Gość: Jona
IP: *.117-200-80.adsl.skynet.be
21.11.02, 11:36
Wczoraj sedziwa sasiadka,ktora wyjechala z Polski jako male dziecko 65 lat
temu poprosila mnie o przetlumaczenie listu polskiego-wlasnie otrzymanego od
kuzynostwa z Polski.Kuzynostwo to bezdzietne malzenstwo ze Slaska,on
nauczyciel fizyki w szkole sredniej,ona sekretarka,maja 1 dom,2 mieszkania i
stac ich na wycieczki po swiecie.Moja sasiadka to wdowa nigdy nie
pracujaca,matka 4 doroslych dzieci.Owa kuzynka pisze w liscie jak to im w
Polsce ciezko,a nastepnie pisze,ze za cala rodzine rowniez mojej sasiadki
zamowila wypominki w kosciele i zaplacila jak za msze,dolaczyla jakis nic
nie znaczacy swistek i zarzadala zwrotu 20 zl piszac ze lepiej byloby dac
troche wiecej,bo musiala tez cos dac ludziom w reke za modlitwe,bo w Polsce
taki zwyczaj.Pozniej czytalam inne listy owej pani i w kazdym byla perfidna
zebranina.Powstrzymalam sie od komentarza zaciskajac zeby,ale poraz kolejny
bylo mi naprawde wstyd,ze jestem Polka.A owa babcia spytala sie czy u nas
wszyscy ludzie sa tacy materialisci.Oczywiscieprobowalam wyprowadzic ja z
bledu i pomyslalam nie uogolniajac Polak potrafi