Dodaj do ulubionych

Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyciele !

IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:48
Fascynująca lektura z Forum ogólnopolskiego o wybrykach w gorzowskiej
katedrze.
Bez cenzury i korekty.
Benek, odpuść sobie chociaż teraz, bo spalisz wątek! Dzięki.

--------------------

Dzisiejsza młodzież to jakaś pomyłka Gnoje są tak aroganccy, że krew zalewa
jak się widzi wyluzowanego pajaca lub nawet cały cyrk w miejscach
publicznych. Pokolenie gimnazjum jest pozbawione szacunku i kultury, dla nich
liczy się tylko alkohol, a przede wszystkim narkotyki. Nie ważni są rodzice,
bo ich bachory uczą się wszystkiego w szkołach od siebie nawzajem.

Przecież nie ma już komuny. Religia w szkole, ksiądz w kościele, w domu, w
telewizji, w radiu, w wojsku i w rządzie. Odawać by się mogło, że otwarta
brama ku lepszemu. I gdzie tu pies pogrzebany? Tego w moich czasach nie było,
chociaz w szkole pobierałąm tylko nauki świeckie, a na religię chodzilo się z
własnej woli.

Nie moge dojść do siebie po przeczytaniu tego newsa. Jak tak można? To
napewno przez te wszystkie gry komputerowe i internet. Umówili się napewno
przez szatański wynalazek jakim jest gadu-gadu lub inny komunikator. Internet
powinni podłanczać wtedy, gdy dostanie się na niego pozwolenie. Aby takowe
dostać należałoby przejść różne testy, żeby dokładnie zbadać psychike
przyszłego internauty. Oczywiście powinien być limit korzystania z internetu.
Myśle, że 20 godzin miesięcznie w zupełności wystarczy. Nie musze chyba
wspominać o tym, że działalność internautów powinna być pod całodobowym
nadzorem i monitoringiem... A jak wy myślicie?

Heheheheheh...........Kobieto czy Ty wiesz co piszesz? Z całym szacunkiem,
aczkolwiek 20 godzin to ja siedze dziennie na komputerze!! Szatański
wynalazek Gadu-Gadu....<beheheheh>

co do tego ma internet???
nie kminie w ogole!!!!wychowaniem dziecka zajmuja sie zazwyczaj rodzice,albo
dziadkowie a nie internet, wszystko jest dla ludzi!!!!!! pewnie jak by
zrobili takie badanie tobie to bys nawet nie dostała zezwolenie na ogladanie
TV, bo tam przeciez takie drstyczne sceny ......

A nie wstrzasaly toba wiadomosci z okolic kosciola w Gdansku jak zachowywali
sie ludzie dorosli katolicy po wyjsciu z mszy sw.? Uzywajacy wyzwisk i
rekoczynow ? nie bo to w twojej ocenie bylo sluszne .Sprawiedliwosc kalego .

Ok zachowania tej mlodziezy nie pochwalam ale co robili/jak sie
zachowywali/tzw obracy pralata w Gdansku.Byli to przeciez ludzie dorosli i co
tu duzo mowic przyklad dali wzorowy,wiec co sie czepiacie tylko mlodych i to
po kielichu.Teraz pewnie zaluja.Wzorce ida z gory.Ksieza pedofile -wytroki w
zawiasach ,albo tak jak pralat wrecz szuka zemsty na tych ,ktorzy odwazyli
sie napisac o jego sklonnosciach.Sklonnosci/calowan ie,klepanie,przytulanie/w
jego wykonaniu to normalne .W wykonaniu normalnych ludzi -be i karalne.Biskup
pierze brudne pieniadze,klasztor w czestochowie wykupuje przestepce z
wiezienia,ksiadz zabija dziecko w wypadku-ucieka z miejsca zdarzenia i nie
siedzi w wiezieniu.Mlodzi to wszystko widza ,no i takie zachowanie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:50
      Cd:

      Pracuję w szkole i obserwuję dzieci. Są totalnie rozpasane, nie ma dla nich
      wogóle autorytetów. Rodzice sobie z nimi nie radzą. Nauczyciele zresztą też.
      No, bo jak sobie poradzic skoro jedynym sposobem, w jaki mogę ukarać ucznia
      jest kilka punktów z zachowania. A oni na to gwizdają, jak na wszystko inne.
      Nie zalezy im na niczym, a rodzice w swej bezradności....popierają ich!!! Stąd
      takie, a nie inne zachowania nastolatek. A młodsze dzieci są jeszcze bardziej
      wyrachowane i obojętne. Dleczego nikt tego nie dostrzega? Czemu nikt nie
      reaguje?

      nauczyciele i nauczycielki na obozach i koloniach piją wóde razem z dziecmi itd
      a potem tak jest

      Dokładnie, Ty sie chyba wywodzisz z takich kręgów o czym świadczy ten głupawy
      komentarz.

      Głupawy??? Prawdziwy, prawdziwy, sierotko! Jak byś miała dzieciaki w wieku
      nastu lat i jeszcze by z Tobą szczerze chciały rozmawiać to byś nie była taka
      ślepa. Jest jeszcze gorzej: część pije z dzieciakami, a część ochrzania je za
      dnia za picie, a potem w nocy chleje do nieprzytomności, a nastolatki to widzą!
      Wiem to od moich dzieciaków, obecnie 22 i 18 lat.

      Moje akurat nie "chleją" w znaczeniu jakie sugerujesz. A jeśli używają to z
      umiarem, jeszcze nigdy nie przyszli z imprezy w stanie wskazującym i nigdy nie
      musiałam się za nich wstydzić. Mam do nich pełne zaufanie. Tego życzę Tobie i
      wszystkim rodzicom. Ale słyszałam o panienkach z tzw. dobrych domów i
      czerwonymi paskami na świadectwach, które chodziły przy ścianach... Pewnie nie
      chciały "odmówić" i nie wiedziały czym to pachnie. I wiesz, szczerze mówiąc
      uważam, że dzieciom lepiej zrobi szczera rozmowa i LEKKIE poluzowanie niż
      wściekły zakaz, prowdzący do pijaństwa młodych do nieprzytomności. Więcej się
      na ten temat nie wypowiadam, albo przemyślisz i zrozumiesz, albo poczekaj na
      swoje doświadczenia w tym względzie.

      Mówisz zupełnie jak moja matka. Teraz ją za to nienawidzę. I siebie też.

      Tu nie chodzi o picie,ale o beznadzieję,alkohol na chwilę oddala problemy,które
      potem powracają,więc trzeba się znowu napić i tak w kółko,w końcu picie
      przeradza się w nałóg

      Dzieci mamy dobre!!!To system jest chory!!!Bezstresowe wychowanie,
      kolejne"mądre reformy",brak czasu na zainteresowanie dziećmi rodziców,
      nauczyciele z przypadku- nie cierpiący dzieci i młodzieży- to wszystko jest
      efektem
      postaw młodych, zagubionych ludzi!!!

      Brawo bo to jest słuszny i mądry komentarz...
      Tak reformy na ślepo przyjęte za słuszne i postępowe
      to głowne zło. Do tego bezkarność wprowadzana przez następnych postępowych ze
      środowisk prawiczych...i wiele innych nie przemyślanych rzeczy i taki musi być
      efekt..
      Przypominam ze przodowała w tych głupkowatych pomysłach
      Mumia Wolności nasze żródło mądrości do którego My nie dorośliśmy....
      Gorzej już niektórzy o tym zapominają....

      W pełni zgadzam się z tym komentarzem. To jest właśnie bezstresowe wychowywanie
      dzieci. Nauczycielowi nic nie wolno, nie wolno ukarać smarkacza, a smarkaczowi
      wolno ubliżać nauczycielowi. Nie do pomyślenia w pokoleniu rodziców tych
      właśnie nastolatków.

      Jacy rodzice takie dzieci. Na pielgrzymkę maturzystów do Częstochowy kochana
      młodzież została wyekwipowana w alkohol. Na miejscu wystawili wódę na parapet,
      aby się chłodziła. Ciepła jest niedobra. Zabraliśmy kilka litrów i
      przekazaliśmy dyrekcji szkoły. Nawet nie musieliśmy informować rodziców o
      wydarzeniu. Sami przyszli odebrać alkohol. Przecież to za ich pieniądze, nie
      może się zmarnować.

      22 i 18 lat, to już raczej nie są dzieciaki. Myślę, że problem pojawia sie, gdy
      dziecko mając 12 i wiecej lat. A gdzie one to widzą???? to pytanie powinny
      zadać sobie matki, któr w ogóle ich nie pilnują. To sobie moze pani
      pogratulować, że są tak dobrze wychowane. Ale prosze nie zwalac winy że to
      szkoła i (jak tutaj piszą religia), bo to raczej rodzice powiini wychować, a
      nie szkoła. Bo prawda jest taka, że dzieci w szkole a wdomu - to dwie różne
      osoby i dwa zachowania. Szkoła niestety jest ograniczona w wychowaniu. powiem,
      ze kiedy ja chodziłam do szkoły (7 lat temu) to nauczyciel miał coś do
      powiedzenia, ateraz raczej to uczeń ma ostatnie słowo i rodzice, które nie mogą
      uwierzyć, ze ich dziecko to zrobiło. Wina leży w Oswiacie, a nie w
      nauczycielach.pozdrawiam

      Nie tak dawno mieli po 12 lat. Na temat szkoły nie pisałam, jedynie na temat
      opiekunów na koloniach i obozach: tam naprawdę nie dzieje się dobrze, pije się
      bardzo dużo! Chwała niebiosom, że nie ma z tego nieszczęśliwych wypadków. Ja
      właściwie zabrałam głos tylko po to, aby nie królowała wszechobecna polska
      hipokryzja i szufladkowanie 'black and white'.
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:52
      Cd:

      Oczywiście najlepiej zwalić winę na nauczycieli. Popatrzcie Kochani Rodzice ile
      czasu poświęcacie swoim dzieciom? Gdybyście z nimi rozmawiali i zwracali uwagę
      na to co robią nie byłoby tego co jest. Pytanie - gdzie byli rodzice tych
      nastolatek?

      Jestem emerytowana nauczycielke.Od czasu do czasu,gdy jest taka potrzeba
      zastepuje nieobecne dluzej kolezanki.Przyznam ,ze, mimo.iz jestem dopiero 2
      lata na emeryturze -nie moge sie nadziwic jak bardzo zmienila sie szkola.Ucze
      matematyki, a wiec przwdmiotu niezbyt lubianego,nie maialam przez 33 lata nigdy
      problemow z dyscyplina nalekcji,ktora ,.moim zdaniem,jest konieczna aby mozna
      bylo czegokolwiek nauczyc.Dzisiaj mam z tym ogromny problem.Stwierdzam ze
      nauczyciel nie jest dzis zadnym autorytetem.Pamietam ucziow ,ktorzy uczyli sie
      dla mnie i tylko dla mnie i dobrze pozniej na tym wyszli-dzisiaj to chyba
      niemozliwe.Rodzice tez nie sa dla mlodziezy autorytetem,wiec-kto?Mysle ze
      nalezaloby przeanalizowac dzisiejsza sytuacje i ja zmienic.Spory-kto jest
      winien -do niczego nie prowadza.

      "susz" - nie obrażaj nauczycieli!
      Jeżeli ktoś uważa się za nauczyciela i pije z dziećmi, to oczywiście nim nie
      jest. Jest zwykłą łachudrą. Z tego co wiem w czasie wakacji masa przypadkowych
      pseudo nauczycieli bierze udział w koloniach i obozach letnich. Mają załatwianą
      pracę po znajomości w klanie rodzinnym. Posiadają zaliczony kurs jednodniowy i
      biorą się za pracę z dziećmi jako profesjonaliści. Często są alkoholikami,
      mając zaledwie dwadzieścia lat. Tacy "wychowawco-nauczyciele" wyrabiają opinie
      prawdziwym pedagogom.

      Bo nauka religii polega przede wszystkim na zastraszaniu. Największym błędem
      Kościoła było wprowadzenie religii do szkół, między inne przedmioty. Kościół
      popełnił błąd, ale się do niego, jak zwykle, nie przyzna.
      Rodzice zmuszają do chodzenia na religię dzieci, które poza szkołą na religię
      by nie chodziły. Osobnicy ci, rozłożą każdą lekcję religii, wykazując
      bezsilność prowadzącego, zadając mu podchwytliwe pytania, ośmieszając - element
      zastraszenia znika.

      Hahaha. Twoja "logika" mnie rozbraja!!!! Lekcje religii są winne pijaństwu,
      tak???? hehehehe. Dobry dowcip satyryku jeden.

      A pamiętasz, co pito podczas Ostatniej Wieczerzy? Dlaczego potępiasz picie
      alkoholu? Ja nie potępiam tego, że się pije, tylko to, co młodzież mówi, jak
      się "rozluźni". Takie zachowanie kiedyś było nie do pomyślenia.

      Typowo komusze, z Rosji wywiedzione automatyczne połączenie słowa "alkoho" ze
      słowem "upicie się". Drogie dziecko, czym innym jest wypicie odrobiny wina, a
      czym innym upicie się do nieprzytomności, jak te nieszczęśliwe dzieciaki.
      Przecież to nie religia, na litość jest winna tym idiotycznym wybrykom, i nie
      szkoła, tylko RODZICE.

      Jakby Ostatnią Wieczerzę przenieśc w dzisiejsze czasy to jezus napiłby się
      pewnie herbaty z cytryną a ty pewnie wypomniałbyś mu że namawia do ćpania.

      nie przenoście wieczerzy w dzisiejsze czasy!ludzie wy naprawde jesteście nie
      normalni.szydzice sobie z żeczy świętych.Jezus nie pił wina z apostołami tylko
      w drodze przeistoczenia pił z uczniami swoją krew pod postacią wina a jadł
      ciało pod postacią chleba.

      czy ty jestes idiotą?Jezus podczas ostniej wieczerzy był o ile mi wiadomo
      pełnoletni miał 33 lata apostołowie też,więc wolno im było pić wino!!!!!

      Nic nie rozumiesz, chłopcze. Na religii rzeczywiście nie każą pić wódy, ale też
      i niewiele mogą kazać lub zakazać.
      Po prostu religia wciśnięta między wf, polski, matę i wos stała się jeszcze
      jedną nudną lekcją. Jej miejsce w szkole całkowicie ją udesakralizowału.
      Ksiądz, czy świecki katecheta stał się jedynie belfrem, którego można olać lub
      oszwabić. Tak więc skutek wprowadzenia religii do szkół jest akurat przeciwny
      od zamierzonego.
      Zwracałem na to uwagę w czasie wprowadzania na siłę religii do szkół. Ksiądz, z
      którym rozmawiałem przyznał mi racj, ale powiedział, że to nie o to chodzi, że
      chodzi o wejście księży do rad pedagogicznych szkół i uzyskanie wpływu na
      program wychowawczy szkoły.
      To akurat się udału, ale religia straciła swoją rolę.

      To od razu trzeba było tak pisać. Jednak pamiętaj że odpowiedzialności za picie
      młodzieży nie można zrzucać na innych (np księży). Nauczyciele też są
      odpowiedzialni za wychowywanie a zwłaszcza rodzice. To że dziewczyna była
      pijana w wigilie świadczy o jej rodzinie, bo pewnie nie spędzała jej u chłopaka
      i pewnie razem nie chciałoby im się iść na pasterkę.

      to fakt, zajecia z religii mialy zupelnie inny wymiar, wydzwiek i inaczej sie
      do nich podchodzilo kiedy trzeba bylo isc na nie po normalnych lekcjach na
      plebanie. A kto nie chcial to po prostu nie chodzil i sie nie wtracal...

      Na taki wlasnie autorytet zapracowal sobie Kosciol. Kosciol idzie na dno.
      Najwyzszy czas.

      A dlaczego zawsze ma reagować KTOŚ a nie JA, dlatego młodzież jest bezkarna bo
      ma reagować KTOŚ a nie JA Należy zawsze i w każdym miejscu zwracać młodzieży
      uwagę mimo, że oplują, a nie stać z boku.I to jest odpowiedż na nasze
      zachowanie.

      tak robię, ale niewiele z tego wychodzi. Skoro durne gazety dla kobiet i matek
      prppagują tzw "bezstresowe wychowywanie". Potem tak się dzieje. Zaczyna sie od
      tego, ze dzieciak wchodzi z matką do sklepu, niszczy wszystko, na poczcie zrywa
      plakaty, drze sie, płacze. Spróbuj zwrócić uwagę. Kiedys taka idiotka mało mnie
      nie pobyła, bo śmiałam powiedzieć, ze jej dziecko źle sie zachowuje i należy mu
      zwrócic uwagę.

      ot odpowiedź na pytanie,nauczyciel jest bezradny skoro "mamusie" i "tatusie"
      swym bachorom pozwalają na wszystko to mamy co mamy, a zwróć uwagę to
      usłyszysz "moje dziecko?! nigdy w życiu, on/ona jest taki grzeczny

      w końcu słysze kogoś mądrego i chwała ci za to.Drodzy ludzie jeśli sami nie
      zaragujemy na to co się teraz dzieje to po nas.wojny w polsce nie
      potrzeba.tylko dać wódkę i samochody i sami sie pozabijają-tego chcecie bo ja
      nieeee.

      spróbuj zareagować.. na drugi dzień masz rodzica na karku, ktory przyszedł ze
      skargą na Ciebie do dyrektora. Zadzwoń do matki, że widziałeś jej córkę na
      wagarach. Na drugi dzień ma wypisane przez matkę zwolnienie z
      powodu "niedyspozycji". Takie są czasy, że chłopcy noszą na WF zwolnienia od
      rodziców w powodu "złego samopoczucia" a gdy nauczyciel kupi za własną kasę
      choinkę to klasa zawiedziona mruczy "taką małą choinkę będziemy mieli?!"..
      najgorsze, że żaden z tych przykładów nie jest wymyślony :(. Tak więc winni sa
      przede wszystkim rodzice.. nauczyciele, księża i w ogóle ludzie na ulicy sa
      bezradni bo dzieci utwierdza w ich zachowaniu matka lub ojciec. Są też
      oczywiście dobre dzieci.. tyle że nie rzucają się tak w oczy :)

      Bardzo Ci współczuję, uzalania sie nad sobą. Chyba sam wybrałeś sobie taki
      zawód?
      Na pewno przykłady podane przez Ciebie sa prawdziwe, ale ja mogłabym podać
      równie prawdziwe, by uzasadniać tezę przeciwna do Twojej - reagowanie
      nauczycieli na zło spotyka sie ze zrozumieniem i szacunkiem zarówno rodziców
      jak i uczniów.
      Nieudacznicy powinni jak najszybciej zostać zwolnieni. Wiem, że to trudne, bo
      Karta Nauczyciela chroni ich bezsensownie. Potem sa przypadki, że uczniowie
      wkładają swoim "wychowawcom" śmietniki na głowy.
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:54
      Cd:

      1. wyjaśnijmy sobie że ja nie jestem nauczycielem - ale mam znajomych
      nauczycieli. 2. podane przeze mnie przykłady nie świadczą bynajmniej o tym że
      ktokolwiek się nad sobą użala. 3. ja tez znam dobre przykłady.. ale to nie
      te "dobre przykłady" robią pijackie burdy w kościołach i nie o nich mówimy. 4.
      życzę sukcesów w nauce czytania ze zrozumieniem - na razie idzie Ci kiepsko

      Dokładnie jak wpisałem punkty ze sprawdzianu ujemne za ściąganie to już na
      następny dzień był telefon od rodziców ze skargą do dyrektor, która powiedziała
      że jak przyjdą rodzice jeszcze raz to będzie musiała mnie zwolnić, tak wię
      najlepiej zachować skrajną obojętność.

      Nauczyciele też mają co nieco za uszami. W podstawówce miałem problemy na
      geografii - nie prowadziłem ładnego, kolorowego zeszytu (dla pana stukartkowy
      zeszyt, zapisany w ciągu roku to było minimum, które każdy uczeń musiał
      wyrobić) i łapałem dwóję za dwóją (w półroczu miałem ich chyba 9 i żadnej oceny
      z pytania). Natomiast "piątkowi" uczniowie (mieli prześliczne zeszyty) nie
      potrafili podać np. co jest stolicą Austrii (pół klasy dostało to pytanie zanim
      padła prawidłowa odpowiedź). To, że dobrą ocenę można było dostać za
      wypucowanie panu motoroweru to oddzielna sprawa. I takiego nauczyciela młodzież
      ma szanować? W ogólniaku polonistka sprawdzała znajomość lektur pytaniami
      typu "na co zdechła krowa Boryny", ile osób pracowało w hali fabrycznej" itp. I
      jeszcze wiele innych przykładów można by podawać.

      no sorry, ale o czym to niby ma świadczyć? Czy to według Ciebie usprawiedliwia
      zachowanie rodziców i uczniów? To że zdarzają się nauczyciele kanalie,
      wyładowyjący na uczniach swoje życiowe niepowodzenia, dorabiający wymuszonymi
      korepetycjami itd. to jest zupełnie inna sprawa. Mówimy teraz o rodzicach
      utwierdzających dzieci w przekonaniu, że ich naganne zachowanie jest OK.

      Słuchaj, to że rodzice durnie postępują to fakt. O tym nie będę dyskutować, bo
      przyznaję rację. Ale to że nie można sobie z nimi wcale dać rady w szkole to
      bzdura. Mój mąż jest nauczycielem i najpierw uczył w gimnazjum, teraz uczy w 2
      liceach. Wkurza sie na dzieciaki, bo obrzydliwie cwaniaczą. A ja go w domu
      uspokajam. On czasem tupnie nogą, ja go podpuszczam do różnych perfidnych
      zachowań wobec szczególnie bezczelnych uczniów. Mam sporo przykładów na to, ale
      za duzo by pisac. Po prostu, trzeba ich zmuszać do postępowania fair, samemu
      być fair, ośmieszac publicznie (dość drastyczne ale skuteczne) zachowania
      naganne. Nie ma lepszej motywacji do zmiany postępowania gdy dzieciak poczuje
      się wyśmiany za wybryk przez swoich rówieśników.
      Choć teraz dzieciarnia jeszcze próbuje brykać, to dużo mniej jednak. Tu do
      konca roku jeszcze daleko. Natomiast jak kończył pracę w gimnazjum to dostał
      najwiecej prezentów, kwiatów itp (az był zażenowany tym) od wszystkich
      dzieciaków. Zadna nauczycielka z długim czy krótkim stażem nie dostała tyle.
      Mineło już 1,5 roku jak tam nie pracuje a dzieciaki wciąz go pamietaja, a jeden
      przychodził do jego nowej pracy. Jak widać liczy sie charyzma, tylko szkoda że
      nauczyciele tak rzadko ją miewają. Ja ze szkoły podstawowej pamiętam jedną
      nauczycielkę. Od matmy. Cudowna nie była, ale traktowała nas jak ludzi, nie jak
      gó..arzy. I za to ją szanowałam, choć dopiero po latach umiałam nazwać za co
      ja lubie. W liceum nie było takiego belfra. Na studiach był tylko 1, i to
      akurat amerykanin. Nasi nauczyciele są niewłaściwie przygotowani do pracy z
      ludzmi i dlatego maja taki kiepski kontkat z młodzieżą. Zresztą jak słucham
      mojego męża, jak mi opowiada o czym sie w pokojach nauczycielskich rozmawia,
      czym sie ekscytuje, na czym skupia...to ręce opadają. Proszę mi wybaczyć, ale
      to absolutnie spaczone środowisko, oderwane od rzeczywistości jak z innej
      planety, wiec i nie dziwi że nie ma kontaktu z najbliższym światem. Mój
      małżonek ogranicza z nimi kontakty do minimum - bo jak mówi - nie chce
      ześwirowac. A ja trzymam za niego kciuki.
      Acha, nie będę odpisywać na ewentualne komentarze. A czytającym ten post
      nauczycielom dedykuję chwilę refleksji nad własną pracą. Miłego dnia.

      Popieram! Teraz gó..arze owineli sobie rodzicow wokol palca i robia co sie im
      podoba. Ta zmiane w zachowaniu mlodziezy zauwazylam odkad wprowadzono
      gimnazjum. jak patrze na te "plastikowe" gimnazjalistki,ktore maja wysokie
      mniemanie o sobie to sie we mnie gotuje, ale rodzice tego nie widza i idac z
      pretensjami do nauczycieli tylko sie osmieszaja bo kazdy wie jakie jest jej
      dziecko tylko oni jakos nie moga sie z tym pogodzic..

      Zawsze reaguję!!! Ostatnio miałam taką sytuację: uczniowie klasy 6 znęcali się
      nad swoim klasowym kolegą. Przezywali go, wyśmiewali, kleili mu krzesło,
      przyklejali złośliwe karteczki do pleców. Rozmawiałam z nimi, tłumaczyłam, jak
      czuje się taka zaszczuta osoba. Dałam im po 10 pktów ujemnych i zadzwoniłam do
      rodziców, prosząc o rozmowę na ten temat z dziećmi. Na drugi dzień spytałam jak
      zareagowli rodzice i co im powiedzieli. Usłyszałam, że spytali czy mu się
      należało!!!! Kary żadnej dla dzieci, rozmowy też, tylko słowa aprobaty. Co w
      takij sytuacji może nauczyciel? Co może??? Ten, kto uczy, rozumie....

      Masz rację, nic się już nie da zrobić! Tylko usiąść i płakać! Nie próbować
      reagować, bo przyjdą rodzice, nie kupować choineczek, bo dzieci zawsze będą
      niezadowolone! Trzeba włożyć kaski na głowy i przycupnąć w kąciku klasy.

      widzę że nie dociera.. może zatem przedstaw jakiś przykład pozytywny OK? może
      sama coś zrobiłaś.. zareagowałaś.. zmotywowałaś kilku podpitych wyrostów aby z
      własnej inicjatywy odkupili wybitą wczesniej szybę.. jak na razie tylko
      filozujesz. Co zrobiłabyś w sytuacji, gdybyś złapała ucznia w czasie pracy
      klasowej na ściąganiu. Moja znajoma zabrała ściągę i postawiła jedynkę. Moim
      zdaniem prawidłowo. Następnego dnia była afera bo matka twierdziła że zna swoje
      dziecko i ono by czegoś takiego nigdy nie zrobiło. Nie trafia żadna
      argumentacja, prezentacja ściągi i mówienie że został złapany na gorącym
      uczynku. To niemożliwe i ocena ma być anulowana. Dyrekcja wykazuje pełne
      zrozumienie dla rodzica (bo szkoła jest przeciez dla uczniów) a uczeń zerkając
      na nauczyciela uśmiecha się głupkowato. Po paru takich sytuacjach szybko
      zapomniałabyś o swoich ideałach. Szybko doszłabyś do wniosku że szkoła staje
      się powoli obszarem działań wojennych. Przede wszystkim z winy rodziców. Wydaje
      mi się że niektórzy rodzice odreagowują frustracje szkolne z własnej młodości.
      Uważam że obowiązek szkolny powinien obejmować jedynie podstawówkę - wtedy nie
      było by problemu z uczniami, dla których nauka jest udręką.

      Nie filozuje. Nie dociera - rzeczywiście.
      Konkretny przykład pozytywny (?)- jesne reguły i żelazna konsekwencja w pracy
      nauczyciela. To tylko w sprawie ściagania na klasowce. To, ze zawsze sie znajdą
      jacyś niezadowoleni, zbuntowani i pokrzywdzeni w swoim odczuciu - to co? Taki
      jest cały swiat. Tacy tez potrafią zmienić zdanie. A jeśli nawet nie, to
      trudno. Nie zwalnia to nauczyciela z wysiłków wychowawczych.
      Może na zakończenie - czego mają dowodzić przytaczane przez Ciebie przykłady?
      Że praca nauczyciela jest ciężka, niewdzieczna i niedoceniana? W pełni sie
      zgadzam. Czy moze jeszcze czegoś innego?

      Ten post to chyba do mnie.
      Otóż znam. Nauczyciele z upodobaniem jojczą na swój ciężki los, mniej chętnie
      wychodza poza papierowe "procedury działań kryzysowych".

      Miła nauczycielko. Może tak, a może nie. Gdzie dowody? Kto to sprawdzi?
      Doskonale rozumiesz, jeśli, tak jak piszesz, czytałaś moje posty, że
      nie "wrzucam wszystkich do jednego wora". Nie bedziemy sie jednak łapać za
      słowka - zgoda? :-) Jeżeli uczyłaś tyle lat w szkole, a praca była Twoja pasją,
      to nie bierz moich wypowiedzi do siebie, ale przypomnij sobie z iloma ofermami
      nauczycielskimi spotkalaś się w swojej karierze zawodowej.
      Dzieci były inne. To prawda, ale na pewno nie
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:55
      Cd:

      On nie przesadza. Tym rozwydrzonym bachorom rzeczywiście nic nie można zrobić
      bez narażania się na na represje typu zwolnienie z pracy, sensacyjny artykuł w
      gazecie czy nawet pozew do sądu. Większość dzieciaków czuje się bezkarna. I tak
      faktycznie jest.

      Ale jesteś spietrany pewnie za każdym razem gdy masz do czynienia z
      rozwydrzonym gó..arzem dzwonisz na policję czyli do mnie.Jak myslisz jak ja
      daję sobie radę z nieletnimi k-wami,rozbojarzami i innym wsiarstwem z którymi
      dialog prowadzui sie jak z drzewem lub ścianą-na nic nie reagują niczego nie
      słuchają,uwazają ze wszystko im wolno.Ponieważ ja nie mam juz do kogo zadzwonić
      mam na to jedno lekarstwo,a mianowicie porządne pier-nięcie gnoja w łeb które
      wyprowadza go z jego wirtualnego swiata i srowadza do rzeczywitości piórka mu
      opadaja zaczyna płakać steje się grzeczny i rozmowny uzywa słów proszę
      przepraszam i dziekuję.Zdaję sobie sprawę że mogę narobić sobie problemów aler
      nie padnę przed nimi naq kolana.

      I bardzo dobrą metodę panie władziu pan wprowadził. Popieram całym sercem i
      dokładam drugie ramię by ich zasięg dopadł wszystkich rozwydrzonych bachorów na
      Świecie.

      i co, myslisz, że od tej pory się nawróci i wszystko będzie ok???!!!myślisz, że
      teraz będzie cię szanował- zapewiam, że wręcz przeciwnie.od bicia nie zrozumie
      co dobre a co złe.
      mnie nigdy nikt nie uderzył, mam w zasadzie dość tolerancyjnych rodziców
      i "wyszłam na ludzi" jakoś. przemoc używana przez policjanta, spowoduje, że
      któregoś dnia on zemści się na innych policjantach.nie wiem, jak rozwiązac
      problem, ale przemoc rodzi przemoc- i to normalna ludzka reakcja na agresję
      skierowaną w stosunku do ciebie.przemoc to najgorsze rozwiązanie. może i działa-
      na krótka metę tylko, zapewniam.nie wolno nikomu nadużywac władzy..to, że ktoś
      postępuje źle, nie znaczy, iż my możemy postępować źle, a przemoc zawsze jest
      zła.
      te dzieci po prostu nie mają wzoru- nawet policja jest, jaka jest-spójrzcie
      dookoła, przecież mozna ześwirować w tym świecie( świecie, którym rządzą
      dorośli!!!!!!!).czy mozna byc normalnym, dorastając w świecie bez zasad?gdzie
      silniejszy ma rację, gdzie zabijanie i niszczenie jest na porzadku dziennym??!!
      gdzie liczy sie kasa tylko??itd.

      Słabsze!! one dobrze wiedzą jak manipulować wszystkimi, a rodzice maja
      zamydlone oczy i nie widzą złych zachowań zawsze jakieś wytłumaczenie
      znajdą...mam córkę, przez jedną koleżankę miała tyle nieprzyjemności, ze do
      dzisiaj nie potrafi sie odnaleźć...rozmowa z rodzicami nic nie dała, ich
      dziecko jest nietykalne, sprawa mogła trafić do psychologa rodzinnego, ale nie
      jestem złośliwa..a szkoda, bo do dziś mnie to bardzo boli.

      Nawet jeśli źle postepuje? to co z tych dzieci wyrośnie? czystym przykładem są
      nastolatki w kościele..

      ale żeś powiedział , człowieku dzieci potrafią zaczepiać, wszczynać bójki... a
      ty że to tylko dzieci , poczytaj sobi kroniki policyjne, dzieci sa gorsze od
      dorosłych bo pozbawione wszelkich skrupułów...

      a któż ich tego nauczył??!!kto daje przykład??kto stworzył świat, w którym
      rządzi przemoc, kasa??DOROŚLI. nikt inny.to dorosli dali im gry komputerowe,
      których sensem jest zabijanie a kolor krwi to niemal jedyny, to dzięki dorosłym
      wiedzą, że najsilniejszy i najlepszy kombinator zwycięży zawsze, że kasa jest
      najważniejsza.to dorośli prowadzą wojny, sprzedają narkotyki, broń.przeciez w
      teliwizji oszustwo za oszustwem, morderstwo za morderstwem... a rodzice
      zarabiają na życie i gdzieś maja dzieci...nie potrafia nawet rozmawiac z
      własnym dzieckiem, nie znja go w ogóle. nie usprawiedliwiam, nie bronię- ale
      zawsze są 2 strony.

      a niby jak mają się te dzieciaki zachowywać, jak co rusz, to robi się im w
      szkołach religijne pranie mózgów, a wy nauczyciele jeszcze temu przyklaskujecie
      i niejednokrotnie jesteście jeszcze bardziej nawiedzeni od księży ? W ogóle nie
      potępiam tę młodzież, a jedynie staram sie ich zrozumieć. A poza tym kosciół po
      upadku komuny przejął powstałą niszę po tamtym systemie i ma za swoje. I proszę
      nie narzekać na młodzież, bo młodzież mamy mądrą, o wiele mądrzejszą od nas,
      starych pryków !

      Mamy młodzież i mądrą i kulturalną, to cieszy. Jednakże, młodej hołoty mamy za
      dużo.

      Chyba nie umiesz wychowywać dzieci albo je nie masz, skoro uważasz, że to
      religia wprowadza takie zachowanie. To jest smieszne i jakże bardzo nie na
      miejscu!!!!!!!Pomysl co piszesz, bo to jest żałosne. Dlaczego czepiasz sie
      ksiezy, skoro nigdy nie uczestniczyłeś w religii, bo tylko tak mozna to
      zrozumieć.

      dzieci mam, a jeśli chodzi o religię i księży, to możesz się zdziwić, ale
      bardzo dobrze znam to towarzystwo, bo sam kiedyś do niego należałem
      (oczywiście, nie jestem ksiedzem-renegatem, tylko bywałem bardzo blisko
      rozmaitych duchownych osobistości - i wiem, co mówię).

      Nie masz racji. Jak byłam mała to na ulicy jak robilam głupotę, każdy dorosły w
      zasięgu wzroku mógł i zweracał uwagę na złe zachowanie. Dzieciak nie był
      bezkarny ani anonimowy. Teraz każdy, nawet 7-mio latek, wie że nawet policjant
      nie będzie reagował. To jak mają sie zachowywać przyzwoicie?

      SWK, robisz dość głupie uproszczenie. WIelu rodziców ma gdzieś swoje dzieci.
      Obejrzyj sobie tych co żyja na ulicy.
      Po drugie, wielu rodziców nie umie wychować w poszanowaniu cennych wartości, bo
      sami sie zagubili - z wielu powodów. Dzieciaki tych rodziców nie mają szans na
      to by winieść "to co słuszne w domu". Za to słucha i widzi co sie dzieje
      naokoło. A dużo sie dzieje i różne wzorce widać. Przeważnie mało błyszczą te
      dobre, za to te ochydne boldem choćby w prasie czy w filmach lecą. I co, kto
      ich zatrzyma i powie ze tak nie można? Przecież nie Ty, Ty sie zajmujesz tylko
      swoimi dziećmi, na resztę nie masz czasu, ani nie masz kontaktu z nimi....za to
      Twoje dzieci z tymi innymi będą miały kontakt - właśnie w szkole, na ulicy, w
      pubie czy na wyjeździe wakacyjnym. Dotarło wreszcie, czy jeszcze jaśniej trzeba?

      30tka, wybacz, ale nie dotarlo. Trzeba jasniej jesli laska. Najmocniej
      przepraszam za to "glupie uproszczenie".
      Nie mam wplywu na to, ze jak uprzejma bylas okreslic "wielu rodzicow ma gdzies
      swoje dzieci". Nie mam wplywu na dyrektorow szkol, ktorzy nie potrafia lub nie
      chca wesprzec nauczycieli. Nie mam rowniez wplywu na to, ze wielu rodzicow tyra
      po to zeby miec wiecej i wiecej, a wielu po to, zeby mogli cokolwiek do garnka
      wlozyc i nie maja czasu lub im sie nie chce wlasnych dzieci wychowac. Nie bede
      rowniez wychowywal cudzych dzieci, bo jak slusznie zauwazylas mam swoje wlasne
      i jemu poswiecam swoj czas. Na to MAM wplyw i to robie!
      Godzisz sie na to zeby obcy czlowiek (nauczyciel) wychowywal Twoje dziecko???.
      On Cie moze jedynie wspomoc, a nie zaczynac od podstaw!
      Nie wiem czy zauwazylas, ale panstwa opiekunczego juz nie ma. Mniej zaradni,
      slabiej wyksztalceni, powoli tona. Ani nie potepiam, ani nie chwale tego
      systemu. W takich czasach przyszlo mi zyc i musze sie z tym pogodzic oraz
      radzic sobie najlepiej jak umiem. Moge jeszcze wychowac swoje dziecko na
      dobrego i wrazliwego czlowieka, co czynie i polecam innym.
      Przy okazji, zycie w grupie to zaczyna sie juz w przedszkolu i na podworku, a
      nie w szkole
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:57
      Cd:

      Młodzież staje się coraz groźniejsza i ma coraz mniej wstydu i zachamowań.Nie
      pisze tego stara babcinka,mam 23 lata i strach mnie ogarnia jak idę wieczorem
      po ulicy,jadę tramwajem...Rodzice powinni wychowywać dzieci,poświęcać im więcej
      czasu,a nie dawać pieniądze i pozwalać 15-latkom na powrót do domu nad
      ranem.Nauczyciele powinni mieć więcej praw.uczniowie powiini się ich bać i
      szanować.Dopiero po latach się widzi,że to jest właściwy sposób na
      naukę,inaczej nikt się niczego nie nauczy.Nie chodzi mi o kary cielesne,czy
      zastraszanie,ale jak dziecko widzi,że może robić co chce,bo rodzice zawsze będą
      po jego stronie,to czemu w pełni nie korzystać z przywilejów?Dzieciom potrzeba
      rodziny i wspólnie spędzanego czasu,a nie dvd,nowego komputera,komórki.Czy tak
      ma świat wyglądać w przyszłości-przywiązanie do rzeczy,a do ludzi wcale?To po
      co będzie w ogóle rodzina?Po urodzeniu do internatu,a rodzice tylko będą
      odpowiednim ludziom pieniążki wysyłać!Dziekuję za takie życie.

      Nie mam czasu na wychowywanie, bo muszę dopilnować odrabiania lekcji - przede
      wszystkim wytłumaczyć temat, sprawdzić zrozumienie itp., czyli zrobić to, czego
      nie chciało się zrobić nauczycielowi na lekcji. I nic nie tłumaczy jego
      nieudolności zawodowej, bo klasa mojego dziecka to tylko 16 osób, więc można
      zapytać każdego ucznia i każdemu sprawdzić zrozumienie tematu. Ale
      jak "zapracowany" nauczyciel po 20 latach pracy "przygotowuje się do lekcji
      przez wiele godzin" to rozumiem, że jest tak zmęczony, że uczyć już nie daje
      rady. Skoro więc ja uczę, to niech on wychowuje.

      Ależ ty głupoty opowiadasz.Jeśli uważasz nauczyciela swojego dziecka za
      nieudolnego to porozmawiaj o tym z nim albo z dyrekcją albo przenieś do innej
      klasy czy szkoły.Bo wychowanie dziecka to TWÓJ obowiazek a nauczyciel,katecheta
      i wszyscy wokół mogą cię tylko wspierać.

      masz trochę racji, ale nie do końca rozumiesz problem. Nauczyciel jest
      rozliczany z realizacji programu. On _musi_ iść w określonym tempie bo inaczej
      nie zdąży przeprowadzić wszystkich założonych w programie lekcji. Tak więc nie
      może być mowy o tym że robisz w domu to czego nauczycielowi nie chce sie zrobić
      w szkole. Zupełnie inną sprawą jest sprawa programów nauczania. Wiem, że ilość
      materiału jaką dziecko 3, 4, 5 klasy musi opanowac jest przytłaczająca.
      Niestety dużo jest wiedzy niepotrzebnej. Ale temu akurat nauczyciel nie jest
      winien. Są oczywiście nauczyciele wykazujący totalne syndromy zmęczenia
      materiału, sam pamiętam fizyczkę w podstawówce która wolała czytac gazetę niż
      prowadzić lekcje - ale to już zupełnie inna bajka.

      Skoro nie masz czasu na wychowywanie trzeba było oddać dziecko do adopcji, a
      nie winić nauczyciela za brak czasu na codzienne życie w rodzinie, bo na tym
      między innymi polega wychowywanie dzieci. jeżeli zas twoje dziecko nic nie
      wynosi z zajęć lekcyjnych, to radzę postarać się o porządną diagnozę
      psychologiczną, może powinien uczęszcz.. do szoły specjalnej.

      To spróbuj coś zmienić. Bo Twój komentarz jest niezbyt mądry. A może dziecko
      też dałoby coś od siebie - na przykład zaczęło uważać na lekcjach. Bo teraz
      wie, że mamusia kochana i tak mu nawkłada do tępej główki, to po co się wysilać
      w szkole. Z wszystkich przedmiotów tak pomagasz? To zastanów sie po czyjej
      stronie leży wina!!!Sami źli nauczyciele i biedne pokrzywdzone dziecko, które
      nic nie rozumie - żałosne.Sorry, mamuśka!

      Brawo. Wreszcie w tej dyskusji ktoś dotyka sedna sprawy. RODZICE SĄ
      ODPOWIEDZIALNI ZA WYCHOWANIE. Nauczyciele maja ich wspierać, ale przede
      wszstkim ich obowiązkiem jest przekazywanie WIEDZY I UMIEJĘTNOŚCI.
      W większości przypadków nauczyciel jest bezradny nie dlatego, że "się nie
      nadaje do tej pracy", ale dlatego, że uczeń MA prawa a nauczyciel musi je
      respektować (tzn. w zasadzie nie może nic mu zrobić - obnizenie oceny z
      zachowania jest podsumowywane szyderczym śmiechem, a "przyciśnięcie" z danego
      przedmiotu natychmiastowa reakcją rodziców "że on się czepił mojego syneczka").
      Przykład z życia: uczeń do nauczyciela : "a co ty mi k...wa będziesz tutaj
      pier...lił !". Nauczyciel nie zastanawiając się zgłasza sprawę dyrekcji i
      wychowawcy.
      I co się okazuje - UCZEŃ JEST "PROTEGOWANYM" DYREKTORA.
      Cała sprawa obraca sie przeciw niemu (nauczycielowi), któremu powiedziano, że
      jak chce dalej tu (w szkole) pracować, to ma nie ruszać tej sprawy.
      Przykładów możnaby podać jeszcze wiele.

      Oj Rodzic Rodzic, ręce mi opadły.
      To że wychowują rodzice jest oczywiste. Ale Ty się bardzo grubo mylisz
      twierdząc że nauczyciele maja uczyć tylko przedmiotów. Boże, Boże, ratunku.
      Słyszałeś/aś kiedyś o społeczeństwie? Rozumiesz ten termin? Co oznacza
      umiejętność zachowania się w grupie społecznej? A Ty myślisz że gdzie sie
      dzieciak uczy życia w gromadzie różnych ludzi, w domu tylko? A ile w nim czasu
      spędza, czy aby nie wiecej i intensywniej żyje w szkole, a potem wsród
      dzieciaków poza szkołą? I co - uważasz że tam lewituje, a nie żyje i obserwuje,
      a potem naśladuje? Kreuje swoją pozycję w grupie? Swoje prawa, szacunek,
      posłuch lub ich brak? Człowieku, obudź się i nie opowiadaj takich herezji, bo
      dopóki nauczyciele będą w taki sposób jak Ty pojmować swoje funkcje na normalne
      życie będa mieć szanse tylko dzieciaki z rodzin "wielce porządnych" a reszta
      sie w bagnie potopi. A jak i dalej logicznie pomyśleć, to trud tych dbających
      rodziców na marne ma szanse pójść, bo dzieciak zobaczy w szkole bezsilność
      nauczycieli wobec totalnej degrengolady uczniów i stwierdzi że chamstwo
      popłaca. Przemyśl to sobie i odpowiedz na pytanie czy na CIebie miał wpływ
      tylko i wyłacznie dom rodzinny, a cała reszta życia pozadomowego nie.

      Pisałam wcześniej, ale powtórzę - jak nauczyciele będą uczyć, to ja będę
      wychowywać. Bo póki "pani nauczycielka" pisze do mnie z błędami ortograficznymi
      to ja mam problem z wytłumaczeniem dziecku, że ma ją szanować i uważać za
      autorytet.

      NA a czemu Ty nie reagujesz????
      czemu nie bronisz dzieci,ktore sa krzywdzone przez doroslych jak myslisz
      dlaczego One takie sa????
      To my dorosli pokazujemy im przyklad,One tylko maja mozg,ktory wiecej chlonie i
      sie szybciej uczy.
      To my dorosli:w szkole w domu w kosciele na ulicy uczymy nasze dzieci.
      One sie rodza idealne!!!!!
      To my dorosli mamy to co sobie wychowamy!!!!!
      Nasza agresje przenosimy na dzieci,to my uczymy je tej agresji!!!!my uczymy je
      hamstwa!!!!!!
      Bo wiekszosc spoleczenstwa nie ma kregoslupa moralnego!!!!
      Wymagamy od dzieci tego a sami robimy zupelnie cos innego!!!!
      POZDRAWIAM

      A jak można reagować? Narazić sie na bluzgi i nie móc oddać? Przecież ja nie
      będę się bluzgał z gó..arstwem. Kiedys dałbym w ryj, ale za to teraz można
      miec kłopoty. Zaraz na karku będę miał rzecznika praw dziecka i policję.

      Życzę Ci klasy z "dziećmi" - specjalistami od nakładania koszy na śmieci na
      głowę nauczyciela.
      Życzę Ci klasy gdzie większość dzieci pochodzi z rodzin patologicznych.
      Życzę Ci klasy gdzie słowa kierowane do nauczyciela (wal się, od....ol się,
      sp...dalaj) są na porządku dziennym.
      Życzę Ci klasy gdzie na wywiadówkę przychodzi starszy kolega - typ bandziora,
      żeby wytłumaczyć ręcznie nauczycielowi, żeby - również - się odp...olił.

      Dlaczegoż to mi tak złorzeczysz? Gdybym znalazła się w opisanej przez ciebie
      sytuacji, i gdybym była wobec niej bezradna, z szacunku do siebie odeszłabym z
      takiej szkoły i zostawiła miejsce wychowawcom, którzy sprawdziliby sie lepiej
      ode mnie.
      Prawda jest jednak taka, ze wiekszość problemów maja nauczyciele lub zespoły
      nauczycielskie bierne, nieudane, skłócone.

      krytyk,ciekawe w jakiej szkole Ty pracujesz????
      za samo uzywanie takich slow jestes zdyskwalifikowany jako nauczyciel,pracujesz
      tam,bo co????nic innego nie umiemy i za swoje lenistwo wyzywamy sie na
      mlodziezy????Co Ty im mozesz dac,procz tego co juz napisales NIC!!!!!jestes
      kiep!!!!!Dawniej bys dal w pysk,ciekawe k
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 01:59
      Cd:

      powinna sie wprowadzic kary cielesne i bic gowniarzy do krwi kijami , no i
      godzina policyjna dla gowniarzy ponizej 21roku zycia

      Ja mam dwoje dzieci, jedno w podstwówce a drugie w gimnazjum. Nie do końca bym
      się z Tobą zgodziła. Nauczyciele nie są przygotowani do pracy z dziećmi. Robią
      afery z bzdur a gdy naprawdę pojawi się jakiś problem umywaja ręce. Nie
      potrafia rozmawiać z dziećmi a nawet nie chcą. Moje dzieci akurat uczą się
      bardzo dobrze i nie mam z nimi problemów jak na razie. Niestety nauczyciele nie
      szanuja uczniów i rodziców. Powiem szczerze, ze jest paru takich nauczycieli w
      szkole, ze jak mam z nimi rozmawiać to mi ręce opadają a oni uczą moje dzieci i
      pośrednio wychowują niestety nie mam na to wpływu. Moze tak troszkę
      samokrytyki!!

      Jest dokładnie tak, jak piszesz!
      Robia afery z bzdur, bo wtedy sie "nie boją", a pozorują swoją wychowawczą
      pracę. Udają ślepych i głuchych, gdy pojawia sie prawdziwy problem.
      Sa jednak nauczyciele z autorytetem, lubiani i szanowani przez uczniów i ich
      rodziców. Jest ich jednaki niewielu i zawiść panujaca w pokojach
      nauczycielskich sprawia, ze nie tylko "trudni uczniowie" utrudniaja im pracę.

      Mówisz o garstce światłej młodzieży.. większość jest totalnie zblazowana.
      Nauczona przez rodziców, że w życiu wszystko należy im się za freeko. Młodzi
      ludzie słysząc że w czasie nowej matury (trwającej chyba jakieś 2,5 godz) nie
      ma przerwy na posiłek prawie pękli z oburzenia! :) przeciez oni nie wytrzymią!
      umrą z głodu! to jest niewiarygodne roszczeniową prezentują postawę.

      Oj dostrzegamy! Ja też się boję o przyszłość naszych dzieci, to co się teraz
      dzieje to tylko krok do broni w szkole itp. Nie ma tak jak mówisz autorytetów i
      systemu kar. Co gorsza rodzice są tak ślepi w stosunku do swoich pociech, że
      nie widzą co one robią nawet jeśli by przyszły z krwią na rękach. A co gorsza
      bronia ich i ich debilne wygłupy. Oto przykład: jadę sobie ze znajomym przez
      pewną wieś, na drodze bawią się dzieci w przebieganie przez drogę na ostatnią
      chwilę wymuszając ostre hamowanie aut. Zatrzymaliśmy się aby skrzyczeć te
      głobie bachory. Jakież było nasze zdziwienie gdy z domu wyleciała ich matka i
      to my wyszliśmy na złych, chciała wzywać Policję. Następnym razem nie będą
      miały tyle szczęścia i któreś z nich zginie, ale to chyba matki nie obchodzi.
      Co proponuję aby polepszyć sytuację? Kary cielesne, kary finansowe dla
      rodziców, słowem to co kiedyś za dawnych czasów było i kiedy wyrośliśmy na
      ludzi. Jeśli się tego nie zmieni to dojdzie do paradoksu - szkoła będzie dla
      uczniów tylko miejscem schadzek i zabaw a ulica będzie uczyć.

      W ogólniaku miałem różnych nauczycieli. Mieli do dyspozycji te same środki
      dyscyplinowania uczniów, ale u jednych na lekcjach robiło się co chciało, a u
      innych była cisza jak makiem zasiał. Jedni nauczyciele stawiali uwagi, dwóje,
      wzywali rodziców na rozmowy i co tam jeszcze mogli, a byli zupełnie
      lekceważeniu przez uczniów, inni tylko spokojnie prosili i uzyskiwali to czego
      chcieli. Jeśli nauczyciel potrafi sobie wyrobić autorytet to nie potrzebuje
      środków do karania.

      nie mam zamiaru bronic dzieci ..młodzieży itd wiem jednak ,ze nauczyciele
      kiedys też byli inni...teraz też im sie nie chce...są mało ambitni mało
      poswięcaja czasu na przkazanie wiedzy " młodym " i mało wiedzą !

      w dzisiejszej szkole panuje przekonanie że uczeń na pierwszym miejscu
      ma "PRAWA"a obowiązki są daleko w tyle.Zatraciło się porozumienie między
      uczniami a nauczycielami. Większość tz.pedagogów do szkoły idzie tylko dlatego
      aby zarobić na chleb a nie przekazać wiedzę dzieciakom.Prawdziwych nauczycieli
      w dzisiejszych czasach jest naprawdę niewielu.I to jest przykre

      Pierwszy przyklad, pierwszy autorytet to prezent od rodzicow.Grupa krytykujaca
      nauczycieli wychodzi z zalozenia ze oni powinni wychowac ich pociechy na
      przykladnych obywateli, z tym ,ze taki nauczyciel zwykle dostaje juz do reki
      pasozyta ktory z domu nie wyniosl nawet podstawowych zasad kultury - wielu
      codziennie przechodzi klatkami swoich blokowisk - dzielo sztuki znudzonej
      mlodziezy ktora nie ma pojecia co z soba zrobic.Ktos powie powolujesz sie na
      margines, problem z tym ze ten margines robi sie coraz wiekszy.Rosnie nam
      nastepna kadra Polakow ktora nie ma pomyslu na zycie, siedza wlasnie w
      gimnazjach, obserwuja i co widza? ze nikt nic im nie moze zrobic bo jako uczen
      ma prawa i niewiele obowiazkow a nauczyciel odwrotnie.Zwolennikom opinii o
      prostym i spokojnym zawodzie nauczyciela polecam chwile zadumy.Sam nim nie
      jestem ale obserwuje znajomych ktorzy paraja sie tym zawodem i powiem jedno nie
      jest to prosta funkcja.Recepta jest prosta puknac sie w piersi i zastanowic czy
      sami nie popelnilismy bledu w wychowaniu dziecka zanim obarczymy
      odpowiedzialnoscia innych.

      Zgadzam się z tym stwierdzeniem,dodam tylko że większość młodzieży nie jest
      zła,to rodzice wolą dać trochę kasy aby mieć dzieci z głowy,nie mają czasu
      porozmawiać,lub ten gorszy wariant po prostu piją.A jak coś jest nie tak to
      winni są nauczyciele,ewentualnie księża.Zawsze to przecież lepiej wygląda jak
      ktoś inny jest winien,tylko nie my rodzice.A najgorzej sytuacja wygląda wtedy
      gdy nadopiekuńcza mamusia wkracza do akcji.Przez kilka lat obserwowałam
      zachowanie takich mamusiek gdy moje dzieci chodziły do szkoły.Zawsze coś było
      nie tak.Z drugiej strony to kilkorga rodziców wogóle nie widzieliśmy na oczy,na
      żadnym spotkaniu czy wywiadówce.Są sytuacje gdzie naprawdę winę ponosi
      nauczyciel,ale są to sporadyczne przypadki i szkoły b.szybko dziękują takim
      nauczycielom za współpracę.To kim są nasze dzieci i kim będą w 99% zależy od
      nas rodziców.Kulturę i zachowanie wynosi się z domu rodzinnego nie ze szkoły
      czy lekcji religii.Tam jedynie poszerzamy wiedzę i przede wszystkim to trzeba
      zrozumieć.Życzę wszystkim miłego dnia.

      Jasne, najlepiej krytykować.
      Dzieci są takie jak sie je wychowuje, i jak się komu młodzież nie podoba to o
      ile jest rodzicem może mieć pretensje przede wszystkim do siebie. Ponadto,
      wychowanie nie odbywa sie tylko w domu, tacy nauczyciele co tylko obserwują i
      utyskują nie sprawdzają sie wcale w swojej funkcji. Nauczyciel, jak sama nazwa
      wskazuje ma uczyć. I nie tylko przedmiotu, ma uczyć myślenia - przede
      wszystkim. W tym zawiera się też umiejętność oceny tego co dobre, a co nie, co
      wartościowe, a co blichtr i kto co sobą reprezentuje. Uczymy też i my, osoby
      postronne. Nauka odbywa się przede wszystkim przez naśladownictwo. Jak my nie
      umiemy być wzorem, wspomniamym autorytetem który sie ma za co podziwiać - to
      nie ma co liczyć że ktoś będzie brał z nas przykład. Trzeba umieć spjrzeć sobie
      w oczy i ocenić czy uczyniłam/uczyniłem coś co jest godne naśladowania, a jeśli
      tak to czy inni o tym wiedzą? Czy potrafię przekazywać nowemu pokoleniu
      szanowane wartości? I niech mi nikt nie wmawia, że teraz młodzież nikogo nie
      słucha. Słucha, słucha, tylko trzeba zechcieć rozmawiać z nimi ich językiem,
      zechcieć zadać im parę pytań zaczynających się na jak, co, dlaczego i wysłuchać
      odpowiedzi, oraz spróbować zrozumieć ich punkt widzenia. Właśnie w tej
      kolejności. Trzeba zdobyć ich zaufanie, wytłumaczyć że jest się po ich stronie,
      nie przeciwnej, natomiast nie koniecznie po stronie czynów które przez nich
      zostały podjęte. Trzeba umieć pewne rzeczy rozgraniczać. Przeciez te dzieciaki
      nie są dlatego takie że sie takie urodziły. Urodziły sie niewinne, ktoś po
      drodze ich życia zawinił, że mają w nim teraz taki "b*****" , ale zawsze można
      próbować to naprawić. Póki nie jest za późno. No ale komu się tam chce...
    • Gość: Czytacz Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 02:00
      Cd:

      AUTORYTETY!!! słowo klucz - do wieku około 3-4 lat są to jedynie rodzice, 4-6
      lat dochodza dziadkowie, 7-18 autorytey zewnętrzne czyli przede wszystkim
      NAUCZYCIEL. Ja pamietam swój szkolny autorytet - umiał dotrzeć do
      najtrudniejszego ucznia i nie kara punktową czy dwóją, a cierpliwościa, logika
      i swoją niezwykłą inteligencją. Powołanie do nauczania do dziś prozaiczne,
      wyświechtane słowa, a moim zdaniem to zawód największej selekcji przyuczenia do
      zawodu. Większośc dzisiejszych pedagogów to BANDA frustratów, odreagowująca
      swoje własne źle wykształcone emocje na dzieciakach. JAKA WIĘC JEST W TYM WINA
      TYCH ZAGUBIONYCH MAŁOLATÓW?? Powiadam AUTORYTETY...

      Masz rację . Rodzina powinna zacząć naprawę od siebie.
      Nauczyciel "dostaje" twór ukształtowany przez dom i nic nie może zrobić, bo
      uczeń powiela zachowania rodziców...
      Rodzice, zacznijcie wychowywać swoje dzieci, a nie obwiniajcie Kościoła i
      nauczycieli!
      To co tu wypisujecie, potwierdza tylko, że w naszym narodzie brak jest norm
      moralnych i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości!

      Wina rodziców - nikogo innego. Też mam dzieci - inaczej je wychowywałem.
      Chamstwo króluje wszędzie - w szkole te wygrywa. Nie mówię aby za dobre
      wynagradzać - bo dobro powinno być normą, ale czemu za złe nie karać? bo strach?

      Wszystkiemu winne głupie matki i ojcowie, którzy pozwalają swoim głupim
      dzieciakom na WSZYSTKO!!! I zawsze bronią swoich dzieciaczków, no bo jakby
      inaczej! Jakbyście pracowali w szkole, to byście zobaczyli jacy "grzeczni" są
      moi rówieśnicy :P

      kiedys to bylo fajnie! teraz bezstresowe nauczanie bzdura na calego!!! za samo
      dotkniecie ucznia mozna dostac nagane!!! wystarczy ze uczen powie rodzicom a
      oni od razu molestowanie! taka jest prawda dzieciaki sa teraz nietykalni i to
      nauczyciel ma cykora przed lekcja! po drugie mamy malo dzieciakow i robi sie
      wszystko by uczen byl w danej szkole! inaczej zamknie sie dana placowke nie
      bedzie kogo uczyc! Przyklad: obecnie praktycznie wszyscy zdaja egzaminy
      komisyjne (a jak bylo kilka lat temu?).
      Szkoly rywalizuja o ucznia tak by przetrwac! bezkarnosc uczna jest faktem!!!

      A może po prostu -NIE KARAĆ? Porozmawiać,wychowywać i dać przykład PANI
      NAUCZYCIELKO - bo Pani jest podobno NAUCZYCIELEM a nie KAPO?
      Uczyłam w szkole .
      98% Pań to porzucone ,po rozwodach,stare panny(ale nie z wyboru) albo totalnie
      niezadowolone ze swego zycia Panie. Jak tu radośnie wychowywać jak do szkoły
      przychodzą odreagowywać się za sumę "nieszczęść" które OCZYWIŚCIE niezasłużenie
      te Panie spotkały?????!!!!!! Najlepiej karać ,bo tak najłatwiej.

      W ogóle nie wogóle i gwiżdżą, nie gwizdają. Ale mamy nauczycieli. Ludzie uczyć
      się, uczyć i jeszcze raz uczyć, bo te dzieciaki naprawdę nie będą miały
      autorytetów. Jakim autorytetem może być nauczyciel analfabeta? Niestety w tym
      zawodzie ponosimy teraz konsekfencje wieloletniej selekcji negatywnej. Jak
      komuś nie chciało się uczyć albo był tępy, szedł na pedagogikę, no i teraz
      mamy.

      odpowiadam Analizie stanu: na co czekasz? bierz się do roboty:religia -won ze
      szkół, klechy i katecheci świeccy pod mur ,przed pluton egzekucyjny pod twoim
      dowództwem, belfrów na tortury, i będzie z "bani" .NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ i
      rozpasanie !Myslę,ze wtym samym duchu wychowasz swoje potomstwo (o ile
      wcześniej nie dokonasz aborcji- wszak twój brzuch nalezy do ciebie,ze o innych
      częściach ciała nie wspomnę...)

      Nie tylko rodzice i nauczyciele kształtują naszą osobowość, ale MOIM ZDANIEM(
      specjalnie podkreślam, że jest to moje zdanie i inni mogą się z nim nie zgadzać)
      przede wszystkim środowisko w którym chłopak/dziewczyna się obraca. Mam tu na
      myśli przede wszystkim rówieśników, z którymi młody człowiek sięstyka. Ktoś
      zaraz odpisze,że rodzice powinni bardziej pilnować dzieci. Może i racja, ale
      trudno oczekiwać żeby rodzic pilnował dziecko 24 godz. na dobę. W końcu rodzic
      nie może cały czas przebywać z dzieckiem. po 1-rsze sam przez ok. 8 godz.
      przebywa w pracy, zreszto dzieciak ma prawo do zabawy na dworze/polu, z
      rówieśnikami bez dorosłych.
      PS; Mam 19 lat
      Co do nauczycieli, to trudno oczekiwać, żeby tylko oni wychowywali dzieci,
      zwłaszcza gdy dziecko jest już starsze i ma z każdego przedmiotu innego
      nauczyciela.

      Na Twoje pytanie jedną odpowiedź ma Pani Minister Środa.
      Zakazać dawać klapsa dziecku bo doniesie na policję.
      Pierwszą która winna dostać po pupie to właśnie Środa
      i walić tak długo aż pocieknie czerwona - tak jak i ona.

      Kiedyś jak ja byłem małym dzieckiem to widząc policjanta albo starszego
      schodziło się z drogi i nie zaczeopiało.Teraz kiedy jestem starszy to te "nowe"
      dzieci mają wszystko gdzieś.Zaczepiają starszych,przeklinają,piją,palą aż
      wstyd!!
      A potem się dziwić,że tyle przestępstw!

      Nowa-stara,(bo już kiedyś nią była) pani minister
      Anna z Radziwiłłów to wielki znawca sztuki pedagogigicznej
      uzdrowi szkolnictwo.Jestem tego pewna,bo wtedy była bardzo skuteczna.

      Droga/gi autopsjo, do szkoły chodziłam 15 lat temu, i na własne oczy widziałam
      jak dobry i naprawdę szanowany nauczyciel na rajdach i wycieczkach pił wódkę
      jak smok ( nie on jeden zresztą). Więc nie chodzi tu tylko o przypadkowtch
      pedagogów.

      Dzieci są takie, jak wartości, w których się je wychowuje. Kult pieniędzy,
      telewizor zamiast obecności rodziców, frustracje tych ostatnich, plus idee
      bezstresowego wychowania powodują, że dzieci, w naturalny sposób szukając
      granic swojej wolności, nie znajdują ich w domu. No i z tego się bierze cała
      reszta.
      Każde dziecko próbuje na ile wybryków mu się pozwoli. Jeśli nie będzie rodzica,
      który odpowiednio zareaguje (lub co gorsza w myśl solidarności z własną
      pociechą będzie ją usprawiedliwiał), będziemy mieli klops, który opisujesz.
      Moim zdaniem 100% winy za zachowanie chuliganów z artykułu ponoszą ich rodzice.

      A co robią nauczyciele,co niektórzy przychodzą nieprzyzwoicie ubrani,na obozach
      piją alkohol,patrzą kiedy zleci 45 minut i dalej,na przewach udają że nic nie
      widzą złego,po czym zmęczeni biorą roczny płatny urlop
      • gyor Jestem nauczycielem 28.12.04, 04:41
        Ale nie bede podejmowal dyskusji z roznymi glosami z tego watku. I nie bede sie
        chwalil, ze mam klopoty lub ich nie mam. Bo ... niewazne.

        Zwroce Wam uwage na dobor kadry. Jak sie w Polsce zostaje nauczycielem? Dobor
        negatywny, ostania fajtlapa, a moze pozytywny, napalony spolecznik, lub
        powolanie zycia? A gdyby tak umotywowac przyszlych nauczycieli zarobkami? Wiem,
        wiem, na nic nie ma pieniedzy, wiec na szkoly tym bardziej. Ale... mozna o tym
        zaczac myslec, zaplanowac system na lata naprzod i za jakis czas miec tysiace
        swietnie wyksztalconych pedagogow i nauczycieli, do tego w duzej czesci z powolania.

        A polskim nauczycielom, aby wiedzieli, o co moga i powinni walczyc, podam kilka
        liczb. Poczatkujacy nauczyciel zarabia u nas prawie 40 tysiecy dolarow rocznie.
        Nie jest to moze bardzo duzo, ale bije na glowe wiele innych prac i chetnych nie
        brakuje. Chetnych do tego zawodu jest tak duzo (polowa mezczyzni), ze nie mozna
        sie dostac na studia nauczycielskie, ktore zreszta robi sie dopiero po
        skonczeniu normalnych studiow (najpierw wiedza, potem metodyka, proste).
        Nauczyciel z 10-letnim stazem zarabia 80 tysiecy dolarow rocznie. Ile to jest
        pieniedzy, wie tylko ten, kto dostaje co dwa tygodnie, rowno, jak w zegarku,
        wplate na konto - dwa tysiace dolarow.

        Czy to znaczy, ze nie ma u nas zlych nauczycieli i olewusow? Alez sa! Jedna pani
        od historii jest (albo raczej byla) chora w kazdy piatek. No i podeszla do niej
        kolezanka i jej powiedziala, ze wiecej za nia zastepstw robic nie bedzie. Tamta
        sie zapowietrzyla i cos bakala o prawniku, ale nagle wyzdrowiala. Drobny
        przyklad na pokazanie stosunkow. Innych, prawda?

        Ale - pieniadze przede wszystkim. Reszta jest tylko skutkiem.
        • Gość: prezes Re: Jestem nauczycielem IP: *.gorzow.mm.pl 28.12.04, 10:52
          gyor napisał:

          > Nauczyciel z 10-letnim stazem zarabia 80 tysiecy dolarow rocznie. Ile to jest
          > pieniedzy, wie tylko ten, kto dostaje co dwa tygodnie, rowno, jak w zegarku,
          > wplate na konto - dwa tysiace dolarow.

          Nauczycielem matematyki raczej nie jesteś.
          • Gość: psssst Re: Jestem nauczycielem IP: *.gorzow.mm.pl 29.12.04, 00:55
            Ale ten watek mija sie z celem - kto to przeczyta?
            • Gość: werty Re: Jestem nauczycielem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 02:20
              "...kto to przeczyta?"

              Masz rację - mnie zemgliło w 1/3 czytania i odpusciłem sobie... nie ma to jak
              ku.. - krótkie i zwięzłe teksty...
              • gyor Jestem nauczycielem matematyki 29.12.04, 04:39
                i umiem, w przeciwienstwie do ciebie, obliczac podatki, skladki emerytalne i
                ubezpieczenia zdrowotne (mowia ci cos te terminy?)

                wiec zanim palniesz, zamiast prezesowac lysym palom, do szkoly, po nauki
                • Gość: prezes Re: Jestem nauczycielem matematyki IP: *.gorzow.mm.pl 29.12.04, 18:52
                  gyor napisał:

                  > i umiem, w przeciwienstwie do ciebie, obliczac podatki, skladki emerytalne i
                  > ubezpieczenia zdrowotne (mowia ci cos te terminy?)

                  Nie podniecaj się tak bo ci okularki zaparują. :))
                  Jak się nauczysz nie mieszać brutto z netto to możesz zacząć pyskować.
                • Gość: ei Re: Jestem nauczycielem matematyki IP: *.gorzow.mm.pl 30.12.04, 07:54
                  Czytacz, masz może dalszy ciąg? Przeglądałem to w Gazecie. Było chyba dużo
                  więcej.
                  • gyor prezes jak benio 01.01.05, 00:00
                    Aż nie do wiary, że są w Gorzowie tak upierdliwi ludzie. Do tej pory myślałem,
                    że tylko Benio. Awansowałeś, prezio, cieszysz się?

                    Swoją drogą, ciekawe relacje. Im polański głupszy i mniej ma do powiedzenia, tym
                    bardziej gardłuje. Zupełnie, jak pekińczyk. Tylko kopnąć.

                    Szczęśliwego mimo wszystko
                    • Gość: prezes chcesz obrazić? IP: *.gorzow.mm.pl 01.01.05, 10:15
                      Za mały jesteś, muminku.
    • Gość: Bety czy tę swołocz pokazała TVP Gorzów??? IP: *.kom / *.kom-net.pl 01.01.05, 20:55
      podejrzewam, że nie
    • zetkaf Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci 02.01.05, 16:37
      > Dzisiejsza młodzież to jakaś pomyłka Gnoje są tak aroganccy, że krew zalewa
      > jak się widzi wyluzowanego pajaca lub nawet cały cyrk w miejscach
      > publicznych. Pokolenie gimnazjum jest pozbawione szacunku i kultury, dla nich
      > liczy się tylko alkohol, a przede wszystkim narkotyki. Nie ważni są rodzice,
      > bo ich bachory uczą się wszystkiego w szkołach od siebie nawzajem.

      No, widac pisal to ktos bardzo kulturalny. A potem sie dziwic, czemu mlodziez
      sie zachowuje jak sie zachowuje - biora przyklad z doroslych.

      Kiedys jechalem autobusem (wiek - wtedy ponizej 18-tu). Siedzenie oparte tylem
      do drzwi. PRZED WEJSCIEM stala staruszka, jak ktos by ja widzial, od razu
      wiedzial, ze bedzie wsiadala. Ale ja siedzialem tylem. Jakas obca paniusia do
      mnie mentorskim glosem z tekstem: "Dziecko, tylko pamietaj zeby ustapic
      starszej pani" (staruszka jeszcze nie wsiadla, poza tym ja nie mialem jeszcze
      szans jej zobaczyc). Grzecznie odpowiedzialem: A czemu PANI nie ustapi?
      (kobieta miala ponizej 40 lat). Obruszona, jaka to teraz mlodziez niewychowana.
      Ale ustapila miejsca, (ja po chwili tez, bo sie inna starsza osoba pojawila,
      ale jakby ona nie ustapila tamtej pani, to bym ustapil, ale z GLOSNYM
      komentarzem: JAcy ci dorosli dzis niewychowani! ;)

      • Gość: mimi Re: Wybryki w katedrze - Uwaga rodzice i nauczyci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.01.05, 23:51
        wyluzuj sie zet, tu nie o to chodzi
        nie pamietasz komuny, to nie wiesz, co ci ludzie przezyli
        ale nie w sensie "okropnosci", tylko prania mozgow
        ludzie byli napuszczani na siebie, to sztuczne problemy spoleczne odciagaly od
        realizmu socj.
        to tak w skrocie i wcale nie najwazniejsze
        ale teraz ci ludzie nie moga sie wyzwolic, musza innym dokuczac i innym psuc
        zycie - tak zostali wychowani i tacy umra (patrz prezes dla przykladu, facio nie
        pojmuje ani slowa, tylko widzi, ze musi zazdroscic i sam sie napuszcza, w koncu
        powalony, grozi i ubliza)

        prawdziwy problem bedzie za kilka lat, gdy starsi, wychowani w socjalizmie
        naprawde juz nic nie beda znaczyc
        bo obecne, niekontrolowane rozwydrzenie bedzie (byc moze) regula

        spojrz tez na nowych bizmesmenow, politykow - nie potrafia sie zachowac,
        znalezc, powiedziec skladnie paru slow, widelca lewa reka utrzymac - oni na juz
        teraz reprezentuja nas w Eu - jakze czesto wstyd
        oczywiscie o honorze, uczciwosci, sprawiedliwosci, itd (tu wstaw cokolwiek)
        nawet nie wspominam

        generalnie, nie martw sie ani ta pania, ani swoimi rodzicami, jakos dojda do
        konca swej drogi, martw o siebie i swoje pokolenie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka