Dodaj do ulubionych

Lampy sfinansują dziury w drogach

11.02.13, 18:54
Szkoda, że pół miliona nie idzie na drogi a kolejne pół na wymianę lamp na nowoczesne ledowe częsciowo zasilane energią słoneczną i tak po 10 latach moglibysmy na dziury przeznaczyć 2 miliony bo o tyle mniej kosztowałaby energia do lamp energooszczędnych, ale kto powiedział, że urzędnicy logicznie myślą jak wydać pieniądze podatników.
Obserwuj wątek
    • zambrapl Re: Lampy sfinansują dziury w drogach 11.02.13, 19:50
      tak samo z drogami, zrobiliby raz a porządnie. Ale tak jest i będzie :)
    • e_werty Przy każdej dziurze... 11.02.13, 20:24
      postawić lampę i zasadzić różę!
      • bardgorzowski Re: Przy każdej dziurze... 11.02.13, 20:46
        e_werty napisał:

        > postawić lampę i zasadzić różę!

        Masz na myśli np. Lampę sodową HPS ?
    • Gość: gość Re: Lampy sfinansują dziury w drogach IP: *.tgo-5.provector.pl 11.02.13, 21:17
      Jak znam życie, to teraz należy się spodziewać, że będzie dziurawo i ciemno.
      • Gość: gustdelf3 Re: Lampy sfinansują dziury w drogach IP: *.as13285.net 11.02.13, 22:28
        To nawet brzmi logicznie wyłączą światła żeby nie było widać dziur. Ale spoko dyrektorzy, kierwnicy filharmonii basenów i innych tego typu obiektów wezmą swoje.

        Tak jak i pracownicy powiatów itp. ostatnio poszedłem do powiatu z prostym pytaniem czy mogę na swoje działce postawić dom jednorodzinny dwupokoleniowy. Wszedłem do odpowiedniego pokoju i nie mogłem uwierzyć na 10 m2, pięć pań, jedna maiała przy oknie swoje biurko, to pewnie ta ważniejsza pozostałe cztery siedziały dokoła jednego stolika w rogu pokoju, na biurkach pieć kaw. Po zadaniu pytanai i zobrazowaniu go projektem oraz wyciągiem z warunków zabudowy zostałem odesłany do Pani Naczelnik. Tu muszę przyznać, że Pani Naczelnik znała odpowiedź oraz wykazała się poza znajomością przepisów znajomością realiów, gdyż według przepisów mogę zacząć budowę takiego domu aleee jak sie znajdzie uprzejmy sąsiad i oprotestuje to zanim udowodnię w sądzie, że postępuje zgodzie z prawem to mogą minąć 2 lata. Ludzie kochani jak tu żyć w naszym pięknym kraju co z tym uwalnianiem ducha przedsiębiorczości Polaków. Chcesz wydać swoje pieniądze w najkorzystniejszej z możliwych dla gospodarki gałęzi jaką jest bdwonictwo i a przepisy i urzędy, które w zasadzie żyją z podatków które przy okazji tej inwestycji płacisz rzucają ci kłody pod nogi, ktoś coś z tego pojmuje?
        • Gość: mmmmmm000 coś nie halo... IP: *.net.pbthawe.eu 12.02.13, 00:15
          Zrobiłeś jeden podstawowy błąd! Poszedłeś po informację do urzędnika, który zrobi wszystko, by się pozbyć problemu i... potencjalnego inwestora zniechęcić.

          Przykład. Budynek jednorodzinny z funkcją usługową w parterze, jest w jednym z powiatów na terenie Wielkopolski traktowany jak budynek mieszkalny. Urząd nie wymaga żadnych dodatkowych projektów (np. instalacji) na część handlową. Dokładnie ten sam budynek według dokładnie tego samego projektu budowlanego na terenie jednego z powiatów w lubuskim musiał mieć do wydania pozwolenia, dla części usługowej, takie same dokumenty jak dla budynku usługowego czyli dodatkowe projekty instalacyjne (wodne, elektryczne), odgromowe, p.poż., oraz udogodnienia dla niepełnosprawnych.

          Na czym polega problem? Na interpretacji dokładnie tych samych przepisów. Nie bronię urzędników, ale przepisy budowlane, są po prostu absurdalnie nieprecyzyjne. Co więcej decyzję wydaje się często o różne przepisy spoza prawa budowlanego.

          Jak sobie z tym poradzić? Absolutnie nie zaczynać od urzędnika! Zlecić całą robotę jakiemuś fachowcowi - gościowi, który załatwi formalności od projektu po uzyskanie pozwolenia. W ogóle proponuję nie płacić za projekt, jeśli w komplecie nie znajdzie się pozwolenie na budowę. Jest na rynku cała masa cwaniaków, którzy projektują coś, co i tak w praktyce, nie będzie mogło być wybudowane. Obowiązkiem architekta jest znać prawo budowlane i wykonać projekt zgodnie z planem zagospodarowania, (ew.) warunkami zabudowy i innymi przepisami określającymi parametry zabudowy. Znam przypadek, kiedy ktoś zlecił zaprojektowanie budynku, zapłacił, a dopiero potem okazało się, że wszystko może sobie wrzucić do kosza, bo teren był wpisany do rejestru zabytków, a konserwator miał tam zupełnie inną koncepcję.

          Taka "skomplikowalność" prawa ma też i dobre strony. Robiłem kiedyś wniosek o pozwolenie na budynek, w którym zaprojektowane były kominki. Problem w tym, że usytuowany był on w strefie ochronnej, gdzie zabronione było stosowanie ogrzewania "dymnego". Urzędniczka to przeoczyła, bo najwyraźniej czytała warunki zabudowy wyłącznie dla konkretnej działki, pomijając ustalenia ogólne dla całego terenu oznaczonego tym samym symbolem.

          Natomiast pani naczelnik wprowadziła cię ewidentnie w błąd!
          Decyzja o warunkach zabudowy (jeśli ją faktycznie masz) przed wydaniem, była już uzgadniana z twoimi sąsiadami. Jeśli natomiast masz plan zagospodarowania przestrzennego, to był on wyłożony do publicznego wglądu i uwagi mógł wnieść każdy. Skoro jest plan, albo skoro dostałeś warunki zabudowy, to sąsiedzi niczego już nie mogą zrobić. Nie mogą wpłynąć na te dokumenty.
          Natomiast owszem, istnieje zwyczaj powiadamia sąsiadów, o rozpoczętej przez ciebie inwestycji, jednak na podstawie zmian w przepisach w roku 2009, urząd nie ma takiego obowiązku. Po prostu się asekuruje. Sąsiad (i nie tylko sąsiad) może wnieść sprzeciw, ale tylko w sytuacji, kiedy twoja inwestycja zagraża realizacji jego potencjalnej inwestycji lub niekorzystnie wpływa na środowisko naturalne. Czyli np. jeśli zamierzasz zabudować mu się po granicy działki i uniemożliwisz mu budowę okien w planowanym przez niego budynku. Twoja budowa, musi w istotny sposób wpływać na ograniczenia zabudowy działki sąsiada lub na środowisko. Ale co najważniejsze - taki sprzeciw nie wstrzymuje procedury, jeśli twój planowany budynek jest zgodny z decyzją o warunkach lub planem zagospodarowania. Jeśli urzędnik przeciągnie ci wydanie pozwolenia z powodu "konsultacji" z sąsiadami, to wnoś od razu skargę na postępowanie niezgodne z KPA. Bardzo często to działa i przyspiesza procedurę. Jeśli postępowanie z winy urzędu trwa ponad 65 dni, wystarczy napisać skargę, a za każdy dzień zwłoki zapłacą 500 zł kary administracyjnej.
          Co więcej - sąsiad (i nie tylko), może wystąpić o cofnięcie pozwolenia na budowę a nawet o jej wstrzymanie do sądu administracyjnego. Musi się jednak liczyć z tym, że jeśli przegra, będzie musiał pokryć koszty twoich strat związanych z budową (niemożliwością jej zakończenia). W praktyce zdarza się to więc bardzo rzadko.
          • Gość: mmmmmm000 Re: coś nie halo... IP: *.net.pbthawe.eu 12.02.13, 00:35
            Jeszcze jedna rada...
            Na WSZYSTKO co ci mówią żądaj podstawy prawnej. Urzędnik ma obowiązek ci ją podać. Jak jest dobry, to ma wszystko w małym palcu i w ciągu kilku sekund pokaże właściwy paragraf. Jak jest kiepski, to się będzie wykręcał i nie pokaże, ale wtedy takiego urzędnika w ogóle nie słuchaj, bo po prostu pieprzy głupoty.
            Pytanie o podstawę prawną z miejsca zmienia stosunek urzędnika do ciebie. Zaczynają się trochę ciebie bać i traktują poważnie.
            Musisz być przekonany o swojej racji (po uzgodnieniu najlepiej z NIE urzędnikiem) i od urzędników po prostu domagać się swoich praw. Egzekwować zamiast prosić i się "dogadywać". Tylko nigdy ze swoimi wymaganiami nie przesadź i nie domagaj się czegoś, co ci się nie należy, bo wtedy to bezlitośnie wykorzystają.

            Sprawa sprzed kilku miesięcy, kiedy domagałem się ustalenia warunków zabudowy dla pewnego terenu. Planista i urząd miasta ze wszystkimi jego pracownikami twierdzili, że wnioskowany przeze mnie budynek, nie ma prawa powstać w proponowanym przeze mnie miejscu. Wgryzłem się w przepisy i orzecznictwo sądów odnośnie metod planowania przestrzennego. Udało mi się udowodnić planiście, że nie ma racji. Nie zauważył, że w 2010 roku zmienił się pewien przepis, który zadziałał jednoznacznie na moją korzyść. Faceta po prostu zgubiła rutyna. Miałem to szczęście, że kolega prawnik był przekonany o mojej racji i mnie w niej utwierdzał. Najgorsze jest to, że pomimo pokazania mu konkretnego przepisu, planista nadal twierdził, że to on ma rację! Na szczęście kierownik wydziału inwestycji w urzędzie miasta miał więcej oleju w głowie.
          • Gość: nicelus Re: coś nie halo... IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.13, 03:07
            mmmmmm000 napisał(a):

            > Przykład. Budynek jednorodzinny z funkcją usługową w parterze, jest w jednym z
            > powiatów na terenie Wielkopolski traktowany jak budynek mieszkalny. Urząd nie w
            > ymaga żadnych dodatkowych projektów (np. instalacji) na część handlową. Dokładn
            > ie ten sam budynek według dokładnie tego samego projektu budowlanego na terenie
            > jednego z powiatów w lubuskim musiał mieć do wydania pozwolenia, dla części us
            > ługowej, takie same dokumenty jak dla budynku usługowego czyli dodatkowe projek
            > ty instalacyjne (wodne, elektryczne), odgromowe, p.poż., oraz udogodnienia dla
            > niepełnosprawnych.

            Trzeba było zapytać o podstawę prawną.

            :)

            • Gość: mmmmmm000 Re: coś nie halo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.13, 13:11
              Wiesz Nicelus, coraz trudniej oprzeć mi się wrażeniu, że jesteś jota w jotę podobny do jednej mojej zdewociałej ciotki.
              Każdemu w rodzinie do wszystkiego się wtrąca, mimo że o niczym nie ma pojęcia...
              Najgorszy charakter z możliwych. Nic dziwnego, że to forum jedynym twoim pzyjacielem i jedyną formą spędzania czasu.
              • Gość: hiro Re: coś nie halo... IP: *.gorzow.mm.pl 12.02.13, 13:18
                i nie krzycz na niego bo przestanie nawet sam ze sobą gadać!>>>>>>>
                :-))))))))))
              • e_werty Re: coś nie halo... 12.02.13, 15:28
                podobny do jednej mojej zdewociałej ciotki.

                .... mam wrażenie że chodzi o wwwwwwwww000 "wujka dobrą radę"?
                • Gość: hiro Re: coś nie halo... IP: *.gorzow.mm.pl 12.02.13, 15:39
                  mmmmmm000żżże i o wujka ................?
                • Gość: mmmmmm000 Re: coś nie halo... IP: *.net.pbthawe.eu 12.02.13, 16:10
                  treść jak zwykle bez ładu, bez składu, nie ma do czego przypiąć i... na "wrażeniach".

                  napisz kiedyś choć raz coś do rzeczy, bo bijesz na tym forum pianę jak lubuscy politycy...
                  • e_werty Re: coś nie halo... 12.02.13, 17:45
                    bo bijesz na tym forum pianę

                    ... a ty ją łykasz i traktujesz poważnie...
                    a forum - jak to forum - dzięki niemu kanapowi politycy maja wrażenie że
                    świat się kręci dookoła ich postaci i że coś robią. Strach pomyśleć co by było gdyby ich poważnie potraktować!

                    :)
                    • Gość: hiro Re: coś nie halo... IP: *.gorzow.mm.pl 12.02.13, 18:00
                      > ... a ty ją łykasz i traktujesz poważnie...
                      a ty ją zlizujesz z kolan?:-))))
                      niektórzy wydedukowali,że cośtamcośtam się do prokuratora nadaje.....i schowali to coś w szafie lesiaka:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • Gość: nicelus Re: coś nie halo... IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.13, 16:24
                mmmmmm000 napisał(a):

                > Każdemu w rodzinie do wszystkiego się wtrąca,
                > mimo że o niczym nie ma pojęcia...

                Czyli to rodzinne, a ja myślałem żeś zamilkł.

                • Gość: mmmmmm000 Re: coś nie halo... IP: *.net.pbthawe.eu 12.02.13, 16:30
                  ...najlepszym sposobem na ową ciotkę, jest ją po prostu ignorować, jeśli się jej już normalnie jak człowiekowi nie da wytłumaczyć...

                  Nich sobie ciocia łyknie jakieś ziółka...

                  Jeszcze ciocia coś ciekawego napisze ??

                  (pewnie napisze, bo choć milczenie złotem, to ciocia pazerna nie jest i zadowoli się srebrem)
          • danny_boy Re: Lampy sfinansują dziury w drogach 13.02.13, 01:16
            Milion z oświetlenia ulic przeszedł na łatanie dziur w gorzowskich drogach. Ale bez obaw: miasto nie będzie zaciemnione

            Gość portalu: mmmmmm000 napisał(a):
            > Przykład. Budynek jednorodzinny z funkcją usługową w parterze,
            Ta usługa to sprzedaż lamp czy łatanie dziur?
            • Gość: nicelus mmmmmm000 IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.13, 11:32
              danny_boy napisał:

              > Ta usługa to sprzedaż lamp czy łatanie dziur?

              On świadczył usługi fryzjerskie. Takimi tekstami fryzjerzy zabawiają swoje klientki. Mądrze brzmią i nikt nie sprawdza, czy sumy w dolarach, czy w euro....

              Wystarczy spojrzeć na jego nick...
              Najpierw maszynka mmmmmm,
              a później nożyczki zerozerozero.

              :D :D :D

              • Gość: hiro jemu słoma z butów nie wylazła IP: *.gorzow.mm.pl 13.02.13, 13:18
                www.youtube.com/watch?v=cNPv8NXn4mE
                tak jak tobie:-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • mmmmmm000 Re: mmmmmm000 13.02.13, 17:26
                Jeszcze miągwisz?
                Jeszcze ci się chce???

                Zrozum wreszcie, że ja nie mam ani ochoty, ani zamiaru wypełniać otaczającej cię pustki towarzyskiej i nie chce mi się zabawiać cię forumowym flirtem.
                Od tego są życiowi partnerzy (żony, czy chłopaki - nie wiem co tam wolisz i co tam masz, jeśli masz), a najlepiej REALNI znajomi. Więc ich sobie po prostu znajdź i uprawiaj REALNĄ konwersację, bo zaczynasz dziwaczeć.
                • Gość: hiro Re: mmmmmm000 IP: *.gorzow.mm.pl 13.02.13, 17:51
                  > bo zaczynasz dziwaczeć.
                  zaczniesz:-)))))))))) jajcasz:-)))))))
            • bardgorzowski Re: Lampy sfinansują dziury w drogach 14.02.13, 11:57
              danny_boy napisał:
              > Ta usługa to sprzedaż lamp czy łatanie dziur?
              Napewno sprzedaż lamp.
              Na każdą dziurę jedna lampa.
    • Gość: nicelus Re: Lampy sfinansują dziury w drogach IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.13, 11:36
      Pieniądze z lampy, bo budżet z sufitu.

      • bardgorzowski Re: Lampy sfinansują dziury w drogach 14.02.13, 11:59
        Gość portalu: nicelus napisał(a):

        > Pieniądze z lampy, bo budżet z sufitu.
        >
        Pieniądze z lampy w dziurę.
        No bo przecież "budżet z sufitu" pochodzi.
        ;-)
    • gustdelf3 Wy tak każdy temat potraficie rozwinąć? 13.02.13, 13:53
      ......
      • Gość: hiro a oni każdy spie...ć? IP: *.gorzow.mm.pl 13.02.13, 13:57
        gdzie kto stał wtedy?:-)))))))))))))))))))))
      • Gość: hiro :-) IP: *.gorzow.mm.pl 13.02.13, 21:03

        "- Рoзoчкa ! Я тyт в интернете прoчитaл, шo 2012 гoд переживyт тoлькo те знaки гoрocкoпa, y кoтoрых тaки еcть рoгa: Овны, Тельцы, Кoзерoги, a я Скoрпиoн... Шo делaть бyдем, Рoзa?!
        - Мoня не шквaрчи: вcе шo cмoглa - yже cделaлa! Жить бyдешь дoлгo и cчacтливo!
        Відпoвіcти Цитyвaти"
        • Gość: Bernard Re: :-)No i jak piszesz "zfinansuja" IP: *.net.albertacom.com 13.02.13, 22:55
          Hey hiro,
          I to sa jaja
          :):):):)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka