadł od biedy to swoje ulubione serki waniliowe
            sojowe, ale też po kilka łyżeczek. Schudł mi wtedy potwornie, 7 kg w
            ciągu miesiąca, wyglądał jak szczapka sad Tyle, że nasza lekarka od
            razu odstawiła depakinę, powiedziała że to jest efekt uboczny, na
            który nie możemy pozwolić bo dziecko się wykończy. I jakoś powolutku
            apetyt mu wrócił.
            Może powinniście pomyśleć jednak o zmianie leków, jeśli się boicie
            stanów padaczkowych to można to zrobić na oddziale, my rozważaliśmy
            taką opcję bo też się bałam, ale w końcu byliśmy umówieni, że jak
            tylko cokolwiek będzie nie tak przyjeżdżamy z nim na oddział. I
            udało się zmienić leki na takie, które nie dają tak paskudnych
            efektów ubocznych. A też przechodziliśmy przez chyba wszystkie
            dostępne leki i możliwe konfiguracje, prawie 3 lata to trwało aż
            znaleźliśmy odpowiednie leki uncertain
            • mblazusiak Re: Problem z jedzeniem 09.09.08, 01:12
              Byliśmy prowadzeni przez szefową wszystkich szefów w katowicach, która mimo
              moich próśb i żalów nie skierowała nas na oddział na zmianę leków. Skończyło się
              to prawie tragicznie, ale dałam radęwink
              Młody miał duży napad na wakacjach, ale zareagował na szczęście na wlewkę.
              Małe napady nadal są, nawet nie liczę, ciągle się zmieniają. Teraz np mały miewa
              po ok 10 (jak są) w nocy- na początku myślałam, że się "trzepie" jak każdy przy
              zasypianiu. Potem wyglądało to jak moro odruch
              . Teraz wiem,że nie-wyszarpuje mu rączki i nóżki w górę czy do przodu i trzyna
              drżące rączki i nóżki kilkanaście, kilkadziesiąt sekund. Podczas napadu ma tzw
              bezdech, który czasem poprzedza krzyk. Podczs napadu ma otwarte oczy, tak że
              myślałam, że się budzi. Ale nie.
              Poza tym małe napady jakie zauważyłam to napady absencji, oczopląs, drżenie
              języka i wiele innych...
              Wcześniej nie potrafiłam tego rozpoznać, nie miałam pojęcia, Cieszyłam się,że
              napadów nie ma do momentu jak mi lekarz nie pokazał i wytłumaczył. Dlatego mój
              syn nie mówi i czasem wszystko bierze w łeb..
              Mówiąc małe napady, mam na myśli te które nie kończą się na ERCe, które trwaja
              poniżej 1o minut. Bo tych jest cała masa.
              Teraz monitorujemy wątrobę, która jest w kiepskim stanie. No i zapalenie żołądka
              i przełyku( po lekach i refluksie).
              Czeka mnie decyzja, co dalej. I muszę szybko wykombinować. Narazie Patryk
              przyjmuje Luminal: rano 22,5mg i wieczorem 30mg, i depakina chronosphere 2 razy
              250. Poziomy leków we krwi bardzo małe (w szitalu określili jako śladowe).
              Ściskam Was Wszystkich b mocno
              • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 09.09.08, 15:19
                A może warto byłoby pojechać gdzie indziej ? do innego miasta ? Np
                do CZD na oddział, tam jest bardzo dobry dr. Piotr Zwoliński,
                epileptolog. On konsultował mojego Maćka, w razie czego mogę ci
                podać jego numer albo cię polecić. Dr Zwoliński działa też w
                fundacji pomocy chorym na padaczkę Neuronet. Tu sobie popatrz:

                www.zwolinski.pl/?ID=omnie&ID2=17

                Nie jestem lekarzem, ale na podstawie mojego doświadczenia
                radziłabym ci szukać innych leków. Kepra jest już refundowana a
                naprawdę daje niezłe rezultaty i nie obciąża tak wątroby. Maciek od
                kiedy uspokoiły mu się napady jest innym dzieckiem. Nie przesypia
                całych dni, ma mnóstwo energii, zaczął łobuzować, ściągać sobie
                zabawki ze stołu, bardzo poprawiło mu się napięcie mięśniowe,
                zaczyna coraz lepiej sobie radzić z chodzeniem pod paszki, próbuje
                sam coś robić ze swoim ciałem, np. staje w czworakach i próbuje
                przesunąć kolanka. Pierwszy raz też przeszedł bez problemu cały
                turnus rehabilitacyjny, zwykle był zbyt zmęczony i nie miał siły,
                tylko latałam i przekładałam mu zajęcia bo spał. Teraz musiałam
                wręcz prosić o dodatkowe, bo jemu było mało smile
                Nadal nie mówi, ale z tym się już pogodziłam. Być może z czasem
                wypracujemy inne metody porozumiewania się, zresztą ja go i tak
                rozumiem wink. Ale naprawdę warto pomyśleć o zmianie leków, jeśli te
                które przyjmujecie nie przynoszą żadnej poprawy.
                • mblazusiak Re: Problem z jedzeniem 09.09.08, 22:57
                  Cześć Izuśsmile
                  U dr Zwolińskiego już byliśmy, to bardzo dobry specjalista (polecam!) i miły
                  człowiek. Wcześniej konsultował nas prof Podgórski i nas właśnie skierował do
                  niego. Podczas konsultacji dr Zwoliński poprosił o zdanie też dr Barszcza i
                  jeszcze kogoś. Niestety wszyscy stwierdzili po obejrzeniu TK i MRI że pomóc nie
                  mogą. To są neurochirurdzy i doświadczeni neurolodzy i chórem powiedzieli że
                  przy tak dużych zmianach w mózgu i takiej padaczce nie da się za wiele zrobić, a
                  najwieksze doświadczenie i efekty w leczeniu ma prof Marszał i jej oddział w
                  katowicach. Tak dla przypomnienia- Patryk ma ACC, brak zakrętu obręczy,
                  przegrody przeźroczystej, brak struktur sklepienia, małozakrętowość kory
                  (wynikającą z braku tych struktur wszystkich), poszerzenie komór, heterotopię
                  (ta jest właśnie przyczyną różnorodnych napadów). Tak naprawde jak zrobili
                  małemu MRI drugi raz to się przeraziłam-opis był zupełnie inny od pierwszego.
                  Wytłumaczono mi,że to nie ma znaczenia, bo zmienili radiologa i ten co innego
                  opisał, a przy takim pomieszaniu z poplątaniem w mózgu to nie ma większego
                  znaczenia. To było okrutne i boję sie teraz kolejnego badania.
                  Tak czy inaczej wiem że trzeba zmienic leki. Tylko boję się , że to co jest tak
                  naprawde to jest spokój-już parę razy probowaliśmy zamieniać, ale tylko
                  podwyższenie dawki luminalu dawały rezultaty. Czasem przsypiał całe dnie-nawet
                  nie budził sie na karmienie, tylko butla przez sen. Teraz wystąpiły u małego
                  efekty uboczne- nie chce spać, jest pobudzony i agresywny-nie można go z oka
                  spuścić-udeża z całej siły głową w co popadnie.
                  Wiem tez,że wszystko zależy ode mnie i dlatego pytam i chcę wiedzieć jak najwiecej.
                  Poza tym mój mały też nie mówi i wiem o czym mówisz-ja też mojego gówniarza
                  rozumiem-nazywam go Prezessmile doskonale mną manipulujesmile a to co robię na codzień
                  nie można chyba nazwać wychowywaniembig_grin
                  Ściskam Was mocno
                • mblazusiak Re: Problem z jedzeniem 09.09.08, 23:17
                  Patryk nadaj nie gryzie!
                  Je wszystko zmiksowane.
                  Inaczej się krztusi i wymiotuje.
                  A Maciek potrafi zjeść flipsa, ryż, czy kawałek chleba?
                  Mnie potrafi gryźć do krwi, ale to ponoć co innego-kąsanie a nie gryzienie.
                  Znów jest troche gorzej- zwymiotował nawet jak żle zmiksowałam ziemniaka
                  rozgotowanego!
                  • iza_luiza Re: Problem z jedzeniem 10.09.08, 23:04
                    Maciek radzi sobie z gryzieniem całkiem nieźle. Za namową terapeutki
                    od SI zaczynaliśmy ćwiczyć na bananie, bo trudno się nim zakrztusić
                    z racji tego, że jest śliski, rozpuszcza się po pewnym czasie w buzi
                    a nawet jak wpadnie do gardła to nic się nie stanie, łatwo przeleci.
                    Flipsów Maciek nie lubi bo mu się przyklejają do buzi a poza tym są
                    bez smaku, a to jest smakosz wink))
                    Po bananie dawałam mu kawałki bułki bez skórki, z masłem. Wkładałam
                    w kieszonkę w policzku żeby go zmusić do żucia. Potem stopniowo
                    coraz mniej rozdrabniałam pokarmy, chociaż czasem było ciężko bo się
                    krztusił albo połykał w całości. Ale teraz już je chlebek ze skórką,
                    tylko mu kroję na kawałeczki, je kotleciki, ziemniaczki. Nie wiem na
                    ile on to gryzie a na ile mamle podniebieniem i połyka prawie w
                    całości, bo czasem podejrzanie szybko, ale idzie jakoś. No i poza
                    tym, z czego się naprawdę cieszę, w te wakacje nauczył się wreszcie
                    pić z kubeczka. Dotąd pił tylko z łyżeczki, co trzecia łyżeczka się
                    krztusił, nie chciał pić bo się bał. Płyny musiałam mu przemycać w
                    zupie i deserkach owocowych, żeby się nie odwodnił. Teraz wreszcie
                    załapał i żłopie jak stary smile Kiedyś to było nie do pomyślenia,
                    myślałam że nigdy tego nie doczekam smile)) Tak więc głowa do góry i
                    cierpliwości, i Patryk nauczy się gryźć smile

                    Aha, Maciek też ma bardzo silny odruch wymiotny. Przy byle
                    zakrztuszeniu od razu haftował. Podobno to dobrze, bo jak nam
                    powiedziała lekarka właśnie dzięki temu te zakrztuszenia nie są
                    groźne. To rodzaj samoobrony organizmu. Trzeba zacisnąć zęby i dalej
                    próbować. I robić masaże buzi.

                    Pozdrowienia !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka