Dodaj do ulubionych

buk, brzoza, olcha

12.07.03, 14:39
Istnieje dobry sposób na podniesienie nakładu gazety. Wydrukować jak
najwięcej nazwisk. Wtedy każdy wydrukowany będzie chciał kupić gazetę żeby
zobaczyć swoje nazwisko w niej.
Tylko po co marnować papier na drukowanie nazwisk nowych studentów UZ w
wydaniu gorzowskim?
Równie dobrze można by drukować nazwiska przyjętych na uczelnie w Szczecinie
albo w Poznaniu.
Ruszta głową gazetowi ekolodzy. Marnujecie dobre drzewa.
Obserwuj wątek
    • Gość: borys Re: buk, brzoza, olcha IP: *.bajt.krakow.pl 14.07.03, 12:25
      Wcześmniej zadziwiała mnie w Gorzowie lista śiweżonarodzonych albo
      świeżopoślubionych.
      I fotki w welonach.
      W sumie było to uroczo prowincjonalne, ale też nieekologiczne.
    • gtk Re: buk, brzoza, olcha 14.07.03, 19:13
      bart.q napisał:


      > Ruszta głową gazetowi ekolodzy. Marnujecie dobre drzewa.

      Drogi bart.q! Jako prawdziwy liberał powinieneś wiedzieć, że produkcja papieru
      i zwiększenie zapotrzebowania na niego jest bardzo ekologiczne. Im więcej
      papieru można sprzedać, tym bardziej opłacalna staje się jego produkcja. A
      zatem także produkcja drewna. Kto zaś zarabia na drewnie, dba o to, by rosły
      lasy, bo z czego będzie żył za parę lat?
      I dlatego w Kanadzie, największym eksporterze drewna na świecie, stopień
      zalesienia kraju stale rośnie.
      cnd.
      Pozdrowienia! :)
    • Gość: Bernard Re: buk, brzoza, olcha IP: *.ed.shawcable.net 16.07.03, 06:58
      Gazety (pisma)staly sie jedynie nosnikiem informacji komercyjnych. To co kiedys
      bylo "dodatkowa informacja" w formie reklamy calkowicie zdominowalo gazety.
      Najwazniejszym dzialem w administracji kazdego pisma jest dzial sprzedazy
      reklam. To jest to co robi pieniadze!
      Duze pieniadze!
      Redakcji zadaniem jest utrzymywac pismo na poziomie pozwalajacym publikowac
      reklamy. Pensja pana Redaktora zalezy od finasowego sukcesu pisma jako biznesu
      a nie jakosci publikowanych materialow...
      Oczywiscie naklad gazety uzaleznia cene za umieszczone reklamy,( wiekszy
      naklad - drozsze ceny) stad stala troska o "atrakcyjne" tytuly, sensacyjne
      wiadomosci ... . Latwiej dzis w gazecie znalezc szczegolowy opis wypadku
      samochodowego czy jakiegos rozboju, niz np. doglebna analize sytuacji
      ekonomicznej miasta...
      Dobra wiadomosc to nie wiadomosc!!!! To co sie sprzedaje to groza...czasami z
      dodatkiem seksu...
      Oczywiscie takze, zadne pismo nie opublikuje materialu krytycznego w stosunku
      do ktoregokolwiek ze sponsorow... Jest to ekonomicznie a nie politycznie
      motywowana autocenzura.
      Pismo nie moze sobie tez pozwolic na obraze "potencjalnych" sponsorow, w
      zwiazku z tym wiekszosc z nich pisze mdlo na mdle tematy..czyli o niczym...
      Przecietny Pan Bolek I przecietna Pani Zosia, probuje znalezc cos konkretnego w
      gazecie, lecz oczywiscie bezskutecznie...
      Jednym slowem wiele pism reprezentuje z jednej strony poziom brukowca a z
      drugiej strony...sukces ekonomiczny...
      Swiat zwariowal, lecz na szczescie jest jeszcze Bart, ktory pamieta o bukach,
      brzozach i olchach...
      I tym optymistycznym akcentem...
      • gtk Re: buk, brzoza, olcha 16.07.03, 09:36
        Gość portalu: Bernard napisał(a):

        To co sie sprzedaje to groza...czasami z
        > dodatkiem seksu...

        > Przecietny Pan Bolek I przecietna Pani Zosia, probuje znalezc cos konkretnego
        > w gazecie, lecz oczywiscie bezskutecznie...

        Pozwoliłem sobie na małą manipulcję Twoim tekstem, czyli skonfrontowanie dwóch,
        u Ciebie oddalonych od siebie zdań, żeby uwypuklić coś, co uważam za
        sprzeczność w Twoich rozważaniach.
        Musisz się zdecydować, czy przeciętni państwo Bolek i Zosia szukają czegoś
        konkretnego w gazecie, czy raczej sensacji i seksu. Jak to bowiem możliwe, że
        przeciętni szukają konkretnych informacji, a gazeta daje im coś, co się "dobrze
        sprzedaje"? Znaczy, sprzedaje się komu? Kto wykupuje te nakłady, które dają
        takich wielkich reklamodawców, jeśli nie przeciętny Bolek i Zosia?

        > Oczywiscie takze, zadne pismo nie opublikuje materialu krytycznego w
        stosunku
        > do ktoregokolwiek ze sponsorow... Jest to ekonomicznie a nie politycznie
        > motywowana autocenzura.
        > Pismo nie moze sobie tez pozwolic na obraze "potencjalnych" sponsorow, w
        > zwiazku z tym wiekszosc z nich pisze mdlo na mdle tematy..czyli o niczym...

        Jestem raczej optymistą w tych sprawach. Dzięki komputeryzacji dziś niemal
        każdy może założyć własne pismo, może powstawać coraz więcej "niezależnych"
        gazet i wydawnictw, także książkowych, nie wspominając o internecie, który
        umożliwia publikowanie niemal - albo i całkowicie - za darmo, dzięki czemu
        można sobie poczytać komentarze zupełnie niezależne (na przykład tu na forum).
        Poza tym jest jeszcze pluralizm mediów oraz nisze.
        Jeśli gazety chcą się sprzedawać, to muszą pisać o czymś, o czym ludzie chcą
        czytać, tu jest zgoda. Skoro zaś mogą istnieć wysokonakładowe magazyny dla
        hodowców kanarków, miłośników tatuaży czy tp., to na pewno nie zabraknie ludzi,
        którzy dla zysku będą chcieli tworzyć gazety polityczne. Nie zabraknie też
        idealistów, którzy będą takie gazety tworzyć z powodów pozakomercyjnych.
        A krytyczne teksty o firmach-potencjalnych sponsorach też mogą mieć posmak
        sensacji i doprowadzić do wzrostu zainteresowania pismem, a więc wzrostu cen
        reklam w nich publikowanych... Zapewniam Cię, że ZAWSZE będzie istniała rzesza
        ludzi, którzy będą chcieli przeczytać, jakimi to złymi ludźmi są ci, którzy
        zarabiają od nich znacznie więcej... O ile wiem, Washington Post zyskał, a nie
        stracił na publikacjach związanych z Watergate...
        A żeby nie szukać tak daleko w przeszłości: zasadę zdrowej konkurencji mediów,
        ułatwiającej mimo komercjalizacji - w raczej właśnie dzięki niej! -
        przedostanie się do opinii publicznej prawdy o wielkich koncernach, świetnie
        ilustruje film "The Insider", w którym dziennikarz, nie mogąc z powodu owej
        autocenzury ekonomicznej, opublikować ważnego materiału w jednej telewizji,
        poszedł i poskarżył się drugiej... ze znakomitym efektem.

        Alternatywą dla takiej samoregulacji byłby na przykład monopol państwa na
        środki przekazu... Ale... to już chyba było.
        To może: zakaz publikacji reklam? No tak, ale kto wtedy kupi "Wyborczą" za 20
        PLN dziennie? Albo wprawdzie za dawne 2 złote, ale za to okrojoną do np. 4
        stron i wydawaną tylko raz w tygodniu?
        Może więc podział rynku: Wyborcza publikuje reklamy producentów łyżek, więc nie
        szukamy u niej artykułów krytycznych na ich temat. Szukamu ich w
        Rzeczypospolitej, która, jak wiadomo np. z "Monitora Polskiego", gdzie
        publikowany jest podział rynku reklamowego, daje się sponsorować producentom
        widelców, więc raz po raz wrzuca producentom łyżek jakiś kamyczek do ogródka...

        Uups! Rozpisałem się!
        Więc już tylko pozdrawiam.
        • Gość: Bernard Re: buk, brzoza, olcha IP: *.ed.shawcable.net 16.07.03, 11:43
          Czesc GTK,
          Trudno sie nie zgodzic z Toba.
          Moje uwagi dotyczyly generalnej komercjalizacji mediow, nawet jesli skupilem
          sie na drukach.
          Niech sobie zarabiaja ile moga (mieszkam w Kanadzie i system tutejszy
          calkowicie mi odpowiada...)- nie w tym problem...
          Co mnie odrobine niepokoi to zanik granicy pomiedzy rzetelna i obiektywna
          informacja a reklama. Podam pare przykladow.
          W tutejszym radio, istnieje sobotni program pod tytulem "Spotkanie z expertem".
          Reklamowany jest jako pomoc redakcji w rozumieniuzawilych aspektow techologii,
          techniki, prawa, zdrowia itp.
          Redakcja zaprasza do siebie "eksperta" ktory przypadkiem reprezentuje swoja
          firme i przez godzine "wyjasniajac problemy" firme ta reklamuje...
          Proste: Ludzie nie sluchaja reklam (robia sobie kawe w tym czasie...) wiec pod
          plaszczykiem "my wam poradzimy" - sprzedaja biznes...
          Podobnie z poradami (ludzie kochaja czytac porady) drukowanymi w prasie. Na
          pytanie dotyczace na przyklad ...klimatyzacji samochodowej, ekspert grzecznie
          odpowie wrzucajac co najmniej 20 razy nazwe firmy ktora reprezentuje....
          Rekalma?
          Czy wiesz ze wiekszosc filmow finansowanych jest przez wielkie korporacje...
          Scenariusze pisze sie z braniem takich detali pod uwage jak zblizenia (i na
          jak dlugo) samochodow, napisow reklamowych na ulicach, co bohaterowie pija,
          jedza i ubieraja... Jedna wielka reklama ze strzelanina i sexem...
          Powiesz, ze byles w kinie by obejzec film? Zapomnij o tym. Zaplaciles by
          obejzec interesujaca reklame...
          Pozdrawiam
          • gtk Re: buk, brzoza, olcha 16.07.03, 13:22
            Gość portalu: Bernard napisał(a):

            > Co mnie odrobine niepokoi to zanik granicy pomiedzy rzetelna i obiektywna
            > informacja a reklama. Podam pare przykladow.
            > W tutejszym radio, istnieje sobotni program pod tytulem "Spotkanie z
            expertem".
            >
            > Reklamowany jest jako pomoc redakcji w rozumieniuzawilych aspektow
            techologii,
            > techniki, prawa, zdrowia itp.
            > Redakcja zaprasza do siebie "eksperta" ktory przypadkiem reprezentuje swoja
            > firme i przez godzine "wyjasniajac problemy" firme ta reklamuje...
            > Proste: Ludzie nie sluchaja reklam (robia sobie kawe w tym czasie...) wiec
            pod
            > plaszczykiem "my wam poradzimy" - sprzedaja biznes...

            Myślę, że denerwowałaby mnie taka nachalność, ale czy to jest tak naprawdę
            problem? Pomińmy możliwość zwykłego wyłączenia radia: oto jestem informowany
            przez kogoś, kto się na czymś zna, co nowego się dzieje, jakie powstają nowe
            produkty itd. Ten człowiek, zapewne prawdziwy ekspert, pracuje dla firmy, która
            z chęci zysku wymyśla przedmioty lub usługi ułatwiające mi życie, a potem mnie
            o tym informuje... Dodatkowo: czy z faktu, że w radiu mi powiedzą, że najlepsza
            jest maszynka do golenia Gilette, wynika, że nie mogę kupić Wilkinsona?
            Zdefiniuj, proszę, dlaczego to zacieranie się granicy Cię niepokoi? Mnie jakoś
            nie za bardzo...

            > Podobnie z poradami (ludzie kochaja czytac porady) drukowanymi w prasie. Na
            > pytanie dotyczace na przyklad ...klimatyzacji samochodowej, ekspert grzecznie
            > odpowie wrzucajac co najmniej 20 razy nazwe firmy ktora reprezentuje....
            > Rekalma?

            A naprawdę zainteresowany klient pójdzie do sklepu i od sprzedawcy-eksperta
            dowie się, że to nie jedyny produkt na rynku i że z tamtej innej firmy ma
            jeszcze taki i taki dodatkowy bajer w tej samej cenie...

            > Czy wiesz ze wiekszosc filmow finansowanych jest przez wielkie korporacje...
            > Scenariusze pisze sie z braniem takich detali pod uwage jak zblizenia (i na
            > jak dlugo) samochodow, napisow reklamowych na ulicach, co bohaterowie pija,
            > jedza i ubieraja... Jedna wielka reklama ze strzelanina i sexem...
            > Powiesz, ze byles w kinie by obejzec film? Zapomnij o tym. Zaplaciles by
            > obejzec interesujaca reklame...

