klin!
04.09.02, 15:11
W poszukiwaniu pewnej informacji trafiłem w archiwum Gazety Lubuskiej na
ciekawy tekst pt. "Codzienny cud" (z 31 sierpnia tego roku). Ostatnio popyt
na forum na tematy rozliczeniowe. Zobaczmy, jak gazeta rozlicza się z okresu
minionego.
"1 września 1952 po raz pierwszy ukazała się "Gazeta Zielonogórska". To
znaczy, że na pewno mamy Złoty Jubileusz! I okazję do powspominania. Nie
warto całkiem zagłuszać dzieciństwa "GL" dźwiękiem jubileuszowych fanfar i
toastów. Czytelnicy i tak wiedzą: dzieciństwo "Lubuskiej" przypadło na lata
stalinizmu. I nawet autorzy zapełniający ówczesne szpalty przyznają, że
teksty ich brzmią jak skecze ponurego kabaretu. "GL" gromiła kułaków,
wyrzekała na imperialistów rozrzucających stonkę nad dobrami spółdzielni
produkcyjnych, podkreślała dobrodziejstwa socjalizmu nawet w informacji o...
występach cyrku. Ale nie tylko. Już w latach pięćdziesiątych ukazywały się
teksty, które przysparzały Gazecie Czytelników: o trudnościach życia
codziennego; o tym, że warto coś zmienić w swojej wsi, mieście, województwie.
Już wówczas w redakcji był dział łączności z czytelnikami, który szybko
okazał się powiernikiem pokrzywdzonych."
Powiernik pokrzywdzonych. W 1952 na przykład skazano na 10 lat więzienia
oficera AK Kazimierza Krauzego, kawalera Virtuti Militari i Krzyża
Walecznych. Materiał dowodowy to zeznanie jednego świadka, który niczego nie
widział, a jedynie o czymś słyszał. Oficer doczekał się rehabilitacji po
kilkudziesięciu latach. Nieżyjący już sędzia, który zatwierdził wyrok w 1952
roku, przez całe swoje życie cieszył się wielkim autorytetem, był osobą
powszechnie znaną i lubianą. Żona sędziego powiedziała dziennikarzowi, że pan
Krauze miał szczęście, bo "normalnie" mógł dostać czapę. Czy Gazeta
Zielonogórska była powiernikiem pana Krauzego? Powiernikiem oficerów
skazanych na śmierć być nie mogła, ale może któregoś z 50 tys. zołnierzy AK,
wywiezionych do obozów w ZSRR? Czy może była powiernikiem kułaków, na których
w biały dzień grupy terrorystyczne wspierane karabinami Milicji Obywatelskiej
organizowały regularne złodziejskie najazdy i odbierały dobytek? Ja tak sobie
myślę, że dziennikarze wówczas piszący o tych kułakach brali udział w
przestępstwie. Ale ja jestem tylko zwykłym oszołomem. Kogo to w końcu
obchodzi? To tylko śmieszne teksty, jak skecze z ponurego kabaretu. Bo lata
stalinowskie to taki ponury kabaret. Stonka stonką, a Gazeta od początku
stała po stronie słabych i pokrzywdzonych. I tak ten codzienny cud ciągną
przez 50 lat. Wspaniała tradycja. Gratulacje!