No i się załamałam...

10.06.04, 14:09
Już myślałam, że alergia została ujarzmiona, aż tu nagle - niespodzianka!
Pomimo ostrej i konsekwentnej diety - na buzi i szyi straszna wysypka! Takie
gęsto rozsiane bąbelki - krosteczki, czerwone, coś jak potówki tylko
malusieńkie i bardzo gęsto...
W zeszłym tygodniu dałam małej 2 razy wieprzowinę - pierwszy raz. Wysypka
pojawiła się po dwóch dniach, ale wieprzowiny już nie dostaje, ja także
nie jem, a wysypka narasta, więc to chyba nie to.
Proszek do prania ten sam, kremy i mydła - również.Niewiem, coraz głupsza
jestem...
A może to pyłki? Inka ma też katar, poza tym zdrowa (lekarz zbadał).
A może to od śliny - zęby idą kolejne, dziecko niespokojne, płaczliwe. Tyle,
że ona ma już 6 zębów, śliniła się zawsze strasznie jak jej wychodziły, ale
wysypki nie było...
Chyba zastosuję miejscowo jakiś steryd...
Poradźcie coś, albo chociaż pocieszcie...
---
Monika - mama Inki (03.07.03)
............a INKA wygląda tak............
.......NOWE FOTKI - wiosenny spacer!......
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11399978&a=12008900
    • kruffa Re: No i się załamałam... 10.06.04, 14:36
      U nas też coś wylazło. A już było tak pięknie....
      Podejrzani:

      1. na szyi - metki z ubranek H&M. dotąd kretynka nie wyciełam wszystkich. Dwa
      dni byłam na zwolnieniu - więc miałam co robić. A od tych metek w super
      ubrankach (miałam chandrę jak małą wysypało to ją obkupiłam smile) to nawet mnie
      by chyba szlag trafił - próbowałam na szyi.

      2. Na buzi - dwóch podejrzanych:
      a. moja spinka do włosów (troche lakieru do włosów na niej jest)
      mała chwyciła, a refleks u nas już nie ten uncertain
      b. nowe, pierwsze w życiu buty. A jakże skórzane, farbowane i
      wogóle - i znowu refleks już nie ten smile) a i wiek chyba
      rozum odbiera smile))). Bo przeciez buty do chodzenia są fajne,
      ale jak ich nie spróbować, bo przecież tak kuszą i to
      serduszko takie ładne smile))

      Na dodatek rozdrapała sobie już to co się zagoiło po A-dermie i złamałam się -
      maznęłam Pimafucortem. Po jednym razie się prawie zagoiło.
      Nie wierzę, że to jedzenie - własnie wprowadzamy ryż i nie wierzę, że to on. Bo
      po jedzeniu zsypuje ją inaczej. No i tradycyjnie odstawiłyśmy ryż, poczekamy az
      się skóra wygoi i znowu damy i założe się że to ww. podejrzani a nie ryż.
      I w ten oto sposób wprowadzanie czegoś nowego trwa od 2-3 tygodnie. Ale co
      tam!!! W końcu ten ryż to już 8 produkt. I tak własnie z 8 produktami zamierzamy
      wejść w 2 rok zycia.
      Gdyby mi ktoś powiedział jeszcze rok temu, ze z pomyślnego wprowadzenia ryżu
      będe sie cieszyć to bym pomyślała, że idiota. A teraz jaka radocha. Coś nowego
      nie uczula? Wiadomośc dnia - telefony do wszystkich dziedków, ciotek i radocha
      na całego.

      Pozdr i życzę wykrycia niejedzeniowego winowajcy

      • dominikams Re: No i się załamałam... 10.06.04, 21:20
        Oj, Ola, ale się uśmiałam z Twojego posta...

        A my cały czas czekamy na wyciszenie po ostatnich ekscesach antybiotykowo-
        jakichśtam i dopiero wtedy podejmiemy próby z królikiem...
        Pa,
        Dominika
        • kruffa Re: No i się załamałam... 13.06.04, 09:15
          Bo gdyby nie te resztki poczucia humoru, co mi zostały to by mnie chyba już
          córka w Tworkach odwiedzała.
          I pamiętajcie dziewczyny, że gdyby nasze dzieci nie miały alergii byłyby
          doskonałe, a że doskonały jest podobno tylko Bóg, więc nasze dzieci mają TYLKO
          alergię. Poza tym są DOSKONAŁE smile))!!!!!!!

          Pozdrawiam smile))))
    • magda-lis Re: No i się załamałam... 11.06.04, 22:51
      Przez moment jakbym przeczytała swój post z przed kilku dni wink takie
      niespodzianki z niewyjaśnionych przyczyn już się zdarzały.
      U nas jak się okazało po wstępnej panice wysypka rozłaziła się sama z siebie i
      była efektem już wycofanego alergenu.
      Może trochę koszenie traw pomogło w rozprzestrzenianiu sie tego paskudztwa.

      Zauważyłam, że jak wysypka przejdzie pewnien etap i w odpowiednim czasie nie
      uda mi się jej pokonać piekęgnacją to nie ma co się wahać z użyciem
      silniejszego środka bo tylko tak mogę się pozbyć wysypki. Jak tego nie zrobie
      to tylko przedłużam męki mojego dziecka i swoje bo nie mogę wprowadzić nic
      nowego do jedzenia.
      Pozdrawiam Magda
    • emonik Jeszcze to mnie dobiło... 15.06.04, 22:25
      Dziękuję Dziewczyny za odzew. Trochę mi raźniej się zrobiło, ale wczoraj mąż
      odebrał wynik badania Ige i znowu minę mam nietęgą...
      Ige całkowite 196... To tak dużo ponad normę, załamka...
      Na dodatek strasznie się ostatnio boję, że u Inki odezwie się celiakia...
      W ogóle mam alergicznego doła...
      Napiszcie czy badałyście Ige swoim pociechom?
      Czy powinnam teraz robić jakieś swoiste (surowicę mam zamrożoną na pół roku)?
      • kruffa Re: Jeszcze to mnie dobiło... 15.06.04, 22:55
        Akurat ja też złapałam dzisiaj doła, ale o tym napiszę jutro albo wogóle...
        Dla pocieszenia. Moja córka w wieku 6 miesięcy (bez 5 dni) miała wynik 30,4 a
        3 miesiące później 291. Lekarka nie robiła z tego tragedi. Więc bywa gorzej.
        Lekarze poza tym nie są wszystko wiedzący - nawet ci najlepsi.
        Bambaryła miała badane też inne immoglobuliny - i wyszło że A i M są poniżej
        normy, co powinno skutkować "łapeniem" infekcji. Tak było w wieku 6 miesiecy. Po
        trzech miesiacach znowu trochę spadły.
        Tylko że ten mój ukochany Defekt Genetyczny nie chce łapać tych infekcji.
        Pierwszą w życiu miała właśnie w wieku 6 miesięcy - trwało to 2-3 dni. Leczenie:
        czopki na temperaturę i oklepywanie pleców na kaszel, katar sam sobie poszedł po
        tygodniu.
        Teraz znowu coś złapała (akurat w swoje pierwsze urodziny) - pewnie odemnie -
        miałam zapalenia gardła. Podejrzewam że wcześniej coś jej dolegało, ale dziecko
        nie za bardzo potrafiło powiedzieć.... smile) w niedzielę gorączka i super zielony
        glut z nosa. Jeszcze trochę jej wczoraj rano poleciało. Lekarz przyjechał,
        osłuchał a że wie o co chodzi (pediatra-alergolog)zalecił robienie parówek z
        wody i soli. No i co? Jak reaguje ten potencjalny łapacz infekcji? Dzisiaj z
        nosa leciała juz tylko woda i to wtedy kiedy mamusia nie pozwalała wchodzić na
        stól i trzeba było sobie popłakać.
        Będzie dobrze, tak sobie powtarzam od samego poczatku tego wstrętnego choróbska
        - czyli od 11 miesięcy i jest lepiej.
        Oj musiała sobie popisać, bo mi smutno..... Pamietam jak w tym wieku mój
        bratanek jadł na śniadanie kaszke mleczno-ryżową z bananami (moją ulubioną) z
        czekoladowymi kulkami..... A mojej niuni kupiłam dzisiaj ekologiczne buraki i
        zastanawiam się czy uczulą?
        Fajnie, co? Znacie to pewnie niestety doskonale...... sad

        Pozdr
        • magda-lis Re: Jeszcze to mnie dobiło... 17.06.04, 10:48
          Jeśli to Ci pomoże, ja doły ostatnio łapię średnio raz w tygodniu, po po takim
          czasie przekonuję się że to co wprowadzam nie nadaje sie dla mojego dziecka.
          Ostatnio już odmawia chrupek kukurydzianych, a to jedyna przekąska. Wczoraj
          przeżyłam dodatkowe rozczarowanie, (lekko powiedziane. Od ponad miesiąca
          zostawiam małego z babcią, bo pracuję. Ponieważ pracuje na zlecenie mogę sobie
          czsem pozwolić w ciągu dnia na odwiedzenie małego. Dwa tygodnie temu wpadłam
          niespodziewanie do teściowej żeby zabrać go na spacer popołudniowy, zaraz za
          mną wpadła zadyszana sąsiadka, podała teściowej jakieś wafle i powiedziała że
          przeprasza że tak długo ale była kolejka, a małemu wczoraj tak smakowały i
          pewnie nie mógł się doczekać. Po minie teściowej zorientowała sie i wycofała z
          niezręcznej sytuacji.
          Puściłam to mimo uszu bo teściowa jest najbliżej problemu, zawsze w rozmowie ze
          mną wykazywała duże zrozumienie i współczucie. Myślałam że nikt mnie tak jak
          ona nie rozumie w tej sytuacji. Ale odkąd był u niej nie mogłam zaleczyć skóry.
          Na moje pytania czy może przypadkiem coś zjadł mówiła że absolutnie nie.

          Wczoraj znowu złapałam ich na spacerze. Patrze a mały wcina ogromnego wafla...
          Teściowa bardzo się zmieszała, coś tam zaczęła się plątac. Dziecko zabrałam,
          znalazłam opiekunkę. Teraz będę musiała jeździć na budowę z małym. Opiekunka
          będzie z nim spacerować a ja będę pracować. Bo samego nie zostawie z opiekunką.

          I jak tu komuś wierzyć?
          Pozdrawiam Magda
          • chalsia Re: Jeszcze to mnie dobiło... 20.06.04, 16:01
            O rany, chyba bym teściowej dała po pysku jak nic .......

            Wydaje mi się, ze akurat opiekunce możesz bardziej ufać - jeśli jasno postawisz
            sprawę, że dziecko ma jeść tylko (i tu lista). Bo jeśli się okaże, ze ona daje
            mu zakazane rzeczy, to zwolnisz ją z roboty bez wypłaty za ostatni miesiąc. I
            mówiąc to, powiedz jej o problemach z teściową i małym.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • kruffa Re: Jeszcze to mnie dobiło... 20.06.04, 16:37
              Czasami opiekunki sa gorsze od żandarmów smile)
              Niania mojej małej na przyklad:
              1. Jak przyszła moja mama i nie umyła rąk: " A babcia to ręce umyła?"
              2. Po przyjściu do domu zmywam od razu makijaż. Ostatnio przyjachała koleżanka z
              córeczką i jak przyszłam to już u nas była. Umyłam się, ale zapomniałam się
              przebrać (mała jest uczulona na sztuczności) i wtedy niania z usmiechem: no to
              niech mama się jeszcze przebierze smile))
              3. Teściowie, gdy byli ostatnio nie przebrali sie (dziecko mega alergik na psa)
              - teściowa zadzwoniła w poniedziałek - ja już wyszłam do pracy, no i uslyszała
              jak powinno się postępowac przy dziecku alergicznym smile))

              Pozdr
    • emonik Re: No i się załamałam... 19.06.04, 23:56
      Dziękuję Dziewczyny za odzew - jak zwykle podniosłyście mnie na duchu.
      Depresja chyba sobie poszła.
      Będzie dobrze, czego i Wam życzę!
      A jutro uraczę moją kruszynę pysznymi placuszkami według przepisu Kruffy!
Pełna wersja