Dodaj do ulubionych

Niemcy na saksach

03.03.03, 16:54
"Niemcy przyciągały kiedyś robotników z całego świata. Teraz same wysyłają
swoich bezrobotnych za granicę."

Wiele z tego artyukułu można by uznać za przesadną generalizację i
nadinterpretację statystyk, ale takie kwiatki mówią same za siebie:

"W największych miastach powstały niedawno finansowane przez państwo centra
językowe, w których naucza się holenderskiego, norweskiego
czy szwedzkiego. Centrum kształcenia ustawicznego w dotkniętym kryzysem
Neuruppin na północny wschód od Berlina oferuje trzymiesięczny kurs pod
nazwą "Przystosuj się do Szwecji", który przygotowuje niemieckich
bezrobotnych do życia w tym kraju. Obecnie wiele urzędów pracy nie tylko
finansuje kursy językowe, ale również reklamuje i promuje zatrudnienie za
granicą. Pokrywają nawet koszty przeprowadzki (do 4500 euro)."

newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=5441
Obserwuj wątek
    • Gość: Lepian Re: Niemcy na saksach IP: *.dip.t-dialin.net 06.03.03, 15:03
      bart.q napisał:

      > "Niemcy przyciągały kiedyś robotników z całego świata. Teraz same wysyłają
      > swoich bezrobotnych za granicę."
      >
      Bart.q, zawialo dziwnie tania sensacja!!! Jesli cie ten temat interesuje, to
      musisz tez wiedziec, iz obecnie w Niemczech niemieckie organizacje panstwowe
      finansuja tez kursy jezyka niemieckiego. Wcale nie jest to zaden wymysl.
      Sadze , ze jakis przybysz z odleglej Turcji, czy spózniony Spätaussiedler ze
      wschodu, równiez z Polski nie traktuje tego jako bezmyslnego aktu niemieckiej
      próznosci. Im szybciej poznaja jekikolwiek "europejski" jezyk, tym latwiej
      znajda prace. Tak trzymac!!!! Moze warto by zrealizowac ten pomysl równiez i w
      Polsce? Wkoncu znajomosc jezyków obcych jest w Polsce na banalnie niskim
      poziomie.
    • Gość: Lepian Re: Niemcy na saksach IP: *.dip.t-dialin.net 06.03.03, 15:03
      bart.q napisał:

      > "Niemcy przyciągały kiedyś robotników z całego świata. Teraz same wysyłają
      > swoich bezrobotnych za granicę."
      >
      Bart.q, zawialo dziwnie tania sensacja!!! Jesli cie ten temat interesuje, to
      musisz tez wiedziec, iz obecnie w Niemczech niemieckie organizacje panstwowe
      finansuja tez kursy jezyka niemieckiego. Wcale nie jest to zaden wymysl.
      Sadze , ze jakis przybysz z odleglej Turcji, czy spózniony Spätaussiedler ze
      wschodu, równiez z Polski nie traktuje tego jako bezmyslnego aktu niemieckiej
      próznosci. Im szybciej poznaja jekikolwiek "europejski" jezyk, tym latwiej
      znajda prace. Tak trzymac!!!! Moze warto by zrealizowac ten pomysl równiez i w
      Polsce? Wkoncu znajomosc jezyków obcych jest w Polsce na banalnie niskim
      poziomie.
      • bart.q Re: Niemcy na saksach 06.03.03, 17:46
        Gość portalu: Lepian napisał(a):

        > zawialo dziwnie tania sensacja!!!

        Oczywiście. :)

        > obecnie w Niemczech niemieckie organizacje panstwowe
        > finansuja tez kursy jezyka niemieckiego.

        Podobnie w Polsce prowadzone są kursy polskiego dla obcokrajowców. Wyobraź
        sobie są chętni. :)
        Dla odmiany, dla języka angielskiego British Council jest niczym innym jak
        tylko językową przybudówką kolonizacyjną rozdającą za darmo materiały do nauki
        angielskiego (w Polsce już niestety (?) nie).

        Tylko, że nie o tym mowa.
        Jeśli niemiecki urząd pracy prowadziłby kurs angielskiego to można by to uznać
        za podnoszenie kwalifikacji potencjalnych pracowników (angielski językiem
        światowym, itp.). Jeśli jednak oferuje kurs szwedzkiego to mamy już do
        czynienia z desperacją.

        > Moze warto by zrealizowac ten pomysl równiez i w
        > Polsce?

        Znaczy, uczyć obcokrajowców polskiego? Robi się.

        > Wkoncu znajomosc jezyków obcych jest w Polsce na banalnie niskim
        > poziomie.

        Czyli jednak uczyć Polaków języków obcych?
        Przecież kto chce, to się uczy.
        Na darmowe kursy nie ma co liczyć. Chyba że Bachalski rozkręci wolontariat
        językowy.
        W tym przypadku pojawia się jednak nowy problem: w jaki sposób będzie sprawdzać
        kto naprawdę nie mógłby zapłacić za kurs, a kto zwyczajnie chce sobie
        oszczędzić? Bowiem jeśli takie rozróżnienie nie miałoby mieć znaczenia wtedy
        szybciutko upadnie rynek nauczania języków obcych w ogóle, zaś wolontariusze
        nauczać wiecznie nie będą.
        • Gość: Lepian Re: Niemcy na saksach IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.03, 13:22
          bart.q napisał:

          > Podobnie w Polsce prowadzone są kursy polskiego dla obcokrajowców. Wyobraź
          > sobie są chętni. :)

          Fajno, tylko takowe kursy prowadzone sa na Uniwerkach i kursanci wiedza
          najczesciej, iz Mickiewicz wielkim poeta byl. Pod tym katem prowadzone sa tez
          te zajecia. Dodatkowo nikt z tych kursantów nie jest podrajcowany mysla, iz po
          ukonczeniu kursu w Polsce bedzie umial np. kupic swobodnie kilo buraków,
          korzystajac oczywista z piekna jezyka polskiego. Kursy w niemieckiego w
          niemieckich urzedach maja dokladnie taki cel.

          > Dla odmiany, dla języka angielskiego British Council jest niczym innym jak
          > tylko językową przybudówką kolonizacyjną rozdającą za darmo materiały do
          nauki > angielskiego (w Polsce już niestety (?) nie).

          Polecam Goethe Institut. Znajdziesz tam duzo naterialów do nauki niemieckiego.

          > Jeśli niemiecki urząd pracy prowadziłby kurs angielskiego to można by to uznać
          > za podnoszenie kwalifikacji potencjalnych pracowników (angielski językiem
          > światowym, itp.). Jeśli jednak oferuje kurs szwedzkiego to mamy już do
          > czynienia z desperacją.

          Powiem krótko, przesadzasz. Hiszpanski jest równiez jezykiem swiatowym. I co z
          tego?

          > > Wkoncu znajomosc jezyków obcych jest w Polsce na banalnie niskim
          > > poziomie.
          >
          > Czyli jednak uczyć Polaków języków obcych?
          > Przecież kto chce, to się uczy.
          > Na darmowe kursy nie ma co liczyć. Chyba że Bachalski rozkręci wolontariat
          > językowy.

          Wrócmy do twej pierwotnej mysli: Przecież kto chce, to się uczy.
          Prawda, ze lepiej? Bachalski z tym nie ma kompletnie nic wspólnego. NAsi
          poczciwi "niemieccy" Slazacy placza, iz Polska Ludowa tak ich przesladowala, iz
          z czasm wyrzekli sie swego, rzekomo ojczystego jezyka niemieckiego. Czy aby
          napewno warto w kazdym przypadku szukac winnych? Ja przez 9 lat uczony balem
          jezyka rosyjskiego i nie mam do nikogo zalu, ze nic sie nie nauczylem. Co
          najwyzej, ze bylem ciagle w tym kierunku "douczany".

          W tym przypadku pojawia się jednak nowy problem: w jaki sposób będzie sprawdzać
          kto naprawdę nie mógłby zapłacić za kurs, a kto zwyczajnie chce sobie
          oszczędzić?

          Jaki to ma sens? Wkoncu rozwazamy potrzebe dokrztalcania kwalifikacji sily
          roboczej. W tym kontekscie cel uswieca srodki.
          Poza tym dlaczego na kazdym kroku szukac musimy osób, które ciagle klada na pod
          nogi klody, albo chca nas oszukac? Ci optymistyczniejsi naiwnie oczekuja
          przywódców, którzy za raczke poprowadza ich do raju na ziemi. W obu
          przypadkach po latach pozostaje jedynie niesmak. Bardzo mi przykro ale w takich
          okolicznosciach wole uczyc sie szwedzkiego. Ostatecznie Szwecja jest nam, przez
          wzglad na wzajemne koligacje bardzo bliska.

          Bowiem jeśli takie rozróżnienie nie miałoby mieć znaczenia wtedy
          szybciutko upadnie rynek nauczania języków obcych w ogóle, zaś wolontariusze
          nauczać wiecznie nie będą.

          Wspominajac wolontariuszy, nie masz chyba na mysli Mormonów? Juz od lat blakaja
          sie po polskich ulicach i werbuja polska mlodziesz do swych szkólek. Dla nich
          to misja, pewnie dlatego chetnie opowiadaja na swych kursach o swej bajecznej
          Biblii, o nacpanym Smithcie, który od Archaniola Gabriela otrzymal cudowne
          okulary, które pozwolily mu odczytac "indianska" wersje slów bozych... Czasem,
          gdy szczescie im dopisze, otra lze ze wzruszenia na mormonskim chrzcie
          zagubionego Polaka. Moim zdaniem to perfidna indoktrynacja.

          Pozdrowienia

          • bart.q Re: Niemcy na saksach 07.03.03, 14:39
            Gość portalu: Lepian napisał(a):

            > Fajno, tylko takowe kursy prowadzone sa na Uniwerkach i kursanci wiedza
            > najczesciej, iz Mickiewicz wielkim poeta byl. Pod tym katem prowadzone sa tez
            > te zajecia.

            Tu się mylisz. Języka polskiego naucza się jako języka obcego.
            Do Mickiewicza trzeba ten język już znać.

            > > za podnoszenie kwalifikacji potencjalnych pracowników (angielski językiem
            > > światowym, itp.). Jeśli jednak oferuje kurs szwedzkiego to mamy już do
            > > czynienia z desperacją.
            >
            > Powiem krótko, przesadzasz. Hiszpanski jest równiez jezykiem swiatowym. I co
            > z tego?

            1) Jest dyskretna różnica w znaczeniu języka angielskiego i hiszpańskiego na
            świecie.
            2) Trzymajmy się tematu - język szwedzki dla Niemców jest objawem desperacji na
            rynku pracy nieznanej dotychczas w Niemczech.

            > Wrócmy do twej pierwotnej mysli: Przecież kto chce, to się uczy.

            Zgadza się.
            Stawiam setkę przeciwko dziesiątce, że bezrobotni Niemcy nie uczą się
            Szwedzkiego z powodu zamiłowania do Szwecji.
            Zatem... jeżdżą na saksy! No i tania sensacja staje się ciałem. :)

            > Poza tym dlaczego na kazdym kroku szukac musimy osób, które ciagle klada
            > na pod
            > nogi klody, albo chca nas oszukac? Ci optymistyczniejsi naiwnie oczekuja
            > przywódców, którzy za raczke poprowadza ich do raju na ziemi. W obu
            > przypadkach po latach pozostaje jedynie niesmak.

            Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi w powyższym. Jak to się ma do Niemców
            uczących się Szwedzkiego, albo Polaków uczących się jezyków obcych?

            > Wspominajac wolontariuszy, nie masz chyba na mysli Mormonów?

            Nie, oczywiście. Wolontariusze (w nauczaniu języków obych) to licealiści i
            studenci.
        • Gość: Lepian Re: Niemcy na saksach IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.03, 20:06
          bart.q napisał:
          > 2) Trzymajmy się tematu - język szwedzki dla Niemców jest objawem desperacji
          na rynku pracy nieznanej dotychczas w Niemczech.
          >
          "Saksy" dla Niemców poza granicami Niemiec nie sa niczym nowym w historii tego
          kraju. Zastanawiales sie, skad wziely sie w naszym jezyku tak piekne slowa, jak
          hebel, borowanie itp.? Sa to z cala pewnoscia "jezykowe reminescencje" po
          powszechnie zapomnianych niemieckich emigrantach, którzy, z przykroscia musze
          to stwierdzic, choc czesto biedniejsi, technicznie lepiej byli rozwinieci.
          Szwecja dla Niemców, to jedynie pólnocny wschód. Polecam wielkie dziela
          Konopnickiej, która nie raz, i nie dwa o tych wydarzeniach wspominala.
          Moze w tym wypadku historia zwyczajnie sie powtarza?

          > > Wrócmy do twej pierwotnej mysli: Przecież kto chce, to się uczy.
          >
          > Zgadza się.
          > Stawiam setkę przeciwko dziesiątce, że bezrobotni Niemcy nie uczą się
          > Szwedzkiego z powodu zamiłowania do Szwecji.
          > Zatem... jeżdżą na saksy! No i tania sensacja staje się ciałem. :)
          Amen
          > > Poza tym dlaczego na kazdym kroku szukac musimy osób, które ciagle klada
          > > na pod
          > > nogi klody, albo chca nas oszukac? Ci optymistyczniejsi naiwnie oczekuja
          > > przywódców, którzy za raczke poprowadza ich do raju na ziemi. W obu
          > > przypadkach po latach pozostaje jedynie niesmak.
          >
          > Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi w powyższym. Jak to się ma do Niemców
          > uczących się Szwedzkiego, albo Polaków uczących się jezyków obcych?

          Nijak. To tylko kulawe nawiazanie do twoich aluzji wobec Bachalskiego, tudziez
          odnosnie kontrolowania ewentualnych kursantów darmowych kursów.>

          > > Wspominajac wolontariuszy, nie masz chyba na mysli Mormonów?
          >
          > Nie, oczywiście. Wolontariusze (w nauczaniu języków obych) to licealiści i
          > studenci.

          Bardzo dziwnie to sobie zinterpretowales. Ja na studiach dorabialem sobie na
          korepetycjach z niemieckiego. Mozesz mi wierzyc, badz nie, niezle na tym moglem
          sobie dorobic. Nigdy tez nie uwazalen siebie tez za wolontariusza.

          Pozdrowienia
          • bart.q Re: Niemcy na saksach 08.03.03, 09:50
            Gość portalu: Lepian napisał(a):

            > "Saksy" dla Niemców poza granicami Niemiec nie sa niczym nowym w historii
            > tego kraju.

            Proponowałbym jednak skupić się na horyzoncie czasowym osiągalnym dla ludzi w
            tzw. "wieku produkcyjnym". Pomińmy też od razu drugą wojnę.
            Nie wiem jak Ty, ale ja nie przypominam sobie żeby Niemcy wyjeżdżali ze swojego
            kraju za pracą. Oczywiście nie chodzi mi o ekspatów.

            > > Wolontariusze (w nauczaniu języków obych) to licealiści i
            > > studenci.
            >
            > Bardzo dziwnie to sobie zinterpretowales. Ja na studiach dorabialem sobie na
            > korepetycjach z niemieckiego. Mozesz mi wierzyc, badz nie, niezle na tym
            > moglem sobie dorobic. Nigdy tez nie uwazalen siebie tez za wolontariusza.

            Chyba jednak nie słyszałeś o akcji Bachalskiego i PO.
            Ja tu sobie niczego nie interpretuję. W tej chwili w woj. lubuskim pracuje
            ponad setka uczniów i studentów, którzy za darmo - jako wolontariusze, nauczają
            języka angielskiego. Cała akcja jest pod patronatem posła Bachalskiego, który
            jest też "posłem prowadzącym" semowy projekt ustawy o wolontariacie.
            • Gość: Lepian Re: Niemcy na saksach IP: *.dip.t-dialin.net 08.03.03, 16:51
              bart.q napisał:


              > Nie wiem jak Ty, ale ja nie przypominam sobie żeby Niemcy wyjeżdżali ze
              swojego kraju za pracą. Oczywiście nie chodzi mi o ekspatów.

              Czasy to wprawdzie odlegle, ale mialo to rzeczywiscie miejsce. Musze Cie
              niestety rozczarowac, to najczesciej byli ekspatrianci.


              > > > Wolontariusze (w nauczaniu języków obych) to licealiści i
              > > > studenci.

              > Chyba jednak nie słyszałeś o akcji Bachalskiego i PO.
              > Ja tu sobie niczego nie interpretuję. W tej chwili w woj. lubuskim pracuje
              > ponad setka uczniów i studentów, którzy za darmo - jako wolontariusze,
              nauczają języka angielskiego. Cała akcja jest pod patronatem posła
              Bachalskiego, który jest też "posłem prowadzącym" semowy projekt ustawy o
              wolontariacie.

              Dla mnie pomysl jest na wskros chory. W przypadku wolontariuszy mowa jest chyba
              o praktykantach, gdzies pracujacycvh w celu zdobycia zawodu. Zastanówmy sie
              lepiej, kto od kogo, czego moze sie w takich okolicznosciach nauczyc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka