sandraa3
05.03.08, 15:32
Od paru lat czytam to forum. Nie musiałam korzystac, ale poniewaz
mam w domu zwierzaki, temat pasożytów mnie interesował.
Potem urodziłam dziecko i okazało się być uczulone i mieć candidę.
Wybrałam sie do słynnej dr. M. Uslyszalam, że mam trzymac dietę,
dawac małej probiotyki i nie badać robali, bo i tak ich leczyc się
nie da u dziecka poniżej 2 roku zycia.
Dodała jeszcze, że ja pewnie coś mam, bo mam czerwone dziąsła :0 ale
jesli nie oblizujemy dziecku smoczka, to się nie zarazi.
Tyle tylko, że z dzieckiem coraz gorzej, ma suche,czerwone plamy na
rączkach i nóżkach, fatalnie sypia itp.
Wiem z forum, że nie da się wyleczyc candidy jesli są też robale.
Wiec zapisałam się na biorezonans. Czekałam bardzo długo, więc
wcześniej wybrałam się do Vega vita. Niestety tam nie badają
pasożytów. Z alergii wyszedł gluten i drożdże.
Dzisiaj wreszcie miałam biorezonans w VM. Czekałam na niego jak na
zbawienie. Wchodzę z moim 6 miesięcznym dzieckiem i słyszę "takich
dzieci malych nie badam". Zamurowało mnie... Pani próbowała badać,
ale zanim znalazła "ten" unkt mała się obudziła i rozplakała.
Pani zaproponowała badanie mnie i stwierdziła, że na 100% dziecko ma
to co ja. Długo nie mogła znaleźć punktu. Wyszły lamblie i owsiki.
Byłam kiedyś na takim biorezonansie i powychodziły bzdury (poparte
badaniami). A na innym, takim z "latajacym talerzem" wyszła prawda.
I nie wiem czy w ten biorezonans wierzyć.
Dlaczego Wasze dzieci są diagnozowane i leczone, a moje nie?
Czy mogły wyjść lamblie, które miałam a nie mam? Przed ciążą
leczyłam lamblie u siebie i kotów. POtem badałam siebie i wyrywkowo
koty. Nic nie wychodziło. Małej badania robiłam 3 razy, sobie też i
nic.
Owsików nie robiłam nigdy.