Gość: aaa2
IP: *.sympatico.ca
10.02.03, 02:23
Na stronie internetowej:
www.geocities.com/jedwabne/index.htm
znajduje sie ponizszy artykul. Trzeba kliknac : Zbrodnia w Koniuchach, a
nastepnie : "Zgineli bo byli Polakami?"
IPN wszczął śledztwo w sprawie mordu w Koniuchach
Zginęli, bo byli Polakami?
Kongres Polonii Kanadyjskiej wystąpił do Instytutu Pamięci Narodowej o
wszczęcie śledztwa w sprawie wymordowania przez żydowski oddział partyzancki
podporządkowany Centralnemu Sztabowi Partyzanckiemu w Moskwie mieszkańców
wioski Koniuchy na Nowogródczyźnie. Tragedia miała miejsce prawdopodobnie w
kwietniu (historycy nie są zgodni co do dokładnej daty wydarzenia) 1944 r.
Większość ofiar stanowiły kobiety i dzieci. Wśród ludności polskiej
zamieszkałej na tych terenach pamięć o tragedii przetrwała do dziś.
- Moja matka pamięta tę tragedię, także inne starsze kobiety nie zapomniały
tego straszliwego mordu - mówi Teresa Mielko z parafii Bieniakonie, do
której należą także Koniuchy (obecnie na Białorusi). Ona sama urodziła się
już po wojnie. Pamięta także mogiły pomordowanych w Koniuchach na miejscowym
cmentarzu. Dziś są one bardzo zaniedbane, "bo wiadomo, rodzin już nie ma".
Do tej pory nikt nie interesował się tragedią. Władza sowiecka ze
zrozumiałych względów wolała ukryć tę sprawę. Zupełnie inaczej potraktowali
mord w Koniuchach jego sprawcy mieszkający po wojnie w USA i Izraelu. Chaim
Lazar w książce "Destruction and Resistance", wydanej w Nowym Jorku w 1985
r., pisał: "Sztab brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać
przykład innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów ze wszystkich
obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę tej wsi. Między
nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow (Jakub) Prenner. O północy
dotarli w okolicę wioski i zajęli pozycje wyjściowe. Mieli rozkaz, aby nie
darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite. (...)
Sygnał dano tuż przed wschodem słońca. W ciągu kilku minut okrążono wieś z
trzech stron. Z czwartej strony była rzeka, a jedyny most był w rękach
partyzantów. Przygotowanymi zawczasu pochodniami partyzanci palili domy,
stajnie, magazyny, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie. (...) Słychać było
huk eksplozji z wielu domów. (...) Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i
usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich
wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich
taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw
chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się
nikt". Oto jego relacja opublikowana w książce "Memorial to a Jewish
Community in Poland", wydanej w Tel Awiwie w 1962 r.: "Jednakże na
zdobywanie aprowizacji składało się więcej niż tylko przekonanie niechętnych
chłopów. Stoi mi wyjątkowo jasno przed oczyma jedna taka akcja. Oddział w
sile kompanii pod dowództwem Szlomo Branda wyruszył o zmroku tego zimowego
dnia, aby zaopatrzyć się w aprowizację w "bogatej" wiosce niedaleko
miasteczka Ejszyszki. Do celu dotarliśmy około północy. Wystawiliśmy czujki
po obu stronach wioski, a ja wraz ze swymi ludźmi wszedłem do pierwszego
gospodarstwa. (...) Pracowaliśmy jak w gorączce przez całą noc, zbierając
jedzenie i byliśmy gotowi do odwrotu, gdy zaświtał ranek. Szlomo i 20 jego
ludzi zostało z tyłu, aby osłaniać nasz odwrót. My odjechaliśmy na saniach.
(...) W żadnym wypadku nie był to jakiś wyjątek. (...) Udało nam się wymusić
duże ilości broni i amunicji od wiosek, które kolaborowały z Niemcami i były
przez nich uzbrojone. Przedsięwzięto karne kroki wobec kolaborantów, a jedna
z wiosek, która była notoryczna w swej wrogości do Żydów, została całkowicie
spalona".
O przeprowadzenie śledztwa w sprawie mordu w Koniuchach wniósł do IPN
Kongres Polonii Kanadyjskiej w liście do IPN z 12 lutego br. Sprawę do
łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu skierował, jako wiarygodną, prof. Witold
Kulesza, szef pionu śledczego IPN.
W depeszy na ten temat przekazanej przez Polską Agencję Prasową sugerowano,
że list wystosowany przez Kongres Polonii Kanadyjskiej ma na celu odwrócenie
uwagi od zbrodni dokonanej w Jedwabnem. Warto jednak przypomnieć, że o
zbrodni w Koniuchach pisano już wcześniej (m.in. na łamach "Naszej Polski")
w kwietniu ub.r., a więc jeszcze przed publikacją książki Jana Tomasza
Grossa o Jedwabnem.
Kongres przywołał m.in. opublikowane relacje i wspomnienia sprawców zbrodni
z wiosny 1944 r. na mieszkańcach wsi Koniuchy w dawnym woj. nowogródzkim
(gmina Bieniakonie, powiat Lida). Relacje o zbrodni znalazły się m.in. w
wyżej cytowanych książkach, a także innej cytowanej w liście relacji
pochodzącej z książki Richa Cohena "The Avengers" ("Mściciele"), wydanej w
Nowym Jorku w 2000 r.: "Koniuchy były wioską o zakurzonych drogach i
osiadłych w ziemi, nie pomalowanych domach. (...) Partyzanci Rosjanie,
Litwini i Żydzi zaatakowali Koniuchy od strony pól, a słońce świeciło im w
plecy. Odezwał się ogień z wież strażniczych. Partyzanci odpowiedzieli
ogniem. Chłopi uciekli do swych domów. Partyzanci wrzucili granaty na dachy,
a w domach wystrzeliły płomienie. Chłopi wybiegali drzwiami i biegli drogą.
Partyzanci ich gonili, strzelając do mężczyzn, kobiet i dzieci. Większość
chłopów biegło w stronę niemieckiego garnizonu, a więc przez cmentarz na
skraju miasta. Komandir partyzantów przewidział to i dlatego nakazał kilku
swoim ludziom schować się przy grobach. Gdy ci partyzanci otworzyli ogień,
chłopi zawrócili i wpadli w ręce żołnierzy, którzy ścigali ich z drugiej
strony. Setki chłopów zginęło złapanych w ogień krzyżowy". Według autorów
listu, potwierdzenie mordu w Koniuchach można znaleźć także w dzienniku
partyzantów żydowskich pt. "Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in
Rudniki Forest". Podano tam, że napad miał miejsce w styczniu 1944 r. i
wzięli w nim udział partyzanci z oddziałów Jacoba Prennera ("Śmierć
faszystom") i Shmuela Kaplinsky'ego ("Ku zwycięstwu") tzw. Litewskiej
Brygady. Autorzy listu cytują też książkę Kazimierza Krajewskiego "Na Ziemi
Nowogródzkiej. "Nów" Nowogródzki Okręg Armii Krajowej", wydaną w Warszawie w
1997 r.: "Jedyną "winą" mieszkańców Koniuch było to, że mieli już dosyć
codziennych rabunków oraz gwałtów i chcieli zorganizować samoobronę.
Bolszewicy z Puszczy Rudnickiej postanowili zrównać wieś z ziemią, tak by
zastraszyć ludność innych wiosek. (...) Wymordowanie mieszkańców wsi
Koniuchy (wraz z kobietami i dziećmi) opisane zostało przez Chaima Lazara
jako wybitna "operacja bojowa", z której jest on autentycznie dumny.
Opis "ufortyfikowania" wsi jest kompletną bzdurą. Była to normalna wioska, w
której część mężczyzn zorganizowała samoobronę. Ich uzbrojenie stanowiło
kilka zardzewiałych karabinów".
Monika Rotulska