            Może i tak, ale po pierwsze dzięki temu zapłaciłem tylko 15 PLN, a nie 150, po
            drugie świetnie się bawiłem, po trzecie zobaczyłem, że jest takie fajowe bmw,
            co to jak mu się przebiją opony, to same się napełniają z powrotem powietrzem,
            a potem pójdę na coca-colę, bo Bruce Willis ją pił w filmie i jakoś mi się
            zachciało... Dzięki takiemu układowi kupę ludzi ma świetnie płatną pracę i
            dzięki temu może sam będę miał więcej kasiastych klientów, ja zaś, jak
            wspomniałem, płacę za kino znacznie mniej, niż bym płacił...
            A że zapłacę jeszcze za coca-colę i pomarzę o bmw? No, to chociaż czymś
            wypełnię żołądek i głowę! :)
            • Gość: Bernard Re: buk, brzoza, olcha IP: *.ed.shawcable.net 17.07.03, 07:01
              Jestes na pewno bardzo ze wszystkiego zadowolony.... Nie dostrzegasz
              konfliktow..
              A mnie jeszcze zastanawia czy to szczery usmiech milego czlowieka, czy
              wykalkulowany grymas sprzedawcy widze.......
              • gtk Re: buk, brzoza, olcha 17.07.03, 08:13
                Gość portalu: Bernard napisał(a):

                > Jestes na pewno bardzo ze wszystkiego zadowolony.... Nie dostrzegasz
                > konfliktow..

                Wybacz, Bernardzie, ale mam wrażenie, że to są Twoje konflikty wewnętrzne...
                Poprosiłem Cię o jaśniejsze zdefiniowanie problemu, a Ty mi tu ad personam!

                > A mnie jeszcze zastanawia czy to szczery usmiech milego czlowieka, czy
                > wykalkulowany grymas sprzedawcy widze.......

                Ile Ty tam lat juz siedzisz w tej Kanadzie? Nie wiem, dlaczego ma to dla Ciebie
                znaczenie, czy sprzedawca się uśmiecha do Ciebie, bo Cię lubi, czy dlatego, że
                ma taki zawód? Chcesz się z nim umówić na kawę? Bawiłem ostatnio na Białorusi.
                Tam sprzedawczynie w sklepie były wobec mnie bardzo szczere. Jednoznacznie i
                bez ogródek dawały mi do zrozumienia, że bardzo im przeszkadzam w czytaniu
                gazety, plokowaiu, czy - najczęściej - tępym gapieniu się w ścianę
                (przepraszam: rozmyślaniu). Przypomniały mi polskie lata 80. i zapragnąłem jak
                najszybciej wrócić do nieszczerych uśmiechów zachodniej cywilizacji...
                Pozdrawiam
                G.
                • Gość: Bernard Re: buk, brzoza, olcha IP: *.ed.shawcable.net 17.07.03, 08:37
                  gtk napisał:

                  > Gość portalu: Bernard napisał(a):
                  >
                  > > Jestes na pewno bardzo ze wszystkiego zadowolony.... Nie dostrzegasz
                  > > konfliktow..
                  >
                  > Wybacz, Bernardzie, ale mam wrażenie, że to są Twoje konflikty wewnętrzne...
                  > Poprosiłem Cię o jaśniejsze zdefiniowanie problemu, a Ty mi tu ad personam!
                  >
                  > > A mnie jeszcze zastanawia czy to szczery usmiech milego czlowieka, czy
                  > > wykalkulowany grymas sprzedawcy widze.......
                  >
                  > Ile Ty tam lat juz siedzisz w tej Kanadzie? Nie wiem, dlaczego ma to dla
                  Ciebie
                  >
                  > znaczenie, czy sprzedawca się uśmiecha do Ciebie, bo Cię lubi, czy dlatego,
                  że
                  > ma taki zawód? Chcesz się z nim umówić na kawę? Bawiłem ostatnio na
                  Białorusi.
                  > Tam sprzedawczynie w sklepie były wobec mnie bardzo szczere. Jednoznacznie i
                  > bez ogródek dawały mi do zrozumienia, że bardzo im przeszkadzam w czytaniu
                  > gazety, plokowaiu, czy - najczęściej - tępym gapieniu się w ścianę
                  > (przepraszam: rozmyślaniu). Przypomniały mi polskie lata 80. i zapragnąłem
                  jak
                  > najszybciej wrócić do nieszczerych uśmiechów zachodniej cywilizacji...
                  > Pozdrawiam
                  > G.



                  ++++
                  W Kanadzie nie "siedze" tylko mieszkam...
                  Musimy sie zgodzic z tym iz sie nie rozumiemy.... Myslimy inaczej...
                  Nie twierdze ze nie masz swych racji... po prostu myslimy inaczej...

                  • gtk Re: buk, brzoza, olcha 17.07.03, 08:48
                    Gość portalu: Bernard napisał(a):


                    > Musimy sie zgodzic z tym iz sie nie rozumiemy.... Myslimy inaczej...

                    Tu zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości! :)
    • Gość: Bernard Re: buk, brzoza, olcha IP: *.ed.shawcable.net 17.07.03, 08:42
      bart...czy my znowu gadamy nie na temat?...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka