Dodaj do ulubionych

Botwnka gruszkowa

21.10.02, 14:07
Pyszne gruszki tego roku mamy.
Najlepsze zastosowanie gruszek jakie znalazłem: plaster polędwicy wołowej
usmażony na extra vergine z dwóch stron na krwisty befsztyk, z solą i
pieprzem, pobłożony z wierzchu plasterkiem roqueforta i plastrem gruszki. W
folię metalową i do rozgrzanego piekarnika na 10 min.
Obserwuj wątek
    • j24 Czego się nie robi dla dogodzenia podniebieniu... 21.10.02, 14:38
      aborys napisał:

      > plaster polędwicy wołowej

      WOŁOWINA ?!? Borysie, chcesz być jeszcze bardziej szalonym Borysem?
      :)
      • aborys Re: Czego się nie robi dla dogodzenia podniebieni 21.10.02, 14:42
        j24 napisał:

        > Borysie, chcesz być jeszcze bardziej szalonym Borysem?
        Wiecznie żył nie będę.
      • j24 Trudne, dla rozpusty, czasy 21.10.02, 14:43
        1. AIDS
        2. Wściekła wołowina
        ... wstrzemięźliwość wskazana, stałe związki i proste menu, ech świat schodzi
        na psy :)
        • aborys Re: Trudne, dla rozpusty, czasy 21.10.02, 14:50
          j24 napisał:

          > ... wstrzemięźliwość wskazana, stałe związki i proste menu, ech świat schodzi
          > na psy
          Stałe związki nie gwarantują zdrowia, a proste menu powinno się sprowadzić do
          soi i sałaty, co spowodowałoby zejście.

          Żyjcie!
          I żryjcie.
        • ffwd re: precz z botwinką 21.10.02, 16:24
          j24 napisał:

          > ech świat schodzi na psy

          jadłem psa jak mieszkałem z ludzmi z tajlandii,pracowałem u nich w restauracji
          i jadłem
          choć był nawet niezły, to wolę wołowinę borysa, i na deser swoje gruszki w
          karmelu
          botwinki nie lubię

          pozdro

          • j24 precz z preczem 22.10.02, 09:00
            ffwd napisał:

            > jadłem psa jak mieszkałem z ludzmi z tajlandii,pracowałem u nich
            > w restauracji i jadłem

            Kurde, miesiąc temu ktoś mi zapierniczył sobakę (a tak ładnie w oczy
            człowiekowi patrzyła...:)
            • ffwd małpy bym nie zjadł 22.10.02, 14:25
              napisałeś w temacie ”precz z preczem”, to chyba z tytusa cytat, powtarzam,
              małpy bym nie zjadł

              to zdarzenie z psem było dawniej niz miesiąc
              pozdro
    • kajzerka Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 14:22
      Chcesz zatrzymać ten aromat i smak gruszek na dłużej?
      Polecam:
      kuchnia.3miasto.pl/3011.htm
      • aborys Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 14:28
        Wyobraź sobbie, że chciałem w następnej Botwince zapytać, co tego roku
        nastawiliście w dymionach?
        Mareczek powinien pędzić trójniaka.

        Próbowałem nalewki gruszkowej - paskudna była, bo syntetyczna (identyczna z
        naturalną).
        Ale nalewka chyba idzie inną drogą niż bimber...?
        ____________

        Dymion zwany gąsiorem
        • kajzerka Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 15:14
          Z winem sie spoźnilem


          Ale troche sliweczek na [ust. o produkcji i rozp........z dn.....] owszem.

          Nalewka to oczywiscie inny preparat. - choc robiona domowo i bez sztucznych
          dodatkow moze byc rarytasem.

          natomiast slowo [ust. o produkcji i rozp........z dn.....] jest mocno obrazliwe
          dla porzadnie sporzadzonego destylatu.
          [ust. o produkcji i rozp........z dn.....] robi sie z cukru i drozdzy na bułki -
          destylat z owocow, wymaga NATOMIAST duzo roboty i poswiecenia. Poza tym dobry
          jest naprawde po roku lezakowania. Zule, pijaczki i denaturaty wiec to nie dla
          was.
          oczywiscie wszystko to jest teorią, bo w Polsce państwo dzierzy silna reką
          monopol, i nie wolno robić wolnoć Tomku w swoim domku. Nalewki można.

          :)
          • aborys Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 15:21
            kajzerka napisał:

            > destylat z owocow, wymaga NATOMIAST duzo roboty i poswiecenia.
            Ziomal obecny, coraz bardziej go lubię, Makłowicz Robert, pieje z zachwytu nad
            owocowymi destylatami. Klnie też cło i przepisy szkodzące krajowym producentom.
            Destylaty sprowadza z Chorwacji.

            Nieudane próby z miodem odstraszyły mnie od dymionów.
            • kajzerka Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 16:10
              Jesli sie uda - masz u mnie małe co nieco (z naszej rodzimej "chorwacji" hehe)

              Natomiast wino robilem w gasiorach czyli dymionach bedzie z lat temu dziesięc.
              Onzcas był dobry urodzaj czarnych currantów - wino ciezkie, słodkie, upalne,
              jak tamto lato, w którym się ożeniłem...
              Mozę gdzies jest jeszcze bute;eczka
              • aborys Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 16:13
                kajzerka napisał:

                > Jesli sie uda - masz u mnie małe co nieco (z naszej rodzimej "chorwacji"
                hehe)
                Już Pędzę!!!!!

                > wino ciezkie, słodkie, upalne, jak tamto lato, w którym się ożeniłem...
                Ja się żeniłem w październiku, stąd zamiłowanie do złocistego, chłodnego piwska.
                • kajzerka Re: Botwnka gruszkowa 23.10.02, 16:16
                  Nie to ja pędzę...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka