jaz11
29.11.05, 20:56
Moje aktualnie 4 miesięczne dziecię, gdy skończyło 1 miesiąc dostało wysypki
na twarzy. Początkowo myśleliśmy, że to potówki ale gdy nie znikały a wręcz
nasiliły się stało się jasne,że to alergia. W drugim i trzecim tygodnu życia
maluch był na sztucznym mleku z powodu mojej infekcji, potem wróciłam do
karmienia ale mały był jeszcze dokarmiany. Stosowałam dietę eliminacyjną -
żadnego nabiału, bezglutenową itp. - niestety bez rezultatu. Wysypka na twarzy
pozostawała cały czas. Poprawę przynosiła zalecona przez alergologa robiona
maść z hydrocortizonem , smarowałam skórę oilatum. Gdy maluch skończył 3
miesiące pojawiły się bardzo luźne kupki - cała zawartość wsiąkała w
pampersa.(Dodam, że mały od urodzena robił kupki bardzo rzadko raz dwa razy na
tydzień).Po zrobieniu wszystkich badań okazało się,iż w kale są ślady skrobi.
Dlatego też po konsultacji z alergologiem odstawiałam karmienie i przeszliśmy
na bebilon pepti (2 tygodnie temu), mały doistał jeszcze fenistil i maść
baneocin i hydrocortizon ponieważ alergolog stwierdił, że skaza jest
"nadkażona".Niestety nie było poprawy po ich stosowaniu. Kupki są w tej chwili
co 2 dni, ale są zielone i brzydko pachną. Niestety wysypka na twarzy nadal
się utrzymuje. Pediatra zadecydował o zmianie mleka na nutramigen - dzisiaj
jesteśmy po pierwszym dniu a buzia jest bardzo czerwona i sucha. Obawiam się,
że nuramigen też może nie pomóc. I co wtedy? Poradźcie co robić? Czym
smarować buzię? Wodę na mleko przygotowuję z "Żywca"
Dzięki za wszelkie rady
Aga