rafal_zapadka
06.05.06, 15:28
Ma miejsce silny atak na państwo polskie i jego władze ze strony Niemiec,
Rosji i różnych osób oraz instytucji związanych z UE, a także organizacji
żydowskich.
Nasza demokratycznie wybrana władza zaledwie ogłosiła program naprawy państwa,
a natychmiast sąsiedzi zaczęli się wtracać w nasze wewnętrzne sprawy i dyktują
nam kto w naszym rządzie jest dobty, a kto zły. Ten medialny atak zagranicy
jest przygotowywane w perfidny sposób: najpierw, a później gazeta niemiecka tę
opinię cytuje, dodając swój nieprzychylny Polsce komentarz.
Samo ogłoszenie projektu naprawy wywołało tak wściekłe ataki. U jego podstaw
leży dobre rozeznanie przyczyn, które doprowadziły do słabości Polski. Czy
wszystkie proponowane recepty uzdrowienia doprowadzą do deklarowanego celu, to
już inna sprawa (osobiście mam wiele wątpliwości)? Ale diagnoza jest prawdziwa.
Z historii trzeba wyciągać lekcje, aby jasno widzieć co się dzisiaj dzieje i
do czego to może doprowadzić. Od XVII w. najpierw Rosja, a potem Rosja wraz z
Prusami skutecznie pracowały nad tym, aby w Polsce była słaba władze, złe
prawa i wolność działania dla tubylczych przeciwników naprawy Rzeczpospolitej.
Już w 1650 r. udała się Moskwie rzecz niebywała. Zgłosiła ona pretensje do 3
dzieł polskich historyków, że żle opisują wojnę polsko-moskiewską za czasów
Zygmunta III. Niestety „antymoskiewskie” dzieła spalono demonstracyjnie w
Warszawie. Polska ograniczyła swoją wolność słowa na żądanie obcego i w jego
interesie.
Dzisiaj także różni tubylcy propagują ograniczenia wolności słowa, które
przecież nie są w polskim interesie. Żądają, a wtóruje im zagranica,
zamknięcia ust, które o naprawę Rzeczpospolitej wołają. Żądają, a wtóruje im
zagranica, monopolu na diagnozę naszych słabości i monopolu na programy naprawcze.
Polska zerwała się z uwięzi ZSRR i chciała na Zachodzie poszukać gwarancji dla
swego państwowego bytu. Anszluss do UE odbywał się przy zapewnieniach
„solidarności europejskiej”. Szybko to okazało się kłamstwem. Pomimo, że cała
Europa jest uzależniona od importu energii, to jednak nie UE dogadała się z
Rosją. Zrobiły to Niemcy, nie konsultując tego posunięcia z partnerami, w tym
z nami! To na pewno nie był akt przyjaźni. Trudno więc, żeby nie wystąpiły
skojarzenia z Rapallo, IV rozbiorem Polski jako rezultatu paktu
Ribbentrop-Mołotow.
Układ gazowy Rosja-Niemcy pokazuje, że państwa mają stałe interesy, które są
względnie trwałe. Dwie przegrane przez Niemcy wojny światowe wcale nie
zmieniły ich dążenia do kierowania całą Europą. W ostatnich dziesięcioleciach
do kierowania doprosili Francję, a dziś chcą tworzyć kierowniczy tandem z Moskwą.
Przyjaźń niemiecko-rosyjska z jednej strony rozbija tzw. solidarność
europejską, a z drugiej stawia polskie państwo w stan podwyższonej gotowości.
Jak by tego było mało, to jeszcze potężna organizacja żydowska (nie Żydzi jako
tacy!) żąda jakiś „rekompensat” od RP w kwocie ok. 65 miliardów $. A premier
Marcinkiewicz obiecuje im, że problem ten rozwiąże do końca tego roku. Nie
wiadomo co chce zrobić. Nałoży nowe podatki? Nie słyszałem, aby o to zapytał
premiera jakiś dziennikarz.
Jest niebezpiecznie.
Rafał Zapadka