zetkaf
11.08.09, 10:18
Juz nie o tym, co ma byc ta marka.
Wezmy przyklad ze Szczecina. Jaka marke sobie wymyslili, taka
wymyslili, jednak nie to chce oceniac. Chce podkreslic KONSEKWENCJE
w jej promowaniu.
Jak marka jest floating garden, logo w kolorach zielono-bialo-
niebieskich, to co robi Szczecin? A no zalatwia ze juz w pierwszym
roku w Szczecinie zatrzymuja sie regaty Tall Ship Races, od razu
organizuje u siebie miedzynarodowe pokazy fajerwerkow. Autobusy
miejskie przemalowane na ... zielono-bialo-niebieskie ;) mimo iz
wczesniej byly wymalowane w kolorach miasta. Jak sie robi festiwal
fajerwerkow, to od razu powiedziane, ze 3 minuty ma trwac pokaz na
temat... floating garden? Jedno stale miejsce na imprezy...
A w Gorzowie gdzie ta konsekwencja? Miano zbudowac schody prowadzace
do... czegos, tylko nie zbudowali tego czegos. Mieli zbudowac wieze
widokowa, tylko zapomnieli, ze wejscie na nie bedzie niebezpieczne.
Jak zbudowano Slowianke, to ktos sie uparl, ze pod Slowianka beda
wszystkie imprezy, i organizatorem bedzie Slowianka. Ale pozniej
wybudowano bulwar - to wszystko na bulwarze. Ale potem komus madrze
stwierdzil, ze ten bulwar sie nie nadaje, to na druga strone
przerzucili. Niedlugo wyremontuja amfiteatr, to w amfiteatrze bedzie
sie wszystko robic...
Wiecie co mi to przypomina? hipermarketowe zagrywki: im czesciej
przestawiamy polki, tym lepiej, klient musi przejsc caly sklep, zeby
znalezc swoj wyrob, to moze przy okazji cos kupi? Tylko czy marki
marketow to ta lepsza klasa, czy gorsza w kwestii marek?