bes-t
27.03.06, 21:00
Dzisiejsza wyborca podaje:
"Nawet kilkaset milionów złotych może dostać Polska od Unii na nowe tramwaje.
Szykuje się bitwa o rynek. Jest o co się bić, bo tramwaje to od lat
podstawowy środek komunikacji w dużych miastach. Jednak przez lata nie
inwestowano w tabor i dziś po kiepskich torowiskach jeżdżą wagony z Konstalu
liczące po 20-30 lat, a nawet 40-letnie niemieckie maszyny z demobilu.
Dostęp do unijnych funduszy spowodował ogromne ożywienie wśród dotowanych
przez samorządy firm przewozowych. Unia chętnie daje pieniądze na inwestycje
w transport zbiorowy, więc miasta ubiegają się o miliony euro. Warszawa
dostała blisko 100 mln zł na remont torów w Al. Jerozolimskich i zakup 15
tramwajów."
Czyli co? Wieka szansa dla Gorzowa? A może kolejna okazja żeby magistrat
obudził się z ręką w nocniku? Można za ćwierć darmo wymienić tabor na
nowoczesne niskopodłogowe cacka. W tej samej cenie (z co najmniej 75% dopłatą
UE) można też wymienić znajdujące się w katastrofalnym stanie torowiska.
Ciekawe czy władze Gorzowa umiały prawidłowo złożyć odpowiedni wniosek? O ile
wógóle go złożyły...
Ps. Pragnę tylko zauważyć, że bez remontu torowiska np. na ul. Chrobrego nie
ma sensu wdrażany obecnie kosztowny projekt rewitalizacji tej części miasta.
Przecież każdy przejazd tramwaju po tej ulicy powoduje trzęsienie ziemi o
sile mniej więcej 4-7 stopni w skali Richtera. Po 3 latach od remontu
elewacji kamienic, tłukące się stare tramwaje przywrócą stan poprzedni...