Gość: borys
IP: 81.186.234.*
22.03.04, 13:39
Nigdy z Nim nie byłem blisko, ale się go nie bałem. Może to taki belferski
sposób na zachowanie autorytetu i jednocześnie zachowanie kontaktu z uczniem.
Szkoła była pełna "równiachów", którzy kumplowali się z uczniami a potem w
przypływie złego humoru uwalali ich.
Cwojer był systematyczny w tym co robił.
Jedyny bliski kontakt, który z Nim miałem to prośba by został w trudnym czasie
opiekunem Samorządu Szkolnego. Podziękował, ale odmówił. Opiekunem został
prof. Burko i po 3 miesiącach wyleciał.
A Cwojer dalej "kłusował" od Marcinkowskiego na Puszkina...