Dodaj do ulubionych

Zwierzęta a alergia

16.02.07, 16:52
Witajcie Dziewczyny, może przesadzam, ale ostatnio bardzo zdenerwowały mnie
porady Hippa odnośnie zapobiegania alergii u dziecka (córcia kończyła 4
miesiące, więc różne firmy przysyłały próbki jedzenia i poradniki). Otóż wg
Hippa kobieta w ciąży powinna pozbyć się zwierząt w swoim otoczeniu, a
dziecko do ukończenia 1 roku życia nie powinno również przebywać w ich
otoczeniu. Czyli co, powinnam uśpić moją kicię albo w najlepszym wypadku
oddać do schroniska? Przecież to jakaś paranoja! W końcu kiedyś ludzie żyli
ze zwierzętami i jakoś alergii było mniej, więc chyba nie w tym rzecz! Ja
kota miałam w ciąży i jest z nami cały czas, a córeczka nie ma objawów
alergii. Przepraszam za ten trochę przydługi wywód, ale zawsze się wkurzam,
jak ktoś próbuje przyczynić się do niepotrzebej krzywdy zwierząt. Teraz się
wygadałam i jest mi lepiej, pozdrawiam!
PS Aha, a wramach protestu postanowiłam nie kupować produktów Hippa!
Obserwuj wątek
    • patyczako Re: Zwierzęta a alergia 16.02.07, 17:23
      mysle ze spokojnie mozez kiciaka zostawic w domku chyba zeby corka faktycznie
      miala cos wspolnego z alergia to inna sprawa... dla mnie takie przesadne
      dzialania wlasnie sa najlepsza droga do alergii... sterylne pomieszczenia w
      domu sprawiaja ze dziecko nie majac kontaktu z wszelkimi alergenami,
      bakteriami ,wirusami i innymi swinstwami jest najbardziej narazone na niska
      odpornosc i alergie... przeciez oczywistym jest ze nie bedziesz malej cale
      zycie trzymala w domu... a wiec glowa do gory
      • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 16.02.07, 17:42
        brawo qonewa !! Oby więcej takich mądrych ludzi !! Ja jak byłam w ciąży, to
        pierwsze pytanie, która zadała nam moja teściowa brzmiało: o Boże!! To co Wy
        zrobicie teraz z kotem ?? Na to mój mąż: mamy go wg Ciebie uśpić czy oddać do
        schroniska. A tak w ogóle to koty zakradają się do dziecięcych łóżeczek i
        przegryzają dzieciom krtań - to też moja teściowa smile) A moi znajomi (też
        kociarska rodzina) poszli z małą do lekarza, bo wyskoczyły jakieś krostki i
        uczciwie powiedzieli, że mają kota. I pani doktor bez żadnych badań postawiła
        diagnozę - chyba się domyślacie jaką... I poszli do drugiego i nic nie
        powiedzieli o kocie i okazało się, że to w ogóle nie alergia smile) Pozdrawiam
        wszystkie kociarskie rodzinki smile)) i psiarskie też smile))
        • noska30 Re: Zwierzęta a alergia 17.02.07, 17:42
          Odkąd pamiętam zawsze u mnie w domu było jakieś zwierzątko.Zakładając rodzinę
          też wiedziałam że będe je miała.Przez 4 lata mieliśmy w domu kotke,niestety
          zachorowała i zdechła.Mam dwoje dzieci,nigdy nie miały jakiejś
          alergii.Wzieliśmy następnego kota do domu i dzieci zaczęły chorować.Początkowo
          wogóle nie skojarzyłam tego z kotem.Ale po wykonaniu testów dwoma sposobami aby
          wykluczyć pomyłkę okazało się że są bardzo uczuleni na kota.Muszę go niestety
          oddać.Odwlekam tą decyzję.Ale zdrowie dzieci ważniejsze.Teraz ja się
          rozpisała wink życzę Ci aby twoje dziecko nigdy się nie uczuliło na żadnego
          zwierzaczka.
          • qonewa Re: Zwierzęta a alergia 17.02.07, 20:42
            Noska, absolutnie rozumiem Twoje rozterki, sama nie wiem, co bym zrobiła w
            podobnej sytuacji.Może poszukaj kici nowego, dobrego domu,najlepiej takiego,
            żebyś miała możliwość śledzić jej dalsze losy, nie oddawaj jej w pierwsze
            lepsze ręce ani do schroniska, bo tam czeka ją smutny los. A może warto
            spróbować odczulania? Chodzi mi po prostu o to, że oburzyło mnie promowanie
            przez wielki koncern przedmiotowego podejścia do zwierząt, bo skoro można w
            zasadzie bez powodu (bo dla mnie nie jest powodem bycie w ciąży albo posiadanie
            małego dziecka)pozbywać się zwierząt, to już niedaleko do przywiązywania psa do
            drzewa albo wyrzucaniu go z samochodu, bo akurat nie pasuje do planów
            wakacyjnych. Wiem, że to spore uproszczenie, ale coś w tym jest. Pozdrawiam
            • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 17.02.07, 21:22
              Noska może porozmawiaj jeszcze z lekarzem, może są jakieś łagodne środki na
              odczulanie. Słyszałam też, że dobrze działa w takim przypadku jonizator
              powietrza, bo zbiera te różne fruwające kłaczki. Albo tak jak pisze qonewa:
              szukaj dobrego sprawdzonego domu, szczyt marzeń to osoby, które kotek już zna.
              Żal mi i kotka i Was sad
              Pozdrawiam
    • amra1 Re: Zwierzęta a alergia 18.02.07, 21:47
      No cóż... a może do 18 roku życia należałoby trzymać dzieci w namiotach
      tlenowych i całkowicie sterylnych warunkach?
      Muszę przyznać, że ja miałam szczęście chyba, bo trafiłam na rozsądnego
      alergologa i pediatrę. Moja córka ma 2 lata i 3 miesiące. Przed jej narodzinami
      były w domu dwa koty, gdy się urodziła, już tylko jeden niestety. W czasie
      ciąży tylko raz moja teściowa zapytała: "A co z kotem zrobicie???". Po tym, co
      jej odpowiedziałam (bardzo grzecznie zresztą) więcej takie pytanie nie padło.
      Niestety problemy zdrowotne córki i podejrzenie astmy wczesnodziecięcej
      zaprowadziło nas do alergologa i testów skórnych, z których wynika, że jednak
      alergię na kota dziecko ma. Dodam, że pierwsze problemy na tle tej alergii
      zaczęły się mniej więcej jak mała miała 1,5 roku dopiero. Wcześniej nic się nie
      działo. W pierwszym momencie to ja pomyślałam o oddaniu kota, tymczasem ani
      alergolog ani pediatra, który prowadzi córkę, wcale nie kazali mi kota
      oddawać smile)) Oboje stwierdzili, że skoro podając leki, panujemy nad wszystkim,
      nie ma ataków duszności i kaszlu, to trzeba je dawać dalej i czekać na to, że
      może jednak sama wyrośnie. Na zasadzie samodzielnego odczulenia czy też
      uodpornienia na alergen. Dopiero, gdyby pomimo leków był jakiś zdrowotny
      dramat, to wtedy będziemy się martwić, co zrobic z kotem.
      I właściwie widzę w tym sporo sensu. Jeśli wychodzi u dziecka uczulenie na
      brzozę, to żaden lekarz nie każe wszystkich brzóz wycinać w promieniu iluś
      kilometrów, prawda? Albo uczulenia na roztocza czy pleśnie lub grzyby. Nie ma
      takiej opcji, żeby je całkowicie zlikwidować i wyeliminować z otoczenia. Daje
      się leki i ma się nadzieję, że kiedyś się to uspokoi. Sama jestem tego
      najlepszym przykładem - miałam uczulenie na pleśnie i grzyby w dzieciństwie.
      Jak coś się działo (puchły mi usta, robiła mi się taka gula w jednym miejscu
      piekielnie swędząca i piekąca), dostawałam Tavegyl i przechodziło. W okresie
      dojrzewania cała alergia minęła jak ręką odjął.
      Więc jeśli jest taka możliwość, chyba warto starać się organizm dziecka
      uodparniać, a nie chronić przed wszystkim. I mam cichą nadzieję, że u nas się
      to uda...
      Pozdrawiam
      Asia
      • monika9920 Re: Zwierzęta a alergia 19.02.07, 08:52
        Kiedys był troche podobny watek na tym forum, albo na "alergiach"..... rzecz w
        tym (nie bardzo wiem jak to wytlumaczyc naukowo) ale zdarza sie ze osoby sa
        uczulone na siersc kotów, ale nie tych swoich domowych, z którym sie chowaly od
        urodzenia.
        Jak maja kontakt z "obcymi" kotami - maja objawy alergi, ale na swojego wlasnego
        nie. Pisalo kilka mam, które miały koty w domu jesczze przed urodzeniem dziecka,
        po przyjsciu maluchów na swiat zadnych objawów alergii u dzieci, alergia
        wychodziła dopiero na testach albo przy kontakcie z "obcym" kotem (kichanie,
        lzawienie itd..). Sama miałam kolezanke, która miała w domu kota i przy nim nie
        miała zadnych uczulen, a jak przychodziła np. do mnie (albo do innych znajomych,
        ktorzy maja koty) to po 15 min zaczynała kichac, kaszlec itd...

        Mi moja lekarka powiedziała, ze bardzo dobrze jak dziecko w pierwszym okresie ma
        kontakt ze zwierzetami, bo : "oswaja" sie z alergenami, czy cos takiego (wrecz
        twierdziła, ze jak sie od urodzenia ma kontakt z sierscia to jest mniejsza
        szansa, ze dziecko bedzie uczulone na siersc - ale to chyba nieprawda, bo
        przeciez wiele rodziców musi własnie oddawac zwierzeta po urodzeniu sie dzieci i
        wykryciu u nich alergi na siersc), z drugiej strony cos w tym jednak jest bo
        wiadomo, ze za bardzo sterylne warunki wlasnie przyczyniaja sie do powstawania
        alergii.
        M
      • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 19.02.07, 08:56
        amra1 miałaś szczeście, że trafiłaś na mądrego lekarza (jeśli jesteś z W-wy to
        podaj PROSZĘ namiary). U mnie byłby to dramat gdyby Ola uczuliła się na naszego
        sierściuszka, ponieważ jest on na tyle bojaźliwy, że ucieka na samo pukanie do
        drzwi. Moim rodzicom dał się pogłaskać po 5 latach i to dlatego, że w ciąży
        leżałam i oni przyjeżdżali prawie codziennie i mama go przekupiała świeżym
        mięskiem. Nie ma mowy o wyjściu z domu, wizyta u lekarza to horror sad( Nie
        wyobrażam sobie, co bym zrobiła...
        • qonewa Re: Zwierzęta a alergia 20.02.07, 17:34
          Faktycznie, oby więcej takich lekarzy! Mnie też się wydaje, że trzymając
          dziecko w sterylnych warunkach jedynie wyrządzamy mu krzywdę. Nie zmienia to
          jednak faktu, że jeszcze cały czas zbyt mocno zakorzenione jest w
          światopoglądzie wielu ludzi (na szczęście tych ze starszego pokolenia), że kota
          absolutnie w ciąży i z małym dzieckiem trzymać nie można. A to, o tym
          zakradaniu się do łóżeczek i poodgryzaniu gardeł to jakiś koszmar! Pozdrawiam
    • miranda3 Re: Zwierzęta a alergia 20.02.07, 20:09
      Ja na wlasne oczy przekonalam sie, ze czlowiek uodparnia sie na aergeny swoich
      zwierzakow, w maju bylam z corka na testach alergicznych , czekalismy na wyniki
      w kilka osob i byly 2 dorosle juz panie : jednej wyszlo uczulenie na wszystko
      oprocz : kota i psa , u drugiej tez duzo kropeczek sie zaognilo oprocz "probki
      kociej", zagdnijcie jakie owe panie mialy zwierzaki w dom wink
      • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 21.02.07, 21:45
        nam jeszcze lekarz mówił, że jak kobieta ma już kotka będąc w ciąży, to rzadko
        maluch dostaje alergii, bo już się z tym alergenem oswoił przez te 9 m-cy smile)
        • qonewa Re: Zwierzęta a alergia 22.02.07, 08:26
          Asinek, a tak z ciekawości, dlaczego Twój kiciuś jest taki płochliwy, miał
          jakieś przykre doświadczenia w młodości?
          • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 22.02.07, 09:53
            znaleźliśmy go w centrum W-wy na Nowogrodzkiej, siedział w kącie i żałośnie
            płakał. Mój mąż siedział niedalego w samochodzie i go usłyszał ale nie podszedł
            od razu, bo myślał, że po malucha przyjdzie mama. Dopiero jak zainteresował się
            nim wielki gawron i zaczął go atakować, to ruszył z odsieczą. Mały uciekał, po
            drodze wpadł do wielkiej kałuży i ostatkiem sił dał nura pod jakiś samochód.
            Czekaliśmy (już wspólnie) chyba z godzinę na właściciela, bo mały wlazł gdzieś
            w środek samochodu i jakby auto ruszyło to by go zgniotło koło. Potem kolejną
            godzinę próbowaliśmy go wyciągać, wreszcie z pobliskiego biura przyszedł na
            pomoc ochroniarz, mąż z właścicielem auta unieśli tył samochodu a on w
            rękawicach go wytarmosił. Mały był ledwie żywy ze strachu. Wzięliśmy go domu
            oczywiście ale on nawet nie umiał sam jeść, więc karmiłam go pipetą. Potem się
            okazało, że jest ciężko chory i codziennie musiał jeździć na zastrzyki i
            kroplówki. A tam go znowu ktoś obcy tarmosił. Potem już ilekroć ktoś pukał do
            drzwi to leciał szybko do szuflady pod łóżko i siedział tam dopóki ten ktoś od
            nas nie wyszedł. I tak mu to już zostało a ma 6 roczek. A teraz boi się naszej
            Oli sad Ale mam nadzieję, że w końcu się zaprzyjaźnią smile
            • qonewa Re: Zwierzęta a alergia 22.02.07, 18:42
              No to faktycznie Twój kotek nie bez przyczyny jest taki bojaźliwy. Dobrze, że
              cała historia zakończyła się happy endem i że kiciuś trafił na takich dobrych
              ludzi. Niejeden przecież człowiek przeszedłby koło kociego nieszczęścia
              obojętnie! Nasza Funia też do nas trafiła z ulicy, po prostu znalazł ją mój
              teść i mąż koło sklepu. Było zimno (początek listopada 2005 roku), a ona
              chciała wejść do tego sklepu i się ogrzać. Sprzedawczyni ostrzegała wszystkich
              wchodzących klientów, żeby jej nie wpuszczać.Mój teść podszedł do kociaka, a
              ten bez problemu wpakował mu się na ręce. Tego samego dnia Funia wylądowała u
              nas. Na początku myśleliśmy, że to mały kociak, taka była malutka, ale
              weterynarz na podstawie oględzin zębów stwierdził, że rok ma na pewno. Jestem
              pewna, że wcześniej mieszkała w domu, bo potrafiła otwierać drzwi wskakując na
              klamkę (dlatego przed porodem zmieniliśmy klamki na gałki). Chyba wygodniej mi
              myśleć, że uciekła z jakiegoś domu, bo nie chcę przyjąć do wiadomości, że ktoś
              mógł być tak podły, żeby ją na ten ziąb wyrzucić. Na szczęście nikt nie zdążył
              jej zrobić krzywdy na dworze, bo nie należy do bojaźliwych kotów. Natomiast kot
              moich rodziców tak (został wzięty ze schroniska), a potem przez dobry tydzień
              trzeba było z nim jeździć do weterynarza, bo miał wirusowe zapalenie jelit. Był
              malutkim, odwodnionym kociakiem, który non stop był kłuty, nawadniany i aż się
              dziwię, że wyszedł z tego cało. Teraz na dźwięk dzwonka do drzwi ucieka pod
              wannę. Dlatego zawsze odradzam oddawanie zwierząt do schroniska (szczególnie
              tych malutkich), bo jestem pewna, że większość z nich umiera na różne
              choróbstwa. Aha, a nasza Funia też jest ostrożna w stosunku do Oleńki (fajny
              zbieg okoliczności z imionami naszych córek, nie?), ale wydaje mi się, że to z
              tego powodu, że traktuje ją jak takiego ludzkiego kociaka. Kiedyś nawet zaczęła
              wylizywać jej główkę! Aż miło patrzeć, jak Ola śmieje się do niej na głos, a z
              drugiej strony wiem, że jak tylko nauczy się raczkować, to w domu olo-kocie
              awantury będą na porządku dziennym. I jeszcze coś mi się przypomniało-Funia
              była u nas od listopada, a ja w grudniu zaszałam w ciążę. Przedtem robiłam
              sobie badania w kierunku toksoplazmozy, a wynik wskazał, że jeszcze nigdy jej
              nie przeszłam, więc teoretycznie istniała możliwość, że się od niej zarażę.
              Rozmawiałam o tym z moim lekarzem, na szczęście trafiłam na super ginekologa,
              który mnie uspokoił. Po prostu zadał jedno pytanie: "A co mają zrobić kobiety,
              które mieszkają na wsi i cały czas mają kontakt ze zwierzętami?" Poza tym jakoś
              podświadomie wiedziałam, że zwierzę wzięte do domu z dobrego serca, nie może
              być przyczyną żadnego nieszczęścia. Po porodzie wprowadziłam tylko małą
              innowację-Funia zamykana jest na noc w kuchni, bo boję się, że mogłaby położyć
              się na Oli podczas snu (wcześniej kładła się na mnie albo na mężu). Bardzo
              szybko zaakceptowała tę zmianę i nie jest z tego powodu nieszczęśliwa.
              Pozdrawiam
              • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 22.02.07, 21:59
                moja Ola już raczkuje a nawet chodzi ale tylko przy takim "centrum muzycznym" -
                taki stolik, więc Oskar musiał się przenieść piętro wyżej ze spaniem w dzień
                czyli z fotela na jego oparcie lub okno smile)
                Ja niestety wierzę, że Waszego kotka ktoś wyrzucił... Przed ciążą przez jakis
                czas pomagałam w kocim schronisku ratować znalezione maluchy, to się
                nasłuchałam i napatrzyłam sad(((
                Jako odpowiedź na tytuł wątku polecam jeszcze poniższą historię:
                kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
                Po przeczytaniu byłam w szoku i chyba przekopiuję ją nawet na wątek zdrowie.
                A dla Ciebie qonewa mam prawdziwe cacuszko (też z tej stronki):
                kocia_stronka.republika.pl/kot_i_dziecko.html
                - to a'propos spania Funi w kuchni smile))
                • asinek68 Re: Zwierzęta a alergia 22.02.07, 22:01
                  chodziło mi o forum alergie oczywista...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka