Dodaj do ulubionych

Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie

IP: *.gorzow.mm.pl 04.01.05, 18:23
wszystko fajnie , tylko nie wydaje mi sie aby 355 osob było reprezentatywną
grupą, autor badań zapomniał rowniez wielu z niepracujacych dziala w
potezniej szarej strefie , a ona radzi sobie lepiej niz rodzimy przemysłl .
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • amb1 Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie 04.01.05, 19:39
      "gosćiu"...
      autor badań o niczym nie zapomniał, bo jest wybitnym znawcą problemu.
      Jemu akurat możesz zaufać. Nie tylko wie co mówi, a i chce ( ja długo
      jeszcze ? ) mówić co wie.
      Problem w tym, żeby władze mądrych ludzi raczyły słuchać - nawet wtedy kiedy
      mówią gorzkie prawdy.
      Pozdrawiam.
    • pandunia Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie 04.01.05, 20:07
      Gość portalu: gosc napisał(a):

      > wszystko fajnie , tylko nie wydaje mi sie aby 355 osob było reprezentatywną
      > grupą (...)

      Hej gościu.
      Każda wielkość próby może być uznana za reprezentatywną... tylko
      reprezentatywność będzie różna.
      Przyjęta tutaj liczebność (355) jest całkiem przyzwoita do ogólnego oszacowania
      skali zjawiska, choć zbyt mała, by ją stosować w badaniach szczegółowych. Nic
      jednak nie wiemy na temat doboru tej próby - czy była warstwowana, a może
      kwotowo-losowa itd?
      Dla porównania podam, że przyjmując jako operat badawczy zbiór rodzin
      gorzowskich - gospodarstw domowych (ok. 30 000), poziom ufności badania 95%
      oraz dopuszczalny błąd pomiaru 5% (to takie wielkości statystyczne), minimalna
      wielkość próby reprezentatywnej wynosi 379 jednostek. Właściwe warstwowanie
      oraz wiedza na temat badanych zmiennych może zmniejszyć tę wielkość.
      PWN
      • Gość: Micho Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 17:37
        Co do statystyki to radziłbym ostrożność szczególnie w zastosowaniach
        socjologicznych. Przykład: jeśli moja żona zdradza mnie raz na dwa tygodnie, a
        Twoja ani razu, to statystycznie jesteśmy zdradzani raz na tydzień.
    • Gość: ko Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.05, 23:21
      marzy mi sie kraj, miasto, w którym Ci, dla których przewidziano role
      wykluczajace z normalnego funkcjonowania w spoleczeństwie - po pierwsze zebrali
      się w sobie i poszli do wyborów, po drugie, wystawili rachunek NIEROBOM ktorzy
      na obietnicach walki z biedą zarobili na wlasne rezydencje, i po trzecie,
      zechcieli uświadomić sobie swoją wartość i włączyc sie aktywnie w życie
      publiczne (na to akurat teraz wlasnie mają czas). Pozdrawiam w Nowym Roku
      • Gość: RO Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:52
        Marzenie ściętej głowy. Ale ci ci ubodzy mają wolność, mogąć gadać co im ślina
        najęzyk przyniesie, a jak się podoba to mogą w każdej chwili wyjechać z kraju
        po słońce np. na Majorkę czy inne Malediwy.
        Obecnie ich największym marzeniem jest kupno biletu na wysokiego lotu impreze
        kulturalną w Centrum Edukacji Kulturalnej wybudowanym za głupie 20 mln PLN.
        A co , a jak.............
    • Gość: mal Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.uwoj.gorzow.pl / *.uwoj.gorzow.pl 05.01.05, 07:38
      Podane kwoty są netto czy brutto??
      • Gość: podatnik Re: nie mamy co w pracy robic???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:56
        własnie okradasz mnie podatnika, serfujac w pracy po internecie.
    • Gość: emigrant ale jaki ładny basen mamy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:54
      a tak powaznie - to zwiałem z Gorzowa bo to miasto umiera, zero pomysłu na
      rozwój. jak tma przyjezdzam to jestem w szoku jak moje miasto upada w oczach.
      • rafal_zapadka Re: ale jaki ładny basen mamy 05.01.05, 10:39
        Słusznie dr Rossa przypomina, że gorzowska bieda wynika z bezrobocia.
        Bezrobocie zaś jest rezultatem braku – braku działalności gospodarczej, bowiem
        działalność gospodarcza (przedsiębiorcy) tworzy miejsca pracy. Nie ma
        wystarczającej działalności gosp., nie ma nowych miejsc pracy, nie ma pracy
        jest bezrobocie, jest bezrobocie – jest gorzowska bieda.
        Działalnością gospodarczą jest tylko działalność pomnażająca bogactwo czyli
        przynosząca zysk. Zatem bezrobocia nie zmniejsza, per saldo, utworzenie sądu
        czy innego urzędu. Urzędy powiększają bezrobocie, gdyby było inaczej, to
        bezrobocie zniknie, gdy wszystkich bez roboty zatrudni się Państwowym Urzędzie
        Rozwiązywania Wszelkich Problemów.
        Wysokie bezrobocie w Gorzowie np. utrwaliła „Słowianka”. Trzeba spłacać kredyt,
        trzeba dopłacać do bieżącej działalności (bo przynosi straty), a więc trzeba
        (to konsekwencje!) podnosić podatki lokalne (np. od nieruchomości - a podatki
        zmniejszają działalność gosp.), wyłączać oświetlenie ulic i wprowadzać
        inne „oszczędności”.
        Potrzebna jest pilnie władza, która zaprzestanie utrwalania bezrobocia w
        Gorzowie. Obecny prezydent i jemu podobni, to nie tylko synowie utrwalaczy
        Polski Ludowej, ale także superutrwalacze bezrobocia!
        Rafał Zapadka, UPR
    • Gość: kupiec Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 11:39
      zlikwidować słowiankę,
      a pomieszczenia wystawić na przetarg,
      jeśli to prawda Panie Zapadka,
      że miasto musi doniej dokładać
      z pieniędzy podatników !!!
      • rafal_zapadka Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie 05.01.05, 15:22
        Proszę Pana, "Słowianka" przynosi straty. Pisała o tym ok. 10 grudnia 2004 r.
        Gazeta Lubuska(miniony rok Słowianka zakończyła 2,5 mln zł na minusie, w 2003
        r. na minusie 800 tys. zł).
        "Słowianka" jest za kosztowna dla Gorzowa i okolic. Prywatny inwestor nie
        wybudowałby tak dużego obiektu, bo umie liczyć swoje pieniądze. Jędrzejczak to
        zrobił, bo wydał nie swoje pieniądze na nie swoje potrzeby. Każdu głupi tak
        potrafi. Inwestycja ta "nakarmiła" nielicznych (niektórzy z nich trawią w
        celach), a w Gorzowie bida z nędzą i licha satysfakcja, że jesteśmy lepsi od
        ZGóry, bo mamy basen.
        Taka gmina...
        Rafał Zapadka
    • Gość: kupiec Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:45
      brawo Panie Zapadka
      ma Pan szłuszną rację
    • Gość: zielonogórzanin Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:10
      proponuję wam gorzowiaki
      zlikwidować słowiankę,
      tak jak likwiduje się
      nierentowne połączenia kolejowe.
      Mam rację?
    • Gość: Date Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.gorzow.mm.pl 05.01.05, 17:22
      Brawo p.Zapadka!Brawo UPR i p.Korwin-Mikke,który już od dawna mówi, że to nie
      świnie trzeba wymieniać, tylko koryto.Dopóki koryto będzie pełne wszelkiej
      maści miernoty i utrwalacze władzy będą rządzić.Z drugiej strony nie trudno
      dorwać się do władzy skoro niektórym obywatelom tak łatwo można nawijać makaron
      na uszy.Ilu to forumowiczów nadal twierdzi jaki to dopust Boży, że wybudowasno
      Słowiankę, ilu -mimo totalnego fiaska tej inwestycji i zadłużenia miasta na
      lata - nadal popiera szalone pomysły SLD na budowanie kolejnego pomnika SLD
      czyli tzw. Centrum Edukacji Artystycznej,ilu ślepo (byle tylko było gorzej
      miejscowym kupcom !)popiera SLD-owskie pomysły budowy kolejnego hipermarketu w
      samym centrum miasta!A te pijane pomysły, które mają służyć wąskiej grupie
      interesu czyli kolegom partyjnym i kolesiom ( zlecenia, posadki,prowizje),czy
      zagranicznym przedsiębiorcom (bogactwo kosztem drenażu polskiego rynku) wcale
      nie służą nam mieszkańcom i nie budują nam dobrobytu, bogactwa, nie tworzą
      miejsc pracy (więcej - zabierają kolejne!), nie poprawiaja komfortu życia w
      mieście.Bo te wszystkie nieuzsadnione ekonomicznie inwestycje odbywają się
      kosztem inwestycji w służbie zdrowia,w szkolnictwie,remontów infrastruktury i
      na tym wszystkim co do życia mieszkańców niezbędne.Dopóki społeczeństwo nie
      zrozumie, że nie ma już podziału na "my" i "oni", że to my jesteśmy
      gospodarzami,a oni (prezydent RP,parlamentarzyści,rząd RP,prezydent
      miasta,radni,urzędnicy wszystkich szczebli)mają pełnić tylko i wyłącznie
      służbę, a nie-jak im się wydaje- sprawować władzę!!!)dopóty bedą grali nam na
      nosach i jeszcze bardziej poszerzali strefę biedy i ubóstwa.Bo dziś owe 3,5 %
      zamożnych w miescie to są właśnie ci,którym pozwalamy na rozpasane bycie tzw.
      władzą!!!
    • Gość: em Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: *.gorzow.mm.pl 05.01.05, 19:11
      Nie wyniki badań są przerażające (biedę Gorzowian widać gołym okiem już od
      dawna na ulicach, w szkołach, sklepach, urzędach itd. i wszyscy zdążyli się do
      tego przyzwyczaić), trwogę budzą wnioski jakie zostały w tym raporcie
      przedstawione. Jako przyczynę biedy uznano upadek większości niegdysiejszych,
      dużych gorzowskich przedsiębiorstw. Toż to oczywista bzdura. Przecież te
      zdarzenia miały miejsce już dziesięć albo i więcej lat temu. To jest już
      zamierzchła historia. Prawdziwych przyczyn należy szukać w czasach
      współczesnych, góra do pięciu lat wstecz. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie
      jakich zaniedbań w tym czasie dokonano. Stanie się wówczas oczywiste również
      to, kto jest za ten stan rzeczy odpowiedzialny.
    • Gość: jp Re: Raport z badań o bezrobociu i ubóstwie IP: 82.160.24.* 05.01.05, 20:03
      i poco nam następny moloch CEA,
      do tego będzie dopłacać miasto
      z naszych podatków ?
      tak jak do słowianki !!!
      to jawna kpina z obywateli
      miasta gorzowa !!!
      • forgotten_realms refleksja 1. 06.01.05, 11:48
        Z powyższych opinii wypływa jedna konkluzja – wszystkiemu winne są władze
        miasta, które zdecydowały się na budowę „Słowianki”. Innymi słowy, gdyby
        pieniądze przeznaczone na budowę basenu zostały wykorzystane w inny sposób, to
        sytuacja dochodowa mieszkańców uległaby trwałej poprawie. Jest to teza
        fałszywa.
        Po pierwsze polskie ubóstwo jest wrażliwe na wahania koniunktury gospodarczej.
        Zjawisko charakteryzuje niemal wszystkie kraje będące w fazie tzw.
        transformacji ustrojowej.
        Po drugie wiązanie ubóstwa z obecną ekipą pozbawione jest sensu ze względu na
        brak możliwości analizy retrospektywnej. Podstawowe pytanie brzmi – jak
        wyglądała dynamika zmian sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w ostatnich
        latach?
        Po trzecie uzyskane wyniki nie pozwalają ograniczać sfery ubóstwa tylko i
        wyłącznie do osób pozbawionych pracy, chociaż oczywiście zjawisko ubóstwa może
        być funkcją bezrobocia. Jednak pojawia się tu również zagadnienie często
        pomijane przez polskie media. Mam tu na myśli występowanie grupy tzw. „poor
        working”. Są to osoby pracujące, których zarobki utrzymują się na niskim
        poziomie, zbliżonym lub nieco odbiegającym od dochodów transferowych. Co
        ciekawe w Polsce w dalszym ciągu utrzymuje się myślenie zakładające, że
        przewaga konkurencyjna będzie budowana w oparciu o niskie płace (pod tym
        względem jesteśmy liderem kosztów w UE). Można w tym momencie postawić zarzut o
        nadmierne obciążenie kosztów pracy, co uniemożliwia podniesienie jej poziomu.
        Jednak paradoksalnie przez wiele lat środowiska pracodawców, media
        opiniotwórcze nie widziały i raczej w dalszym ciągu nie widzą w tym problemu.
        Większość działań w obszarze PR, gdzie celem było doprowadzenie do zmniejszenia
        fiskalizmu ograniczało się do sfery kapitału i podatków od przedsiębiorstw. Sin
        qua non wzrostu wynagrodzeń i zmniejszenia bezrobocia miało być obniżenie
        obciążeń finansowych. Pod naciskiem grup interesu doszło do znacznego
        zmniejszenia podatków od kapitału, zmniejszono również podatki dla
        przedsiębiorstw i jednocześnie obniżono tzw. płacę minimalną (poprzez
        ograniczenie jej wzrostu – w wartościach nominalnych jest znacznie wyższa niż 6
        lat wcześniej, w realnych znacznie niższa). Jak się okazało tym działaniom nie
        towarzyszyło zmniejszenie skali bezrobocia (wprost przeciwnie uległo
        zwiększeniu), nie podniosły się także wynagrodzenia (do sprawdzenia na stronach
        MF – sprawozdawczość podatkowa).

        Jednak faktycznie wyniki badań mogą budzić zaniepokojenie, tym bardziej, że
        ponad dwukrotnie odbiegają od średniej notowanej w skali całego kraju. Na kpinę
        zasługuje w tym momencie niedawny artykuł w GW Gorzów, w którym autor ubolewał
        nad nadmiernym importem używanych samochodów. Chociaż należy dodać, że
        deklaracje zarobkowe są z reguły obarczone błędem fałszywych deklaracji. Polscy
        respondenci (nie znam tendencji europejskiej) mają bowiem skłonność do
        podawania niższych od faktycznie uzyskiwanych kwot wynagrodzenia. Wydaje się,
        że wskazane byłoby podwyższenie podawanych sum o około 30 proc. Zmniejsza to o
        kilka (kilkanaście – nie chciało mi się robić wyliczeń) pkt. proc. realny
        zasięg ubóstwa.
        Cdn.


        • forgotten_realms Re: refleksja 2. 06.01.05, 11:49
          Gorzów znajduje się w bardzo trudnym otoczeniu konkurencyjnym. Sprzyja ono
          tworzeniu „tanich” miejsc pracy, gdzie wymagany poziom kompetencji pracownika
          jest względnie niski. Szczecin, Poznań i Zielona Góra posiadają zaplecze
          intelektualne, które siłą rzeczy zwiększa atrakcyjność tych miast. Załóżmy, że
          chciałbym w Gorzowie utworzyć firmę bazującą na kompetencjach pracowników.
          Zatrudnianie absolwentów gorzowskich uczelni mogłoby się okazać inwestycją
          samobójczą, a osoby kończące studia w innych miastach raczej tam już zostają na
          stale. Nie ma co się oszukiwać, nawet najbardziej wyszukane nazwy uczelni
          (biznesu, zarządzania) nie są w stanie przykryć mizerii dorobku
          intelektualnego.
          Ponadto poważnym (i tu można mieć zarzut do władz) problemem o wyraźnie
          negatywnych implikacjach dla miasta jest bardzo źle rozwinięta infrastruktura
          transportowa. Mieszkając w Warszawie relatywnie często bywam w wymienionych
          miastach. Preferuję podróże koleją i niemal zawsze napotykam na przedstawicieli
          małego lub średniego biznesu. Wybierają, jak się okazuje po nawiązaniu
          kontaktu, ten środek transportu ze względu na fatalny stan polskiej
          infrastruktury drogowej. Chcąc odwiedzić moje rodzinne miasto byliby skazani na
          przesiadki lub skorzystanie z pociągu, który odległość 400 kom pokonuje w ponad
          7 i pół godziny, oferując przy tym liczne atrakcje, jakie tylko pociąg
          pośpieszny może zapewnić – smród, niedogrzanie przedziałów, brak wagonu
          restauracyjnego.
          Warto przy tym zwrócić uwagę, że miasta wiodące charakteryzują się
          występowaniem dwóch czynników – edukacja na wyższym poziomie (uczelnie),
          rozwinięta infrastruktura.
          Czy Gorzów jest skazany na marazm? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak
          postawione pytanie. Powinien jednak się rozwijać. Ale tempo rozwoju nie będzie
          raczej szybsze od rozwoju całego kraju. Przespany okres wchodzenia do Polski
          dużych firm spowodował, że miasto już nie będzie oazą nowoczesności w morzu
          szarzyzny.

          • Gość: emigrant Re: refleksja 2. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:05
            zgadzam sie z Twoim stanowiskiem dotyczacym dojazdu do Gorzowa - jest
            skandaliczny i potrafi zniechecic kazdego do odwiedzin takze mojego miasta.
            moge tak twierdzic bo tez odwiedzam je wyjezdzajac z Warszawy. natomiast
            Słowianka jest pomnikiem ignorancji władz które nie odkryły (nie chciały
            odkryć???) rzeczywistych potrzeb gorzowa. W duzo bogatszej Warszawie nie buduje
            sie takich basenów. Władze miasta zajeły sie czyms duzo łatwiejszym niz
            przycjaganie miejsc pracy - rozpoczeły budowe. pozdrawiam emigranta. ps. gdy
            budowano słownianke chodził zart ze bilety beda rozdawac na Słonecznej.
            • lebstrefa Re: refleksja 2. 08.01.05, 22:14
              Gorzów jest biedny bo nie ma mądrej strategii rozwoju. Nie ma fachowcow od
              promocji i sciągania inwestorów. Niech się zmieni władza i od tego zacznie
              porząfdki w mieście.
              • Gość: eryk Re: refleksja 2. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 05:00
                Z powyższych opinii wypływa jedna konkluzja – wszystkiemu winne są władze
                miasta, które zdecydowały się na budowę „Słowianki”. Innymi słowy, gdyby
                pieniądze przeznaczone na budowę basenu zostały wykorzystane w inny sposób, to
                sytuacja dochodowa mieszkańców uległaby trwałej poprawie. Jest to teza
                fałszywa.
                Po pierwsze polskie ubóstwo jest wrażliwe na wahania koniunktury gospodarczej.
                Zjawisko charakteryzuje niemal wszystkie kraje będące w fazie tzw.
                transformacji ustrojowej.
                Po drugie wiązanie ubóstwa z obecną ekipą pozbawione jest sensu ze względu na
                brak możliwości analizy retrospektywnej. Podstawowe pytanie brzmi – jak
                wyglądała dynamika zmian sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w ostatnich
                latach?
                Po trzecie uzyskane wyniki nie pozwalają ograniczać sfery ubóstwa tylko i
                wyłącznie do osób pozbawionych pracy, chociaż oczywiście zjawisko ubóstwa może
                być funkcją bezrobocia. Jednak pojawia się tu również zagadnienie często
                pomijane przez polskie media. Mam tu na myśli występowanie grupy tzw. „poor
                working”. Są to osoby pracujące, których zarobki utrzymują się na niskim
                poziomie, zbliżonym lub nieco odbiegającym od dochodów transferowych. Co
                ciekawe w Polsce w dalszym ciągu utrzymuje się myślenie zakładające, że
                przewaga konkurencyjna będzie budowana w oparciu o niskie płace (pod tym
                względem jesteśmy liderem kosztów w UE). Można w tym momencie postawić zarzut o
                nadmierne obciążenie kosztów pracy, co uniemożliwia podniesienie jej poziomu.
                Jednak paradoksalnie przez wiele lat środowiska pracodawców, media
                opiniotwórcze nie widziały i raczej w dalszym ciągu nie widzą w tym problemu.
                Większość działań w obszarze PR, gdzie celem było doprowadzenie do zmniejszenia
                fiskalizmu ograniczało się do sfery kapitału i podatków od przedsiębiorstw. Sin
                qua non wzrostu wynagrodzeń i zmniejszenia bezrobocia miało być obniżenie
                obciążeń finansowych. Pod naciskiem grup interesu doszło do znacznego
                zmniejszenia podatków od kapitału, zmniejszono również podatki dla
                przedsiębiorstw i jednocześnie obniżono tzw. płacę minimalną (poprzez
                ograniczenie jej wzrostu – w wartościach nominalnych jest znacznie wyższa niż 6
                lat wcześniej, w realnych znacznie niższa). Jak się okazało tym działaniom nie
                towarzyszyło zmniejszenie skali bezrobocia (wprost przeciwnie uległo
                zwiększeniu), nie podniosły się także wynagrodzenia (do sprawdzenia na stronach
                MF – sprawozdawczość podatkowa).

                Jednak faktycznie wyniki badań mogą budzić zaniepokojenie, tym bardziej, że
                ponad dwukrotnie odbiegają od średniej notowanej w skali całego kraju. Na kpinę
                zasługuje w tym momencie niedawny artykuł w GW Gorzów, w którym autor ubolewał
                nad nadmiernym importem używanych samochodów. Chociaż należy dodać, że
                deklaracje zarobkowe są z reguły obarczone błędem fałszywych deklaracji. Polscy
                respondenci (nie znam tendencji europejskiej) mają bowiem skłonność do
                podawania niższych od faktycznie uzyskiwanych kwot wynagrodzenia. Wydaje się,
                że wskazane byłoby podwyższenie podawanych sum o około 30 proc. Zmniejsza to o
                kilka (kilkanaście – nie chciało mi się robić wyliczeń) pkt. proc. realny
                zasięg ubóstwa.
                Z powyższych opinii wypływa jedna konkluzja – wszystkiemu winne są władze
                miasta, które zdecydowały się na budowę „Słowianki”. Innymi słowy, gdyby
                pieniądze przeznaczone na budowę basenu zostały wykorzystane w inny sposób, to
                sytuacja dochodowa mieszkańców uległaby trwałej poprawie. Jest to teza
                fałszywa.
                Po pierwsze polskie ubóstwo jest wrażliwe na wahania koniunktury gospodarczej.
                Zjawisko charakteryzuje niemal wszystkie kraje będące w fazie tzw.
                transformacji ustrojowej.
                Po drugie wiązanie ubóstwa z obecną ekipą pozbawione jest sensu ze względu na
                brak możliwości analizy retrospektywnej. Podstawowe pytanie brzmi – jak
                wyglądała dynamika zmian sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w ostatnich
                latach?
                Po trzecie uzyskane wyniki nie pozwalają ograniczać sfery ubóstwa tylko i
                wyłącznie do osób pozbawionych pracy, chociaż oczywiście zjawisko ubóstwa może
                być funkcją bezrobocia. Jednak pojawia się tu również zagadnienie często
                pomijane przez polskie media. Mam tu na myśli występowanie grupy tzw. „poor
                working”. Są to osoby pracujące, których zarobki utrzymują się na niskim
                poziomie, zbliżonym lub nieco odbiegającym od dochodów transferowych. Co
                ciekawe w Polsce w dalszym ciągu utrzymuje się myślenie zakładające, że
                przewaga konkurencyjna będzie budowana w oparciu o niskie płace (pod tym
                względem jesteśmy liderem kosztów w UE). Można w tym momencie postawić zarzut o
                nadmierne obciążenie kosztów pracy, co uniemożliwia podniesienie jej poziomu.
                Jednak paradoksalnie przez wiele lat środowiska pracodawców, media
                opiniotwórcze nie widziały i raczej w dalszym ciągu nie widzą w tym problemu.
                Większość działań w obszarze PR, gdzie celem było doprowadzenie do zmniejszenia
                fiskalizmu ograniczało się do sfery kapitału i podatków od przedsiębiorstw. Sin
                qua non wzrostu wynagrodzeń i zmniejszenia bezrobocia miało być obniżenie
                obciążeń finansowych. Pod naciskiem grup interesu doszło do znacznego
                zmniejszenia podatków od kapitału, zmniejszono również podatki dla
                przedsiębiorstw i jednocześnie obniżono tzw. płacę minimalną (poprzez
                ograniczenie jej wzrostu – w wartościach nominalnych jest znacznie wyższa niż 6
                lat wcześniej, w realnych znacznie niższa). Jak się okazało tym działaniom nie
                towarzyszyło zmniejszenie skali bezrobocia (wprost przeciwnie uległo
                zwiększeniu), nie podniosły się także wynagrodzenia (do sprawdzenia na stronach
                MF – sprawozdawczość podatkowa).

                Jednak faktycznie wyniki badań mogą budzić zaniepokojenie, tym bardziej, że
                ponad dwukrotnie odbiegają od średniej notowanej w skali całego kraju. Na kpinę
                zasługuje w tym momencie niedawny artykuł w GW Gorzów, w którym autor ubolewał
                nad nadmiernym importem używanych samochodów. Chociaż należy dodać, że
                deklaracje zarobkowe są z reguły obarczone błędem fałszywych deklaracji. Polscy
                respondenci (nie znam tendencji europejskiej) mają bowiem skłonność do
                podawania niższych od faktycznie uzyskiwanych kwot wynagrodzenia. Wydaje się,
                że wskazane byłoby podwyższenie podawanych sum o około 30 proc. Zmniejsza to o
                kilka (kilkanaście – nie chciało mi się robić wyliczeń) pkt. proc. realny
                zasięg ubóstwa.
                Z powyższych opinii wypływa jedna konkluzja – wszystkiemu winne są władze
                miasta, które zdecydowały się na budowę „Słowianki”. Innymi słowy, gdyby
                pieniądze przeznaczone na budowę basenu zostały wykorzystane w inny sposób, to
                sytuacja dochodowa mieszkańców uległaby trwałej poprawie. Jest to teza
                fałszywa.
                Po pierwsze polskie ubóstwo jest wrażliwe na wahania koniunktury gospodarczej.
                Zjawisko charakteryzuje niemal wszystkie kraje będące w fazie tzw.
                transformacji ustrojowej.
                Po drugie wiązanie ubóstwa z obecną ekipą pozbawione jest sensu ze względu na
                brak możliwości analizy retrospektywnej. Podstawowe pytanie brzmi – jak
                wyglądała dynamika zmian sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w ostatnich
                latach?
                Po trzecie uzyskane wyniki nie pozwalają ograniczać sfery ubóstwa tylko i
                wyłącznie do osób pozbawionych pracy, chociaż oczywiście zjawisko ubóstwa może
                być funkcją bezrobocia. Jednak pojawia się tu również zagadnienie często
                pomijane przez polskie media. Mam tu na myśli występowanie grupy tzw. „poor
                working”. Są to osoby pracujące, których zarobki utrzymują się na niskim
                poziomie, zbliżonym lub nieco odbiegającym od dochodów transferowych. Co
                ciekawe w Polsce w dalszym ciągu utrzymuje się myślenie zakładające, że
                przewaga konkurencyjna będzie budowana w oparciu o niskie płace (pod tym
                względem jesteśmy liderem kosztów w UE). Można w tym momencie postawić zarzut o
                nadmierne obciążenie kosztów pracy, co uni
          • rafal_zapadka Re: refleksja 2. 09.01.05, 13:57
            Pan Forgotten_Realms,
            Z Pańskiego wypracowania udało mi się wydestylować następujące tezy:
            1. Nie ma znaczenia dla kieszeni obywateli, że Jędrzejczak wybudował basen,
            który wyłącznie kosztuje (raty kapitałowe, odsetki, brak zysków na bieżące
            utrzymanie, środki z budżetu na basen, a powinny pójść na inne wydatki).
            Udaje Pan, że nie ma związku między kieszenią Kowalskiego a tą strojką. W
            niedawnej przeszłości liczni ekonomiści udawali, że nie ma związku między
            gierkowskimi inwestycjami na kredyt a poziomem życia, aż Sierpień dał im fangę
            pod oko. Gdyby za basen zapłacił Jędrzejczak z własnej kieszeni, to
            bankructwo „Słowianki” małoby kogo obeszło, gdyż straciłby tylko T.J. Doprawdy,
            nie rozumie Pan tego?
            2. „Wiązanie ubóstwa z obecną ekipą pozbawione jest sensu”, gdyż – jak Pan
            twierdzi – starej gorzowskiej biedy nie można porównać z dzisiejszą biedą. Czy
            aby przypadkiem nie wymyślił Pan tego argumentu, aby uwolnić obecną ekipę od
            odpowiedzialności? To że Pan broni gorzowskich czynowników, to rozumiem, ale
            nie pochwalam.
            3. Poddaje Pan w wątpliwość wpływ mniejszych podatków na obniżanie
            bezrobocia. Uważa Pan, że „obciążenia finansowe” zmniejszyły się, a bezrobocie
            nadal wysokie.
            Opowiada Pan dyrdymały - podatki są coraz większe! Nic się nie zmniejszyło: i
            podatki, i bezrobocie w górę.
            4. Na koniec pyta Pan: „Czy Gorzów jest skazany na marazm?”. I
            odpowiada: „Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak
            postawione pytanie. Powinien jednak się rozwijać”.
            To, że Panu trudno odpowiedzieć – mnie nie dziwi. Ja odpowiadam: Gorzów nie
            jest skazany na marazm, jeśli zafunduje sobie władzę, która nie będzie kraść,
            nie będzie wydawała więcej niż pieniędzy w budżecie, a mienie komunalne
            (mieszkania, udziały w spółkach) sprzeda za grosze mieszkańcom.
            Z marazmu miasto wydobędą jego mieszkańcy. A władza ma im nie przeszkadzać.
            Mienie Gorzowa w ręce mieszkańców!
            Rafał Zapadka
            • lebstrefa Re: refleksja 2. 09.01.05, 19:21
              A możec dać prezydentowi Słowiankę za symboliczną złotówkę w użytkowanie
              wieczyste. Niech nią zarządza i z tego utrzyma rodzinę.
            • forgotten_realms Re: refleksja 2. 11.01.05, 09:57
              1. Zaliczam się do przeciwników gigantycznej inwestycji, która biednemu miastu
              potrzebna była „jak umarłemu kadzidło”. Proszę jednak udowodnić (zgodnie ze
              stosowaną w takich przypadkach metodologią) silną korelację pomiędzy
              zmiennymi „Słowianka” i „ubóstwo” Pytania – o ile, w wyniku budowy „Słowianki”,
              podniósł się poziom ubóstwa w Gorzowie? Jaka jest siła związku (czy jest
              bezpośredni, czy pozorny, etc.)? Nie wiem, czy czasami inwestycja nie była po
              części realizowana ze środków unijnych – jeśli tak to trochę zmienia nam to
              kontekst sytuacyjny (niektóre z unijnych programów mają ściśle określone cele).
              2. Proszę przedstawić model dzięki któremu możliwe jest obliczenie dynamiki
              zjawiska na podstawie danych ograniczonych do jednego okresu. Proszę
              przedstawić dynamikę wzrostu / spadku ubóstwa w Gorzowie w latach 1997 – 2004.
              Natomiast polskie ubóstwo (przyczyny, głębokość, rozproszenie, etc.) zostało
              opisane w pracy Banku Światowego – proszę tam zajrzeć.
              3. Podatki w Unii Europejskiej
              Polska średniakiem Wspólnoty
              Podatki w Polsce są minimalnie niższe niż średnio w krajach Unii Europejskiej.
              Spośród nowych państw członkowskich tylko na Łotwie i w Słowenii fiskus jest
              bardziej zachłanny - wynika z analizy przeprowadzonej przez Komisję Europejską.
              W Stanach Zjednoczonych podatki pochłaniają 28,9 proc. dochodu narodowego, w
              Niemczech jest to już 40,2 proc., we Francji 44,2 proc., w Belgii 46,6 proc., a
              w Szwecji 50,6 proc. Średnia dla całej "25" w ostatnich 10 latach nie zmieniła
              się - wynosi 40,5 proc. Jednak w nowych krajach członkowskich wskaźnik ten jest
              aż o 6,6 pkt proc. niższy, niż w "starej" Unii. Zdaniem ekonomistów to powinno
              pomóc w nadrobieniu przez te państwa opóźnień w poziomie rozwoju gospodarczego.
              Polska nie wypada zbyt dobrze. Fiskus przejmuje w naszym kraju nieco mniejszą
              część dochodu narodowego (39,1 proc.) niż średnio w zjednoczonej Europie.
              Naszym atutem jest najniższy w zjednoczonej Europie poziom podatków
              bezpośrednich. Stanowią one zaledwie 18,7 proc. dochodów fiskusa wobec 33,1
              średnio w Unii. To przede wszystkim skutek radykalnego obniżenia (do 19 proc.)
              obciążeń zysków przedsiębiorstw. W Niemczech są one dwa razy wyższe. Firmy w UE
              zapłacą mniej tylko na Węgrzech, Cyprze, Łotwie, Litwie i w Irlandii. Niskie są
              także podatki od dochodów indywidualnych.
              Ale w Polsce bardzo wysokie są składki na ubezpieczenia społeczne. Stanowią aż
              40,9 proc. obciążeń, średnio we Wspólnocie - 32,1 proc. To właśnie z tego
              powodu skala fiskalizmu w Polsce jest duża. Ocena ta dotyczy także Czech (42,4
              proc.) i Słowacji (41 proc.).
              W całej Unii połowę dochodów państw dostarczyły podatki od wynagrodzeń.
              Obciążenia konsumpcji (akcyza i VAT) dały 30 proc. przychodów budżetów, wpływy
              z dochodów kapitałowych - 20 proc. J.BIE (za Rzeczpospolitą)

              Nigdy nie twierdziłem, że obciążenia „na dochodach” są niskie. Jest jednak
              faktem, że wszystkie tzw. środowiska opiniotwórcze (eksperckie) poprzez
              postulat obniżania podatków rozumiały obszar stricte gospodarczy. Dzisiaj, poza
              UPR, nie ma w Polsce siły, która wyraźnie formułowałaby postulat obniżenia
              podatków „pracowniczych”. Platforma Obywatelska wycofała się z plany
              ujednolicenia w momencie gdy została zaproszona przez PRM na konsultacje i
              przedstawienie symulacji.

              3. Na koniec pyta Pan: „Czy Gorzów jest skazany na marazm?”. I
              odpowiada: „Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak
              postawione pytanie. Powinien jednak się rozwijać”.
              To, że Panu trudno odpowiedzieć – mnie nie dziwi. Ja odpowiadam: Gorzów nie
              jest skazany na marazm, jeśli zafunduje sobie władzę, która nie będzie kraść,
              nie będzie wydawała więcej niż pieniędzy w budżecie, a mienie komunalne
              (mieszkania, udziały w spółkach) sprzeda za grosze mieszkańcom.
              Z marazmu miasto wydobędą jego mieszkańcy. A władza ma im nie przeszkadzać.
              Z „mądrościami ludowymi” opartymi na prostej strukturze poznawczej nie będę
              dyskutował. Powinien Pan jednak dodać „i wszyscy będą szczęśliwi, młodzi i
              bogaci”

              ps. proszę darować sobie "wycieczki" ad personam, bo może to świadczyć jedynie
              o niskim poziomie wiedzy dyskutanta. Ja nie oceniam motywów Pana postępowania,
              niech Pan nie ocenia moich, tylko skupi się na meritum.
              • lebstrefa Re: refleksja 2. 11.01.05, 22:21
                dlaczego zakończyliście taką ciekawą dysputę? Dlaczego? Dlaczego? Nie chcę
                tak!!!
              • rafal_zapadka Re: refleksja 2. 14.01.05, 14:54
                Zdaniem Pana Forgotten_Realms moje postulaty: 1) władzy, która nie kradnie i
                nie przeszkadza obywatelom, 2) wydawania tyle pieniędzy, ile w budżecie, 3)
                sprzedania mieszkańcom mienia komunalnego, to tylko „mądrość ludowa” oparta na
                „prostej strukturze poznawczej”. Nawiasem pisząc, w ten sposób przypisał mi Pan
                atrybuty, które Pańska złożona – jak można sądzić – struktura poznawcza nie
                zalicza do argumentów ad personam, choć jest wielce uwrażliwione na argumenty ku
                niej kierowane.
                Zostawmy jednak ten drobiazg na boku i zajmijmy się naszym obopólnym
                zatroskaniem o przyszłość Gorzowa. Niech nam w tym pomocne będzie sformułowane
                przez Pana pytanie: „Czy Gorzów jest skazany na marazm?” Odpowiada Pan
                wyczerpująco i dosadnie: „Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione
                pytanie. Powinien jednak się rozwijać”.
                Bóg zapłać za światłą wskazówkę. Teraz Gorzowowi i jego mieszkańcom nie
                pozostaje nic innego, jak tylko się rozwijać („Aby Gorzów rósł w siłę, a ludziom
                żyło się dostatniej”).
                Gdyby jednak, co uchowaj Boże, Gorzów nie zastosował się do Pańskiej wskazówki,
                to podsuwam mu mądrość ludową: złodziei od władzy won, nie zadłużać miasta,
                własność komunalną sprzedać mieszkańcom, zmniejszyć biurokrację ...
                Rafał Zapadka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka