Dodaj do ulubionych

Coś dla naszych urzędasów

18.10.06, 10:47
Wczoraj ogladałem TV.Był program o inwestycjach w jednym z polskich miast.Otóż
prezydent miasta ma sztab jajogłowych do kontaktów z inwestorami.Mało tego
kazdy z nich zajmuje sie indywidualnie kazdym inwestorem i odpowiada za niego
główą.Praktycznie wszystkie formalnosci urzędowe zwiazane z inwestycja
załatwiaja za nich.Poprostu "robią laskę" kazdemu inwestorowi który tylko
pojawi sie na ich terenie a to procentuje.Moze by tak przyszły prezydentunio
tez nad tym pomyślał.
Obserwuj wątek
    • Gość: _tymczasowy Re: Coś dla naszych urzędasów IP: *.server.ntli.net 18.10.06, 12:58
      A co to za miasto i jakie wyniki?
      Tzn. jak tam z inwestycjami idzie?
      Pamietaj, ze nastepnemu urzednikowi trzeba placic, nawet za przyjemnosc
      zrobienia laski.
      • duckbuster Re: Coś dla naszych urzędasów 18.10.06, 13:06
        Chodzi o miasto Łódz o wynikach nie musze chyba pisać.Wywalić niekompetentnych
        ,jest takich w urzędzie aż za duzo i zatrudnic na ich miejsce kilku do
        pozyskiwania inwestorów i pilotowania do konca tematu.Młodych , energicznych i
        przedsiębiorczych jest w Gorzowie od cholery no moze nie od cholery bo wiekszosc
        pracuje juz nad rozwojem gospodarki brytyjskiej.Ale na pewno kilku by sie znalazło.
        • Gość: _tymczasowy Tadeo - pTak IP: *.server.ntli.net 18.10.06, 13:13
          To chyba zaczac trzeba od Tadeo.
          Byl artykul Bryknera, ze Tadeo zatrudnia JEDNEGO specjaliste, ktory ratuje
          wlasnie Slowianke.
          O dziale promocji miasta za rzadow Tadeo slyszalem tylko w kontekscie jakichs
          wpadek, z podroza pietrowym autobusem na czele.

          Pora przewietrzyc magistrat...
          • budrys77 Re: Tadeo - pTak 18.10.06, 13:45
            Spoecjaliści w gorzowskim magistracie??? Hehehe - dobry żart:) A tak na
            marginesie, oto poradnik jak powinno się rozmawiać z japońskim inwestorem:

            "Japońscy inwestorzy dużo oferują, ale również dużo wymagają. Wiedzą o tym
            polscy negocjatorzy, którzy niejednokrotnie przekonali się, że za grzecznymi
            uśmiechami japońskich biznesmenów kryje się surowość i stanowczość. Zwłaszcza
            kiedy minie etap czasem bardzo długich rozmów wstępnych i podejmują oni
            ostateczną decyzję o inwestycji. Wtedy zaczynają liczyć się konkrety i czas. -
            Japończycy przywiązują wielką wagę do terminów, harmonogramów. Wymagają jasnych
            i precyzyjnych deklaracji o tym co i kiedy będzie zrealizowane. Do tego
            dochodzi dbałość o każdy szczegół. Japoński inwestor wymaga, aby wielokrotnie
            sprawdzać każdy element procesu inwestycyjnego - mówi Marcin Nowacki. Inny
            doświadczony w kontaktach z Japończykami człowiek, Marcin Krakowiak z
            kancelarii Domański Zakrzewski Palinka (od kilkunastu lat obsługuje japońskich
            inwestorów), tak charakteryzuje ich podejście do negocjacji: - Dużą rolę w
            negocjacjach z Japończykami odgrywa etykieta biznesowa. Przywiązują oni wielką
            wagę do ustnych deklaracji, które później egzekwują. Rzeczą pierwszorzędną jest
            dyskrecja. Znam przykłady japońskich inwestycji, które poległy ze względu na
            przecieki informacji."

            Całość na:

            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3690031.html
            A więc patrząc na "umiejętności" negocjacyjne i "konkretność" gorzowskiego
            magistratu - poczekamy jeszcze na tego wieeeelkiego inwestora:)
        • zetkaf Re: Coś dla naszych urzędasów 18.10.06, 18:14
          > Chodzi o miasto Łódz o wynikach nie musze chyba pisać.Wywalić niekompetentnych
          > ,jest takich w urzędzie aż za duzo i zatrudnic na ich miejsce kilku do
          > pozyskiwania inwestorów i pilotowania do konca tematu.
          Tak - wiecej sukcesow, bo i miasto wieksze. Z wlasna uczelnia, ze strefa,
          blisko stolicy - no zdecydowanie lepsze warunki. A mimo to, jak oceniaja ludzie
          z tego miasta, tez rozwijajace sie za wolno, wolniej niz by moglo. Nie jeden
          inwestor z nimi gra na czasie niczym nasze monitory, niejeden rezygnuje. Czy na
          pewno lepiej dbaja, czy jedynie maja lepsze warunki?



          > Młodych , energicznych i
          > przedsiębiorczych jest w Gorzowie od cholery
          Mlodzi, energiczni przedsiebiorczy jak nie wyjechali do Anglii (choc tam raczej
          jada Ci, co nie osiagneli "swojego" w Polsce, uciekaja gdzie latwiej) to
          pozakladali wlasne interesy. Pozostali Ci, ktorzy sa zbyt malo energiczni,
          przedsiebiorczy.
          A moze inny model, zblizony do wspomnianego? Mysle, ze paru mlodych
          energicznych by sie znalazlo. Tylko i miasto musialo by troche wysilku w
          selekcje na poczatku wlozyc.
          Zatrudnijmy specjalistow - trzeba im placic fortune.
          Zatrudnijmy ludzi na tzw. staze - sami ciency przyjda, bo "mlodzi energiczni"
          to sobie cos lepszego znajda. Ale...
          gdy zatrudnimy za minimalna kwote, jakies tam minimum, ale rownoczesnie
          obiecamy, ze w przypadku sukcesu - miasto oddaje kawalek zysku? Typowa prowizja
          handlowca... Odpowiednio duzy procent, aby podkupic specjalistow. Sprawdzi sie -
          jest bogaty. Nie sprawdzi sie - no coz, cos tam dostanie, a ze go to nie
          zadowoli, to ma motywacje zeby sie lepiej starac. Co wy na to?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka