nickowski
08.12.06, 00:43
Norki.
Są ich tysiące i żyją w betonowych barakach za wysokim na kilka metrów
drucianym płotem podłączonym do prądu. Tak norki czekają na śmierć. Zanim
jednak zginą, pracownicy fermy spod Gorzowa urządzą sobie krwawą zabawę -
ujawnia "Fakt".
Małe futerkowe zwierzątka stłoczone w klatkach nie wiedzą, że czeka je
straszna śmierć w komorze gazowej. Wygląda niewinnie - jak drewniana skrzynka
na kółkach. Przez otwór w jej górnej pokrywie można wpuścić do środka nawet
kilkadziesiąt norek. Wtedy słychać przeraźliwy pisk oszalałych ze strachu
zwierząt. Gdy do wnętrza komory zostanie wtłoczony tlenek węgla, kwilenie po
kilku chwilach ustanie.
Zanim jednak zginie w ten sposób ponad 60 tysięcy zwierząt, pracownicy fermy
urządzą im prawdziwe piekło. Najpierw będą wypuszczać z klatek po kilkanaście
przerażonych zwierząt. Zapędzą je na środek hali, jak na arenę i zmuszą do
krwawej walki gladiatorów.
Oszalałe ze strachu, przerażone ludzkimi krzykami norki rzucają się na siebie
w ślepej furii, zadając ciężkie, śmiertelne rany. Walka jest krótka, pokonani
giną z wykrwawienia, ale zwycięzcom nie przypadnie w udziale radość z tryumfu.
Ich też czeka śmierć, ale z ręki okrutnych organizatorów bestialskiej zabawy.
Źródło: Fakt
---
Jak długo jeszcze będziemy pozwalać na tak nieludzkie traktowanie zwierząt?
---