Dodaj do ulubionych

skaza białkowa a dieta matki karmiącej

06.05.10, 15:36
Jestem mamą 6 tygodniowej córeczki. Okazało się że mam skazę białkową w 4
tygodniu. Niestety odstawienie produktów mlecznych niewiele pomogło, muszę
odstawić również mięsko, wędlinę i przetwory.
Niewiele zostaje w menu. W sumie warzywa i owoce i to też nie wszystkie.
Jakieś kaszki etc.
Może macie jakieś przepisy. Chętnie skorzystam.
Rady mam o podobnym problemie.
A dodam, że dziś wprowadziłam mleko sojowe. Czekam na efekty. Jeśli będzie
tolerować moje menu się powiększy.
Obserwuj wątek
    • mnaimmnia Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 06.05.10, 18:00
      ja jestem mamusią od 2 tygodni i też na diecie, z tymże ja już na diecie
      bezmlecznej byłam przed ciążą. Póki co moja dieta jest w miarę "rozsądna" bez
      typowych alergenów (wyjątek zwykły chleb który na razie jem). Mięso jeść musisz,
      wybierz jakieś bezpieczne,królik, indyk. Ja akurat jem indyka i wieprzowinę.
      Kasza gryczana, jaglana, ryż, kukurydza, ziemniaki rotacyjnie, codziennie coś
      innego. Z owoców jabłka, morele, brzoskwinie, banany (też dżemy i soki z tego),
      warzywa to marchew, buraki, brokuły i kilka innych w mniejszych ilościach. Z
      tego da się całkiem dużo wykombinować, nie chodzę głodna. Nie kupuję gotowców,
      wszystko gotuję sama od podstaw, nawet mięso na chleb sama piekłam ostatnio.
      Uważnie obserwuję małego czy wszystko jest ok. Trochę mnie martwią rzadkie kupy,
      skóra jak na razie ok. W razie czego pierwszy w odstawkę pójdzie gluten. Nie
      łudzę się, że młody nie będzie alergikiem, ale może dzięki diecie nie
      zalergizuję go swoim mlekiem aż tak bardzo.
      Soja to dość silny alergen, ale może akurat nie u Was, musisz się przekonać.
      • ivy_poison Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 07.05.10, 09:08
        Dzięki za radę.
        U mojej córeczki najpierw były rzadkie kupki. Pediatra mówił, że to normalne bo
        karmię piersią. Ale kupka która jest wodnista i tylko ma kolor żółty nie jest
        ok. To powiedział kolejny. Buzię zsypywało jej od 3 tyg. Pediatra nr 1
        stwierdził trądzik. Potem kilka krostek przerodziło się w strupy i wręcz coś na
        rodzaj ciemieniuchy. Uszka to miała tak pokryte, że mi się płakać chciało.
        Pediatra nr 2 stwierdził, że dzieci tak mają. No ale pediatra nr 3 stwierdził
        skazę. Po odstawieniu oprócz nabiału i jego przetworów nie pomogło. Dopiero od 2
        dni jak odstawiłam definitywnie białko zwierzęce dało poprawę. Mała pierwszy raz
        przespała ciurkiem 3 godz. nie płacze. na normalną kupę musimy poczekać.
        Co do soi na razie obserwuje.
      • oliwkawawa Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 07.05.10, 09:33
        mnaimmnia-możesz napisać dlaczego na diecie byłaś już przed ciążą?
        czyżby pierwsze dziecko też alergik?
        a co z okresem ciąży? też dieta?
        • mnaimmnia Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 07.05.10, 13:41
          źle napisałam, przed ciążą nie byłam na diecie, a przed urodzeniem, czyli w
          ciąży smile przez całą ciążę nie piłam zwykłego mleka, jedynie przetwory ale w
          niedużej ilości, bo nawet nie miałam na nie specjalnej ochoty. Jedzenie bez
          konserwantów, polepszaczy, gotowców, przygotowywane w domu. Wyniki miałam bardzo
          dobre, nawet witaminy brałam w kratkę.
          Pierwszy syn do półtora roku jechał na gryce, plus kilka innych rzeczy bo prawie
          na wszystko reagował skórą i brzuchem. Teraz ma 2 lata i chyba wychodzimy na
          prostą jeśli chodzi o stan skóry i jelit, choć dieta nadal dość ścisła. Leczymy
          się u gastroenterologa i alergologa. Na szczęście nie mamy katarów, chorób
          oskrzeli, itp, przynajmniej na razie.
          Nie wiem czy to coś pomoże, ta dieta w ciąży, bo lekarze mi odradzali mówiąc że
          to nie ma wpływu na alergię, ale nie było to dla mnie żadnym wyrzeczeniem więc
          czemu nie. Teraz dietę trzymam, skóra ok, znaczy była brzydka od porodu i się
          poprawia, ale kupy średnie.
          Niestety w szpitalu mały został jednorazowo nakarmiony NAN-em bez mojej zgody sad
    • fania74 Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 07.05.10, 11:58
      Raczej odstaw soję. Maluchy uczulone na białko mleka krowiego
      praważnie się na nie uczulają (mój też się uczulił). A spokojnie
      można sobie poradzić bez soi. Możesz kupować mleko ryżowe, owsiane,
      śmietankę owsianą...
      • ivy_poison Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 08.05.10, 18:03
        Fania74 dzieki. Nie wiedziałam że istnieje coś takiego jak mleko ryżowe czy
        owsiane. Uderze do marketu to może znajdę.
        A przy okazji byłam wczoraj u naonatologa przy okazji USG bioderek.
        I tu się dowiedziałam ciekawostki. Że dzieci karmione piersią nie mogą mieć
        skazy białkowej. CHyba że bym piła ze 3 litry mleka codziennie.
        Jego diagnoza na buzię - zapalenie gruczołów łojowych. Kupki skomentował, że u
        dzieci karmionych piersią to normalne.
        Sama już nie wiem co o tym myśleć
        • rudzik.2 Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 08.05.10, 22:42
          Mogą i miewają. Moja ma. Teraz ma już dwa i pół roku.Problemy zaczęły się jak
          miała 3 tygodnie. Przez pierwsze 6 miesięcy karmienia piersią byłam na diecie
          pięcioskładnikowej, tzn. ryż, ziemniaki, królik, melasa buraczana i gotowane
          jabłka. Wszelkie próby rozszerzania diety kończyły się albo pogorszeniem stanu
          skóry, albo sensacjami brzuszkowymi. W sumie karmiłam 2 lata. Sytuacja zaczęła
          się poprawiać po około roku. Udało się wtedy wprowadzić różne owoce i warzywa.
          Najpierw sama próbowałam, a po tygodniu to samo dawałam córce. Gluten stopniowo
          począwszy od płatków owsianych, dopiero koło 14 miesięcy. Pierwszą kromkę chleba
          zjadłam, jak mała miała 15 miesięcy. Do końca karmienia nie przeszły produkty
          mleczne, nawet spożywane przeze mnie. Teraz córka je wszystkie krajowe owoce,
          warzywa, mięsa z wyjątkiem wołowiny i cielęciny, ryby. Pije też mleko sojowe,
          ale cały czas jestem czujna. Był czas że jadła już jajka kurze, ale nagle
          dostała bardzo silnych odparzeń. Po pewnym czasie metodą prób i błędów
          ustaliliśmy, że to niestety reakcja na jajka. A tak jej smakowały.
          Generalnie, uważam, że nie jest zle. Aż miło patrzeć, jak dzielnie odmawia
          zjedzenia czekolady, którą częstuje ją jakaś ciocia, tłumacząc, że to "krówka" i
          bolałby ją brzuszek. Za to z pasja wcina kanapki z razowego chleba z mięsem
          pieczonym i górą zielska typu rukola, sałata, szczypior.
          Za tydzień mam termin porodu. Też dziewczynka. Ciekawe, czy znowu czeka mnie
          "dieta cud".
          A z lekarzami o alergii trudno jest rozmawiać. Ty jesteś z dzieckiem cały czas i
          Ty widzisz reakcję dziecka na różne rzeczy. Jeśli uważnie obserwujesz i widzisz,
          że po zjedzeniu przez Ciebie np. sera dziecko płacze pół nocy, i sytuacja
          powtarza się za każdą próbą, to sera po prostu nie jesz. A czy nazwiemy to
          alergią, czy nie... sprawa chyba drugorzędna.
          • mnaimmnia rudzik 09.05.10, 11:27
            rudzik co Ty jadałaś na śniadania i kolacje? obiady to dla mnie pikuś gorzej z
            resztą dnia. Bo ja właśnie zastanawiam się nad wyrzuceniem glutenu z mojej
            diety. Co prawda jem dużo więcej niż Ty jadłaś ale jakoś wydaja mi się że nie
            wszystko jest z brzuszkiem u małego w porządku. Jak karmiłam starszego to
            naprawdę nie dawałam rady na drakońskiej diecie, no i ona w sumie nie była
            skuteczna, bo i tak okazało się że był uczulony na wszystko co jadłam, gdy
            próbowaliśmy rozszerzać dietę. Szkodziły ziemniaki, ryż, kukurydza, indyk
            wszelki gluten i jeszcze mnóstwo innych rzeczy.
            • rudzik.2 Re: rudzik 09.05.10, 22:55
              Mi było naprawdę trudno przez pierwsze tygodnie diety. Na szczęście u nas była
              bardzo wyrazna poprawa. To motywuje.
              Na śniadanie albo kleik ryżowy na wodzie z rozgotowanym jabłkiem ( Paczka kleiku
              Nestle starczała mi na dwa, trzy razy wink), albo wafle ryżowe z melasą buraczaną.
              Czasem siekałam drobno pieczonego królika i tym smarowałam wafle. Kolacja - to
              samo. Jak mi się chciało, to piekłam ziemniaki w skórkach w piekarniku i jadam z
              solą. Czasem piekłam jabłka i polewałam melasą. A na obiad najczęściej ryż
              gotowany, biały albo brązowy dla odmiany z królikiem duszonym w jabłkach. Ja
              bardzo lubię połączenia smaku owoców z mięsem, więc nie marudziłam.
              Nie mam pojęcia, co bym jadła, gdyby szkodził ryż i ziemniaki. Kukurydza u nas
              przeszła dopiero w 8 miesiącu. Jabłka surowe po roku. Indyk powodował duże
              wysypki aż do 13 miesiąca. Z mięsem to jest duży problem. Nie koniecznie musi
              uczulać białko danego zwierzęcia, a raczej białka pochodzące z paszy, jaką było
              karmione, np. soja, podstawowa karma dla indyków.
              Co do glutenu, to nie jestem pewna, czy u nas problemem była alergia, czy zwykła
              nietolerancja. Gluten, to podobno "trudne" białko dla niedojrzałych jelit
              dziecka. Jak zrobiłam próbę i zjadłam kromkę chleba, to córka zwijała się z bólu
              całą noc. A teraz je chleb i nie ma żadnych problemów. Czasem wystarcza
              wycofanie pszenicy, a pozostawienie w diecie np. owsa.
              Dla mnie najtrudniejsze było to, że do wszystkiego trzeba dochodzić samemu. Na
              początku zupełnie po omacku. Żaden lekarz nie da gotowej recepty na dietę.
              Gorzej, często podważają wyniki obserwacji. U córki pojawiały się wysypki po
              Vigantolu. Jak zapytałam lekarza, czy tak może być, to powiedział, że
              niemożliwe. I jeszcze Cebion Multi kazał podawać tak profilaktycznie. Nie
              podawałam i Vigantol też odstawiłam. Ale za to całe dnie na powietrzu
              spędzałyśmy i na szczęście mała nie miała żadnych problemów z wit. D i
              przyswajaniem wapnia.
        • mumi7 Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 09.05.10, 23:03
          Moja droga, po pierwszze mleko ryżowe to nie mlekowink Chyba że
          wzbogacone wapniem w postaci alg, wtedy ma sens jego picie (ale
          uwaga, nie [przesadzac, algi moga być zbyt agresywne dla organizmu
          niemowlaka).
          Po drugie, bzdura z tym, że karmienie piersia i skaza sie
          wykluczają. Jedynie, by latwiej było matce (brz diety), zastepuje
          się jej melko preparaatami hydrolizowanymi.
          A po tzrecie, mimo tej bzdury, lekarz może mieć rację. Pio miesiącu
          restrykcyjnej diety spróbuj zjeść mały jogurt, karmiąxc nadal
          piersią i zobaczysz, jaki efekt. Pamiętaj też, że dolegliwości to
          może być niedojrzaly układ trawienny i z czasem dojrzeje. Stąd próba
          jogurtowa wiele Ci powie
    • mumi7 Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 09.05.10, 22:59
      Kurczak, indyk, schab wieprzowy - gotowane na parze, w rekawie, w
      naczyniu żaroodpornym w ziołach. salata, papryka, cykoria, ogórek
      zielony. Chleb pszenny, ja po paru miesiącach wprowadziłam, [pszenno-
      żytni i nic. Po testach in vivo czyli na synku - miski Haribowink
      Ciastka owsiane - niebieskie i zółte opakowania, bez jaj, masla,
      mleka, zorientujesz sie w sklepie, które to. Wędliny drobiowe jak
      najlepszej jakości. Pasztet drobiowy. Rosół na wymienionych mięsach.
      Dżemy z owoców niedrobnoziarnistych.

      Miód, jajka, cytrusy, orzechy zapobiegawczo odpadają.
      • mumi7 Re: skaza białkowa a dieta matki karmiącej 09.05.10, 22:59
        No i ziemniaki, kasze, makarony, ryże. Marchewka i buraki gotowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka