cdorotka
25.02.05, 09:21
Zapomniał, że zarobił
Życie Wrszawy
Data: 2004-08-27
Szef komisji skarbu chciał ukryć dochody. Dzięki ŻW nie udało mu się.
Czy można złamać prawo, "zapominając" o wpisaniu do oświadczenia majątkowego
36 tysięcy złotych? Oczywiście. Zwłaszcza jeśli się to prawo stanowi.
Poseł Kazimierz Marcinkiewicz z PIS-u to nie byle kto. Przewodniczy sejmowej
komisji skarbu państwa. Jak każdy parlamentarzysta powinien wypełnić i podać
do publicznej wiadomości oświadczenie majątkowe. Dotarliśmy do dokumentów, z
których wynika, że pan poseł kpi sobie z prawa.
Cztery lata temu Marcinkiewicz postanowił zachałturzyć. Trafiła się okazja.
Powszechne Towarzystwo Emerytalne H-M-C zleciło Marcinkiewiczowi konsultacje.
Umowę podpisano na pół roku. Wynagrodzenie - sześć tys. zł miesięcznie. Czy w
oświadczeniu majątkowym jest jakiś ślad o tym zarobku? A skąd! W
rubryce "inne dochody osiągane z tytułu zatrudnienia lub zajęć, z podaniem
kwot uzyskanych z każdego tytułu" Marcinkiewicz wpisał m.in.: działalność
konsultacyjna ' sporadycznie".
- No, ma pan rację, powinienem wpisać, ile zarobiłem - mówi przyciśnięty
przez nas do muru. - Nie pamiętam, dlaczego tego nie zrobiłem. Nie interesuje
mnie to. Miałem też inne zarobki, których nie wpisałem - dodaje z
rozbrajającą szczerością.
Grażyna Czubak z Fundacji Batorego, zajmującej się m.in. zwalczaniem
korupcji, nie ma wątpliwości: - Ktoś, kto piastuje taką funkcję, powinien być
poza wszelkimi podejrzeniami - mówi.
no i własnie dlatego miedzy innymi nie idę na referendum