Dodaj do ulubionych

załamka :(

09.02.08, 21:05
czy jest tu jakaś mama na forum, która może napisć, że pozbyła się
robali u dzieciaczka i one nie wróciły już? przynajmniej przez
dłuższy czas? bo ja już się załamałam chyba, to jakaś walka z
wiatrakami jest... nasza walka trwa dopiero (tak mogę napisać w
porównaniu z innymi)dwa miesiące, nie liczę tu wcześniejszego
tułania się po różnych lekarzach przez ponad pół roku. ostatnio
myślałam, że będzie w końcu lepiej, ale niestety. najpierw były
owsiki i candida++ u synka, dwie serie pyrantelum dla naszej trójki,
synek super fajny dzieciak przez tydzień, potem mega pogorszenie
czyli krosty ropne w ilości niepoliczalnej, liszaje ciąg dalszy,
zupełny brak apetytu, mega świąd, marudzenie cały dzień, usypianie
na rękach (synek 17mcy). podejrzenie lamblii przez panią dr. poszedł
zentel, furazolidon,chińskie zioła, ale tylko dla synka, znowu było
lepiej, dwa tygodnie, i znowu załamka. zrobiłam badanie kupy, a tam
lamblia i candida++, czekam na wyniki owsików, ale podejrzewam, że
nadal są bo synek siusiaka by urwał najchętniej jakby mógł. ja z
mężem robiliśmy tylko biorezonans, wyszło, że czyści. już się trochę
pogubiłam w tym wszystkim... ech...a objawy wracają oczywiście...
skoro dostał już furazolidon, a gady są, to jaki lek teraz na to
dziadostwo? czy ktoś miał podobną sytuację?
Obserwuj wątek
    • luty71 Re: załamka :( 09.02.08, 23:21
      yaneczka a może to grzyb szaleje??? Spróbuj z aloesem - dwa dni temu
      byliśmy na dnie (nie liczę już który raz)- po aloesie powrót do
      żywych.
      I bez załamek proszęsmile)) Matka silna ma byćsmile)))) (tylko jak
      długosmile)))
    • sigvaris Re: załamka :( 09.02.08, 23:24
      Yaneczku a ile tych serii na obłe było? Kto Was prowadzi z lekarzy?
      • yaneczka78 Re: załamka :( 10.02.08, 13:10
        no właśnie, matka musi być silna i sama się dziwię,że w kobiecie (u
        mężczyzn tego nie zaobserwowałam smile))może być tyle siły,
        cierpliwości jeżeli chodzi o dziecko właśnie. chodzimy od grudnia do
        dr K. dostaliśmy:
        I seria pyrantelum: synek 3x1ml dziennie przez 3dni
        my tabletki,
        II seria za dziesięć dni to samo
        +lewatywy+leki homeopatyczne na grzyba, wątrobę.

        potem po tygodniu straszne pogorszenie stanu synka, przyspieszyłam
        wizytę o parę dni, dr po objawach stwierdziła, że to lamblie.

        synek dostał chińskie zioła Huaji, zentel 2x10ml, dwa dni potem
        furazolidon 3x 2/3 łyżeczki dziennie przez 6dni,
        +leki homeopatyczne na skórę, watrobę, detoksykacyjne+lewatywy.
        my nic.

        zaczęła się poprawa, przede wszystkim zachowania, mega apetyt, skóra
        nadal była kiepska.

        kolejna wizyta: nie wiem jak się nazywa to badanie z tą "różdżką",
        wyszło, że grzyby, robaki i lamblie nadal się panoszą.
        zrobiliśmy odczulanie na grzyby, w tym czasie odstawiłam zyrtec,
        który podawałam na świąd, i zaczęła się poprawa stanu skóry,
        zachowanie nadal ok, ale świąd bez zmian.

        kolejna wizyta: odczulanie na lamblie synka, my biorezonans na
        pasozyty: czyści zupełnie.

        minęły dwa tygodnie i kiepskie zachowanie wróciło, skóra się
        pogorszyła znowu, dobrze, że jeszcze apetyt chociaz jest, ale i noce
        niespokojne.
        pisałam juz kiedyś o tym, że wyliczyłam kiedy gady moga jajeczkować
        czy przeobrażać się i w tym czasie zrobiłam badanie kupy, no i mamy
        lamblie i candida.

        no mam parę teorii:
        1. nie były do końca wyleczone owsiki, to i lamblie sie panoszą jak
        chcą mimo leczenia.
        2. za kiepsko posprzątałam, chociaż się starałam, no ale z drugiej
        strony na biorezonansie wyszło, że my z mężem nic nie mamy, dziwne,
        przecież jemy z tych samych talerzy, nawet tymi samymi sztućcami,
        kotłujemy się z synkiem co rano w naszej pościeli, właściwie tak już
        nie robimy.
        3. bylismy ostatnio u rodziny, czyli dziadków, jednych, drugich,
        może oni coś mają?
        4. mamy też w rodzinie, to też pisałam już kiedyś, lekarkę z 6letnim
        chłopcem, który cały czas jest chory na zapalenia płuc, anginy, raz
        stracił przytomność, niewiadomo dlaczego, może on coś ma???
        ale słuchajcie, udało mi się Ją przkonać do zbadania jego kupy,
        tylko co z tego jak sama powiedziała, że bez pozytywnych wyników to
        ona nie leczy,no ale to juz inny temat.

        no to chyba tyle.
        dzis utnę aloes z parapetu, sprawdzę napewno, dzięki.
        • luty71 Re: załamka :( 10.02.08, 15:41
          Yaneczko tylko uważaj z tym świeżym aloesem - sigvaris pisała, że
          TYLKO miąższ - zielona skóra w Jej przypadku spowodowała poparzenie -
          ja stosowałam sok z aloesu z apteki rozcienczony wodą (przegotowaną)
          1:1 - powtarzam się ale jestem w szoku - bylismy na dnie koszmaru po
          aloesie synek wrócil do żywych - ze świądu nonstop - nie drapie się
          w ogole (żeby tylko nie zapeszyć)
          • yaneczka78 Re: załamka :( 10.02.08, 19:59
            to co mam na parapecie to pewna nie jestem czy to aloes jest w
            ogóle smile)
            zdecyduję się więc chyba na ten sok w rozcieńczeniu, wypróbuję
            napewno bo ten świąd synka jest nie do zniesienia dla mnie.
            tak sie po cichu zastanawiam nad przepisaniem do dr M, jak myślicie?
            tak szczerze....
            • montom77 do luty 71 10.02.08, 20:45
              mam pytanko (sorki że się wtrącam w tym wątku)...ale ten sok to
              kupiłaś w aptece? Jest ogólnie dostępny, czy musiałaś specjalnie
              zamawiać. U nas jest (chyba pogorszenie)...przy podawaniu balsamu.
              Pisze "chyba" bo mała na nóżkach cały czas ma suche i zaczerwienione
              plamy...teraz zaczyna drapać. Nie wiem czy to od robali czy od
              grzyba...Spróbuje przemyć te miejsca aloesem...może i nam
              sie "poszczęści"

              pozdrawiam Monika T
              • luty71 Re: do luty 71 10.02.08, 23:35
                Aloes kupiłam normalnie w aptece - nawet nie musialam zamawiać - pan
                Słonecki poleca ten z firmy LAboratoria Natury ale jeśli nie ma to
                moze byc inny jednak z jak najwiekszą zawartościa aloesu (mój ma
                99,7%) i w butelce z ciemnego szkła.

                PS to jest sok do picia ale można go uzywac do przemywania skóry

                Trzymam kciuki, żeby i Wam pomogłosmile)))))))))
                • valentino75 Re: do luty 71 12.02.08, 19:29
                  zachęcona Twoim sukcesem, tez kupiłam aloes z Laboratoria Natury.
                  Mój synek ma okropne wysypki i straszny świąd(wyszła lamblia).
                  Bardzo bym chciała ten świąd zlikwidować. Zrobiłam dzis tak:
                  rozcieńczyłam aloes 1:1 z woda i posmarowałam synka po kąpieli
                  wacikiem moczonym w tym roztworze.Całego, łącznie z głową. Czy
                  dobrze zrobiłam? Jak często powtarzac ten zabieg? Piszesz też o
                  okładach, jak je robisz? Mój synek narazie drapie się nadal
                  potwornie. a Wam po jakim czasie pomogło?
                  Pozdr i z góry dziękuję za odp.
                  • yaneczka78 Re: do luty 71 12.02.08, 20:30
                    i ja dostałam w aptece ten sok z aloesu laboratoria natury, jak ktoś
                    mieszka na tarchominie to jest w aptece na książkowej.
                    smaruje juz trzeci dzień, pare razy w ciagu dnia miejsca w których
                    synek najbardziej sie drapie. skóra nie robi się gorsza, troche się
                    poprawia, ale świąd nie ustępuje. no ale zobaczymy, to dopiero
                    trzeci dzień.
                    jutro znów wizyta w VM, może też ktos jutro ma wizytę?

                    • valentino75 Re: do luty 71 13.02.08, 14:10
                      u nas tez bez pozytywnych efektów. Noc była koszmarna, jeszcze tak
                      sie nigdy nie drapał...
                      • mamciulka-nikulka Re: do luty 71 13.02.08, 14:39
                        Ja wypróbowałam aloes na sobie, przemyłam nim twarz. Miejscami
                        czułam pieczenie, nie mówiąc już o tym, że całą gębę miałam
                        czerwoną. Ale fakt, na drugi dzień buźka gładziutka jak u niemowlaka
                        (choć to stwierdzenie trochę nie pasuje do tego forum wink
                        Synkowi przemywałam w kąpieli to tam gdzie miał otwarte ranki to
                        popłakiwał, więc domyślam się, że go szczypało (może trzeba troszkę
                        więcej wody dodać do tego aloesu).
                        Na noc zrobiłam mu okłady na rączki (nasączone waciki
                        obandarzowałam) i noc była świetna - zero odruchu drapania, ale może
                        dlatego, że zabandarzowane?! Choć rano rączki wyglądały ok, to już
                        po południu powrót do rzeczywistości, skóra jakby się rozpuściła,
                        ale tu już zwalam winę na maść na popękaną skórę EPIKREM.
                        • pacia811 mamciulka-nikulka 13.02.08, 15:39
                          przepraszma, ale rozbawiło mnie stwierdzenie:

                          """""Ale fakt, na drugi dzień buźka gładziutka jak u niemowlaka
                          (choć to stwierdzenie trochę nie pasuje do tego forum wink"""""

                          ja zakupiłam już aloes, będziemy się okładaćtongue_out
                          • valentino75 Re: mamciulka-nikulka 13.02.08, 20:18
                            My probujemy dalej. dziś w ciągu dnie kilka razy smarowałam
                            nasączonym wacikiem i znów po kąpielicałe ciałko posmarowałam.
                            Zauwazyłam,że sam aloes nie jest przyczyną drapania.
                            • yaneczka78 Re: mamciulka-nikulka 13.02.08, 21:07
                              u nas po dzisiejszej drapanej nocy piżama we krwi sad
                              • luty71 Re: mamciulka-nikulka 14.02.08, 00:14
                                Dziewczyny nie wiem jaki zbieg okoliczności spowodował, że ten aloes
                                pomógł tak błyskawicznie - fakt jest taki, że w środę (06 lutego)
                                nogi, ręce i szyja Wojtusia były krwawiącą raną - skóra w
                                purpurowych plamach i świąd na granicy obłędu - w czwartek (07
                                lutego) skóra zbladła, rany zaczęły się goić, mega świąd ustąpił -
                                sama jestem w szoku.
                                Co do stosowania aloesu bylo tak: w nocy z 06 na 07 połozyłam mu
                                waciki nasączone roztworem aloesu na najbardziej poranione miejsce
                                (pod kolanami - bylo tak źle, że syn nie mógł chodzić - w ciągu nocy
                                te waciki spadły więc nawet nie miał ich całą noc)- rano wstał z
                                łóżka i zaraz zaczął szaleć z siostrą (w nocy drapał ręce ale nóg
                                nie dotknął)- w czwartek (07) parę razy przemywaliśmy mu skóre
                                roztworem i cud się stał. Od tamtego dnia cały czas uzywamy aloesu.
                                Jedna uwaga - niestety w skladzie aloesu, który Wam poleciłam
                                (zgodnie z zaleceniem z książki) jest benzoesan sodu - jak wiemy nie
                                dla alergików - w przypadku niektórych dzieciaczkow może źle
                                dzialać - znajomej udało się kupic bioaloes w sklepie eko (też sok)
                                bez benzoesanu - cena jednak powala- ok.50zł

                                Spróbujcie również kąpieli w jaskółczym zielu jak również podać do
                                picia. Juz nie pamiętam czy w tym wątku podałam link do strony o tym
                                zielu - warto poczytać i powolutku (po pół łyżeczki) spróbować na
                                pocztek - ma wiele cennych dla nas właściwości.

                                Jednak pamiętajcie, że byc może Wasze problemy ciągle tkwią w
                                pasożytach (czytaj.robakach lub lambliach) a grzyb jest na dokładkę -
                                my mieliśmy wszystko, cały komplecik, i obłe i płaskie i lamblie i
                                grzyby i gronkowca - pasożyty lubia towarzystwo - odorobaczamy się
                                własciwie z przerwami od 2006 roku i nie wiem sama kiedy się to
                                skończy - teraz walczymy z grzybem ale równolegle Wojtus dostaje
                                nalewke z orzecha (na dobicie ewentualnego grubszego zwierza).

                                Doskonale rozumiem przez co przechodzicie - piżamy we krwi,
                                prześcieradła do zmiany co noc i dźwiek darcia paznokci o skórę. W
                                koncu jednak uszczelimy dziada!!!!!!

                                mamciulka ma jeszcze pomysł z metalami ciężkimi - może nasze dzieci
                                są nimi obciążone i to dodatkowo przyczynia sie do stanu w jakim są.

                                Nie zapominajcie w takich krytycznych sytuacjach dawać swoim
                                dzieciaczkom jakis lek przeciwświadowy - Fenistil w kroplach,
                                clemastinę, zyrtec, hydroksyzynę - Wojtek w najgorszych chwilach
                                dostawał Fenistil co 4 godziny (to teraz) - w czasie pozbywania się
                                kompleciku, o którym pisałam wyżej dostawał na przemian fenistil,
                                hydroxyzynę i clemastin (za zgodą 2 lekarzy)i tylko to pozwoliło nam
                                przetrwać całą kurację
                                • luty71 Re: mamciulka-nikulka 14.02.08, 00:19
                                  wklejam link do glistnika jaskółcze ziele
                                  luskiewnik.strefa.pl/chelidonium.html
                                  • valentino75 luty71 14.02.08, 13:30
                                    Dziś u nas też aloes(chyba) zadziałałsmile! Noc jedna ze
                                    spokojniejszych w zyciu synka. Drapał np. głowe, kt nie posmarowałam
                                    ale dopiero rano po przebudzeniu.
                                    Ja odstawiłam wszystkie przeciwświądowe, a brał: zyrtec, fenistil,
                                    hydroxyzynę, clemastynę, zaditen, ketotifen,oczywiście nie naraz,ale
                                    nie było ŻADNEGO efektu!!!
                                    Po aloesie posmarowałam go jeszcze wczoraj balsamem nawilżającym, bo
                                    wypróbowałam aloes na sobie i co zauważyłam:
                                    {mam podrażnioną twarz bo kombinuję domową kurację odmładzającąsmile))}
                                    na poczatku lekkie pieczenie, potem ulga a następnie ściągnięcie i
                                    uczucie suchości, kt ustąpiło dopiero po posmarowaniu kremem
                                    nawilżającym. Dominującym uczuciem jest tu uczucie "ściągniętej, za
                                    małej" skóry.
                                    U synka podrażniemie raczej nie występuje tylko suche, czerwone
                                    plamy na całej powierzchni skóry, więc może to działa inaczej ale
                                    nawilżacz, sądzę, że nie zaszkodzismile
                                    • valentino75 Re: luty71 14.02.08, 13:33
                                      A, i u nas to swędzenie to chyba od lamblii, bo tylko to nam wyszło
                                      w wynikach, ale nie wiem co jest, a nie wyszło. Świąd towarzyszy nam
                                      od zawsze, myślisz, że tak swędzi grzyb? Jest on u nas bardzo
                                      prawdopodobny, czekamy na kolejne wyniki. Pisałam wyżej, że jesteśmy
                                      w trakcie kuracji ziołami i pewnie stąd nasilenie świądu poprzedniej
                                      nocy.
                                      • valentino75 Re: luty71 14.02.08, 13:40
                                        Jeszcze jedno pyt mi się nasunęło. czym leczycie gronka? Nam też
                                        wyszedł gronek zł. w wymazie w towarzystwie paciorkowca obydwa
                                        wrazliwe tylko na neomycynę. Przeleczyliśmy neomycyną w spreyu i
                                        było już lepiej ale nie zagoiło sie do końca i po kilku dniach sie
                                        odnowiło. Nie wiem, co teraz robic. Boję się, że sie te gady
                                        uodporniły na neomycyne już i sama zaordynowałam nam leczenie
                                        Fucidinem (inny antyb). Po tyg moge powiedziec, że nie widze
                                        specjalnego efektusad Teraz smaruję raz dziennie Pigmentum
                                        castellani, ale trochę się boję, bo to dość mocna jak dla 16mc-go
                                        dziecka. I kończą mi się pomysły na leki konwencj. w kolejce czeka
                                        miód Manuka, też się boję alergikowi zastosować.a co Wy stosujecie?
                                        pozdr
                                        • luty71 Re: luty71 14.02.08, 15:54
                                          cieszę z lepszych wieści-każda spokojniejsza noc jest na wagę
                                          złota!!!!

                                          Mówisz,że leczycie lamblie - czy przed lambliami przeleczyliscie
                                          (profilaktycznie) obłe? - od tego się zaczyna kurację.

                                          Pytasz czy grzyb może tak swędzieć - pewnie może ale myślę, że to
                                          kombinacja wszystkich czynników - jak swędzi to znaczy, że albo
                                          organizm reaguje wysypka na alergen (reakcja uczuleniowa) -
                                          alergizują również toksyny pasożytów albo organizm nie jest w stanie
                                          poradzić sobie z za dużą ilością toksyn i kiedy normalne drogi
                                          oczyszcania zawodzą wydala przez skórę, układ oddechowy
                                          (zaflegmienia, katary itd). Może wzmozony świąd to reakcja na
                                          wybijaną lamblię - niestety nikt tego nie wie.

                                          Jeśli widzisz nawet minimalną poprawę dalej używaj aloesu -
                                          zwróciłaś uwagę na BARDZO ważną rzecz, która mi umknęła -
                                          rzeczywiście po jakimś czasie po zastosowaniu aloesu skóra wysychała
                                          i musiałam posmarowąc ją kremem (ja używam Linoderm Omega firmy
                                          Ziołolek cena ok 14zł - dla nas super)- pewnie trzeba stosować taki
                                          duecik.

                                          Jeszcze jedno - zastanawiam się dlaczego w przypadku mojego synka ta
                                          poprawa była taka natychmiastowa i myślę sobie, że może stan jego
                                          skóry był tak zły, że aloes zadziałał jak woda utleniona - odkaził i
                                          pomógł w gojeniu - nie wiem?

                                          Naprawdę polecam dodatkowo kąpiele w jaskółczym zielu (Wojtuś jest z
                                          dziadkami w górach i mama mówiła mi, że po tym jaskółczym zielu też
                                          widzi poprawę). I jeszcze kapiele z dodatkiem sody oczyszczonej
                                          (alkalizuje skórę i zmniejsza świąd) lub kapiele ze skrzypem polnym
                                          (wrzucasz skrzyp do wrzącej wody i gotujesz pod przykryciem na małym
                                          ogniu minimum 10 min - wtedy wytrąca się krzemionka (ten wywar
                                          wlewasz do wody w wannie) - bo o krzem tu chodzi - krzem jest BARDZO
                                          ważny - o roli krzemu pisze Nadieżda Semionowna w książce "Szkoła
                                          Zdrowia")

                                          Jeśłi chodzi o gronkowca - mieliśmy z nim ogromny problem w lecie
                                          (po leczeniu homeopatycznym - dla nas horror - skóra była w tak złej
                                          kondycjii, że w wymazie wyszedł gronek na +++) - zastosowaliśmy
                                          kurację dr Słowika (kiedyś podawałam link do jego strony - jak
                                          chcesz to Ci wkleję) - sterydy, antybiotyk i kapiele z dodatkiem
                                          nadmanganianu potasu ( te ostatnie przyniosły super poprawę) - no i
                                          skóra wypiekniała nie na długo jednak, potem zaczęło się wszystko od
                                          nowa.


                                          Od paru dni czytam książkę dr A.Janusa "Nie daj się zjeść grzybom
                                          Candida" - zanlazłam tam uwage pana dr na temat gronkowców i
                                          paciorkowców i candida - bardzo często wymaz ze skóry nie daje
                                          wyniku świadczącego o obecności grzybów, bo jest "fałszowany"
                                          obecnością gronkowców i paciorkowców - cyt.:"W posiewach
                                          bakteriologicznych wykrywa się najczęściej paciorkowce i gronkowce,
                                          które maskują infekcję grzybiczą, bowiem te chętnie odżywiają się
                                          resztkami pozostawionymi przez drożdże." Moze i "naszym" gronkowcom
                                          towarzyszą grzyby? Ja teraz gronkowcem się nie zajmuje - myślę, że
                                          nawet jeśli jest to zniknie sam jak zniknie odpowiednie dla niego
                                          środowisko. Kiedyś ktos mi powiedzial, że antybiotyk na skórę to
                                          chwilowa poprawa a później w próżnię po wybitych bakteriach wchodza
                                          grzyby właśnie. Niestety antybiotyk (czasami konieczny)wpędza nas
                                          pułapkę koła zamkniętego.

                                          Warto kupić tą książkę - oprócz opisu poszczególnych grzybic, autor
                                          podaje sposoby jak walczyć z nimi. Podaje rónież jakie mikroelementy
                                          i suplementy dzieci, z takimi problemami jak u naszych, zażywac
                                          powinny.

                                          POdsumowując, myślę, że w leczeniu naszych dzieci musimy wziąć pod
                                          uwagę wszystko (i wpływ dużych robali i lamblie i grzyby) -
                                          pasożytów ni emożemy traktować wybiórczo - one lubią towarzystwo, bo
                                          im słabszy jest nasz organizm tym łatwiej go zaatakować. Musimy dbać
                                          o środowisko wewnętrzne - nie zakwaszać - wszelkie paskudztwo lubi
                                          kwaśne - sigvaris pisała ostatnio o pH wody - to tez bardzo ważny
                                          trop. Musimy wziąć pod uwagę wszystko i wtedy jest szansa, że w
                                          końcu będzie dobrze.
                                          • valentino75 Re: luty71 14.02.08, 20:31
                                            Jesli chodzi o leczenie lamblii, to oczywiście konsultuję tu
                                            wszystko z Sigvaris i leczymy się wszyscy balsamem.
                                            Kupię sobie te polecane przez Ciebie ziółka i sodę i sprobuję. Nigdy
                                            nie wierzyłam w zioła, a teraz smile)) odkryłam w sobie małą zielarkęwink
                                            O wodzie też już wiem, tylko że jeszcze nie znalazłam tej własciwej
                                            w sklepiesad(
                                            Rączki, gdzie wyszedł gronek(na szczęście nieliczny), traktowałam
                                            wcześniej clotrimazolem i sterydami i tez nie było poprawy.

                                            Też kąpiemy w nadmanganianie p.

                                            W trakcie leczenia ziołami u nas nastąpiło wzmożenie wysypki a
                                            zaflegmione fuczące gardło odpuściłosmile

                                            Napisałas: "Ja teraz gronkowcem się nie zajmuje - myślę, że
                                            > nawet jeśli jest to zniknie sam jak zniknie odpowiednie dla niego
                                            > środowisko." a jak chcesz to osiągnąc?

                                            > Jeszcze jedno - zastanawiam się dlaczego w przypadku mojego synka
                                            ta
                                            > poprawa była taka natychmiastowa i myślę sobie, że może stan jego
                                            > skóry był tak zły, że aloes zadziałał jak woda utleniona - odkaził
                                            i
                                            > pomógł w gojeniu - nie wiem?
                                            My dodatkowo odkażamy skórę Oceniseptem poleconym przez alergologa
                                            na tego gronka.

                                            Bardzo dziękuję Ci za obszerną odpowiedź. Będę dalej eksperymentować
                                            i opisywać wrażenia w tym watku.
                                            Będzie dobrze, musi być!
                                            • yaneczka78 Re: luty71 14.02.08, 20:52
                                              oj widzę luty71, że wy to prawdziwy hardcore mieliście. no my
                                              narazie drugą walkę rozpoczęlismy z robactwem, pierwsza nie pomogła
                                              niestety, bitwę przegralismy, ale wojnę wygramy!!!!
                                              no taką mam nadzieję....
                                              u nas dobrze sprawdziła się właśnie soda oczyszczona w kapieli. po
                                              aloesie synek ma bardzo ładna buzię. dodatkowo stosuje elo-bazę.
                                              myślę, że sulfur heel też działa, bo jakby świądu było mniej
                                              ostatnio, noce trochę lepsze chociaż też budzi mnie sapanie i
                                              drapanie z drugiego pokoju.zyrtec odstawiłam bo nie pomagał
                                              zupełnie.
                                              generalnie znowu i tak czeka nas pogorszenie bo znowu zaczęliśmy
                                              odrobaczanie...
                                              czy na was też rodzina patrzy jak na niezupełnie normalne matki?
                                              • valentino75 Re: luty71 15.02.08, 10:19
                                                a u nas znowu dziś w nocy był super-hardcoresad(((((((((wyszły nowe
                                                liszaje. załamka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka