aggulek
10.11.04, 09:36
Gry i zabawy sądowe
Szczeciński sąd zdecyduje dziś, czy przebywający w areszcie prezydent Gorzowa
Wielkopolskiego Tadeusz Jędrzejczak wyjdzie na wolność, czy nadal pozostanie
za kratkami. Sąd będzie rozpatrywać zażalenie obrońcy prezydenta na decyzję o
jego tymczasowym aresztowaniu.
Prezydent Gorzowa został zatrzymany 21 października przez agentów ABW. Jest
dziś 13. podejrzanym w tzw. aferze budowlanej. Lokalne media długo
rozpisywały się o powiązaniach szefów największych w mieście firm budowlanych
z lokalnymi politykami z SLD. W zamian za intratne zlecenia mieli oni
sponsorować kampanie wyborcze Sojuszu. - Problem w tym, że wśród 12
podejrzanych do tej pory osób nie było nikogo z SLD, wręcz przeciwnie jest
wśród nich gorzowski polityk prawicy - mówi „TRYBUNIE" poseł Franciszek
Wołowicz, wiceszef partii w województwie. Politycy Sojuszu wierzą w
niewinność Jędrzejczka. - Pytaliśmy go o tę aferę wiele razy, także
prywatnie. I zawsze mówił, żebyśmy byli spokojni, że wszystkie przetargi
odbywały się zgodnie z przepisami - mówi Wołowicz. Dodaje, że w sprawie
prezydenta jest tyle niejasności, że można dopatrywać się w niej ataku na
partię. - Mamy podstawy, żeby tak sądzić. Przez tyle miesięcy nikt go nawet
nie przesłuchał. I nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, wyciąga się z domu
prezydenta wojewódzkiego miasta i od razu podejmuje się decyzję o tymczasowym
aresztowaniu. Dziwnym trafem na każdym kroku pojawiają się dziennikarze, choć
na przykład w gorzowskim magistracie mało kto jeszcze wie o sprawie. Pani
sędzia, która wydawała postanowienie o tymczasowym aresztowaniu, czeka 40
min. z rozczęciem posiedzenia. Czeka na dziennikarzy.
Dziwi mnie, że wymiar sprawiedliwości dopasowuje się do mediów. Praktycznie
na każdym etapie prezydentowi towarzyszą flesze - mówi Wołowicz.
- Najgorsze jest jednak to, że w uzasadnieniu postanowienia o tymczasowym
aresztowaniu znajduje się zapis, że Jędrzejczak był wielokrotnie karany.
Później sąd tłumaczy, że była to nieistotna pomyłka pisarska. Nieistotna?!
Czynienie wielokrotnego przestępcy z prezydenta miasta, wybranego na tę
funkcję w głosowaniu powszechnym już w pierwszej turze, to dla sądu
nieistotna pomyłka?! - zastanawia się poseł. Dlatego właśnie lubuscy
parlamentarzyści SLD zwrócili się do ministra sprawiedliwości o objęcie
nadzoru nad postępowaniem w tej sprawie.
Tadeusz Jędrzejczak (jego obrońca powiedział dziennikarzom, że prezydent
zezwolił na podawanie jego nazwiska w mediach) ma 49 lat. Był jednym z
założycieli gorzowskiej SdRP i pierwszym przewodniczącym jej rady
wojewódzkiej, w 1999 r. współtworzył w regionie SLD. Był posłem I, II i III
kadencji. Kiedy zaczął obowiązywać zakaz łączenia funkcji prezydenta miasta z
posłowaniem, bez wahania złożył mandat parlamentarzysty. W wyborach
samorządowych w 2002 r. zdeklasował rywali.
Mało jest dziś gorzowian, którzy próbują podważać zasługi Jędrzejczaka. W
opinii wielu mieszkańców, Gorzów lepszego prezydenta nie miał nigdy. -
Głosowałam na Jędrzejczaka i nawet dzisiaj nie żałuję tego. Nikt inny przed
nim nie zrobił dla miasta tak wiele. - mówi nam Jolanta Rutkowska, mieszkanka
Gorzowa.
Pierwszą decyzją, jaką podjął Jędrzejczak po wyborach, była budowa zachodniej
obwodnicy miasta. Dotychczas Gorzów z jedną przeprawą przez Wartę miał
ogromne problemy komunikacyjne, dziś mosty są dwa, a nowe drogi powstają jak
grzyby po deszczu. Doprowadził także do budowy kompleksu basenów Słowianka.
Inwestycja kosztowała miasto ponad 50 mln, ale dziś gorzowianie szczycą się
centrum sportowym z prawdziwego zdarzenia. Dalej: trasa średnicowa, nowe
parki, centrum edukacji artystycznej z salą koncertową. Nowe inwestycje przez
lata lokowały Gorzów w czołówce najbardziej atrakcyjnych miast w Polsce. W
lipcu 2002 r. Jędrzejczak odbierał dyplom za czwarte miejsce Gorzowa w
rankingu Złota Setka Samorządów 2002, rok później kolejne wyróżnienie za
trzecie miejsce w zestawieniu powiatów grodzkich. Trzy miesiące przed
aresztowaniem cieszył się z kolejnego wyróżnienia w Złotej Setce Samorządów -
Nikt nie odważy się dziś zakwestionować zasług Jędrzejczaka, bo nikt nie
dorastał mu nawet do pięt. Nigdy nie będziemy już mieć takiego prezydenta -
mówi pani Jolanta. - Trzeba wypuścić prezydenta - mówi nam gorzowianin
Stanisław Mazur. - To aresztowanie to był jakiś cyrk. To jest prezydent
wojewódzkiego miasta, wybrany przez nas w pierwszej turze i nie był do tej
pory karany. Wręcz przeciwnie ma wielkie zasługi dla nas wszystkich. Nie chcę
go bronić, jak jest winny, to niech idzie siedzieć, ale do momentu
prawomocnego wyroku wszyscy w tym kraju są niewinni. Można go było
przesłuchiwać, wzywać do Szczecina i jestem pewien, że nie uciekałby od
odpowiedzialności - mówi.
Ale nie wszyscy mieszkańcy są tego zdania. Gorzowska Platforma Obywatelska
rozpoczęła już zbieranie podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum o
odwołanie Jędrzejczaka z funkcji prezydenta miasta.
W sądzie nikt nie chciał z nami rozmawiać. Obrońcę Jędrzejczaka mec. Andrzeja
Mareckiego dziwi ogólnikowość zarzutów. Prezydentowi Gorzowa szczecińska
prokuratura zarzuca działanie na niekorzyść gorzowskich firm budowlanych i na
niekorzyść miasta. - To są kuriozalnie ogólnikowe zarzuty - mówi. Takimi
zarzutami zdziwiony jest również jeden z najlepszych gorzowskich prawników,
szef Klubu Parlamentarnego Unii Wolności w Sejmie poprzedniej kadencji Jerzy
Wierchowicz. - Zarzuty działania na niekorzyść miasta można postawić dzisiaj
wielu osobom piastującym takie stanowiska - mówi „TRYBUNIE" Wierchowicz. -
Takie przestępstwo jest zagrożone sankcją co najwyżej pięciu lat więzienia.
Bardzo rzadko w takich przypadkach stosuje się środek zapobiegawczy w postaci
tymczasowego aresztowania - twierdzi Wierchowicz, choć zaznacza, że o sprawie
wie jedynie z doniesień prasowych. - Zarzuty prokuratury są zbyt ogólnikowe,
trzeba przecież wykazać związek między szkodą a konkretnym działaniem
prezydenta - tłumaczy Wierchowicz i dodaje, że według niego, tymczasowe
aresztowanie prezydenta nie było potrzebne.
To samo twierdzi obrońca Jędrzejczaka. - Przecież mój klient mógł w każdej
chwili zgłosić się do prokuratury. Już po samym zatrzymaniu złożył obszerne
wyjaśnienia, także na piśmie. Wszystkie dokumenty zostały już zabezpieczone,
nie ma powodu, żeby siedział w areszcie - mówi mecenas Andrzej Marecki.
Franciszek Wołowicz dodaje, że nie ma oznak, że prezydent będzie odmawiał
jakiejkolwiek współpracy. - Są przecież możliwości przesłuchiwania go w
normalnym trybie. Nie musi siedzieć za kratkami. To prezydent dużego miasta,
który nigdy nie był karany. Po co ten cały cyrk medialny - zastanawia się
Wołowicz.
Robert Włodek (Trybuna online)