cytruska1
16.04.15, 09:36
Ręce mi już opadają, może coś doradzisz. Córa od 2 m-cy ma ciągle coś, a to dłonie wysypane i suche, a to katar, a to w oku ropa się pojawiła (samo na szczęście przeszło), a to wirusówkę podłapała, znowu ręce wysypane, innym razem gorączka (chyba po mące sojowej, więc odstawiliśmy), a to lica czerwone i palące, znowu katar, potem znowu dłonie, teraz kaszle fatalnie, sucho - raz rano, raz popołudniu, jedną noc o 4:30, następną o 5:30 zaczełą, następną o 2:00, a przedwczoraj o 11:00 wieczorem już jechała z koksem. Wczoraj wysprzątliśmy i wywietrzyliśmy porządnie i przespała bez kaszlu całą noc (było chodno, już nieraz zauważyłam że jak jest chłodno to nie kaszle), ale za to cały ranek suchy intensywny kaszel, który póki co hamujemy Sinecodem.
Dostała 2x nebulizację z mucosolvanem, ale miałam wrażenie że było tylko gorzej.
W przedszkolu jadła makaron z pszenicy durum- może to to?
W zeszłym roku o tej porze, dochodziliśmy już do jakiegoś ładu po styczniowo-lutowych 3 zap. oskrzeli z obturacją, ale aż do maja jechała na wziewach. Już sama nie wiem co robić.
Z wziewnych rzeczy - skórnie nie wyszło nic (zamierzam powtórzyć po okresie pylenia "( w zeszłym roku z testów z krwi wyszła bylica na 1), można robić tak często testy skórne? już miała w marcu pierwsze i w kwietniu uzupełniające, na przyniesione przeze mnie produkty).
Córce w testach skórnych wyszło:
-wszystkie jajka (białka, a żółtka przepiorki i zielononóżki nie- ale alergolog sugerowała, że to takie hipotetyczne i raczej nie podawać),
-mleko w całości (kozie prawdopodobnie też choć nie było badane- tak sugerowała alergolog, że chodzi ogólnie o białka),
-mleko sojowe (choć soja nie wyszła, to jednak przyniesione przeze mnie mleko uczuliło), -kurczak,
- pierze,
- orkisz ( wcześniej dostała 2x podany w niewielkich ilościach 1-2 łyżki na garnek dania).
- roztocza z suchych kasz, makaronów ( może jeść, ale ma się nimi nie bawić w suchej postaci).
Wszystko wycofane. W tej chwili nie jada glutenowych rzeczy, oprócz tego makaronu - poprosiłam już żeby go więcej nie dawali, nie jada cukru, choć w zeszłym tygodniu podjadła czekolade 2 dni z rzedu, ale do 48h na pewno nic się nie działo ( nie bardziej niż normalnie) Znalazła jakieś poświąteczne jajko i w przedszkolu dzieci dzielily jakimiś batonikami (normalnie nie ma w domu u nas czekolady, a w przedszkolu wiedza że nie może, pechowo tak zaszło), ale czy to mogło spowodować chorobę po 4-5 dniach?
Jemy zdrowo i bez cukru, jedzą tylko domowe słodkości na stewii bądź rzadko ksylitolu. Nie jemy przetworzonej żywności. Mięsa i szynki albo robie sama albo mam swojskie ( czy może ją uczulić wędzona na jakimś drewnie kiełbaska? w sensie ten dym wędzarniczy?).
Nie jestem w stanie wytropić alergenów, wydaje mi się, że jest ich więcej naraz i nigdy nie udaje mi się wycofać wszystkiego, tzn jest zawsze coś co zostaje i daje objawy.
Nie udaje mi się wprowadzić nowości, bo ciągle ma jakieś objawy, a jak coś wprowadzam to reakcja i tak z poślizgiem (jedynie na mąke sojową zareagowała po kilku godzinach, rumieńcami i gorączką, więc od razu wiedziałąm, że coś nie tak). No ale jak jej po jakimś czasie cieknie z nosa, ciężko wychwycić co to było, tym bardziej że jednak je w przedszkolu ( rzeczy które ustaliłam z kucharką czyli: indyk, schab, kasza gryczana, ryż brązowy, makaron bezglutenowy, jabłko- sporadycznie, surówki wszystkie, dość ograniczoną ma tą dietę w przedszkolu, ale je w domu 2 obiad, śniadania i podwieczorki noszę.
W domu jemy: to co w przedszkolu + ogólnie wieprzowina, kaczka, królik, dorsz, łosoś, mintaj, warzywa praktycznie wszystkie, owoce w bardzo małych ilościach: jeżyny, jagoda, malina, poziomka, jabłko, pomelo (rzadko),kokos, cytryna,, awokado,orzechy, migdały, słonecznik, poping z amarantusa, ostatnio quinoa kilka razy jadla, płatki z brązowego ryżu, kukurydziane, jaglane, kasza jaglana, mleko ryżowe, mleko kokosowe z puszki (rzadko), mąki: kukurydziana, ryzowa, gryczana, jaglana, z brązowego ryzu, z amarantusa. Chlebki te okrągłe ryżowe i kukurydziane, smalec, flora bez laktozy. Ciecierzyca, soczewice zielona i czerwona, fasola biały jaś. Bazylia, oregano, sol,pieprz, czarnuszka, curry, cebula i czosnek (ostatnio znowu zaczelam dawac), zioła prowensalskie, slodka papryka, rzadko odrobina ostrej papryki.Oliwy z pestek dyni, z oliwek, slonecznikowa, z rzepaku, olej kokosowy- wszystkie nierafinowane + ostatnio do ciast dawałam kujawski.
Pewnie to nie wszystko, ale tak z grubsza.
Przepraszam ze tak długo wyszło, ale wykańcza mnie to znowu ostatnio, tym bardziej ze zamiast poprawy mamy coraz gorzej. Fakt jest taki, ze w zeszłym roku o tej porze była na sterydach, wiec można by przypuszczać ze jednak cos z pyleń, lub jakies roztocza.
Czy twoim zdaniem jakos zmodyfikować ta nasza diete?
Julka: 27.08.2007
Agatka: 31.08.2010