27.12.03, 21:19
Niedawno dowiedziałam się,że 12 letnia koleżanka mojej córki znalazła się w
szpitalu z powodu anoreksji. Jestem zszokowana! Dziewczynka, przy wzroście
152cm ważyła 52kg. Postanowiła sie odchudzać. Początkowo odstawiła słodycze i
pieczywo...a potem jak sie okazało resztę sad(( Rodzice widzieli, że córka
chudnie, ale ponieważ w domu jadła, nie widzieli w tym nic złego. Później,
gdy ważyła już 45kg poszli do pediatry, robili badania, ale raczej
podejrzewano problemy jelitowe niż anoreksję. Gdy doszła już do wagi 35kg
zasłabła w domu i pogotowie zabrało ją do szpitala. Jest pod opieka
psychiatry i psychologa, czeka ją wielomiesięczna terapia. Mam nadzieję, że
poradzą sobie z tym ogromnym problemem. Czasami wydaje nam się,że rózne
problemy dotyczą innych, a okazuje się ,że moga dotyczyc i naszych dzieci:-
((( Czasami tak to trudno dostrzec.....
Obserwuj wątek
    • osmag Re: Anoreksja 27.12.03, 21:29
      Czasami staramy sie nie dopuszczac mysli,ze dzieje sie cos zlego. Chowamy
      glowe w piasek jak male dzieci majac nadzieje, ze jak nie zobaczymy to tego
      nie bedzie. To jest trudny problem i na ogol rodzice dowiaduja sie ostatni(
      dzieci sprytnie ukrywaja problem). Mam nadzieje, ze wszystko skonczy sie
      dobrze.
      • marina2 Re: Anoreksja 28.12.03, 16:51
        emoniko ma prośbę.O ile wiesz coś więcej , znasz jakieś szczegóły dotyczące
        tego jak sie zaczęło u tej dziewczynki.Czy kiedykolwiek była niejadkiem?Jak
        sie zachowywała przy jedzeniu wcześniej jako 6-7 latek?
        Dzisisaj właśnie rozmawiałam z przyjaciółmi , którzy mają 7 letnia
        dziwczynkę.Niedawno stawiałam jej bańki i trudno -zatkało mnie jak zobaczyłam
        jej plecy -szkieletory.Kilka razy "jadła" przy mnie .Nic nie mówiłam , bo jej
        mama zawsze mówiła ,ze Mała jest niejadkiem.Ale kiedy jadła u nas obiad i
        widziałam ,ze na moje propozycje jedzenia typu "popatrz tu sa buraczki , a tu
        surówka" widziałam ,ze ma odruch wymiotny zaniepokoiłam sie .Moje dzieci jadły
        normalnie , jedno sie objada po migdały, drugie je, trzecie dziubie , ale w
        koncu coś tam w brzuchu jest.U dziewczynki po prostu na widok jakiegokolwiek
        jedzenia jest na twarzy totalne obrzydzenie , jak częstujesz czasem łzy w
        oczach.Przyznam ,ze mnie zatkało .Pierwszy raz spotykam się z czymś takim.Jej
        rodzice są bardzo fajnymi ludźmi, normalnie , kochający, zdrowa
        rodzina.Dziewczynke adoptowali jak była noworodkiem i trochę sobie
        tłumaczą ,że była z "zagłodzonej" ciąży , ze może to geny .Nie ma ulubionych
        potraw nawet słodyczy , jedzenie traktuje jak karę i na propozycje "no zjedz
        choc jednego ziemniaczka" łzy i odruch wymiotny.Jak miała 5 lat pojechali na
        narty z nadzieją ,że jak sie wyszaleje to zgłodnieje i nic wrócili i była
        odwodniona , schudła i była na kroplówkach.M
        • martael Re: Anoreksja 29.12.03, 11:47
          Jestem bardzo poruszona historią obu dziewczynek. Sama chorowałam na anoreksję
          bardzo długo. Zaczęło się od okresu dojrzewania, w podstawówce i wracało
          wielokrotnie, jeszcze nawet na studiach. W krytycznym momencie ważyłam
          36kg/178cm, byłam hospitalizowana rok w różnych ośrodkach i leczona różnymi
          środkami farmakologicznymi. Wiem jak trudno zrozumieć tę chorobę. Sama nie do
          końca ją rozumiem. I chociaż czuję się zdrowa i pomimo czarnych scenariuszy
          wielu lekarzy udało mi się urodzić dziecko, dalej nie lubię jedzenia, nie
          gotuję, nie potrafię jeść z rodziną... Wierzcie mi, to co przeżywają dziewczynki
          jest straszne. Współczuję także rodzinie, bo to jest problem wszystkich jej
          członków i wszystkich należy poddać terapi. To czego tu trzeba (w obu opisanych
          przez Was przypadkach) to mądry lekarz, bardzo dobry psycholog i dużo pracy,
          jeszcze więcej cierpliwości. Będę trzymała kciuki, żeby się udało.
          --
          Pozdrawiam,
          Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003)
          • marina2 Re: Anoreksja 29.12.03, 12:02
            martael piszesz ,ze od okresu dojrzewania u Ciebie się zaczęlo.Ale czy
            wcześniej były jakieś "jaskółki"?Cos co zapowiadało chorobę?Może ta Mała po
            prostu jest niejadkiem??Ja mam w domu trzy jamochłony , lubią jeść smakują ,
            eksperymentują i ja nie rozumiem zjawiska.Podkreślam ,ze dziewczynka ma super
            dom, mądrze kochających rodziców , jasne granice , rozwój intelektualny extra,
            poświęcają jej mnóstwo czasu.Jej mama sześć lata nie pracowała zajmowała sie
            nią, Tata ma absolutnego bzika na jej punkcie.Czegos tu nie widać.Możesz
            jeszcze coś dorzucić?Pozdrawiam.M
            • martael Re: Anoreksja 29.12.03, 12:57
              Nie wiem, czy można potraktować to jako zapowiedź choroby, ale zawsze jadłam bez
              entuzjazmu. Jadłam dużo. Byłam bardzo grzecznym dzieckiem i kiedy mama mówiła
              mi, że grzeczne dzieci jedzą to jadłam. Ale nie pamiętam żadnego smaku, nie
              miałam żadnych ulubionych potraw. Wszystko było jak jeden wiór. Kiedy zaczęłam
              dorastać (dużo dziewczynek się wówczas odchudza, zaczynają zauważać różnice
              między sobą i niestety chcą wyglądać jak niektóre panie z gazet albo z Mtv)
              niejedzenie przyszło mi bez problemu. Poza tym pojawło się to, czego nie
              chciałam najbardziej - okres. Wiele lat nie jadłam, by go nie było. Ale sytuacja
              była trochę bardziej skomplikowana niż się wydaje. Nie chodziło o sam fakt
              pojawienia się krwi i związanych z tym nieprzyjemności, nawet nie o fakt
              stawania się kobietą, ale o to, że siłą rzeczy stawałam się podobna do swojej
              mamy. A tego, co zrozumiałam tak naprawdę wiele lat później, nie chciałem
              najbardziej na świecie. Moi rodzice byli dla mnie oboje kochani, ale nigdy nie
              tworzyli dobrego i udanego związku. Mama zajmowała się mną bardzo długo. Ojciec
              poświęcał mi tyle czasu ile mógł. Kochali mnie bardzo, ale razem nie grali
              zupełnie i dużo złego było w ich wzajemnych relacjach. Mogłabym tu pisać i pisać
              o sobie, ale nie w tym rzecz. To jestem tylko ja, a każdy przypadek anorektyczny
              jest inny, i każdy trzeba rozpatrywać osobno. Mam tylko nadzieję, że to co
              piszę, pozwoli chociaż trochę zrozumieć chorobę.

              --
              Pozdrawiam,
              Marta, mama słodkiego Gucia (8.09.2003)
              • emonika.25 Re: Anoreksja 30.12.03, 15:53
                O koleżance mojej córki mogę jedynie napisać, że jest spokojną ,cichą, może
                odrobinę nieśmiałą dziewczynką. O układach rodzinnych trudno mi sie wypowiadać
                bo ich nie znam, nie wiem też czy kiedykolwiek miała problemy z jedzeniem. Jej
                mama jest załamana, obwinia się, że nie zauważyła w porę niepokojących objawów.
                Dowiedziałam sie,że na tym samym oddziale leży kilkanaście dziewczynek z
                anoreksją, w tym kilka właśnie z VI klasy. Wierzę, że uda im się uporać z tym
                trudnym problemem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka